Wejście euro

Trzysta milionów ludzi wymienia walutę

Euro, wspólna waluta państw Unii Europejskiej, która zastąpi marki, franki, liry… wchodzi w styczniu 2002 r. do powszechnego obiegu. W obrocie bankowym euro jest już od 1999 r.

Największa wymiana

Wymiana, która obejmie 300 mln osób, będzie największą tego typu transakcją w historii. Aby mieć lepsze wyobrażenie o rozmiarach operacji, wystarczy podać, że tylko Niemcy muszą wymienić na euro 300 mld marek, a na ich miejsce wprowadzić 153 mld euro. Gdyby wszystkie nowe monety i banknoty ułożyć pionowo, ich wysokość pięciokrotnie przewyższyłaby Mount Everest. Ogromne są też koszty przeprowadzenia wymiany. Niemcy wydadzą na nią 40 mld marek.
Rada Europy uznała jednak, że warto podjąć wyzwanie, bo euro przyniesie Europie wielkie korzyści, będzie stanowić potężny impuls do rozwoju gospodarki, obniży koszty funkcjonowania przedsiębiorstw, pogłębi wspólnotę rynku i będzie działało stabilizująco na poszczególne kraje. A z czasem dorówna dolarowi jako waluta międzynarodowa. O sile euro świadczy fakt, że interesują się nim nawet w Chinach. Od ponad dwóch miesięcy Chińczycy skupują euro, a oświadczenie, że będą to czynili nadal, wpłynęło przejściowo na umocnienie waluty.

Owsiak ściągnie bilon

A u nas? W sprawie euro istnieją dwa skrajne poglądy. Jedni uważają, że korzystne byłoby zastąpienie nim złotówki nawet przed przyjęciem Polski do UE, inni twierdzą , że taka operacja teraz oznaczałaby dla kraju finansowe samobójstwo.
Polska jest jedynym krajem regionu, który nie zareagował odrębną ustawą sejmową na wymianę na euro.
Kontakty przeciętnego Polaka z euro były dotąd raczej sporadyczne. Wiedzieliśmy, że euro jest, ale wielką miłością ani zainteresowaniem go nie darzyliśmy. Nad Wisłą bowiem, w odróżnieniu np. od Czech i krajów bałtyckich, które wyraźnie leżą w strefie oddziaływania niemieckiej marki, za walutę największego zaufania uważa się dolara. Polska pod tym względem jest bardzo odległa mentalnie od np. postjugosłowiańskiej Czarnogóry, w której w ogóle płaci się markami. Jedynie na zachodzie kraju, gdzie kontakty z Niemcami są o wiele częstsze, marka ma od lat ugruntowaną pozycję, a w związku z tym jej wymiana na euro jest wydarzeniem o sporym znaczeniu. Generalnie pożegnanie z frankiem, marką i lirem przebiega spokojnie. Jedynie sam przełom roku wymaga pewnej ostrożności – podczas wyjazdów zagranicznych można się spodziewać zamieszania. Podróżni i turyści niewyposażeni jeszcze w nową walutę europejską proszeni są o zabranie kart kredytowych i płatniczych, aby obowiązujące pieniądze wypłacać z bankomatów lub uiszczać należność bezpośrednio kartą.
Wymiana 12 walut na euro zbiegła się przypadkowo z kolejnym finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Połączenie obu wydarzeń stało się naturalną koniecznością. Ci, którym zostało trochę monet z zagranicznych podróży – fenigi, centimy i centavos – spisali je już na straty, bo czy warto ustawiać się w kolejce do okienka, by stracić połowę i tak niewielkiej sumy. Tę okazję wykorzystali Jerzy Owsiak i Leszek Balcerowicz, podpisując 15 grudnia stosowną umowę o wspólnej zbiórce pieniędzy dla chorych dzieci. Dla NBP akcja stała się częścią kampanii edukacyjno-promocyjnej prowadzonej pod hasłem: „Euro – nowa waluta zjednoczonej Europy”. Dla WOŚP Owsiaka to okazja zdobycia środków, do których dostęp byłby w innym przypadku bardzo utrudniony. Akcja charytatywna potrwa od 2 do 20 stycznia 2002 r. We wszystkich oddziałach okręgowych NBP staną specjalne skarbonki, do których będzie można wrzucać wycofywany bilon Dwunastki. W dniu finału (13 stycznia 2002 r.) wolontariusze Wielkiej Orkiestry oprócz złotówek będą gromadzić także monety narodowe krajów Unii Gospodarczej i Walutowej. NBP bez prowizji wymieni je na euro i przekaże fundacji.
Wymiana wycofywanych walut w NBP będzie dokonywana przez cały przyszły rok. Za wymianę banknotów zapłacimy jednak w złotówkach 2% prowizji od wartości wymienianej kwoty, zaś za wymianę monet aż 50% wartości. Tylko Owsiak tego uniknie.

Śpijmy spokojnie

Osoby posiadające rachunki, lokaty i oszczędności w walutach zachodnich mogą spać spokojnie. Ich przeliczenie ma być automatyczne i bez jakichkolwiek opłat, a wynik przemnożenia waluty narodowej przez wskaźnik zostanie zaokrąglony do dwóch miejsc po przecinku.
Kurs wymiany walut narodowych ustalono w sposób sztywny i nieodwołalny. 1 EUR kosztuje 13,7603 ATS (Austria); 40,3399 BEF (Belgia); 5,94573 FIM (Finlandia); 6,55975 FRF (Francja); 340,750 GRD (Grecja); 166,386 ESP (Hiszpania); 2,20371 NLG (Holandia); 0,787564 IEP (Irlandia); 40,3399 LUF (Luksemburg); 200,482 PTE (Portugalia); 1,95583 DEM (Niemcy); 1936,21 ITL (Włochy).
Właściciele rachunków bankowych 1 stycznia 2002 r. po prostu obudzą się z euro na kontach. Jedynie o środki znajdujące się w naszych rękach musimy zatroszczyć się sami. Trzymanie franków i marek w sienniku nie ma sensu, bo za jakiś czas skorzystanie z nich będzie bardzo trudne: trzeba będzie iść z nimi do banku neutralnego w danym kraju, np. we Francji lub Niemczech.

Śpieszą się fałszerze

Bliskość euro widać już w naszych kantorach. Od pewnego czasu obserwuje się większą podaż walut, głównie marek niemieckich. Już niedługo na tablicach w kantorach ich miejsce zajmie euro. Pozostaną, rzecz jasna, funty brytyjskie, dolary amerykańskie, jeny japońskie, dwie waluty skandynawskie, czeskie i słowackie korony, węgierskie forinty oraz rosyjskie ruble. Tablica będzie więc krótsza.
Wydaje się, że bardziej od przeciętnych ciułaczy z wymianą śpieszą się fałszerze walut. Jeśli wyprodukowali pieniądze i z różnych przyczyn do tej pory nie wprowadzili ich do obiegu, mają ostatnią szansę, żeby to zrobić.
Specjaliści zapowiedzieli, że euro jest nie do podrobienia. Posiada znak wodny, nitkę zabezpieczającą i pasek holograficzny, a w przypadku większych nominałów – hologram i farbę optycznie zmienną, wypukłe cyfry i litery. Papier zawiera włókna bawełniane nadające banknotom wyróżniającą strukturę, włókna fluorescencyjne, znak wodny, zabezpieczenia z wykorzystaniem folii, staloryt (intaglio), zabezpieczenia do odczytu maszynowego itd. Na polskim rynku do tej pory nie pojawiły się jeszcze fałszywe euro. Prawdziwe już spoczęły w skarbcach najważniejszych banków posiadających licencję dewizową. Pierwszy transport dotarł 3 grudnia do Raiffeisen Bank Polska SA. Bank ten będzie się zajmował dostawą euro do kilkunastu innych banków komercyjnych w Polsce.

Bez polskich akcentów

Waluty narodowe 12 krajów Unii definitywnie znikną w postaci bezgotówkowej już od 1 stycznia 2002 r., z wyjątkiem czeków wystawionych przed tą datą. Jednak w obiegu będą znajdować się jeszcze banknoty i monety, których wymiana w bankach komercyjnych potrwa kilka miesięcy – na ogół nie dłużej niż do 31 grudnia 2002 r. Po tym okresie możliwość wymiany walut narodowych na euro będzie istniała tylko w bankach centralnych. Okres wymiany w poszczególnych krajach będzie różny. Banki centralne niektórych krajów, np. Austrii, Irlandii i Niemiec, będą skupywać bezterminowo emitowane przez siebie waluty narodowe.
Wygląd banknotów i monet ustalono w drodze konkursu. Na banknotach widnieją najważniejsze style architektoniczne w historii Europy. Ale nie ma ani zarysu Wawelu (zabytek klasy zerowej), ani czegokolwiek innego, co choćby pośrednio kojarzyło się z Polską. Wzory poszczególnych banknotów zawierają nazwę waluty w alfabecie łacińskim i greckim, symbol Unii Europejskiej – flagę z dwunastoma gwiazdami – oraz inicjały Europejskiego Banku Centralnego w pięciu wariantach językowych. Banknoty różnią się kolorami oraz wielkością. W każdym kraju UE banknoty mają jednakowy wygląd.
Na szczęście z monetami jest inaczej. Wspólna pozostaje strona awersu, zaś każdy kraj dostanie swój odrębny rewers. Wspólne strony awersu zwierają wizerunki UE.
Natomiast na rewersie można zobaczyć: w Grecji statki i słynnych ludzi starożytności, a nawet Europę porwaną przez Zeusa, we Włoszech „Narodziny Wenus” Botticellego, pomnik konny cesarza Marka Aureliusza lub „Idealne proporcje ludzkiego ciała” Leonarda da Vinci, w Austrii kwiaty alpejskie i słynnych ludzi np. Mozarta, w Niemczech liść dębu, Bramę Brandenburską i Orła Rzeszy, we Francji Mariannę i Drzewo Republiki, w Hiszpanii katedrę Santiago de Compostela, Cervantesa i króla Karola I Burbona, w Portugalii pieczęć królewską z 1142 r., zamki i herby, w Finlandii dwa łabędzie w locie, w Belgii króla Alberta II, w Holandii Królową Beatrix, w Luksemburgu Wielkiego Księcia Henryka, a w Irlandii celtycką harfę oraz irlandzkie słowo „Eire” oznaczające Irlandię.
Wszystkimi monetami będzie się można posłużyć we wszystkich krajach Dwunastki.
A co wybijemy na rewersie centów i euro w wersji polskiej? Zapewne stanie się to przedmiotem konkursu, ale chyba już można rozpocząć publiczną dyskusję na ten temat.

BT


W Holandii za darmo
W Holandii monety euro rozdawane są… za darmo. Według agencji DPA, dorośli oraz dzieci powyżej szóstego roku życia otrzymają po osiem monet w prezencie.

 

Wydanie: 52/2001

Kategorie: Wydarzenia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy