Jak nie lichwą, to… lichwą

Jak nie lichwą, to… lichwą

Pazerność firm pożyczkowych niszczy ustawę antylichwiarską

Ustawa antylichwiarska, która weszła w życie 20 lutego, w sposób niezwykle precyzyjny pokazała, jakie są granice podziałów w Polsce. Przebiegają one zgodnie z interesami poszczególnych grup i uczestników rynku finansowego. Środowisko bankowców i innych przedsiębiorców świadczących usługi kredytowe oceniło ustawę źle, wyliczyło straty – dla siebie i dla klientów. Zapowiedziało też różne działania modyfikujące ustawę. Środowisko klientów albo milczy, a więc nie protestuje, albo przyjęło nowe prawo z ulgą i uznaniem. Firmy pożyczkowe stosujące lichwę zaczęły natomiast po cichu zwiększać obciążenie udzielanych kredytów na inne sposoby. Ale i banki przygotowały się do nowych warunków.

Nas to nie dotyczy

Stanowisko banków jest dosyć dwuznaczne. Z jednej strony, utrzymuje się, że banki nie stosują lichwy i ich ustawa nie dotyka, z drugiej – podejmuje się pewne działania i zapowiada protest.
– Ta ustawa nie ma żadnego znaczenia dla banków – stwierdził Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich. – Ograniczenia, jakie ona nakłada, odczują raczej przedsiębiorcy.
– Ustawa antylichwiarska nie dotyka nas w żadnym stopniu – powtórzył Brunon Bartkiewicz, prezes ING Banku Śląskiego. – Nie musimy nawet dokonywać zmian w ofercie.
Mimo tych oświadczeń wiele banków wprowadziło podwyżki opłat za prowadzenie kont osobistych. To niejedyna reakcja. Ponieważ ustawa ogranicza koszty kredytów i pożyczek tylko w oprocentowaniu, banki gremialnie wprowadzają dodatkowe opłaty, tak że realne oprocentowanie produktów pozostaje wysokie.
To samo, zgodnie z zapisem ustawy, zrobił m.in. Provident, który udziela szybkich pożyczek o bardzo wysokim oprocentowaniu. Firma obniżyła oprocentowanie swoich produktów do wymaganego poziomu, ale zarazem wprowadziła dodatkowe opłaty, które sprawią, że firma i tak wyjdzie na swoje. Klientów Providenta czeka jeszcze niespodzianka, muszą obowiązkowo wykupić polisę życiową Amplico Life.
Do nowej ustawy zaczynają się dostosowywać lombardy. Obniżają oprocentowanie swoich pożyczek, ale jednocześnie masowo zakładają spółki, które będą zajmowały się magazynowaniem zastawionych towarów. Oczywiście, za odpowiednią opłatę.
Od omijania ustawy odżegnują się natomiast Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe, które od początku popierały walkę z lichwą. Z ich oferty znikną wprawdzie tzw. chwilówki, czyli wysoko oprocentowane krótkoterminowe pożyczki, ale ponoć ich udział w ofercie kas był dotąd znikomy.

Decyduje interes większości klientów

Prezes Federacji Konsumentów, Małgorzata Niepokulczycka, uważa, że antylichwiarskie przepisy są prawidłowym rozwiązaniem, bo lichwa od wieków była napiętnowana i uważana za rzecz niegodną. – Dobrze, że w Polsce te sprawy uregulowano w XXI w., tym bardziej że nie jesteśmy pionierami w przecieraniu szlaków. Wiele krajów, także w UE, już ma takie regulacje.
Na informacje, że ustawa spotkała się z niechętną reakcją środowisk bankowo-finansowych pani prezes odpowiada znanym porzekadłem: jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził.
– Ludzie w trudnej sytuacji finansowej chwytają się brzytwy i zwykle byli klientami bardzo dziwnych firm – mówi pani prezes. – Życzyłabym wszystkim, by mieli wystarczającą wiarygodność finansową w bankach i mogli brać normalne pożyczki. Zapewne jakaś część klientów może być niezadowolona, że wysokość oprocentowania uregulowano, ale należy brać po uwagę dobro większości. Jeśli ktoś jest w bardzo dramatycznej sytuacji, to kredyt z odsetkami np. 500% go nie uratuje. Obrona interesów ekonomicznych konsumentów jest bardzo potrzebna.
– To są pierwsze dni funkcjonowania ustawy – mówi Aldona Michalak, była posłanka SLD, autorka i promotorka projektu. – Instytucje finansowe zrobiły już ogromny PR, wtłaczając ludziom do głowy pogląd, że ustawa nic nie daje. Wiemy, że przygotowują się do nowelizacji. Dlaczego tak krzyczą, jeśli przepis jest bez znaczenia?
– Na pewno nie będzie już odsetek karnych w wysokości 100, 200% dziennie, które rozłożyły finansowo wiele przedsiębiorstw i klientów detalicznych. Są też sygnały, że pojawiły się niedozwolone praktyki ubezpieczeniowe. Przymusowe ubezpieczenie w takiej skali jest też patologią. Warto więc się przyjrzeć towarzystwom asekuracyjnym. Obowiązują nas już standardy i kryteria europejskie, a firmy te podlegają kontroli prawa wspólnotowego. Na szczęście klient ma teraz prawo zgłosić do prokuratora, że firma nie przestrzega zapisów ustawy. Poczekajmy trochę, by zobaczyć, jaka będzie skala obejść tej ustawy. Z zadowoleniem zauważyłam, że banki zwiększyły zatrudnienie, bo wiedzą już, że klienci Providentu i innych instytucji pożyczkowych nie będą w takiej skali korzystać z ich usług. Banki więc same wychodzą do klienta z ofertami, a to pozytywne symptomy, że rynek się dostosowuje do regulacji wprowadzonych w interesie klienta.
Tzw. ustawa antylichwiarska jest nowelizacją kodeksu cywilnego oraz ustawy o kredycie konsumenckim. Ogranicza wysokość odsetek od kredytów do czterokrotności kredytu lombardowego NBP. Maksymalna stopa procentowa dla kredytów wynosi 23%, ponieważ stopa kredytu lombardowego wynosi 5,75%. Ustawa ogranicza również wysokość opłat i prowizji. Koszty takie pobierane od kredytu konsumenckiego nie mogą przekraczać 5% kwoty udzielonego kredytu. Za pobieranie zbyt wysokich odsetek grozi do dwóch lat więzienia lub grzywna.

 

Wydanie: 9/2006

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy