1. Jaki jest bilans przemian ostatniej dekady w kulturze? 2. Jakie są główne problemy w Pana/i środowisku? 3. I jaki jest jego postulowany program minimum?

1. Jaki jest bilans przemian ostatniej dekady w kulturze? 2. Jakie są główne problemy w Pana/i środowisku? 3. I jaki jest jego postulowany program minimum?

Kazimierz Kaczor,
prezes Związku Artystów Scen Polskich

1. Zdecydowanie należy powiedzieć, że nastąpił regres. Pauperyzacja środowiska rozszerza się w sposób gwałtowny, lawinowo rośnie grupa artystów bezrobotnych, w samej Warszawie trzecia część środowiska jest bez pracy. Jeśli chodzi o poziom artystyczny, nie jest źle, nie jest uzależniony od wykształcenia i to jest bardzo piękne w moim środowisku.
2. Brak uregulowań prawnych dotyczących instytucji artystycznych, zwłaszcza teatrów. Tkwimy jeszcze w strukturze lat 70., należałoby powiedzieć sobie, czy mamy pozostać pod parasolem budżetu państwa, czy też oddać instytucje artystyczne na wolny rynek. To pierwsze rozwiązanie, przy tak oszczędnym budżecie, niekorzystnie odbija się na teatrach. Z kolei wypuszczenie teatrów na wolny rynek doprowadzi do ich likwidacji. Pomysłów, aby zamienić teatr z instytucji, do której trzeba dokładać, na budynek, na którym trzeba zarabiać, jest wiele – przodują w nich ekonomiści samorządowi, którzy decydują o losie teatrów samorządowych.
3. Niezbędny jest długofalowy program dla kultury, określenie, do czego zmierzamy np. za 10 lat, w jaki sposób dojść do tego drogą łagodnej ewolucji, a nie radykalnych, często bezsensownych posunięć samorządowych. Państwo musi określić, czy – i na ile – kultura jest potrzebna narodowi, a jeśli jest potrzebna – bo tylko taka może być odpowiedź – zdecydować, że należy na nią łożyć. Tym bardziej że jest to tani, a efektowny produkt eksportowy.

Jacek Bromski,
prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich

1. Bilans dla środowiska filmowego nie jest zły, udało się nam, jak żadnej innej kinematografii z byłych krajów komunistycznych, przetrwać i w końcu odnieść sukcesy frekwencyjne. Stało się to wyłącznie dzięki wysiłkom środowiska. Pomoc ze strony państwa była poniżej minimum, dlatego organizowanie Kongresu, który ma nawiązywać do Kongresu przerwanego w 1981 r., uważam za pomysł lekko niesmaczny.
2. Głównym problemem jest to, że system funkcjonowania kinematografii jest przestarzały. Od wielu lat nie możemy się doczekać uchwały o kinematografii, którą z pomocą środowiska Komitet Kinematografii opracował i która od kilku lat jest gotowa: niestety, nie może przejść przez Sejm, wydaje się nie być kwestią priorytetową.
3. Najważniejszą sprawą do załatwienia jest właśnie uchwała o kinematografii. Potrzebna jest opieka państwa nad narodową kinematografią. Ustawa o kinematografii pozwoliłaby pomóc filmom, które same sobie nie dadzą rady na rynku, a które powinny powstać ze względu na wartości artystyczne. Jeśli teraz takich filmów powstaje mało, to dlatego, że system subsydiowania kinematografii państwowej jest poniżej wszelkiego minimum, jesteśmy pod tym względem w Europie na trzecim miejscu od końca, za nami jest tylko Islandia i Bułgaria.
Janusz Fogler,
prezes Polskiego Towarzystwa
Wydawców Książek

1. Sukcesem jest utrzymanie zerowej stawki VAT dla książki do 2003 r. Porażką jest brak wypracowania przez środowisko spójnego systemu promocji książek wartościowych, niskonakładowych, poezji, debiutów.
2. Wydawcy nie partycypują w ułomnym zapisie o prawie autorskim, nie ma systemu, który uniemożliwiłby bezkarne kopiowanie książek, jak to jest na świecie, toteż wydawcy i twórcy są notorycznie okradani. Ważne jest zniesienie “funduszu martwej ręki”, potrzebne są ulgi na przesyłki książek na poczcie. Wielkim problemem jest ułomna dystrybucja: błędy poczynione przy prywatyzacji domów książki i hurtowni, dopuszczenie do upadku Składnicy Księgarskiej – to wszystko pokutuje do dzisiaj.
3. Chcielibyśmy przywrócić tzw. automecenat, który funkcjonował za “pierwszego” Balcerowicza: mieliśmy ulgę w podatku dochodowym jako firmy, płaciliśmy tylko połowę podatku dochodowego, a drugą połowę mogliśmy przeznaczyć na wartościowe książki niskonakładowe. Ten system świetnie funkcjonował przez półtora roku, po czym, niestety, pan Osiatyński go zlikwidował. Niestety, mecenat państwa nad książką jest w ostatnich latach mniej niż skromny. To zawstydzające, co powiem: kiedy minister Dejmek odchodził ze swego urzędu w 1996 r., roczna dotacja ministerstwa do książek wartościowych była wielokrotnie wyższa od wszystkich pieniędzy, jakie w następnych kilku latach dali kolejni ministrowie. Wielu ministrów miało i ma książkę na ustach, ale naprawdę jedynym, który książce pomógł, był Dejmek.
Ważna sprawa do załatwienia to prawdziwe odpisy podatkowe na kulturę i oświatę oraz zmiana statusu fundacji z organizacji biednych ludzi, którzy żebrzą na autentyczne instytucje.

Krzysztof Teodor Toeplitz
publicysta

1. Bilans ostatniej dekady jest ubogi. Nie można zaprzeczyć, że powstało w tym okresie kilka, czy może nawet kilkanaście, wartościowych utworów we wszystkich dziedzinach, ale do tej pory nie doczekaliśmy się utworu, który starałby się zobrazować przemianę, jaka nastąpiła w naszej historii. Myślę, że na takie utwory jeszcze musimy poczekać. W ciągu ostatniej dekady zmniejszyła się rola twórczości artystycznej, dramatycznie zmalała rola środowisk kulturalnych w życiu społecznym.
2. Głównym problemem kultury polskiej jest odbudowa jej demokracji. Kultura w ciągu ostatnich dziesięciu lat, głównie na skutek przemian ekonomicznych, przestała być kulturą demokratyczną, to znaczy dostępną dla wszystkich, dla ludzi o różnych statusach materialnych, mieszkających w różnych częściach Polski. Stała się przywilejem ludzi lepiej sytuowanych, mieszkających w dużych ośrodkach miejskich, słowem: ludzi stanowiących elitę społeczną. Nastąpiło dramatyczne odcięcie od kultury ludzi z warstw pracujących i młodzieży z tych środowisk. Jest to sytuacja katastrofalna, której skutki będziemy oglądać przez długie lata.
3. W związku z powyższym jako program minimum uważam wypracowanie przez rząd jakiejkolwiek racjonalnej polityki kulturalnej, zerwanie z zasadą nieinterweniowania państwa w życie kulturalne oraz zdobycie środków, które pozwolą odbudować podstawowe instytucje życia kulturalnego, zwłaszcza na prowincji, bez których awans kulturalny i oświatowy społeczeństwa jest niemożliwy.

Piotr Kuncewicz,
prezes Związku Literatów Polskich

1. Bilans ostatniego dziesięciolecia jest skromny, żeby nie powiedzieć żenujący. Jedyne dokonania mają charakter karykaturalny, bo dotyczą prawie wyłącznie seriali telewizyjnych i kultury masowej.
2. Środowisku literackiemu potrzebne jest zjednoczenie, stypendia, ponieważ kultura literacka jest w przerażającym odwrocie.
3. Trzeba przywrócić, poza istniejącymi mecenatami prywatnymi, w całej rozciągłości mecenat państwowy, ponieważ kultura to właściwie jedyne wiano, które możemy wnieść do Unii Europejskiej.

Janusz Odrowąż-Pieniążek,
prezes Stowarzyszenia
Pisarzy Polskich

1. Bilans nie jest zadowalający, ale nie jest też zły. Mieliśmy trochę wydarzeń literackich, posypały się poważne nagrody literackie, a ostatnio młoda polska literatura miała spory sukces na targach we Frankfurcie. Klasycy też nie zamilkli, wydali dobre książki. Za to znacznie pogorszyła się sytuacja materialna pisarzy, co wynika ze zmiany modelu życia kulturalnego.
2. Materialna zapaść pisarzy. Pisarze są często wykorzystywani na skutek luk w prawie autorskim i niestabilności rynku wydawniczego, np. zdarza się, że wydawnictwa coś publikują i znikają, pisarze nie otrzymują wynagrodzenia.
3. Absolutnie trzeba podnieść procent wydatków budżetu na kulturę, stan obecny jest nie do zaakceptowania. Należałoby ustalić priorytety dotyczące książki w polityce kulturalnej, gdyż czytelnictwo jest słabe, a książki bardzo drogie.

Jerzy Górzyński,
wiceprezes Stowarzyszenia
Polskich Artystów Muzyków

1. Korzystne zmiany są takie, że dzisiaj można grać, co się chce, jest dostęp do całej literatury światowej. Zmiany niekorzystne to drastyczne zmniejszenie nakładów na kulturę, z tego powodu skurczyły się możliwości teatrów muzycznych, które muszą nieraz zawieszać spektakle, ograniczać ilość wystawień, zmniejszać zespoły artystyczne. Bilans ostatniej dekady jest zdecydowanie ujemny – bardzo wielu artystów jest bezrobotnych, pensje są często zasiłkami, na ulicach widać coraz więcej grających muzyków.
2. Muzycy zostali pozbawieni możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę, zwłaszcza ci, którzy pracują płucami, czyli grający na dętych instrumentach oraz śpiewacy. Konsekwencje są takie, że nie ma rotacji w orkiestrach – każdy będzie musiał grać do 65. roku życia, pojawia się problem zatrudnienia młodych zdolnych muzyków. Tragiczna jest sytuacja teatrów muzycznych, zwłaszcza operowych, które wymagają wysokich nakładów finansowych i muszą szukać sponsorów, a system odpisów podatkowych na kulturę jest kulawy.
3. Przywrócenie mecenatu państwa nad kulturą oraz wprowadzenie zmian w podatkach dla sponsorów, które umożliwią porządny sponsoring kultury. Kolejny postulat – przywrócenie edukacji muzycznej w szkołach podstawowych i średnich, a także opieka państwa nad uczelniami artystycznymi. Bardzo ważna jest zmiana traktowania kultury w telewizji, przywrócenie programów muzycznych – koncertów, oper, konkursów muzycznych itd. – w godzinach popołudniowych i wieczornych, a nie po godz. 23. TVP nadaje w całości mecze czy koncerty muzyki rozrywkowej, a np. z Konkursu Wieniawskiego czy Chopinowskiego tylko fragmenty, i to w godzinach nocnych. Żeby to zmienić, konieczne jest przeorientowanie sposobu myślenia decydentów o kulturze.

Mieczysław Szyszko,
wiceprezes Stowarzyszenia
Bibliotekarzy Polskich

1. Bilans wychodzi na zero. Zjawiska pozytywne to automatyzacja, komputeryzacja wielu bibliotek. Negatywne zjawiska to niskie nakłady na biblioteki i czytelnictwo, ograniczenia budżetowe, często niewłaściwy stosunek władz samorządowych do bibliotek, które im podlegają po reformie administracyjnej, ograniczenie zatrudnienia wykwalifikowanej kadry na skutek braków finansowych.
2. Niemożliwość dokonywania w bibliotekach publicznych szybkich i efektywnych zakupów nowości wydawniczych, czasopism i książek. Zjawiskiem nagminnie występującym jest likwidacja punktów bibliotecznych oraz filii bibliotek na wsi i w małych miastach. Niekorzystne procesy zachodzą tam, gdzie łączy się samodzielne jednostki biblioteczne z bibliotekami szkolnymi i ośrodkami kultury, co prowadzi do stopniowej likwidacji czytelnictwa.
3. Zwiększyć środki na zakup książek, utrzymać wykształconą kadrę. Państwo praktycznie w ogóle nie łoży na biblioteki – samorządy łożą, ale są tak ograniczone w swoich możliwościach, że jest to często karykaturalne. W innych krajach, np. skandynawskich czy w Stanach Zjednoczonych, państwo łoży duże sumy na rozwój czytelnictwa, które nie jest tam ograniczane rozwojem telewizji i innych mediów. Ponadto w Polsce zmienia się kategoria czytelnika, który coraz częściej poszukuje literatury naukowej i popularnonaukowej, w związku z czym należałoby reorientować zbiory, zwłaszcza że w małych miejscowościach powstało wiele uczelni prywatnych, które nie mają swoich bibliotek.

Zygmunt Strent,
prezes Związku Polskich Artystów
Plastyków

1. Udało się nam reaktywować Związek, który został w stanie wojennym zdelegalizowany oraz odzyskać znaczną część naszego majątku. Udało się nam odtworzyć kilka znaczących imprez, jak np. Biennale Plakatu, Triennale Grafiki w Krakowie, Festiwal Malarstwa Współczesnego w Szczecinie, powraca Triennale Rysunku we Wrocławiu.
2. Musimy dostosować statut i strukturę Związku do nowych czasów, scalić i usamodzielnić nasze okręgi. Najważniejszy problem to potrzeba nowelizacji prawa autorskiego, które nie jest dostosowane do naszych potrzeb. Ciągle zagrożony jest przywilej artystów do 50% kosztów uzysku, każdy minister finansów próbuje nam go odebrać, może więc należałoby unormować ochronę artystów, jak to jest w krajach zachodniej demokracji. Ważniejsze problemy: kwestia możliwości wykupu pracowni plastycznych na zasadach niekomercyjnych, bardzo wysokie koszty ubezpieczeń społecznych, emerytalnych.
3. Należy ustabilizować prawo budowlane, zadbać o “urodę” urbanistyczną. Konieczny jest stabilny mechanizm odpisu podatkowego na kulturę, który będzie stymulował jej rozwój.

Marian Sołtysiak,
prezes Towarzystwa Opieki
nad Zabytkami

1. W ochronie zabytków dekada lat 90. charakteryzowała się podejmowaniem prób wyjścia z chaosu własnościowego. Konserwatorom dała nowe możliwości techniczne, materiałowe i swobodę współpracy zagranicznej. Jednocześnie nastąpiła utrata wielu możliwości – załamała się współpraca z muzeami, które ze względów bytowych ograniczyły działalność terenową, z towarzystwami regionalnymi, które nie są w stanie własnymi siłami spożytkować wiele inicjatyw i pomysłów.
2. Brak spójności pomiędzy ochroną zabytków a nową rzeczywistością gospodarczą, zwłaszcza w sferze podatków. Niestety, nie wykorzystuje się społecznego potencjału w ochronie dziedzictwa. Oficjalne deklaracje o znaczeniu organizacji pozarządowych nie znajdują pełnego odzwierciedlenia w praktycznym poparciu inicjatyw społecznych. Szczęśliwy wyjątek stanowi Urząd Generalnego Konserwatora Zabytków, traktujący społeczne zaplecze jako ważny obszar systemu ochrony dziedzictwa.
3. Program skutecznych działań w ochronie zabytków wymaga nowych regulacji prawnych oraz określenia zasad współdziałania administracji państwowej i samorządowej z organizacjami pozarządowymi. Konieczne jest także przyjęcie systemu, w którym Ministerstwo Kultury określi zasady współdziałania pomiędzy sobą organizacji państwowych i samorządowych w tej dziedzinie. Potrzebny jest system edukacji, który umożliwi włączenie do systemu opieki nad zabytkami większych rzesz społecznych.

Janusz Maciejewski,
prezes Pen Clubu

1. Bilans jest pozytywny. Literatura polska stała się jedną literaturą, nie jest już podzielona na krajową i emigracyjną, panuje pełna swoboda wypowiedzi. Powoli rozwija się sponsoring wydawnictw niskonakładowych. Zjawiskiem negatywnym jest brak ogólnopolskich tygodników kulturalnych, literackich. Ani miesięczniki, ani tygodniowe dodatki do codziennych gazet nie animują ruchu literackiego. Ostatnio pojawiły się wprawdzie nagrody, co jest bardzo ważne, ale nie zastąpią one życia literackiego, jakie tętniło wokół dawnych tygodników.
2. Fatalny jest system dystrybucji książek, książki się źle rozchodzą. Nie powstało nic na miejsce dawnego Domu Książki, dzisiejsze hurtownie nastawione są wyłącznie na zarobek. Są już fundacje, które pomagają wydawać książki niskonakładowe, ale nie ma mechanizmu pomagającego je rozprowadzać. Następuje atomizacja kultury, brakuje frontu wymiany myśli, jakim były dawniej tygodniki literackie.
3. Potrzebna jest instytucja, która pomagałaby dystrybuować wartościowe, niskonakładowe książki, albo hurtownia dotowana przez państwo. Ministerstwo Kultury powinno otoczyć opieką ambitną literaturę oraz stworzyć taką politykę, która mobilizowałaby sponsoring społeczny.

Antoni Marianowicz,
prezes Stowarzyszenia
Autorów ZAiKS

1. Bilans wypada niewątpliwie dodatnio. Bez większych wstrząsów i zawirowań przeszliśmy z systemu socjalistycznej wszechwładzy państwa do systemu kapitalistycznej gospodarki rynkowej: zamiast praktycznie jednego państwowego kontrahenta mamy oto tysiące nowych. ZAiKS poradził sobie dzięki fachowości swej kadry, dzięki modernizacji biura, komputeryzacji. Na wszystkich polach naszej działalności walczyliśmy o polskich twórców. Nowa ustawa o prawie autorskim stworzyła szereg problemów, pojawiły się nowe, wyposażone w uprawnienia do ochrony praw autorskich instytucje, które w większości okazały się efemerydami. Na terenie międzynarodowym rosła pozycja ZAiKS-u – w 1998 r. prezes Rady Stowarzyszenia, Andrzej Szczypiorski, został prezesem CISAC-u. W roku 2000 ZAiKS został wybrany do zarządu CISAC-u.
2. Ostateczne uregulowanie stosunków z kontrahentami, problemy związane z dokończeniem nowelizacji prawa autorskiego, a także – obok spraw już poruszonych – stała działalność społeczna na rzecz zagrożonych pauperyzacją twórców oraz na rzecz kultury narodowej (konkursy, dotacje, stypendia, itp.).
3. Bezustanne upominanie się o pozycję polskich twórców, przeciwstawianie się wszelkim próbom – szczególnie ze strony prywatnych nadawców radiowo-telewizyjnych – minimalizacji prawa autorskiego oraz permanentne śledzenie problemów narastających w związku z ogromnym rozwojem środków przekazu.

Andrzej Urbańczyk,
poseł SLD

1. Nie jestem zwolennikiem pisania dziejów ostatniego dziesięciolecia czarną farbą. Cechą tych lat jest zmiana: zmiana w samopoczuciu, w sposobach pojmowania swojej roli wobec kultury przez państwo, a także zmiana w rozumieniu swojej roli przez artystów. To są rzeczy normalne. Niepokój i lęki, jakie towarzyszą środowisku twórczemu, są jednak uzasadnione.
2. Mamy do czynienia z deprecjacją życia duchowego i prymatem materii, ekonomii, twardych wymagań życia ekonomicznego, które staje się nieczułe na wartości wyższe. Na szczęście, polska sztuka obroniła się, stworzono dzieła, ale nie było arcydzieł. To jest powód żalu opinii publicznej do świata kultury, że nie potrafił opisać lub uogólnić tego niezwykłego doświadczenia rewolucji bez rewolucji i bolesnych przemian na miarę historii. W dramatycznej sytuacji jest upowszechnianie kultury – są duże obszary zaniedbań, staje się tak, że liczne środowiska mogą najchętniej zrezygnować z tego, do czego będzie trudny dostęp.
3. Spodziewam się, że wyrażone zostaną ogromne oczekiwania wobec państwa. Trzeba jednak pamiętać, że odpowiedzialność za stan kultury i poziom życia artystycznego ponosimy wszyscy – państwo i każdy obywatel z osobna. Trzeba wyraźnie określić, co stanowi niezbywalny obowiązek państwa, spełniany poprzez nakłady finansowe, co można powierzyć lokalnym społecznościom, a co oprzeć na społecznym entuzjazmie i prywatnym mecenacie. Wiem jedno, pełna odpowiedzialność państwowa za kulturę byłaby wręcz szkodliwa. Trzeba tu równowagi i stłumienia chęci dyrygowania twórczością.

Andrzej Siciński,
przewodniczący Komitetu
Organizacyjnego Kongresu Kultury Polskiej

1. Największą pozytywną zmianą jest to, że kultura stała się autentyczna, nie fasadowa, jak było w poprzednim ustroju. Pozytywną zmianą jest rozwój organizacji pozarządowych i stowarzyszeń działających w sferze kultury oraz budzenie się inicjatyw lokalnych, czego nie było w czasach, gdy kulturą sterowało państwo. Niekorzystne zmiany spowodował wolny rynek, który zapanował także w sferze kultury, ujawniając często nie najlepsze gusta. W dziedzinie twórczości wysokiej odeszło wielu wybitnych twórców, ale pojawiają się nowi, autorzy, reżyserzy, których dopiero z perspektywy będzie można ocenić.
2. Przepisy prawne, łącznie z przepisami podatkowymi, nie są dostosowane do tego, żeby sprzyjać działalności instytucji pozarządowych.
3. W budżecie państwa powinno znaleźć się więcej środków na kulturę. Trzeba stworzyć system odpisów podatkowych, który ułatwiałby pozyskiwanie pieniędzy ze źródeł pozabudżetowych.

Andrzej Skoczylas,
redaktor naczelny “Sztuki”

1. Przeżyliśmy rodzaj wstrząsu, zburzone zostały tradycyjne formy zasilania kultury. Zgodziliśmy się milcząco na chaos jako zaczyn twórczego fermentu, który wyłoni w kulturze to, co najzdrowsze, najwartościowsze; to jednak okazało się złudzeniem.
2. Państwo, przy swoim fatalnym budżecie, nie jest w stanie podołać harmonijnemu obsługiwaniu wspierania kultury i sterowania nią. Należałoby w wyniku publicznej debaty określić rzeczywiste możliwości mecenatu państwa, wtedy może by się okazało, że resztki środków publicznych da się pożytecznie wykorzystać.
3. Trzeba poddać rozwadze funkcje Ministerstwa Kultury, które w swojej obecnej formie nie spełnia swojej roli. Ministerstwo powinno utrzymywać żywy kontakt ze środowiskami twórczymi, podtrzymywać z nimi dialog. W tej chwili instytucje kultury, będące we władaniu ministerstwa, są folwarkami prywatnymi. Mecenat państwowy nie jest w stanie nawiązać merytorycznej rozmowy z właścicielami instytucji narodowych, jest od nich słabszy, czego przykładem jest farsowe zachowanie ministra Ujazdowskiego w Zachęcie, które kompromituje i urząd ministra kultury, i państwo.

Danuta Waniek,
posłanka SLD

1. Zarówno ludzie, którym kultura leży na sercu, jak i artyści odczuwają zmianę sytuacji na rynku artystycznym na gorsze. Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na to, że zmieniliśmy ustrój, przyjęliśmy wolną gospodarkę rynkową. Jeśli ktoś sądził, że utrzyma się mecenat państwa nad kulturą w takim kształcie, jak było to możliwe w czasach socjalistycznych, to się mylił. Wśród artystów było na ten temat dużo kontrowersji, wielu z nich występowało przeciwko rozsądkowi w kulturze, jak ta artystka, która mówiła, że kulturę można sprzedawać jak majtki. W efekcie mamy zalew szmiry na rynku kulturalnym, także w telewizji, co jest nieobliczalne w swoich skutkach. Pozytywną zmianą jest różnorodna oferta wydawnicza, ale, niestety, książka jest coraz droższa.
2. Giną biblioteki, nie ma impulsów zachęcających do czytelnictwa. Zaniedbana została kultura dziecięca, w szkołach nie ma edukacji kulturalnej, muzycznej, plastycznej.
3. Trzeba zastanowić się nad współczesną formułą mecenatu państwowego, bo nie zastąpią go banki. Jako człowiek lewicy muszę zwrócić uwagę na zawężający się dostęp do kultury ludzi ubogich. Zanikł w społeczeństwie dobrze pomyślany snobizm na przeżycia kulturalne. Panuje olbrzymi kult pieniądza, posiadania ekskluzywnych rezydencji, samochodów. W zeszłym roku mieliśmy wspaniałe przeżycia w postaci “Pana Tadeusza”, “Ogniem i mieczem”, ale to dzięki starej kadrze.

Opracowała

Wydanie: 49/2000

Kategorie: Kultura
Tagi: Ewa Likowska

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy