Tag "incele"

Powrót na stronę główną
Obserwacje

Bliskość luksusem przyszłości?

Coraz trudniej o relacje, które wymagają czasu i zaangażowania

W czwartkowe popołudnie w kawiarni w środku Warszawy trudno znaleźć wolny stolik. Jedni odpoczywają z książką po skończonej pracy, drudzy powtarzają materiał z zajęć na uczelni, jeszcze inni zabierają pracę z biura do lokalu. Z zewnątrz wygląda to na codzienną rutynę w mieście. Gęstość życia i nieustanny ruch. A jednak – przyjrzyjmy się temu uważniej – wzrok ludzi skupia się na ekranach, a jedynym wspólnym mianownikiem jest obecność w tej samej przestrzeni. Sprawia to wrażenie samotności w tłumie. O wiele bardziej realnej, niż chcielibyśmy przyznać.

To współczesny paradoks, bo otaczamy się coraz większą liczbą ludzi i jednocześnie czujemy się odizolowani. Bliskość nie wynika z samej obecności innych obok, wymaga uważności i nawiązywania relacji. Czegoś, czego – mam takie wrażenie – brakuje młodym ludziom najbardziej.

Ucieczka w dopaminę

Życie w sieci to jeden z najbardziej charakterystycznych mechanizmów radzenia sobie ze współczesną samotnością. Reakcje na posty innych i komentarze pod filmami publikowanymi w mediach społecznościowych dają iluzję kontaktu społecznego. Ta powierzchowna bliskość szybko znika, pozostawiając po sobie poczucie pustki i potrzebę kolejnej dawki dopaminy.

Do tego dochodzą portale randkowe, które w teorii ułatwiają poznawanie ludzi, a w praktyce często przynoszą stres i lęk przed porzuceniem. Jedna z moich koleżanek po kilku latach randkowania online mówi: – Po kolejnych zawodach miłosnych nie chcę wracać do tego chaosu. Relacje z aplikacji są płynne i do niczego nie prowadzą.

W aplikacjach randkowych rządzi mechanika wyboru. Przypomina to bardziej katalog niż miejsce do zawierania wartościowych znajomości. Profil danej osoby, na podstawie zdjęcia, można przesunąć w prawo, jeśli się spodoba, lub w lewo – jeśli ten ktoś nie jest wystarczająco atrakcyjny. Tworzy to złudzenie nieskończonych możliwości. Trudniej zainwestować uwagę, gdy następne potencjalne połączenie jest dosłownie na wyciągnięcie kciuka. Budowanie relacji wymagających cierpliwości staje się skomplikowane w wirtualnym świecie, którym rządzi algorytm. Dlatego intymność trzeba tworzyć wbrew nawykom, nie dzięki nim, a to już nieporównywalnie trudniejsze niż kolejne przesunięcie w prawo.

Na temat współczesnego doświadczenia samotności wśród 20- i 30-latków rozmawiam z psycholożką społeczną dr Magdaleną Łużniak-Piechą z Uniwersytetu SWPS. – Samotność nie oznacza po prostu bycia samemu, jest raczej brakiem „czegoś” – wyjaśnia. – Prościej mówiąc, to brak relacji społecznych w danym momencie. A ten moment może trwać krócej lub dłużej.

Pytam, jak jej zdaniem zmieniło się rozumienie samotności we współczesnym społeczeństwie. Często bowiem odnoszę wrażenie, że kiedyś była tematem wstydliwym, a dziś wydaje się wręcz oswojona. – Samotność nadal jest emocją negatywną. W przeciwieństwie do świętego spokoju,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony Wojciech Kuczok

W piekle dorastania

„Piekło jest szczelne – ani z niego nie da się uciec, a i w nim będąc, próżno wypatrywać szczelin, przez które mogłoby się wsączyć światło nadziei; piekło jest doskonale beznadziejne”. Tak zaczynałem przed 20 laty rozważania w „Tym piekielnym kinie”, książeczce o filmach dotkliwych.

Gdybym ją pisał dzisiaj, poczesne miejsce znalazłoby w niej brytyjskie „Dojrzewanie” w reżyserii Philipa Barantiniego. To jest rzecz do obejrzenia z trzema przerwami na złapanie oddechu, tragedia z trzema antraktami. Gdyby napisać, że to czterogodzinny film albo nawet spektakl telewizyjny w czterech aktach, bylibyśmy bliżej prawdy, ale kategoria miniserial jest marketingowo wydajniejsza w streamingu.

„Dojrzewanie” wiele zawdzięcza najlepszej tradycji brytyjskiego kina społecznego, tyle że ani Ken Loach, ani Mike Leigh nigdy nie wciągnęli widzów w strefę tak nieprzeniknionego mroku. Formalnie to iście piekielna sztuczka – film jest zrealizowany w czterech godzinnych ujęciach, po jednym na każdą część, ale nie mamy wrażenia, że to mastershot dla samodopieszczenia ego operatora – „piekło jest szczelne, próżno wypatrywać szczelin” – nie ma więc i szwów montażowych, jesteśmy z bohaterami bez przerwy, tu i teraz, przeżywamy w czasie rzeczywistym ich koszmar bez taryfy ulgowej.

Dawno nikt nie trzymał się tak ściśle zasady starego, dobrego Hitchcocka: film zaczyna się od trzęsienia ziemi, a potem napięcie stopniowo rośnie. Na dzień dobry mamy klasyczny „wjazd na chatę o szóstej rano” brygady uzbrojonej po zęby, która wyciąga z łóżka posikanego ze strachu 13-latka i zgarnia go na dołek pod zarzutem najcięższego z przestępstw. I tyle z kryminału, od razu zaczyna się najwyższej próby dramat psychologiczny, następują etapy dociekania i odsłaniania prawdy, które są właściwie przekraczaniem kolejnych kręgów piekła.

Chcesz być odpowiedzialnym rodzicem? Nie wystarczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Kobiety górą

Patriarchat powoli umiera, ale konserwatywni politycy wciąż sporo zyskują na jego pokazowej obronie „W kryzysie świata mężczyzn przyszedłem na świat”, śpiewa mój ulubiony wokalista młodego pokolenia, Krzysiek Zalewski. Wojciech Eichelberger w wywiadzie dla „Dużego Formatu” idzie jeszcze dalej. Twierdzi, że ów „kryzys” to eufemizm, mamy raczej do czynienia z „egzystencjalnym dramatem męskiej połowy ludzkości”, w którym mężczyźni czują się zagrożeni i detronizowani, przez co zwracają się w stronę konserwatyzmu jako szansy na ratowanie starego porządku. – Przeżywasz

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zbrodnia i kara współcześnie

Dziesięć lat temu Norweg Anders Breivik zabił 77 osób i ranił 319 Prof. Elżbieta Czykwin – pedagog i socjolog Zbrodnia Andersa Behringa Breivika (ABB), który 22 lipca 2011 r. zabił 77 swoich rodaków, niemal wszystkich młodych, głównie zgromadzonych na obozie lewicowej młodzieżówki, to temat kryminalny? – To przede wszystkim temat, który powinien zostać poddany analizie socjologicznej, psychologicznej i pedagogicznej. Dokonała tego pani w 300-stronicowej książce „Anders Breivik. Między dumą a wstydem”. Dlaczego

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Bunt prawiczków

Incele, czyli wspólnota mężczyzn uwięzionych w mimowolnym celibacie, z roku na rok się powiększa i radykalizuje 23 maja 2014 r., kampus uniwersytecki w Isla Vista. 22-letni Elliot Rodger chwyta nóż i zabija trójkę współlokatorów. W pobliżu żeńskiego akademika strzela do dwóch studentek. Następnie wsiada do samochodu, ostrzeliwuje kawiarnię i sklep spożywczy, uśmiercając studenta. W sumie morduje sześć osób. Na koniec popełnia samobójstwo. W tym czasie w serwisie YouTube pojawia się wideo zatytułowane „Zemsta”, w którym Rodger tłumaczy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.