Zagadkowa śmierć w szpitalu?

Zagadkowa śmierć w szpitalu?

Niebezpieczny mikrob, powodujący śmiertelną chorobę, postawił na nogi cały Rzeszów

Tuż przed świętami w mieście rozeszła się wieść, że w szpitalu zmarł na nieznaną zakaźną chorobę, 64-letni Bolesław D. W lokalnych gazetach można było przeczytać, że ze względów epidemiologicznych nie wykonano nawet sekcji zwłok, że ciała zmarłego nie pozwolono oglądać rodzinie, a jego pościel i rzeczy osobiste spalono.

Zabójca – groźny mikrob

był niewidzialny i miał obco brzmiącą, trudną do wymówienia, nazwę.
Bolesława D. przewieziono ze szpitala w Przemyślu na oddział chirurgii ogólnej i naczyniowej w Szpitalu Miejskim w Rzeszowie w bardzo ciężkim stanie. Cierpiał na choroby układu krążenia, nadciśnienie i cukrzycę. W wyniku tych schorzeń kilka lat temu częściowo amputowano mu obydwie nogi oraz wszczepiono protezy naczyniowe. Przyczyną hospitalizacji była infekcja protezy. Po przyjęciu do rzeszowskiego szpitala od Bolesława D. pobrano wymazy bakteriologiczne, które wykazały zakażenie kilkoma rodzajami bakterii. Konieczna okazała się reamputacja jednej z nóg. Po operacji stan chorego był w dalszym ciągu bardzo ciężki. Kolejne badania laboratoryjne wykazały, że pacjent został zaatakowany przez beztlenową bakterię clostridium perfrigens, wydzielającą śmiertelne dla człowieka toksyny i jady o działaniu wywołującym martwicę tkanek.
Ordynator oddziału chirurgii ogólnej i naczyniowej, Leszek Czerwiński, powiadomił Sanepid w Rzeszowie o wykryciu na jego oddziale niebezpiecznego mikroba, powodującego śmiertelną chorobę – zgorzel gazową.
Maria Banaszkiewicz, miejski inspektor sanitarny w Rzeszowie, po otrzymaniu informacji o wykryciu beztlenowej bakterii clostridium perfrigens zarządziła

wstrzymanie przyjmowania na oddział chirurgii

w Szpitalu Miejskim nowych chorych. Nakazała również przeprowadzenie dezynfekcji. Lokalne gazety dodały, że sanepid ogłosił także kwarantannę. To wystarczyło, by w mieście wybuchła panika. Informacje, że clostridium perfrigens u zdrowej osoby nie wywołuje żadnej dolegliwości i naprawdę groźny jest tylko dla osób poważnie chorych, z ranami, nie wszystkich przekonywały. Ordynator Leszek Czerwiński i Teresa Kopczyńska, dyrektor Zespołu Opieki Zdrowotnej nr 1 w Rzeszowie, do którego należy Szpital Miejski, mieli dość udzielania wyjaśnień i przekonywania, że sanepid żadnej kwarantanny nie ogłosił.
– Zrobiłem to, co do mnie należało, czyli powiadomiłem o sprawie sanepid – powtarza ordynator Czerwiński. – Miejski inspektor sanitarny musiał też zrobić to, co w takich przypadkach przewidują przepisy. Życie chorych na moim oddziale z powodu tej bakterii ani przez moment nie było zagrożone.
– Bakteria nie przeniosła się ani na innych chorych, ani na pomieszczenia oddziału – zapewnia dyrektor Kopczyńska. – Nie istnieje żadne niebezpieczeństwo dla przebywających w szpitalu chorych.

Szpital nie został zamknięty,

a chorych nie ewakuowano do innych szpitali. Wstrzymanie przyjęć nowych chorych na oddziale chirurgii miało na celu tylko przeprowadzenie zaleconej przez sanepid dezynfekcji oraz odmalowanie jego pomieszczeń zgodnie z planem remontu szpitala.
Miejski inspektor sanitarny, Maria Banaszkiewicz, także uspakaja: – Istnieje obowiązek zgłoszenia do sanepidu każdej zakaźnej choroby – mówi. – Każda choroba wywoływana przez czynnik infekcyjny wymieniony w ustawie o chorobach zakaźnych i zakażeniach jest do nich zaliczana. Zgorzel gazowa. W tym przypadku, zarządziłam ograniczenie ruchu chorych na oddziale chirurgii, co jest równoznaczne z zakazem przyjmowania nowych chorych do czasu wykonania dezynfekcji na oddziale.
Całej sprawie uważnie przyglądał się pełnomocnik wojewody podkarpackiego ds. zdrowia i ratownictwa medycznego, Piotr Latawiec, choć zgodnie z obowiązującymi przepisami, nie powinna go interesować. Ordynator Leszek Czerwiński mógł odmówić spotkania z nim.
– W tym przypadku nie trzeba było żadnej koordynacji w zwalczaniu zarazy – stwierdza Piotr Latawiec. – Ordynator, dyrektor ZOZ i miejski inspektor sanitarny dopełnili swych obowiązków. Problem zacząłby się wtedy, gdyby zaszła konieczność takiej koordynacji. Przepisy są dziś takie, że nie uniknęlibyśmy zamieszania i bałaganu.
Groźna bakteria obecna była jedynie w organizmie zmarłego Bolesława D.

 

Wydanie: 13/2002

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy