Ujazdowski budzi się, bo są wybory

Ujazdowski budzi się, bo są wybory

Trzeba cierpliwości, by trafić w mediach na Kazimierza Michała Ujazdowskiego. Po powrocie do PiS, w szacie pokutnej i na kolanach, jakby zapadł się pod ziemię. Nigdy nie był za aktywny i nie bez powodu jest niekwestionowanym liderem w kategorii najgorszy minister kultury po 1918 r. Zbliżają się jednak wybory i dla Ujazdowskiego, który dobrze sobie żyje z polityki, naszedł czas mizdrzenia się do wyborców. Na początek trafił do ojca Tadeusza. I w efekcie mamy na łamach „Naszego Dziennika” lament nad Muzeum Historii Polski. I lament nad min. Zdrojewskim, który nie sypie kasą na ten pomysł.
Zdrojewskiemu trudno się dziwić. Nie chce chłop kompromitacji. Muzealne idee Ujazdowskie bliższe są bowiem muzeom diecezjalnym zakładanym ku pamięci miejscowych błogosławionych niż nowoczesnej i obiektywnej syntezie dziejów Polski. Z pozycji klęczącej, w jakiej tkwi Ujazdowski, nie da się zrobić niczego wartościowego. Nie ci ludzie i nie ta idea. Lepiej więc zaoszczędzić pieniądze i oszczędzić wstydu.

Wydanie: 20/2011

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy