Z Reaganem na sztandarach

Z Reaganem na sztandarach

Fanatyczne wielbienie Ronalda Reagana nie jest (jeszcze) jednostką chorobową, tylko dziwactwem. Tak jak dziwakiem o bardzo ograniczonej kompetencji, by nie napisać wprost, że nieukiem i rekordzistą gaf, był sam Reagan. Śmiała się z niego cała Ameryka. I nie tylko. Jedyny kraj, który do dziś traktuje go serio, to Polska. Ma u nas place i ulice. Dba o to grupka jego wielbicieli, dla których Reagan wielkim mężem stanu był. A już dla Janusza K. Dorosiewicza aktor prezydent to postać bez mała pozaziemska. Założył fundację jego imienia. I w stylu amerykańskiego kowboja na występach w saloonie postawił mu pomnik w centrum Warszawy. Bez opinii stołecznego Biura Architektury i Planowania Przestrzennego oraz konserwatora zabytków, bez konkursu na projekt. Za to z poparciem paru miejskich polityków PO. Teraz znowu szykuje pomnik. Ma to być napis „Solidarność”. Ciekawe, kto będzie jego patronem. Wałęsa? Krzaklewski? Duda? Najsensowniejszy wydaje się sam Reagan. Ze względu na zasługi dla tego związku.

Wydanie: 9/2014

Kategorie: Przebłyski

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy