Tag "humanizm"

Powrót na stronę główną
Felietony Stanisław Filipowicz

Ikony stylu

Głowa państwa odbywa wspólny trening z Mariuszem Pudzianowskim – Wielkanoc w klubie sportowym. Żaden grzech, z pewnością usłyszymy.

Po prostu styl epoki. Czerwiec – walki w oktagonie przed Białym Domem. Koloseum w nowym wydaniu? O nie, raczej wóz drabiniasty w salonie samochodowym. To nie jest splendor cesarskich widowisk, to jarmarczna fanfaronada. Czy mamy jeszcze jakiś wybór, czy też zaznaczył się nowy trend dziejowy?

Historia prowadzi polityków różnymi drogami. Czasem na końcu drogi jest tragedia. Pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej Gabriela Narutowicza zaprowadziła do warszawskiej Zachęty, na wystawę dzieł sztuki, gdzie czekał na niego zamachowiec Eligiusz Niewiadomski.

Czy dziś można sobie wyobrazić przywódcę politycznego w salach Towarzystwa Sztuk Pięknych? No nie, toż to perwersja. Polityk może pójść na mecz piłki nożnej, zasiąść naprzeciw ringu bądź przed oktagonem, ale pójść do galerii oglądać obrazy? Kompromitacja – katastrofa, równia pochyła, spadek notowań. Szkody wizerunkowe nie do odrobienia. Czy można zaufać człowiekowi, który ogląda obrazy albo chodzi do teatru?

Specjaliści przewidujący naszą przyszłość mówią o nieuchronnej redukcji zapotrzebowania na ludzką pracę. Wszyscy będą mieli czas wolny, pracą zajmą się roboty. A my? Dochód gwarantowany i hajda na siłkę albo na leżak. No bo co tu robić? Bliska jest też pewnie chwila, kiedy w piłkę nożną będą grały humanoidy – doskonalsze od ludzkiego ciała, niezawodne aparaty.

To nie są moje urojenia. Raz uruchomionych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.