Archiwum

Powrót na stronę główną
Opinie

Zapotrzebowanie na oprawców

Ilu było zbrodniarzy hitlerowskich? Miliony czy „tylko” setki tysięcy? Historycy niemieccy żyją w jakimś schizofrenicznym świecie – mają świadomość ogromu zbrodni dokonanych w imieniu Niemiec przez nazistów, dysponując już bogatą historiografią temu poświęconą, czymś w rodzaju wyznania, a równocześnie okazując pewien wyczuwalny lęk przed dopowiedzeniem do końca bolesnego tematu, jakim był ilościowy udział ich współziomków w apokaliptycznym dziele. Z jednej strony więc, godna uznania gotowość do ujawniania zbrodni III Rzeszy, zmaterializowana

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Od czytelników

Wyrok dla Kiszczaka

Ukłuła mnie cisza, jaka zapadła po wyroku więzienia dla gen. Czesława Kiszczaka za wydanie w grudniu 1981 r. „tajnej instrukcji, która pozwalała dowódcom pododdziałów milicji decydować o strzelaniu do strajkujących”. Kiszczak miał się przyczynić do śmierci dziewięciu górników w kopali Wujek, a szyfrogram z tajną instrukcją nadał przed uprawomocnieniem się dekretu o stanie wojennym, czyli bezprawnie. Milczą publicyści, wody nabrali w usta uczeni prawnicy, nie zgłasza protestu rzecznik praw obywatelskich. Wprawdzie Kiszczak w 1981 r. nie był „człowiekiem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Felietony

Uboże

Przyszły historyk, za 100 albo więcej lat, będzie pisać o dniu 1 maja 2004 r. jako o wielkim dniu w historii Polski, w którym to rozchybotane państwo, wpadające raz po raz w zależność a to od wschodnich, a to od zachodnich sąsiadów znalazło sobie wreszcie stabilne miejsce w systemie państw europejskich. Tak przecież pisze się dzisiaj o chrzcie Polski, uważanym za moment naszego wejścia do cywilizacji zachodniej, a nawet za upoważnienie, aby obecnie chrystianizować i ewangelizować resztę Europejczyków, narzucając im odpowiednie zapisy w konstytucji. Warto jednak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Blog

Z Pacanowa

Każdy przyjazd do Pekinu zdumiewa. Już po drodze z lotniska do centrum widać radykalną zmianę zabudowy. Wystarczy pół roku, żeby nie poznawać nowych miejsc. Przed olimpiadą, Expo i paroma innymi wydarzeniami trwa totalne modernizowanie i czyszczenie. Trwa, bo dysponujące ogromną nadwyżką w handlu zagranicznym Chiny mają do dyspozycji równie potężne nadwyżki na inwestycje. „Czasem łapiemy się na tym, że prowincje (czyli terytoria wielkości i liczebności krajów europejskich) inwestują, żeby przerobić otrzymane z Pekinu środki finansowe. Aby zaspokoić lokalne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Notes dyplomatyczny

Na razie ludzie w MSZ gadają, kto będzie nowym dyrektorem generalnym. W tych dyskusjach faworytem jest Krzysztof Jakubowski, który wrócił z Genewy. Ale wymieniani są też inni. Np. Jerzy Pomianowski, który chce się rewanżować. Podczas rozmowy w stołówce jeden z urzędników wręcz zapewniał, że słyszał, jak Pomianowski chwalił się, że będzie tym dyrektorem, bo Czaputowicz mu pomoże. Tak, tak, ten sam Jacek Czaputowicz, który najpierw, na początku lat 90., rozwalał Departament Konsularny, potem błąkał się po różnych międzynarodowych

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kultura

Nigdy niczego nie żałowałem

Kto się rozczarowuje wolnością, ten ją zdradza Jacek Kaczmarski Ostatni wywiad z Jackiem Kaczmarskim dla tygodnika „Przegląd” i do książki przygotowywanej przez naszą dziennikarkę Ewę Gil-Kołakowską „Mam jedno oko zielone, a drugie oko niebieskie – artyści piosenki” został przeprowadzony w marcu br. – Poznaliśmy się przed laty. Było to we Wrocławiu, w małym pokoiku w mieszkaniu rodziców Romana Kołakowskiego. Zagrałeś fantastyczny koncert, a na kilkunastu metrach zgromadziło się kilkadziesiąt osób. Wówczas grywałeś wiele takich

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Gdzie jest Ola?

To jedno z najdziwniejszych zaginięć ostatnich lat – mówią policjanci o sprawie toruńskiej dziennikarki Aleksandra Poznańska, posługująca się panieńskim nazwiskiem Walczak, zapadła się pod ziemię. Doświadczoną reporterkę „Nowości. Gazety Pomorza i Kujaw” z Torunia po raz ostatni widziano wczesnym popołudniem w piątek, 12 marca. Wracała wówczas z kilkunastodniowego urlopu w Szczyrku. – Mama wyruszyła w drogę powrotną własnym autem nieco wcześniej niż ja – wspomina syn Oli, Daniel Więcławski. – Dogoniłem ją gdzieś

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Czy program Hausnera ożywi gospodarkę?

Celem rządowego programu gospodarczego przygotowanego pod kierunkiem wicepremiera Jerzego Hausnera jest: 1) uzdrowienie finansów publicznych, 2) przyspieszenie wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie. Cele te nie są bynajmniej sprzeczne i można je osiągnąć równocześnie. Wymaga to jednak odpowiedniej kompozycji narzędzi i bardzo umiejętnego ich stosowania. Kiedy analizuje się dokładniej program prof. Jerzego Hausnera, wydaje się jednak, że jednoczesne „ustrzelenie” tych dwóch celów jest mało prawdopodobne. Moja teza jest taka, że ten program –

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Bankructwo gminy

Gmina Brzozie ma takie długi, że powinna ogłosić upadłość. Ale prawo jej na to nie pozwala Gmina Brzozie w województwie kujawsko-pomorskim już prawie utonęła w powodzi długów. Dawno zgasły uliczne lampy. Brakuje pieniędzy nawet na straż pożarną. Gdy w Brzoziu budowano szkoły i drogi, sąsiedzi patrzyli z zazdrością. Na piękną podstawówkę, na salę gimnastyczną w Leźnie Wielkim oraz 30 km pięknie wyasfaltowanych dróg. Ale najbardziej zazdrościli nowiuteńkiego gimnazjum w samym sercu gminy, które kosztowało ponad 4 mln zł.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Świat

Coca-Cola to nie to

Woda mineralna, którą koncern Coca-Cola chciał wprowadzić na europejski rynek, okazała się zwykłą kranówą W brytyjskich mediach rozpętał się huragan szyderstw. Woda mineralna, którą koncern Coca-Cola usiłował wprowadzić na europejski rynek, okazała się wodą z wodociągów miejskich, czyli zwykłą „kranówą”. Woda mineralna Dasani wyglądała kusząco w plastikowych błękitnych butelkach, jednak tak naprawdę pochodziła z wodociągów miejskich przedsiębiorstwa Thames Water z Sidcup, z siedzibą na południowy wschód od Londynu. Tylko że pół litra wody

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.