52/2003

Powrót na stronę główną
Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Kultura

Sztuki grane latami

„Skrzypek na dachu”, „Metro”, „Mayday” – nawet zespoły grające te sztuki kilka lat nie potrafią wyjaśnić tajemnicy sukcesu Seksu, prochów i rock and rolla nigdy dosyć. Przynajmniej tak głosuje nogami od ponad sześciu i pół roku publiczność łódzkiego Teatru im. S. Jaracza. Bilety na monodram Erica Bogosiana w wykonaniu Bronisława Wrocławskiego znikają jak kamfora, ale choć „Seks, prochy i rock&roll” to najdłużej grana na tej scenie sztuka, nie należy jeszcze do krajowej czołówki. Większość polskich teatrów może

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Pytanie Tygodnia

Co sprawiło, że rok 2003 jest wart zapamiętania?

Jolanta Szymanek-Deresz, minister, szef Kancelarii Prezydenta RP Choć trudny, a nawet bardzo trudny, był pełen niezwykle ważnych wydarzeń, które umocniły Polskę na arenie międzynarodowej. Bo niełatwo przecież podjąć decyzję o naszym udziale w wojnie w Iraku (jak dziś na szczęście się okazuje, była słuszna). Z pełną determinacją walczyliśmy o należne nam miejsce w Unii Europejskiej. Osiągamy nareszcie pewien postęp w rozwoju gospodarczym kraju. Zaczęliśmy skutecznie, acz nazbyt powoli, zwalczać patologie społeczne,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Reportaż

Wygnani znad Soły

Górale wysiedleni przez hitlerowców z Żywieckiego do dziś nie otrzymali żadnej rekompensaty W czasie okupacji Józef Macikowski, skromny pracownik poczty, jako jeden z nielicznych w Żywcu dysponował aparatem fotograficznym i wiele dni spędził na strychach domów w okolicach dworca, robiąc zdjęcia. Macikowski fotografował tłumy przerażonych góralskich rodzin z tobołkami, agresywnych i butnych hitlerowskich żołnierzy oraz niemieckich osadników witanych girlandami kwiatów. Przy dworcu kolejowym zawsze było pełno hitlerowców. Przed głównym wejściem, nad którym pochylały się dwie „wrony”

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

Rok 2003 w krzywym zwierciadle

Najbardziej niesamowite, makabryczne, niewiarygodne, zaskakujące i głupie wydarzenia minionych 12 miesięcy Pechowiec roku 36-letni John Carl Marquez z Oklahoma City, który w lipcu został aresztowany pod zarzutem pobicia żony, za co groziła mu kara do roku więzienia. Poirytowany awanturnik opluł jednak policjanta. Sędzia April Sellers White uznała to za „umieszczenie płynu cielesnego na funkcjonariuszu rządowym”, co niesie zagrożenie życia, gdyż w ślinie mogą się znajdować śmiertelne zarazki. Marquez dostał dożywocie. Rozwodnik roku 53-letni Puiu C.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Polskie Hollywood w Chicago

Korespondencja z Chicago O tym, że Polacy w Chicago już kilka razy podejmowali próby nakręcenia filmu fabularnego, wiadomo nie od dziś. Jak dotąd nikomu to się nie udało. Pomysły rodziły się i umierały. Tak było do chwili, gdy dwa lata temu szef jednej z polonijnych firm budowlanych, Bogdan Dola, emigrant z podlaskich Moniek, wypożyczył kasetę z filmem Janusza Zaorskiego „Szczęśliwego Nowego Jorku” o beznadziejnej egzystencji polskich imigrantów w USA, wzorowanym na prozie Edwarda Redlińskiego. – Oglądałem go wraz z żoną

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Artystka w zamrażarce

Mówiono mi, że moich piosenek trzeba słuchać uważnie, a podobno ludzie dzisiaj nie mają na to czasu Edyta Geppert – W niedawno wydanym albumie znajduje się zaskakująca piosenka „To się nie sprzeda, pani Geppert”. To żart, kpina czy ironiczna relacja ze spotkania z wydawcą? – Oczywiście, że to żart, ale, tak jak większość tekstów moich piosenek, bierze się z życia. Kiedy stawiałam pierwsze kroki w zawodzie często słyszałam, że dobrze śpiewam, ale jestem „nie na te czasy”. Mój sposób bycia i moje piosenki są staroświeckie. Tej „staroświecczyzny”, po pewnym czasie,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Wywiady

Ludzkie rykowisko

Człowiek nie jest monogamiczny w tym stopniu, w jakim chciałaby tego nasza kultura Dr Bogusław Pawłowski z Katedry Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego zajmuje się antropologią fizyczną – dziedziną opisującą zachowania człowieka z perspektywy biologii. Jest członkiem Polskiego Towarzystwa Antropologicznego, a także opiekunem Międzywydziałowego Koła Naukowego Etologii Naczelnych. – Szukanie partnera często nazywa się szukaniem drugiej połówki pomarańczy. A jak to wygląda oczami antropologa biologicznego? – Niewątpliwie obie płcie są w stosunku do siebie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Znaki firmowe socjaldemokracji

Gdy konkurują ze sobą dwie ważne wartości – wolność i sprawiedliwość – liberał wybierze wolność, a socjaldemokrata sprawiedliwość Zacznijmy od przykładów. Z wiarą, że władza jest po to, by zmieniać świat na lepszy. By służyć ludziom. By w praktykę realnej polityki wpleść wartości opisujące wielkie ludzkie tęsknoty za dobrze urządzonym państwem i przyjaznym człowiekowi społeczeństwem. Przykład pierwszy W listopadzie mijającego 2003 r. zakończyła się szczęśliwie droga przez ciernie 30 tys. organizacji pozarządowych, które w społeczeństwie okresu smuty, jeśli idzie

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Nastolatki seksolatki

Bestsellerem we Włoszech jest erotyczny pamiętnik 16-latki pełen opisów wyrafinowanego seksu Od pięciu miesięcy książką, po którą najczęściej sięgają Włosi, jest „100 colpi di spazzola prima di andare a dormire” („100 pociągnięć szczotką przed pójściem spać”). Książka to intymny pamiętnik nastolatki. Bohaterka, alter ego autorki, opowiada o swoich przeżyciach erotycznych. 143 strony zapełnione są orgiami, pozycjami, seksem homo i sadomaso. Bohaterka szczególnie lubi to robić z nieznajomymi, najlepiej z grupą nieznajomych. Opowiada

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Zawzięty na granie

Żeby poćwiczyć grę na fortepianie, Irek o piątej rano gnał na uczelnię Poniedziałek, godzina 20. Pierwsze piętro, sala numer 111 im. Ludwika Stefańskiego w krakowskiej akademii muzycznej. Prof. Stefan Wojtas zasiada przy fortepianie. Przy drugim, ustawionym tuż obok, zajmuje miejsce Ireneusz Boczek, utalentowany student III roku. – Aparat – mówi tajemniczo profesor, a Irek prostuje plecy, rozluźnia mięśnie karku, poprawia dłonie, które teraz ledwie dotykają klawiatury. Cisza

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.