Terminator w tarapatach

Terminator w tarapatach

Przeciwko gubernatorowi Schwarzeneggerowi zwrócili się nauczyciele, pielęgniarki, związkowcy oraz kalifornijscy Demokraci

Gubernator Arnold Schwarzenegger traci popularność. Gwiazdor Hollywood ugrzązł w politycznych problemach Kalifornii. Przeciwko Arniemu zwrócili się nauczyciele, pielęgniarki, związkowcy oraz Demokraci dominujący w parlamencie w Sacramento.
Schwarzenegger pogardliwie nazywał swych przeciwników przegranymi i zniewieściałymi mężczyznami. Teraz czytelnicy piszą do dziennika „Los Angeles Times”, że Governator (jak chętnie mówią o byłym kulturyście i aktorze filmów akcji Kalifornijczycy, nawiązując do roli Terminatora) sam zasługuje na te miana.
Schwarzenegger, czy pojawi się w supermarkecie, czy w palarni parlamentu stanowego, wciąż przyciąga tłumy. Nadal otrzymuje tysiące listów od zakochanych w nim kobiet w różnym wieku. Rzesze turystów, także zagranicznych, przybywają do Sacramento, aby, po poddaniu się kontroli wykrywaczem metali, zwiedzić pałac gubernatora na miejscowym Kapitolu. Schwarzenegger zdaje sobie sprawę, że jest atrakcją, dlatego często chodzi po korytarzach, aby turyści mogli go zobaczyć.

Byłego gwiazdora odwiedzają dawni koledzy

z Hollywood: Clint Eastwood, Tom Arnold, Danny DeVito, Anthony Hopkins i Jamie Lee Curtis. Ich zdjęcia zdobią gabinet rzecznika gubernatora. Arnie wprowadził trochę kinowy, dynamiczny styl rządzenia. Motywuje podwładnych, powtarzając jak na planie filmu: „Akcja! Akcja! Akcja!”. 60% Kalifornijczyków nadal uważa, że tak niezwykły lider dobrze pełni swe obowiązki. Ale wśród elektoratu Partii Demokratycznej aż 49% mówi o nim jak najgorzej. 51% mieszkańców stanu uważa, że polityka oświatowa, którą prowadzi gubernator, okaże się brzemiennym w skutkach błędem. Politolog z University of California, Shaun Bowler, komentuje: „Do Sacramento wróciła normalność. Entuzjazm poprzedniego roku minął. Ludzie początkowo bardzo dobrze przyjęli filmowy styl przywództwa Schwarzeneggera, ale nawet kinowy gwiazdor nie może na zawsze unieważnić praw grawitacji”.
Schwarzenegger został wybrany na szefa stanowej administracji w listopadzie 2003 r. w referendum odwoławczym, w wyniku którego odwołano poprzedniego gubernatora, demokratę Graya Davisa. Ten ostatni był pracowitym, ale pozbawionym charyzmy i szczęścia politykiem, ponoszącym część odpowiedzialności za gigantyczny deficyt budżetowy Kalifornii. Governator zapowiadał, że zlikwiduje deficyt budżetowy, jednak zgodnie z założeniami Partii Republikańskiej nie zamierzał podwyższać podatków. Jak można było przewidzieć, skończyło się na tym, że zaproponował budżet z dziurą wielką na 6 mld dol. Schwarzenegger w przyszłości zamierza tę dziurę załatać oszczędzaniem. Planuje zredukować liczbę urzędów stanowych i zmniejszyć zatrudnienie w administracji o 12 tys. ludzi.
Gray Davis był dobrym przyjacielem związków zawodowych, które hojnie wpłacały do jego wyborczej kasy. W zamian za to Davis przyznał zrzeszonym w związkach nauczycielom, pielęgniarkom i funkcjonariuszom służby więziennej podwyżki pensji oraz sowite emerytury. Gubernator, który przybył z Hollywood, uważa jednak, że Kalifornii na to nie stać. Nauczyciele oskarżają go o wstrzymanie wypłaty 2 mld dol na rzecz resortu edukacji. Zamierzał też odebrać funkcjonariuszom więziennictwa 300 mln dol., związkowcy jednak tak twardo bronili swej kabzy, że Arnie zdobył ich kosztem tylko 108 mln.
Schwarzenegger oznajmił, że zamierza uzdrowić finanse stanowe poprzez

szeroko zakrojone reformy.

Nauczyciele dostaną podwyżki tylko wtedy, jeżeli ich uczniowie osiągną w szkole dobre wyniki. Pedagodzy nie będą mogli już liczyć na emerytury gwarantowane przez państwo – niech wpłacają składki do prywatnych funduszy emerytalnych. Gubernator zamierza wprowadzić prawo, które automatycznie zablokuje stanowe wydatki, jeśli przekroczą one dochody. Pragnie również na nowo wytyczyć granice 153 okręgów wyborczych. „W ostatniej elekcji w ani jednym okręgu demokrata nie został zmieniony przez republikanina lub odwrotnie. Musimy ożywić naszą demokrację”, twierdzi Schwarzenegger.
Nie ma jednak szans, aby te propozycje przyjęło stanowe zgromadzenie ustawodawcze. W parlamencie w Sacramento większość mają Demokraci, którzy nie ukrywają przekonania, że pakiet reform Governatora to niebezpieczny nonsens. Były aktor zamierza więc odwołać się bezpośrednio do wyborców i zorganizować w sprawie swego politycznego planu referendum, zapewne jesienią br. Byłoby to już czwarte głosowanie w Kalifornii w ciągu trzech lat, które kosztowałoby budżet stanu co najmniej 50 mln dol.
Na razie nauczyciele i pielęgniarki nie pozostawiają na eksgwiazdorze Hollywood suchej nitki. Komentator dziennika „Sacramento Bee” pyta, jak pedagodzy mają podwyższać poziom wiedzy swoich uczniów, skoro gubernator chce tworzyć liczniejsze klasy szkolne oraz likwidować „zbyt kosztowne” lekcje przedmiotów humanistycznych i muzyki. Związek zawodowy pielęgniarek zapłaci 100 tys. dol., aby wyemitować w kanałach telewizyjnych CNN, Lifetime, TNT, Hallmark, Oxygen i FOX antyreklamy krytykujące Governatora za to, że stał się „narzędziem w rękach wielkich korporacji”. W reklamie występują trzy pielęgniarki, które odsądzają go od czci i wiary za to, że sprzeciwił się przyjęciu ustawy zwiększającej liczbę personelu szpitalnego na jednego kalifornijskiego pacjenta. „Ludzie powinni wiedzieć, że jeśli znajdą się w szpitalnym łóżku i zadzwonią po pielęgniarkę, może nikt nie przyjść”, ostrzega telewidzów zatroskana siostra Melita Dionisio-Temple. Rose Ann DeMoro, szefowa związku zawodowego pielęgniarek CNA, wywodzi, że Kapitol w Sacramento „zmienił się w stajnię interesów wielkich korporacji”, obywatele jednak powinni wiedzieć, że „przyjęcie się skończyło”. Schwarzenegger stał się w oczach przeciwników „człowiekiem ludzi z wielką forsą”, ponieważ przyjął dotacje od biznesmenów i koncernów, także spoza Kalifornii, aczkolwiek w kampanii wyborczej obiecywał, że tego nie zrobi. Wydaje się, że jeśli Governator będzie chciał przeforsować swoje kontrowersyjne reformy, Demokraci wytoczą przeciw niemu cięższe armaty. Popularność Terminatora, który wkroczył do świata polityki, ucierpi na tym jeszcze bardziej.
Na razie jednak pozycja Schwarzeneggera wciąż jest mocna. Komentatorzy zastanawiają się, jaki będzie następny szczebel w jego politycznej karierze. Czy w 2006 r. będzie się ubiegał o kolejną kadencję w pałacu gubernatora w Sacramento? A może dwa lata później podejmie walkę o prezydenturę Stanów Zjednoczonych? Na razie prawo zabrania urodzonemu w Austrii Arniemu objęcia najwyższego urzędu w państwie. Ale prawo może zostać zmienione. Kilku republikańskich polityków już podjęło inicjatywę w tej sprawie. Schwarzenegger, pytany o prezydenckie ambicje, odpowiada tajemniczo, lecz nie wyklucza niczego: na razie posada gubernatora największego stanu USA sprawia mu wiele uciechy. W polityce jest jak w Hollywood. Dopiero gdy skończy się pracę nad jednym wspaniałym filmem, należy się zastanowić nad następnym, twierdzi gubernator.
Komentatorzy uważają jednak, że

poważnie myśli o Białym Domu.

Nie szczędzi bowiem starań, aby pozyskać sobie jak najszersze rzesze społeczeństwa. Podkreśla, że należy do umiarkowanego skrzydła Republikanów. Zezwolił na egzekucję trzykrotnego mordercy Donalda Beardslee – Amerykanie oczekują od swoich przywódców surowego karania zbrodniarzy. Podpisał natomiast zakaz sprzedaży broni palnej dużego kalibru, doprowadził do otwarcia największego w Kalifornii rezerwatu przyrody Sierra Nevada, przeznaczył 3 mld dol. na badania nad komórkami macierzystymi (czemu przeciwni są konsekwentni konserwatyści), zamierza doprowadzić do redukcji emisji dwutlenku węgla z rur wydechowych samochodów o 22% do 2012 r. (dziewięciu producentów aut wystąpiło przeciw tej inicjatywie do sądu). Schwarzenegger pragnie pokazać, że jest wrażliwym na wiele problemów człowiekiem, który ma kwalifikacje, aby rządzić całym krajem. W polityce mocny człowiek z filmów akcji nie potrafi robić cudów, ale ostatecznie większość wyborców na cudotwórców nie liczy. Governator, mimo niepowodzeń i porażek, może jeszcze w elicie władzy Stanów Zjednoczonych osiągnąć bardzo wiele.

*

Czy Arnie obłapiał?
Podczas kampanii wyborczej w 2003 r. Arnold Schwarzenegger został oskarżony przez kilka kobiet o to, że napastował je seksualnie. Gwiazdor przyznał, że kilka razy „źle się zachował”, lecz wynikało to z gorączkowej atmosfery na planie filmowym. Obecnie przed sądem w Londynie szuka sprawiedliwości brytyjska dziennikarka Ann Richardson. Oskarża ona o oszczerstwo Schwarzeneggera i dwóch jego współpracowników. Pani Richardson twierdzi, że gdy w 2000 r. przeprowadzała w londyńskim hotelu wywiad ze słynnym aktorem, ten nagle wziął ją na kolana i dotknął piersi dziennikarki, aby sprawdzić, czy to nie silikon. Rzecznicy Schwarzeneggera rozpowszechniali jednak inną wersję. Oto Ann Richardson sama wskoczyła na kolana gwiazdora, ścisnęła rękami swe piersi i zapytała: „Powiedz, co o nich myślisz?”. Zaraz potem wyprowadzono ją z pokoju.
20 stycznia londyński sędzia odrzucił wniosek rzeczników Schwarzeneggera o oddalenie skargi, tak że kłopotliwa dla polityka rozprawa się odbędzie.

 

Wydanie: 8/2007

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy