Zawodówka dla menedżerów

MBA – kuźnia kadr zarządzających firmą

Ci, którzy ukończyli już studia, narzekają, że absolwentów MBA jest za dużo. A to – jak mówią – psuje rynek. Jeszcze parę lat temu osób, które mogły się pochwalić kwalifikacjami zdobytymi na MBA, było bardzo niewiele, a ich prestiż zdecydowanie wyższy. Dziś szacuje się, że w Polsce jest około 40 studiów tego typu, czyli mniej więcej tyle, ile we wszystkich innych krajach Europy razem wziętych.
Ten rodzaj studiów wybierają menedżerowie chcący podnieść swoje kwalifikacje, albo ci, którzy chcą się znaleźć w kadrowej czołówce przedsiębiorstw. Celem studiów jest przyswojenie sobie praktycznych technik zarządzania firmą.
– Podczas studiów MBA na naszej uczelni organizowane są m.in. tygodniowe wyjazdy słuchaczy i wykładowców. Zakładają wirtualną firmę i ćwiczą praktyczne techniki zarządzania, np. wprowadzają ją na giełdę – tłumaczy dr Łukasz Kalupa z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
– Podstawą nauki nie są tradycyjne wykłady, ale symulacje i ćwiczenia z rozwiązywania konkretnych przypadków. MBA to po prostu uczenie się konkretnego zawodu – dodaje dr Łukasz Kalupa.
Aby zostać studentem MBA

trzeba mieć dyplom magistra,

nie ma jednak wymogu, co do profilu ukończonych studiów. Większość uczelni wymaga kilkuletniego stażu zawodowego. Trzeba też się wykazać biegłą znajomością angielskiego, bo część zajęć prowadzona jest w tym języku. Niekiedy kandydaci muszą przejść test psychologiczny.
– Idea studiów MBA to kształcenie z zakresu zarządzania i ekonomii osób, które nie mają wykształcenia ekonomicznego. Bardzo często stanowiska najwyższego lub średniego szczebla zajmują pracownicy, którzy mają wiedzę techniczną, ale odczuwają brak przygotowania ekonomicznego. Dla nich studia MBA są idealnym rozwiązaniem – mówi dr Łukasz Kalupa.
– Na studia MBA zapisują się głównie pracownicy z branż telekomunikacyjnej, bankowości, towarzystw ubezpieczeniowych, farmaceutycznej, konsultingu i usług finansowych – wylicza Monika Stężewska z SGH.
Ale wybierając MBA, trzeba być ostrożnym. Zdarza się, że szkoły wyższe organizują MBA, tylko aby przyciągnąć studentów (i ich spore pieniądze), kładąc mniejszy nacisk na poziom kształcenia. Dlatego zanim zdecydujemy się powierzyć swój los konkretnej uczelni, przyjrzyjmy się, jaki oferuje program. – Niestety, wciąż nie ma ustawowych przepisów regulujących funkcjonowanie studiów MBA. Na rynku jest dość duża dowolność. Dla mnie zaskakujące jest na przykład to, że absolwenci niektórych studiów otrzymują dyplom uczelni obcojęzycznej, a wykłady były prowadzone tylko w języku polskim – dziwi się dr Łukasz Kalupa.
Chociaż studia MBA prowadzone są przy współpracy z konkretną uczelnią zagraniczną, to trzeba pamiętać, że polskie MBA niekoniecznie odpowiada poziomowi tego rodzaju studiów na uczelni amerykańskiej, francuskiej czy niemieckiej. Najbardziej widoczna różnica to czas trwania studiów. Studenci amerykańscy uczą się w systemie stacjonarnym przez 10 miesięcy (2,4 tys. godzin zegarowych), a na Harvardzie nawet przez 14 miesięcy. U nas zazwyczaj nauka prowadzona jest dwa razy krócej. Ale koszty są mniejsze.
Jednak dla Polaka cena i tak jest zawrotna. Oprócz opłaty podstawowej, sięgającej nawet 50 tys. zł. dochodzą jeszcze dodatkowe koszty: wpisowe, podręczniki, toga (obowiązkowa na uroczystości) czy transkrypty ocen z patronackiego, zagranicznego uniwersytetu. – W większości przypadków za studia płacą firmy, które chcą podnieść kwalifikacje swoich pracowników. Ale oczywiście studenci, którzy sami inwestują w naukę, nie należą do wyjątków – przyznaje Katarzyna Rogala z Uniwersytetu Gdańskiego.
Jednak chętnych nie brakuje, bo dyplom ukończenia studiów MBA wciąż

jest gwarancją uzyskania dobrze płatnej pracy.

Zainwestowane w ten sposób pieniądze zwracają się dość szybko. – Za sumę, którą muszę wpłacić na konto uczelni, mógłbym sobie kupić dobry samochód. Tyle że po dwóch latach wartość tego samochodu spadnie niemal o połowę. A ja jako absolwent MBA na rynku pracy będę wart dwa razy tyle, ile teraz – przekonuje Gerard Kotowicz, który pracuje w warszawskim oddziale międzynarodowego towarzystwa ubezpieczeniowego.
– O tym, że warto wybrać te studia przekonują losy absolwentów, którym nauka na MBA pomogła utrzymać dobrą pracę czy awansować na wyższe stanowisko – twierdzi Katarzyna Rogala z biura MBA na Uniwersytecie Gdańskim.
Plusem jest też możliwość zdobywania znajomości biznesowych. – MBA to kontakt z wybitnymi wykładowcami i specjalistami z zagranicy – przyznaje Monika Stężewska z SGH.
Na Uniwersytecie Gdańskim powstaje nawet klub absolwentów MBA, dzięki któremu łatwiej utrzymywać kontakt z ludźmi z branży.


Cennik:
Akademia Ekonomiczna w Poznaniu, MBA we współpracy z Nottingham Trent University, 4 semestry, 23 tys. zł.
Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Program Warsaw Executive Master of Business Administration (WEMBA), cztery semestry, 17 tys. dol., postępowanie kwalifikacyjne 800 zł.
SGH Canadian Executive Master of Business Administration (CEMBA), 16 miesięcy, 12 tys. dol.
Uniwersytet Gdański, MBA, cztery semestry, 6 tys. zł za semestr.
Akademia Ekonomiczna w Krakowie, Master of Business Administration in E-Business, cztery semestry, 7,5 tys. euro.
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Executive Master of Business Administration, cztery semestry, 6,4 tys. dol.
Wyższa Szkoła Zarządzania, Dolnośląski Oddział Dydaktyczny w Legnicy, Master of Business Administration, cztery semestry, 4,5 tys. Funtów.
Wyższa Szkoła Biznesu – National-Louis University, Nowy Sącz, Studia MBA General Management /Full Time/, dwa semestry, 8 tys. dol.

 

Wydanie: 41/2003

Kategorie: Przegląd poleca

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy