1. Jaki jest bilans przemian ostatniej dekady w kulturze? 2. Jakie są główne problemy w Pana/i środowisku? 3. I jaki jest jego postulowany program minimum?

1. Jaki jest bilans przemian ostatniej dekady w kulturze? 2. Jakie są główne problemy w Pana/i środowisku? 3. I jaki jest jego postulowany program minimum?

Kazimierz Kaczor, prezes Związku Artystów Scen Polskich 1. Zdecydowanie należy powiedzieć, że nastąpił regres. Pauperyzacja środowiska rozszerza się w sposób gwałtowny, lawinowo rośnie grupa artystów bezrobotnych, w samej Warszawie trzecia część środowiska jest bez pracy. Jeśli chodzi o poziom artystyczny, nie jest źle, nie jest uzależniony od wykształcenia i to jest bardzo piękne w moim środowisku. 2. Brak uregulowań prawnych dotyczących instytucji artystycznych, zwłaszcza teatrów. Tkwimy jeszcze w strukturze lat 70., należałoby powiedzieć sobie, czy mamy pozostać pod parasolem budżetu państwa, czy też oddać instytucje artystyczne na wolny rynek. To pierwsze rozwiązanie, przy tak oszczędnym budżecie, niekorzystnie odbija się na teatrach. Z kolei wypuszczenie teatrów na wolny rynek doprowadzi do ich likwidacji. Pomysłów, aby zamienić teatr z instytucji, do której trzeba dokładać, na budynek, na którym trzeba zarabiać, jest wiele – przodują w nich ekonomiści samorządowi, którzy decydują o losie teatrów samorządowych. 3. Niezbędny jest długofalowy program dla kultury, określenie, do czego zmierzamy np. za 10 lat, w jaki sposób dojść do tego drogą łagodnej ewolucji, a nie radykalnych, często bezsensownych posunięć samorządowych. Państwo musi określić, czy – i na ile – kultura jest potrzebna narodowi, a jeśli jest potrzebna – bo tylko taka może być odpowiedź – zdecydować, że należy na nią łożyć. Tym bardziej że jest to tani, a efektowny produkt eksportowy. Jacek Bromski, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich 1. Bilans dla środowiska filmowego nie jest zły, udało się nam, jak żadnej innej kinematografii z byłych krajów komunistycznych, przetrwać i w końcu odnieść sukcesy frekwencyjne. Stało się to wyłącznie dzięki wysiłkom środowiska. Pomoc ze strony państwa była poniżej minimum, dlatego organizowanie Kongresu, który ma nawiązywać do Kongresu przerwanego w 1981 r., uważam za pomysł lekko niesmaczny. 2. Głównym problemem jest to, że system funkcjonowania kinematografii jest przestarzały. Od wielu lat nie możemy się doczekać uchwały o kinematografii, którą z pomocą środowiska Komitet Kinematografii opracował i która od kilku lat jest gotowa: niestety, nie może przejść przez Sejm, wydaje się nie być kwestią priorytetową. 3. Najważniejszą sprawą do załatwienia jest właśnie uchwała o kinematografii. Potrzebna jest opieka państwa nad narodową kinematografią. Ustawa o kinematografii pozwoliłaby pomóc filmom, które same sobie nie dadzą rady na rynku, a które powinny powstać ze względu na wartości artystyczne. Jeśli teraz takich filmów powstaje mało, to dlatego, że system subsydiowania kinematografii państwowej jest poniżej wszelkiego minimum, jesteśmy pod tym względem w Europie na trzecim miejscu od końca, za nami jest tylko Islandia i Bułgaria. Janusz Fogler, prezes Polskiego Towarzystwa Wydawców Książek 1. Sukcesem jest utrzymanie zerowej stawki VAT dla książki do 2003 r. Porażką jest brak wypracowania przez środowisko spójnego systemu promocji książek wartościowych, niskonakładowych, poezji, debiutów. 2. Wydawcy nie partycypują w ułomnym zapisie o prawie autorskim, nie ma systemu, który uniemożliwiłby bezkarne kopiowanie książek, jak to jest na świecie, toteż wydawcy i twórcy są notorycznie okradani. Ważne jest zniesienie “funduszu martwej ręki”, potrzebne są ulgi na przesyłki książek na poczcie. Wielkim problemem jest ułomna dystrybucja: błędy poczynione przy prywatyzacji domów książki i hurtowni, dopuszczenie do upadku Składnicy Księgarskiej – to wszystko pokutuje do dzisiaj. 3. Chcielibyśmy przywrócić tzw. automecenat, który funkcjonował za “pierwszego” Balcerowicza: mieliśmy ulgę w podatku dochodowym jako firmy, płaciliśmy tylko połowę podatku dochodowego, a drugą połowę mogliśmy przeznaczyć na wartościowe książki niskonakładowe. Ten system świetnie funkcjonował przez półtora roku, po czym, niestety, pan Osiatyński go zlikwidował. Niestety, mecenat państwa nad książką jest w ostatnich latach mniej niż skromny. To zawstydzające, co powiem: kiedy minister Dejmek odchodził ze swego urzędu w 1996 r., roczna dotacja ministerstwa do książek wartościowych była wielokrotnie wyższa od wszystkich pieniędzy, jakie w następnych kilku latach dali kolejni ministrowie. Wielu ministrów miało i ma książkę na ustach, ale naprawdę jedynym, który książce pomógł, był Dejmek. Ważna sprawa do załatwienia to prawdziwe odpisy podatkowe na kulturę i oświatę oraz zmiana statusu fundacji z organizacji biednych ludzi, którzy żebrzą na autentyczne instytucje. Krzysztof Teodor Toeplitz publicysta 1. Bilans ostatniej dekady jest ubogi.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2000, 49/2000

Kategorie: Kultura
Tagi: Ewa Likowska