Tag "FC Porto"
Miasto wina i futbolu
To piłka nożna sprawiła, że Porto kojarzy się dzisiaj nie tylko z wyśmienitym trunkiem
Korespondencja z Portugalii
Miłośnikom wina Porto oferuje jeden z najbardziej charakterystycznych widoków w Europie. Kiedy staniemy na nabrzeżu szerokiej rzeki Duero, z żelazną konstrukcją mostu Dom Luís I po lewej stronie, na drugim brzegu zobaczymy rzędy magazynów z nazwami, które od dekad definiują lokalną tożsamość: Cruz, Cálem, Sandeman, Kopke, Taylor’s, Graham’s.
Po drugiej stronie rzeki leży też Vila Nova de Gaia – formalnie oddzielna miejscowość, w praktyce część tego samego organizmu wchodzącego w skład zespołu miast Grande Porto. Właśnie tam powstały słynne lodges – magazyny wina porto. Ich lokalizacja początkowo miała bardzo praktyczny wymiar – chłodniejszy i stabilniejszy niż w dolinie Duero klimat miasta chronił wino przed przegrzaniem. Dziś nie jest to już konieczne, ale infrastruktura przetrwała. I zmieniła funkcję. Wraz z turystycznym bumem dawne magazyny stały się jednymi z najbardziej atrakcyjnych przestrzeni miasta.
Porto, jak wiele europejskich miejscowości, w ostatnich dekadach przeszło turystyczną transformację. Dawne piwnice z winem przekształcono w hotele, muzea i centra degustacyjne, a symbolem tej zmiany stał się kompleks World of Wine (WOW).
Zagrożona tożsamość
Porto od wieków budowało swoją potęgę na winie. Już w 1756 r. region Douro (portugalska nazwa rzeki Duero – przyp. red.) został oficjalnie wyznaczony jako obszar jego produkcji. Stał się tym samym najstarszym prawnie wydzielonym regionem winiarskim na świecie. Wino transportowano rzeką do Porto, następnie dojrzewało ono w piwnicach w Vila Nova de Gaia i było wysyłane dalej –
głównie do Wielkiej Brytanii. To właśnie potrzeba transportu wina do Wielkiej Brytanii wpłynęła na jego wzmocnienie – ponieważ podczas transportu wina bardzo często się psuły, zaczęto dolewać do beczek wysokoprocentowy spirytus winny.
Dziś ta sytuacja się zmieniła. Od 2000 r. sprzedaż porto spadła o ponad 30% – a prognozy wskazują, że do 2030 r. jego sprzedaż nadal będzie spadać. Branża próbuje się dostosować: stawia na droższe produkty, rozwija turystykę i coraz częściej inwestuje w wina stołowe z regionu Douro. Nawet najbardziej prestiżowy i najszlachetniejszy rodzaj wina, Porto Vintage (PV), stanowi dziś zaledwie niewielki procent całkowitej produkcji. Producenci próbują zatem zmieniać sposób, w jaki porto jest konsumowane. Lżejsze style, np. białe porto
Polskie Porto i piłkarscy koloniści
Najlepsze lata polskiej reprezentacji przypadały na czas, gdy po kilku kadrowiczów grało ze sobą w silnym klubie
Kwestia transferu Oskara Pietuszewskiego, uchodzącego za najzdolniejszego polskiego młodzieżowca, rozpaliła nadwiślańskie głowy, wszak odeszło nasze nastoletnie dobro narodowe, któremu zwiastuje się światową karierę. Wyłożone przez FC Porto 10 mln euro to prawie rekord Ekstraklasy (Moder i Kozłowski odchodzili w swoim czasie do Brighton za 11 baniek każdy), dla Jagiellonii to kosmiczna kwota równa rocznemu budżetowi klubu, ale nie brakuje marudnych głosów besserwisserskich, że to dużo za mało, że Polaków się nie szanuje, że taki talent poszedłby za trzy razy więcej, gdyby był Hiszpanem albo Anglikiem. Osobiście widzę same zyski – Jaga będzie miała okazję wzmocnić kadrę przed wiosną na dwóch frontach, o ile oczywiście pieniądze zostaną rozdysponowane rozsądnie. Nasz zdolny skrzydłowy trafił zaś do drużyny, której kluczowymi graczami w tym sezonie są dwaj reprezentanci Polski – Jakub Kiwior i Jan Bednarek.
O tym, ile obaj znaczą dla legendarnych Dragões, mogliśmy się przekonać na własne oczy w minioną środę, kiedy w ćwierćfinale krajowego pucharu rozegrano portugalskie El Clásico między Porto a Benficą. Jedyną bramkę w meczu zdobył głową właśnie Bednarek, który ponadto ze stoickim spokojem kierował blokiem defensywnym, Kiwior w ostatnich chwilach zaliczył interwencję ratunkową, blokując na linii bramkowej strzał rywali – obaj nasi obrońcy są regularnie wybierani na najlepszych defensorów miesiąca w Liga Portugal. Trudno temu się dziwić, skoro Porto po prostu nie przegrywa, prawie w ogóle nie traci goli i pewnie zmierza po dublet. W Lidze Europy, grając na pół gwizdka, Smoki też mieszczą się w ósemce, a w najbliższy czwartek w Pilznie można się spodziewać europejskiego debiutu Pietuszewskiego w nowych barwach.
Polacy mają nierówne szczęście do FC Porto. Pierwszym naszym bramkarzem, który sięgnął po piłkarski Puchar Mistrzów, był Józef Młynarczyk, przed bez mała 40 laty jeden z bohaterów zwycięskiego finału przeciw Bayernowi Monachium. Ależ się wtedy ekscytowaliśmy golem, którego bezczelnie strzelił piętą Bawarczykom Rabah Madjer, niejako mszcząc się za „hańbę w Gijon” z Mundialu 1982, kiedy to Niemcy dogadali się z Austriakami, aby wyeliminować Algierię.
W Porto spędził kilka sezonów także Grzegorz Mielcarski, ale








