Wyrok dla Kiszczaka

Wyrok dla Kiszczaka

Ukłuła mnie cisza, jaka zapadła po wyroku więzienia dla gen. Czesława Kiszczaka za wydanie w grudniu 1981 r. „tajnej instrukcji, która pozwalała dowódcom pododdziałów milicji decydować o strzelaniu do strajkujących”. Kiszczak miał się przyczynić do śmierci dziewięciu górników w kopali Wujek, a szyfrogram z tajną instrukcją nadał przed uprawomocnieniem się dekretu o stanie wojennym, czyli bezprawnie. Milczą publicyści, wody nabrali w usta uczeni prawnicy, nie zgłasza protestu rzecznik praw obywatelskich.
Wprawdzie Kiszczak w 1981 r. nie był „człowiekiem i obywatelem”, lecz szefem „resortu siłowego”, jednakże dobrze byłoby wiedzieć, jaki zbrodniczy suplement zawierała jego tajna instrukcja, w odróżnieniu od instrukcji jawnej. Otóż w przepisach o użyciu broni przez milicję istniała dziura. Wiadomo było, jak ma postępować poszczególny uzbrojony funkcjonariusz, natomiast przed ogłoszeniem stanu wojennego władza nie odczuwała potrzeby opracowania reguł użycia broni przez zwarte oddziały milicji. Instrukcja Kiszczaka (nadana przez maszynę szyfrującą, bo wszystkie instrukcje w stanie wojennym były szyfrowane na mocy obyczaju stanu wojennego) w punkcie „b” stanowi: „w wypadkach nadzwyczajnych można użyć (…) również broni palnej, gdy nie można inaczej uniknąć niebezpieczeństwa, zagrożenia życia lub zamachu”. W punkcie „d” postanawia się, że „użycie broni palnej przez oddziały i pododdziały zwarte następuje na podstawie decyzji Ministra Spraw Wewnętrznych, a w odniesieniu do sił zbrojnych – Ministra Obrony Narodowej”.
Prokuratura Okręgowa w Katowicach oskarżała też płk. Mariana Okrutnego o strzelanie w kopalni Manifest Lipcowy: „Na skutek oddania strzałów cztery osoby zostały ranne. Doszło w ten sposób do naruszenia rozkazu Ministra Spraw Wewnętrznych, który wyraźnie zastrzegł, iż na użycie broni palnej każdorazowo należy zwrócić się o jego zgodę. W sposób oczywisty naruszono zasady i rygory obowiązującego stanu wojennego”. W obrębie jednej prokuratury katowickiej szyfrogram odczytywano więc z krańcowo różnymi wnioskami.
Na strzelanie w kopali Wujek Kiszczak też nie wydał zgody. Co więcej, rozkazu strzelania nie wydał również bezpośrednio dowodzący akcją odblokowywania kopalni płk Gruba. Szeregowi milicjanci przyznają się natomiast, że przerażeni kontratakiem górników otworzyli ogień samorzutnie i że strzelali „na postrach”. Wprawdzie szyfrogram nadał Kiszczak przed uprawomocnieniem się dekretu o stanie wojennym, lecz w 1991 r. Polska podpisała „Konwencję o ochronie praw człowieka…”, której postanowienia mają nadrzędność nad prawem krajowym, a dobrodziejstwo prawa działa wstecz. W rozdziale 1. art. 2 p. 1 konwencja stanowi: „(…) Nikt nie może być umyślnie pozbawiony życia”, lecz w p. 2 uściśla: „Pozbawianie życia nie będzie uznane za sprzeczne z tym artykułem, jeśli nastąpi (…) w działaniach podjętych zgodnie z prawem w celu stłumienia zamieszek lub powstania”. Skoro zanim padły strzały w Wujku, „kilkunastu funkcjonariuszy milicji zostało ciężko rannych, dotkliwie pobitych, trzej zaś, tj. kpt. Alfred Wiewiórkowski, por. Jerzy Kraska i sierż. Stanisław Radziński, zostali przez atakujących górników zatrzymani jako zakładnicy”, w kopalni Wujek tłumiono co najmniej „zamieszki”, jeśli nie „powstanie”, gdyż w strajku nie bierze się stróżów prawa w niewolę.
Wyrok na generała zapadł w imię wysokich zasad moralnych i tylko w zawieszeniu. Tym bardziej moje uwagi są pro forma, jedynie dla przyzwoitości.
Warszawa

Wydanie: 17/2004

Kategorie: Od czytelników
Tagi: Jakub Kopeć

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy