Tag "Akcja „Burza”"

Powrót na stronę główną
Historia

Jerzy Giedroyc i środowisko Instytutu Literackiego w Paryżu o powstaniu warszawskim

Zgodnie z decyzją Senatu 2026 został ustanowiony Rokiem Jerzego Giedroycia. Chociażby z tego powodu warto przyjrzeć się, jak o powstaniu warszawskim pisali jego współpracownicy na łamach „Zeszytów Historycznych”. Było to bowiem czasopismo, które nawet zdaniem IPN, „okazało się trwałym i ważnym dla wiedzy o dziejach Polski w XX w. forum dyskusji i prezentacji naukowej”.

Na początek przywołajmy fragment tekstu Jacka Trznadla „Powstanie warszawskie. Hamlet historii”, opublikowanego w „Zeszytach Historycznych” w 1988 r.:

„Powstanie warszawskie jest jednym z podstawowych zworników najnowszej historii Polski. Jest największą przegraną bitwą w dziejach Polski w ogóle, ostatnim aktem klęski narodu w czasie okupacji hitlerowskiej, klęską zadaną przez upadającego już wroga. Uległo zniszczeniu jedno z największych miast Europy. Warszawa jest też jedyną stolicą zniszczoną całkowicie. Liczba ofiar cywilnych powstania w Warszawie przewyższyła dwukrotnie liczbę ofiar Hiroszimy, a dodana do wcześniejszej liczby ofiar eksterminacji ludności żydowskiej Warszawy, podnosi do 50% zagładę ludności miasta. Zginęła w nim elita młodzieży polskiej, a także elita polskiej inteligencji. Uległy zagładzie archiwa, a w nich bezcenne rękopisy niewydanych utworów literackich, biblioteki, dzieła sztuki, nie mówiąc już o architekturze i substancji miasta”.

Chociaż sam Trznadel nie brał bezpośredniego udziału w powstaniu – jako 14-latek przebywał w tym czasie w Krakowie – samo to wydarzenie wywarło na nim duży wpływ. W odpowiedzi na wybuch powstania Niemcy 6 sierpnia zorganizowali w jego mieście brutalną łapankę. Później nocne niebo nad Wawelem rozświetlały reflektory polujące na alianckie samoloty lecące z pomocą walczącej Warszawie. W kolejnych miesiącach „powstały pierwsze stereotypy, wyrosłe z okrutnej rzeczywistości”, czyli barykady, butelki z benzyną, w końcu też sama „tragedia stolicy”. Z tego powodu, jak pisał autor „Hańby domowej”, „powstanie stało się urazem także dla tych, którzy nie byli wtedy w Warszawie”.

Trznadel był jednym z tych historyków, którzy krytykowali powstanie, a jednocześnie nie powielali narracji narzucanej przez władze PRL. Jak sam przyznawał, „zaczęła we mnie wtedy powoli narastać myśl, że ocena powstania jako błędu – pozornie po myśli komunistycznej propagandy – może być właśnie skierowana przeciw historiografii i myśli politycznej historyków realnego socjalizmu. Że mianowicie unikając powstania, można było ocalić wiele sił także do walki z komunizmem”. Podobny realizm przyświecał wielu osobom z kręgu Giedroycia.

Realizm w ocenie

Naturalnie na łamach „Zeszytów Historycznych” (a także „Kultury”) pojawiały się głosy odmienne, podobne do obecnie dominujących w krajowej debacie o powstaniu. Jednak i te wypowiedzi nie negowały ogromu strat ludzkich i materialnych wynikających na równi z brutalnej pacyfikacji zrywu przez Niemców, jak i z nieprzemyślanej decyzji o jego wywołaniu.

Jako ilustracja takiego stanowiska może posłużyć tekst Władysława Bartoszewskiego, opublikowany w „Zeszytach Historycznych” z 1984 r. Mimo podkreślenia bohaterstwa powstańców i ludności cywilnej autor zdawał sobie sprawę z konsekwencji druzgocącej porażki konfrontacji z Niemcami. Bartoszewski sprzeciwiał się także porównywaniu powstania warszawskiego z próbami wyzwolenia Paryża czy Pragi, które to stolice znajdowały się wówczas w zupełnie odmiennej sytuacji geostrategicznej:

„Tak więc nie zagadnienie prawa czy bezprawia decydowania o własnym losie czy walki własnymi siłami o własną stolicę, ale zagadnienie innych konfiguracji dużo bardziej skomplikowanej natury jedynie może tłumaczyć przykładanie innej miary do naszych praw, a innej miary do praw innych walczących w innych krajach w gruncie rzeczy o te same swobody decyzji”. Tymczasem wielu rodzimych apologetów powstania zapominało – i nadal to robi – o tej istotnej różnicy.

W 1964 r., z okazji 20. rocznicy wybuchu powstania warszawskiego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Historia

Kto odpowiada za katastrofę

Mikołajczyk dopuścił się nielojalności wobec Rządu. Nie było ani głosowania, ani żadnego postanowienia w sprawie powstania Prof. Janusz Kazimierz Zawodny wykonał ogromną pracę w dokumentowaniu powstania warszawskiego. Ludzie o nim decydujący ufali temu emigracyjnemu historykowi i choć bronili swoich racji, to mówili prawdę. Sam Zawodny w książce „Powstanie warszawskie w walce i dyplomacji” (Waarszawa 1994) nie różni się od największych jego obrońców. Choć gen. Mariana Kukiela prosi o pomoc i radę w dochodzeniu do prawdy, nie staje

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.