Złodziej na niemieckich torach

Złodziej na niemieckich torach

Nasi zachodni sąsiedzi masowo kradną szyny, śruby, zwrotnice i kable na kolei

A jednak nie tylko Polak potrafi. Jak donoszą zbulwersowane media nad Łabą, Renem i Szprewą, Niemcy na coraz większą skalę kradną metale na kolei. Powoduje to opóźnienia pociągów i milionowe straty. Policja przypuszcza, że niektórzy złodzieje ponieśli śmierć podczas próby odpiłowania przewodów pod napięciem.
Gerd Neubeck, dyrektor ds. bezpieczeństwa państwowego koncernu kolejowego Deutsche Bahn, stwierdził, że przestępcy zabierają wszystko, co tylko się da – szyny, zwrotnice, kable elektryczne, a nawet zwykłe śruby. Kradną na placach budowy, ale także na liniach, na których regularnie kursują pociągi. Ostatnio na torach między Bremą a Bremerhaven nieznani sprawcy zabrali kilkaset metrów kabla o masie 300 kg. W pierwszych czterech miesiącach 2011 r. policja zarejestrowała już ponad 1,4 tys. przypadków kradzieży metali z instalacji Deutsche Bahn.
Kolej zamierza podjąć energiczną walkę z tym procederem. Władze koncernu urządziły wraz z policją tzw. szczyt metali kolorowych w Berlinie. Podczas narady „wymieniono doświadczenia” i postanowiono, że w celu ochrony kolei należy zwiększyć liczbę patroli, także z udziałem funkcjonariuszy w cywilu, oraz monitorować najbardziej zagrożone odcinki

za pomocą kamer wideo,

a nawet z helikopterów. Kolej zamierza też oznaczać wybrane szyny, kable, przewody, a także inne elementy infrastruktury tzw. sztucznym DNA. To kod liczbowy z mikrocząsteczek, niewidzialny dla złodziei. Kod ten stanie się widoczny tylko w specjalnym świetle, być może ultrafioletowym. Rzeczniczka kolei Monika Bloch nie podała szczegółów, „aby nie ułatwiać przestępcom działania”. Na podstawie kodu policjanci lub celnicy ustalą, skąd skradziono metal, co ułatwi schwytanie złodziei, ich zleceniodawców, a także paserów, nieuczciwych handlarzy złomu.
Według danych Deutsche Bahn, w 2010 r. doszło do 2,5 tys. przypadków kradzieży na kolei. Oznacza to 40-procentowy wzrost w stosunku do roku poprzedniego. Tylko nieco ponad 500 sprawców udało się aresztować. Magazyn „Der Spiegel” podał natomiast, że na kolei skradziono elementy ze stali i metali kolorowych aż 2,7 tys. razy (wzrost o prawie 50%). Tygodnik skrupulatnie obliczył, że łupem złomiarzy padło w ubiegłym roku 675.570 kg stali,

347.294 kilogramy miedzi,

2399 kg aluminium oraz 1.185.748 kg innych metali, takich jak brąz czy mosiądz. Straty materialne z powodu kradzieży w 2010 r. Deutsche Bahn ocenia na 10 mln euro. Ale ta kwota obejmuje tylko koszty utraconej metalowej infrastruktury oraz remontów. Straty z powodu zakłócenia ruchu pociągów są wielokrotnie wyższe. W ubiegłym roku z powodu kradzieży metali doszło w Niemczech do 8,5 tys. zakłóceń komunikacji kolejowej (opóźnień i objazdów). 360 kursów pociągów zostało całkowicie lub częściowo odwołanych. W pobliżu Berlin-Schönefeld złomiarze odcięli nocą część masztów trakcji elektrycznej. Zostawili zwisające przewody, w które zaplątał się odbierak prądu lokomotywy pociągu towarowego. W konsekwencji trzeba było odwołać kursy trzech pociągów, 15 składów skierowano na objazdy, a 88 pociągów miało opóźnienia. Takie wydarzenia oznaczają uszczerbek dla międzynarodowej renomy Deutsche Bahn, która chlubi się punktualnością pociągów. Dlatego kolej domaga się, aby złodzieje – jeśli zostaną schwytani – płacili za wyrządzone szkody co do centa. Kwoty są tak wysokie, że skazani nie wypłacą się do końca życia.
Eksperci podkreślają, że najważniejszym powodem kradzieży na kolei jest światowy wzrost cen metali, będący wynikiem m.in. popytu nakręcanego przez rozwijające się szybko gospodarki Indii i Chin. Od 2009 r. cena miedzi wzrosła ponadtrzykrotnie (z 3 tys. do 10 tys. dol. za tonę), natomiast cena stali niemal się podwoiła. „Tak wysokie ceny złomu kuszą zarówno zorganizowane bandy, które w wielkim stylu zagarniają całe szpule kabli i wiązki szyn, jak i pojedynczych sprawców, uciekających z kilkoma kilogramami stali w plecaku”, mówi Gerd Neubeck. Kolejowi złodzieje działają najczęściej w Dolnej Saksonii, a przede wszystkim na wschodzie,

w nowych landach,

wokół Lipska, Magdeburga i Halle, jak również w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. W tym ostatnim kraju związkowym liczba kradzieży na torach wzrosła w 2010 r. o 94%! Eksperci tłumaczą, że na terenie dawnej NRD jeździ mniej pociągów, więc łatwiej jest rozkradać infrastrukturę, poza tym gangi złomiarzy mogą bez większego trudu wysyłać zdobycz ciężarówkami do odbiorców w Europie Wschodniej.
Bardziej wrażliwi społecznie komentatorzy wskazują, że do kradzieży metali z instalacji Deutsche Bahn dochodzi przede wszystkim na obszarach „słabych socjalnie”, czyli po prostu biedniejszych. Złodzieje grasują zresztą nie tylko na kolei, zabierają także wentylatory, piorunochrony z budynków, tablice cmentarne, nawet całe pomniki. W kościele św. Pawła, największej świątyni Halle, trzeba było zainstalować plastikowe rynny, bo miedziane wciąż padały łupem nieznanych sprawców.

Wydanie: 30/2011

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy