Tag "egzaminy"

Powrót na stronę główną
Kraj

Egzaminoza nasza powszednia

Maj to nie tylko matury, ale też czas egzaminów klas ósmych. To wyścig napędzający rynek korepetycji

Egzaminy ósmoklasisty 2026 trwały trzy dni – między 11 a 13 maja. Pierwszego dnia uczniowie mieli 150 minut na rozwiązanie zadań z języka polskiego. Drugiego – 125 minut na egzamin z matematyki. W dniu trzecim 110 na język obcy. Na wyniki poczekamy do 3 lipca – wtedy w systemie ZIU ogłosi je Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Koszmar rekrutacji

W tym roku do egzaminu zostało zgłoszonych 393 338 uczniów z ponad 12 953 szkół. Media rozpisują się, że to taki pierwszy poważny sprawdzian dla uczniów szkół podstawowych. Jednocześnie jest to egzamin, którego nie można nie zdać, ponieważ nie obowiązuje tutaj próg zdawalności. Ministerstwo Edukacji Narodowej, by wykazać się nowoczesnością (w stylu skandynawskim), wyjaśnia, że egzamin pozwala ocenić poziom zdobytej wiedzy na tym etapie nauki. I być może tak właśnie – zupełnie bezstresowo – według ministry Nowackiej jest. W lipcu, przy porannej kawie, przejrzy wyniki ósmoklasistów i cmoknie – z dezaprobatą lub zadowoleniem.

Zupełnie czym innym wynik egzaminu jest dla samych uczniów. Zdobyte punkty zadecydują o ich losie – o tym, do jak dobrej szkoły średniej się dostaną. A konkurencja jest bardzo duża, szczególnie jeśli chodzi o najlepsze licea w danym mieście. Liczą się procenty zdobyte z każdego z trzech egzaminów i oceny na świadectwie. Dodatkowe punkty zdobywa się za uczestnictwo w wolontariacie, świadectwo z wyróżnieniem oraz konkursy. Teoretycznie licznik powinien zatrzymywać się na 200 pkt. Są jednak szkoły, a w nich klasy, do których dostać się można, mając znacznie więcej niż 300 pkt.

Podkreślmy: napisanie wszystkich trzech egzaminów na 100% daje łącznie zaledwie 100 pkt. Wyniki egzaminów z języka polskiego i matematyki przelicza się za pomocą specjalnego kalkulatora rekrutacyjnego. Policzy on również punkty za wszystkie dodatkowe osiągnięcia, dzięki czemu każdy ósmoklasista dowie się, czy ich liczba wystarczy do rekrutacji w danej szkole średniej.

Przyjrzyjmy się kilku wybranym placówkom. W XIV LO im. Stanisława Staszica w Warszawie rozpiętość progów rekrutacji w roku 2024/2025 według strony internetowej samego liceum wahała się od 172,50 pkt aż do 324,45 pkt – zależnie od wybranej klasy. Mieszczące się w pierwszej dziesiątce warszawskie Liceum im. Stefana Batorego również daje do wiwatu. Przykładowe minimalne progi wynosiły od 172,97 pkt do 195,86 pkt (rekrutacja 2025/2026). Dodatkowo dla klas dwujęzycznych i IB (z maturą międzynarodową) wymagane jest zaliczenie sprawdzianu kompetencji językowych.

Udajmy się teraz na drugi biegun, do jednego z najszybciej wyludniających się miast w Polsce – do Grudziądza. Przyjrzyjmy się dwóm najlepszym szkołom średnim. Strona WaszaEdukacja.pl podaje, że minimalna liczba punktów w rekrutacji do I Liceum im. Bolesława Chrobrego na rok szkolny 2025/2026 wynosiła 133,6 pkt, a do II Liceum im. Króla Jana III Sobieskiego 129,75 pkt. Przy czym średni próg punktowy wynosić miał ok. 170 pkt. Czy to oznacza, że uczniów z najlepszych warszawskich szkół czeka bardziej świetlana przyszłość niż tych z Grudziądza?

Odpowiedź może być tylko jedna – to zależy.

Dorośli udają, że coś mierzą

O miejsca w najlepszych rankingowo szkołach toczy się walka. To oznacza, że uczniowie muszą uczestniczyć w masie zajęć dodatkowych, wolontariatach, olimpiadach i konkursach (oczywiście najlepiej być finalistą, i to konkursu międzynarodowego). Najlepsze wyniki gwarantują zaś korepetycje i zajęcia przygotowawcze. Według badania CBOS w tym roku szkolnym rodzice wydawali średnio 944 zł miesięcznie na zajęcia dodatkowe. Kurs przygotowujący do olimpiady przedmiotowej kosztuje nawet 3 tys. zł. Tak samo jak w przypadku matur podejście do państwowego egzaminu generuje dodatkowe koszty pokrywane z prywatnej kieszeni.

Z drugiej strony dydaktycy od lat biją na alarm, jeśli chodzi o ogólny poziom wiedzy uczniów. Portal Samorządowy pisał w kontekście zeszłorocznych wyników egzaminów, że uczniowie mają problemy z przecinkami i logicznym myśleniem. Część uczniów nie rozumie, że przecinek może zmienić nie tylko rytm zdania, ale i jego sens. Dużo większe problemy mamy jednak z królową nauk. „Matematyka to nie tyle dział wiedzy, co sposób postrzegania świata. Uczy myślenia systemowego, konsekwencji i szacunku do procesu. A my jako społeczeństwo coraz częściej pozwalamy młodym ten sposób myślenia porzucać”, mówiła w zeszłym roku Dorota Żuchowicz, doradczyni edukacyjna i współzałożycielka Forum Wiedzy i Edukacji.

Według CKE w 2025 r. ósmoklasiści podczas każdego z trzech egzaminów mieli największe problemy z zadaniami wymagającymi samodzielnego i logicznego myślenia: „Z języka polskiego trudność sprawiło uczniom zadanie z zakresu kształcenia językowego, które sprawdzało

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Matura szyta na miarę

Nie załamujcie rąk nad wynikami egzaminów – były i będą takie same

Gdy spojrzeć na statystyki maturalne kolejnych roczników, wyłania się zaskakująco stabilny obraz: niezależnie od zmian podstawy programowej i modyfikacji formuły rezultaty pozostają niemal takie same. To każe podejrzewać, że matura jest w praktyce „skalibrowana” – tak aby zdawalność utrzymywała się na społecznie akceptowanym poziomie, a egzamin spełniał funkcję państwowego filtra, który ma działać przewidywalnie.

Kalibracja matury

Co roku w maju powtarza się ten sam rytuał: jedni zaciskają kciuki, drudzy wieszczą katastrofę, a nagłówki podkręcają emocje, sugerując, że „matury znów poszły gorzej niż kiedyś”. Tyle że w tej opowieści zwykle brakuje najważniejszego pytania: czy wyniki mówią nam cokolwiek o realnym poziomie wiedzy uczniów? Śledząc statystyki poszczególnych roczników, można zauważyć wyraźny trend – wyniki niezależnie od zmiennych są wręcz identyczne.

„Nie ma możliwości porównywania nieporównywalnych wyników egzaminów maturalnych, gdyż każdy rocznik zdaje egzamin na poziomie skalibrowanym do jego kompetencji. Przygotowywane testy mają własną skalę, toteż wynik np. 78% zdawalności z danego przedmiotu w jednym roku w porównaniu z 75% w poprzednim absolutnie nie oznacza, że nastąpiła poprawa o 3 pkt proc. Testy egzaminacyjne są konstruowane pod decyzję polityczną w sprawie pożądanego odsetka porażek, do którego dobiera się progowy wynik. Jeśli politycy rządzącej koalicji założą,

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Czy warto przywrócić egzaminy wstępne na studia?

Sebastian Goncerz,
przewodniczący Porozumienia Rezydentów

Centralny system rekrutacji w formie jednolitego egzaminu, mimo wad, jest bardziej sprawiedliwy. Trudniej w nim wykorzystać znajomości, co może się zdarzać, gdy egzaminy przygotowuje uczelnia i ktoś może zdobyć pytania w nieuczciwy sposób. System ten jest również częściowo korygowalny. Uważam też, że jeśli mamy rekrutację centralną, to poza przyjęciem na studia powinna one równie mocno weryfikować wiedzę, zależnie od kierunku. W przypadku studiów medycznych problem polega na tym, że powstaje wiele nowych kierunków i zdarza się, że na medycynę można się dostać z wynikiem zaledwie 15% z matury rozszerzonej – pod warunkiem że kandydat zapłaci wysokie czesne. Jest to poważna nieprawidłowość. Wynika ona jednak nie z wad samej matury czy centralnego systemu egzaminowania, lecz z faktu, że dopuszczono do tworzenia wielu kierunków, często wątpliwej jakości, w tym licznych płatnych, które obniżają próg przyjęć, bo można się na nie dostać praktycznie z dowolnym wynikiem, jeśli tylko zapłaci się odpowiednio dużo.

 

Prof. Mikołaj Jasiński,
Wydział Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego

Decyzja o przywróceniu egzaminów wstępnych na studia budzi wiele kontrowersji. Z jednej strony, mogłyby one poprawić jakość selekcji kandydatów, która obecnie jest niewystarczająca, z drugiej – ich powszechne wprowadzenie zrujnowałoby funkcjonujący system rekrutacji. Ogromna liczba kierunków i częste zmiany wyboru dokonywane przez maturzystów sprawiłyby, że egzaminy odbywałyby się w tym samym czasie, wchodziłyby ze sobą w kolizję i w praktyce okazałyby się niewykonalne. Istnieją jednak rozwiązania pośrednie, które już dziś przynoszą efekty. Przykładem są testy kompetencji, wprowadzone m.in. na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego czy w SGH, które realnie podniosły poziom przyjmowanych studentów. Warto więc rozwijać tego typu narzędzia, zamiast wracać do przestarzałych rozwiązań, które w obecnych realiach byłyby nie tylko niemożliwe, ale i szkodliwe.

 

Prof. Bolesław Niemierko,
pedagog, Wydział Psychologii w Sopocie Uniwersytetu SWPS

Matura ogólnokształcąca wraz z wynikami kilku przedmiotów szkolnych uzyskanymi na poziomie rozszerzonym nie wystarcza wielu uczelniom zawodowym i niektórym uczelniom elitarnym do selekcji kandydatów. Potrzebne bywają nie tylko oryginalne próby uzdolnień, lecz także rozmowy z kandydatami, przekonujące wewnątrzszkolną komisję o motywacji do zdobycia potrzebnych kompetencji. Należy zostawić uczelniom decyzję o treści i formie tej części egzaminu i zobowiązać je do ogłaszania jej maturzystom.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Darwinizm edukacyjny

Egzaminy klas ósmych pokazują, że w powszechnej edukacji są równi i równiejsi

Weryfikacja wiedzy na koniec podstawówki to dla części rodziców początek wyścigu szczurów, do którego zaganiają swoje dzieci. Wszak dobry wynik egzaminu klas ósmych to szanse na lepsze liceum, a to już trampolina do prestiżowych studiów i świetlanej przyszłości. Takie myślenie, choć złudne, szybko się kończy korepetycjami już w szkole podstawowej. Dzieci zmagają się z ogromnym stresem, bo przecież są wychowywane na geniuszy. Z danych opublikowanych przez Centralną Komisję Egzaminacyjną wynika tymczasem, że ósmoklasiści radzą sobie z egzaminem raczej średnio.

Zdany na 0%

Przystąpienie do egzaminu ósmoklasisty jest obowiązkowe, żeby ukończyć szkołę podstawową, ale okazuje się, że nie da się go nie zdać. Aby ułatwić sobie robotę, resort edukacji nie ustanowił minimalnego progu zdawalności. Maksymalna liczba punktów, jaką można zdobyć, wynosi 100 za wszystkie trzy przedmioty. Ale co do zasady wystarczy przyjść. Punkty oczywiście stanowią najważniejszy element w późniejszej rekrutacji do szkół średnich, stworzono jednak furtkę, aby podstawówkę w Polsce skończył każdy.

Większość uczniów podchodzi do tematu z większą ambicją niż tylko złożenie podpisu, lecz wyniki nie są najlepsze. W zeszłym roku co trzeci ósmoklasista nie dostał na egzaminie z matematyki nawet 30% punktów. Kuleje również ortografia na polskim, podobnie zadania weryfikujące umiejętność logicznego myślenia, co dotyczy wszystkich trzech egzaminów. Na grudniowym próbnym egzaminie CKE ósmoklasiści najlepiej wypadli z angielskiego, a najgorzej z matematyki. Z języka polskiego uczniowie uzyskali średni wynik 55%. Z matematyki średnia wyniosła 38%, a z angielskiego 70%.

Widać jak na dłoni, że nasz system edukacji matematyki „nie dowozi”. Problemy z wynikami klas ósmych z tego przedmiotu powtarzają się w przypadku maturzystów. Dyrektor CKE Marcin Smolik stwierdził w zeszłym roku, że mamy do czynienia z matematyką dwóch prędkości, o czym świadczy rozkład wyników. „Z jednej strony jest duża grupa dzieci z poważnymi brakami w matematyce, takich, które mają problem z najprostszymi zadaniami. To uczniowie, którzy opuszczają szkołę z minimalnymi umiejętnościami. Jest też druga wyraźna grupa, dla której spora część zadań na egzaminie okazała się zbyt prosta”, komentował na łamach „Dziennika Gazety Prawnej”.

Wnioski CKE z grudniowego egzaminu próbnego są takie, że uczniowie mają problem z napisaniem poprawnie tekstu i po polsku, i po angielsku, a poza tym z formułowaniem wniosków. Jeśli chodzi o matematykę, dzieci przede wszystkim mylą pojęcia powierzchni bryły z objętością, nie radzą sobie też z wykonywaniem działań na potęgach. „Widoczny jest brak umiejętności uczniów w zakresie rozwiązywania zadań dotyczących uzasadniania. Równie trudne są zadania z geometrii płaskiej i przestrzennej, w których uczniowie niewłaściwie identyfikują krawędzie (…)”, opisują specjaliści z CKE.

Braki w wyciąganiu wniosków

Języki idą lepiej niż matma, ale i tu zdarzają się trudniejsze momenty. „Zdecydowanie słabiej uczniowie radzą sobie z zadaniami z zakresu kształcenia językowego lub zadaniami wymagającymi stworzenia krótszego lub dłuższego tekstu, poprawnego pod względem kompozycyjnym i językowym”, czytamy w opublikowanej przez CKE informacji na temat języka polskiego. Bardzo wyraźny jest problem z formułowaniem wniosków, być może z powodu nieprzemyślanego stosowania w podstawówkach formuły testowej. Część uczniów przygotowuje się, drukując gotowe testy – dokładnie te same, które nauczyciele pobierają ze strony wydawnictwa zapewniającego podręczniki. Dzieci uczą się tylko, czy zaznaczyć A, B, czy C. Może przyzwolenie na takie praktyki

k.wawrzyniak@tygodnikprzeglad.pl

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.