Tag "pary"
Bez ślubu i bez statusu
Nie masz obrączki? Nie masz wsparcia prezydenta
W narracji środowisk konserwatywnych i zwolenników weta ustawy o statusie osoby najbliższej dominuje jedna emocja – ulga. Ich przedstawiciele z satysfakcją przekonują, że decyzja prezydenta była jedyną słuszną, bo przepisy i tak miały służyć głównie formalizowaniu relacji par jednopłciowych. Polityczna retoryka zderza się jednak z twardą rzeczywistością i oficjalnymi statystykami.
Wystarczy sprawdzić dokumenty. W Ocenie Skutków Regulacji (druk sejmowy nr 2111), powołującej się na Europejski Sondaż Społeczny z 2022 r. wyliczono, że ustawa o statusie osoby najbliżej miała chronić aż 2,2 mln osób w relacjach heteroseksualnych i ok. 162 tys. osób tworzących związki tej samej płci. Zaproponowane rozwiązania odpowiadały więc przede wszystkim na codzienne potrzeby ponad 2 mln heteroseksualnych Polek i Polaków żyjących bez ślubu. Potwierdzają to również twarde dane GUS z Narodowego Spisu Powszechnego 2021, wskazujące na niemal 1,8 mln osób funkcjonujących w nieformalnych relacjach.
Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego z 17 lipca postawiła jednak krzyżyk na dwóch aktach prawnych – o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu wraz z przepisami wprowadzającymi. „Strażnik konstytucji” zawetował projekt, zarzucając mu „wprowadzenie tylnymi drzwiami związków partnerskich, które mają zastąpić instytucję małżeństwa”. Decyzja ta wywołała lawinę komentarzy i ujawniła przepaść pomiędzy sztywnym prawem a codziennością Polaków.
Kwestia bytowa
Symbolem tego pęknięcia jest np. wpis Pawła, który dzień po decyzji prezydenta opublikował na Facebooku zdjęcie z partnerką i podzielił się gorzką refleksją. Pech chciał, że ogłoszenie weta przypadło dokładnie w dzień rocznicy ich nieformalnego związku. „36 lat razem… bez ślubu i papierów na szczęście. Nikt nie powinien innemu wchodzić w życie osobiste!”, skomentował.
Wyznanie Pawła celnie punktuje narrację o „ideologii” czy „obcym lobby”. Ustawa o statusie osoby najbliższej dotyczyła przecież też dwojga tych osób, które przez niemal cztery dekady dzieliły dom, pracę i dorobek. A w świetle obecnego prawa pozostają dla siebie obce.
Wokół projektów i wspomnianych ustaw pojawiła się narracja, że nowy status osoby najbliższej to kwestia zarezerwowana wyłącznie dla środowisk LGBTQ+. Część internautów szybko jednak sprowadziła tę dyskusję na ziemię, przypominając o strukturze demograficznej kraju. „Związki partnerskie to nie tylko grupa LGBT, ale także konkubinaty, kobiety i mężczyźni, którzy nie wzięli ślubu z różnych przyczyn”, zauważa w sieci Ola i stawia celne pytanie: „W którym momencie to zagraża innym relacjom?”.
Dla wielu to kwestia czysto bytowa. Jolanta, po 25 latach w związku bez ślubu, szukała w ustawie poczucia bezpieczeństwa. Joanna z kolei wyznaje: „Nie chodzi o szczęście, bo to mam od 29 lat. Chodzi o to, żebym mogła zgłosić partnera do ubezpieczenia, gdy straci pracę,








