Trudny poród leków za złotówkę

Trudny poród leków za złotówkę

Ciągle pojawiają się wątpliwości, czy nas stać na tanie lekarstwa dla emerytów

Leki za złotówkę. Hasło przewija się od wielu miesięcy. Minister Łapiński zaproponował, by grupę tylko polskich leków sprzedawać emerytom za symboliczną złotówkę. Najpierw jako realny termin podawano jesień, teraz wiadomo, że może to być prezent pod choinkę. Początkowo leki miały przysługiwać osobom powyżej 60. roku życia, teraz wiadomo, że receptę otrzyma tylko ktoś o pięć lat starszy. Dodatkowo wicepremier Kołodko sugeruje, że leki za złotówkę powinni kupować tylko najbiedniejsi emeryci. Nie jest też znana lista preparatów.
Niewiadomych jest wiele, a dodatkowo pojawiła się informacja, że minister finansów z ustawy o Narodowym Funduszu Zdrowia wykreślił cały przepis dający emerytom wspomniane uprawnienia.
Czy oznacza to koniec leków za złotówkę? Minister zdrowia zaprzecza. – Po prostu uznano, że ogólna, systemowa ustawa o funduszu nie jest miejscem, w którym muszą być omawiane leki dla seniora, bo tak je nazwaliśmy – tłumaczy prof. Mariusz Łapiński. – Ustalenia znajdą się w znowelizowanych ustawach: o ubezpieczeniu zdrowotnym i cenach.
Wspomniane ustawy są już po uzgodnieniach międzyresortowych, w czwartek omówi je Rada Ministrów.
Kolejna wątpliwość. Ile trzeba wydać z budżetu i czy nas na to stać? – Oceniamy, że program będzie kosztować około 100 mln zł – mówi min. Łapiński. – Pieniądze będą pochodzić z oszczędności, które kasy chorych zarobiły na obniżkach cen na zagraniczne leki, tych z nowej listy leków refundowanych. Z obliczeń resortu wynika, że kasy chorych zakończą rok z 700 mln oszczędności.
Leki dla seniora oburzają producentów zachodnich, którzy uważają, że są gorzej traktowani. – W sferze kredytów, podatków i ustalania cen to my byliśmy do tej pory dramatycznie dyskryminowani – odpowiada Władysław Karaś, prezes Polfarmedu, Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego.
Wszystkim, którzy krytykują leki za złotówkę, min. Łapiński przypomina, że poza zwykłym współczuciem warto kierować się ekonomią. Emeryt, który nie wykupi leku, bo go na to nie stać, w końcu trafi do szpitala i będzie nas wszystkich kosztował więcej niż kilkadziesiąt recept. Warto dać mu lek za złotówkę.
Na to krytykujący pomysł przypominają nadużycia związane z receptami dla inwalidów wojennych. Dzięki nim leczyły się rodziny i sąsiedzi inwalidy. – W przypadku leków dla emerytów to niemożliwe – tłumaczy Renata Furman, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia. – Będą specjalne recepty, a poza tym zapisywane leki są odpowiednie tylko dla osób starszych.
Nie znalazłam też przeciwników pomysłu w innych resortach. Ministerstwo Pracy zapewnia, że nie jest (jak sugerowano) wrogiem pomysłu ministra Łapińskiego.
Jednak specjaliści rozkładają ręce. Dopóki resort nie ogłosi listy leków, nie będą mogli ocenić pomysłu. Na przykład, jeśli na liście będzie wiele leków z tzw. ryczałtu, czyli za kilka złotych, to obniżenie ceny do złotówki nie uratuje budżetu emeryta. Ważniejsze byłoby np. kupowanie za złotówkę środków stosowanych w chorobie Alzheimera. Resort zdrowia i tak już wywalczył z firmami farmaceutycznymi obniżenie cen. Jednak koszt miesięcznej kuracji nadal jest duży, wynosi nie mniej niż 100 zł.
Gdy resort wreszcie ogłosi listę, sytuacja emerytów będzie uzależniona od lekarzy. Cała nadzieja w lekarskiej uczciwości i reklamie listy (zapowiada ją resort zdrowia), która spowoduje, że pacjent sam poprosi o tani lek.


Ministerstwo Zdrowia informuje, że za złotówkę dostępnych będzie kilkadziesiąt leków polskiej produkcji tzw. generyków, czyli „naśladujących” zachodnie. Lekarze próbują wytypować preparaty, które są najważniejsze dla chorych w starszym wieku. Najmniej dla siebie znajdują neurolodzy. Na liście leków refundowanych jest niewiele nazw leków poprawiających pamięć, a właśnie takie przydają się emerytom. Więcej nadziei wyrażają kardiolodzy. Wyliczają leki obniżające ciśnienie i stosowane przy niewydolności krążenia. Okuliści sądzą, że skorzystają chorzy z jaskrą, wśród chorób układu oddechowego wymienia się astmę jako najczęstszą po 65. roku życia.

 

Wydanie: 39/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy