Tag "Teresa Ginalska"

Powrót na stronę główną
Kraj

Al Capone znad Dunajca

Najgroźniejszych na Sądecczyźnie bandytów skazano na dożywocie. Mimo to w ich wsi mieszkańcy pozakładali w domach kraty, łańcuchy i zasuwy Dom Chowańców w Gaboniu nie wygląda na siedzibę mafii. Z przyzby sielskie widoki – lasy i góry, wśród których strumyki toczą swe krystaliczne wody do pobliskiego Dunajca. Przez okienko na tyłach widać siłownię Władysława i Ryszarda. – Moi chłopcy nikomu włosa z głowy nie strącili – ociera suche oczy ich matka Maria Chowańcowa. – Zaradni, uczciwi, dbający o rodzinę.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Przeżyli stulecia

Od ponad 30 lat na Podkarpaciu żyje najwięcej długowiecznych Z niecierpliwością bierzemy ostatni leśny zakręt. – Teraz – mówi inż. Doroba – droga się wyprostuje, odsłaniając mój Jarocin. Już widać kapliczkę z bielonego drzewa, sklep. Mój towarzysz podróży mimo siódmego krzyżyka na karku z przyjemnością patrzy na dziewczyny, które wysypały się ze szkoły i idą skrajem drogi. Nie, nie zna żadnej. Ich matki były smarkate, gdy on swoją siostrę nosił w płachcie w pole. – Starzeję

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Ciocia Tania werbuje

W Rzeszowie policja uwolniła z agencji towarzyskich sto kobiet, które bite i pozbawione paszportów nie miały szans na ucieczkę Nadzwyczajne środki ostrożności: rozprawa odbywa się w sali, do której publiczność wpuszczana jest dopiero po przejściu przez bramkę wykrywającą metale. Oskarżonych chronią kuloodporne szyby, a ci uznani za najgroźniejszych są dowożeni z aresztów ze skutymi rękami i nogami. Dawno nie było takiego procesu w rzeszowskim sądzie. Prowadzący go sędzia Janusz Cenda zapowiedział, że ze względu na dobre obyczaje rozprawy będą utajnione. Brakuje bogatej klienteli.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Przepisy mocniejsze od wina

Trunek z Jasła cenią światowi degustatorzy. Ale jego producentowi nie wolno sprzedać ani butelki Na prawo od pokrytego winoroślą ganku, tuż za wielką tablicą z napisem Doświadczalna Winnica „Golesz”, jest wejście do piwnicy. Za pierwszymi drzwiami rozpiera się sprowadzony z Moraw młynek do winogron, dalej filtry, prasy do moszczu, najróżniejszego kształtu i przeznaczenia lejki, cedzaki, węże i korki, nalewarka do butelek i maszyna do ich korkowania. Na samym końcu korytarza, gdzie głową dotyka się sufitu, a temperatura nigdy

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Stalowa wola przetrwania

Okupujący starostwo w Stalowej Woli domagają się pomocy dla huty w wysokości 340 mln złotych Ludzie gwizdali, wyły syreny. Na ulice Stalowej Woli wyszło ok. 6 tys. pracowników największego w mieście zakładu – Huty Stalowa Wola. Zwartą ławą stanęli przed magistratem. Prezydent Andrzej Szlęzak zapewnił, że doskonale ich rozumie, lecz za dobre słowo usłyszał stek obelg. – Złodzieje! Złodzieje! – skandował wzburzony tłum. – Huta zalega miastu 12

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Bij warszawiaka

Polacy nie lubią warszawiaków, ale zazdroszczą im pracy i pieniędzy Anna, jej mąż Piotr, ich kolega Marek z żoną i synem oraz trzecia zaprzyjaźniona rodzina – wszyscy z Warszawy – od lat spędzają urlopy w ośrodku Grafik nad jeziorem Gim w Nowej Kaletce na Mazurach. Tegoroczne wakacje będą długo wspominać jako horror. 5 lipca nad ranem Piotr, Anna i Marek zostali pobici przez sześciu wyrostków z Olsztyna. Piotr, mocno skopany po całym ciele, miał opuchniętą głowę i złamany obojczyk.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Tylko serca im zardzewiały

W Bieszczadach cerkiewne dzwony ukrywano w ziemi przed najeźdźcą: sowieckim, niemieckim, potem przed Polakami. Teraz nadszedł czas odkopywania Na dwa dni przed pożarem babce Hmetkowej przyśnił się Jefron, proszalny dziad, co po wsiach chodził i przepowiadał przyszłość. Siwiutki, blady jak zjawa, po ukraińsku mówił. Zaraz rano babka poleciała do księdza wyznać, co jej rzekł, ale ludziom nic nie zdradziła, bo miała zakazane. Sofron Hrycyk, wówczas kawaler zaprzyjaźniony z księżowską córką, poznał treść przepowiedni. Dziad oznajmił że Hulskie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Tylko serca im zardzewiały

W Bieszczadach cerkiewne dzwony ukrywano w ziemi przed najeźdźcą: sowieckim, niemieckim, potem przed Polakami. Teraz nadszedł czas odkopywania Na dwa dni przed pożarem babce Hmetkowej przyśnił się Jefron, proszalny dziad, co po wsiach chodził i przepowiadał przyszłość. Siwiutki, blady jak zjawa, po ukraińsku mówił. Zaraz rano babka poleciała do księdza wyznać, co jej rzekł, ale ludziom nic nie zdradziła, bo miała zakazane. Sofron Hrycyk, wówczas kawaler zaprzyjaźniony z księżowską córką, poznał treść przepowiedni. Dziad oznajmił że Hulskie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak dobrze żyć osobno

Rozdzielone siostry syjamskie ze Stalowej Woli skończyły cztery lata. Są wizytówką wiedzy i amerykańskich, i lubelskich lekarzy Dwa oddzielne łóżeczka, nad każdym aniołek z rozpostartymi opiekuńczo skrzydłami. To prezent od amerykańskich pielęgniarek na pożegnanie przed wyjazdem z Filadelfii. Dziewczynki ubrane w odświętne sukienki i upozowane do fotografii zgodnym chórem śpiewają poznaną w przedszkolu piosenkę: „Żółte jest słonko, niebieskie jest niebo, czerwone jest serce, zielone jest drzewo”. Są prawie jednakowego wzrostu, ciemnowłose, czarnookie. Gadatliwe („jak mama”), żywe

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Klimasz na wszystko poradzi

Od pięciu lat pisze ludziom podania. Nie zna pojęcia: załatwione odmownie Józef Pietrzyk, emeryt, ma już dość odsyłania go to tu, to tam. W sprawie jak najbardziej prostej. Otóż na cmentarzu w rodzinnej Sękowej chciałby sobie dobudować piwniczkę pod grobem siostry. I przez pół roku nie może tego załatwić bez łapówki. – Nic się, Józefie, nie martwcie, wyprostuję waszą sprawę – zapewnia Roman Klimasz i odkłada słuchawkę. – Ja bym chciała, żebyś pan, panie Romku, pchnął do wyższej instancji sprawę

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.