Rok 2018 zapamiętamy przede wszystkim z…

Rok 2018 zapamiętamy przede wszystkim z…

Rok 2018 zapamiętamy przede wszystkim z…

Prof. Michał Śliwa,
politolog i historyk, UP w Krakowie
Dla mnie, jako człowieka lewicy, wydarzeniem o pierwszorzędnym znaczeniu było odsłonięcie w Warszawie pomnika Ignacego Daszyńskiego, w którego powstanie byłem zresztą w pewnym stopniu zaangażowany. Ma to wymiar symboliczny: po wielu latach przywrócono szacunek i godność tradycji, która wywarła doniosły wpływ na dzieje najnowsze Polski, a mianowicie tradycji pepeesowskiej, socjalistycznej, którą najpełniej uosabiał właśnie Daszyński. Jest to wydarzenie, które powinno dać współczesnym wiele do myślenia, zachęcić do zastanowienia się nad wieloma sprawami ludzkimi i społecznymi. To również dobry prognostyk, jeśli chodzi o sytuację i możliwości polskiej lewicy.

Andrzej Skworz,
redaktor naczelny „Press”
To był rok dziennikarzy, a nie celebrytów internetu. Najpierw w styczniu Bertold Kittel wstrząsnął opinią publiczną reportażem „Polscy neonaziści”, w którym wraz z Anną Sobolewską i Piotrem Wacowskim udowodnił, że w Polsce dumnej z walki z faszyzmem są ludzie, którzy apoteozują Hitlera, a europosłom i Tuskowi grożą śmiercią. Władza zareagowała po swojemu, nasyłając na dziennikarzy TVN własne media i podległą prokuraturę. Wiosnę zapamiętamy dzięki dziennikarzom „Dziennika Gazety Prawnej” i Onetu, którzy ujawnili absurdalną nowelizację ustawy o IPN i przeanalizowali jej skutki. Miała nas chronić przed fałszywą frazą o „polskich obozach śmierci”, a powieliła ją na całym świecie ponad 3 mln razy. Listopad był z kolei miesiącem Wojciecha Czuchnowskiego i Agnieszki Kublik, którzy ujawnili, że na szczytach władz nad finansami kraju dochodzi do aktów korupcji. W efekcie szef Komisji Nadzoru Finansowego zamiast w gabinecie znalazł się w areszcie. Jednak jak ostatecznie ocenimy rok 2018, zależy od wyniku wyborów w 2019. Młyny propagandy TVP wciąż mielą.

Paulina Piechna-Więckiewicz,
działaczka polityczna i samorządowa
Na pewno z tego, że PiS nie zdobyło zbyt wielu nowych przyczółków w samorządach dużych i średnich miast, natomiast znaczącą siłę w całej Polsce pokazały komitety lokalne. W wielu miejscach wybrani z ich list nowi burmistrzowie i burmistrzynie, prezydenci i prezydentki są największymi zwycięzcami jesiennych wyborów. Zapamiętamy także to, że Robert Biedroń był jedną z osób, których pomysły wywoływały debatę publiczną, a tego właśnie potrzebujemy. Z kolei do pamiętnych rozczarowań należą źle zorganizowane przez państwo i nie w pełni wykorzystane obchody stulecia niepodległości. Nie została wokół nich zbudowana wspólnota, o co zresztą byłoby trudno przy tym, co partia rządząca robiła przez ostatnie lata. Co więcej, jak zwykle został praktycznie przemilczany pozytywny wkład lewicy w historię Polski.

czytelnicy PRZEGLĄDU

Ryszard Hryciuk
To początek upadku Morawieckiego, niczym nie różni się od Tuska… Taka polityczna kalka, Pinokio XXI w.

Katarzyna Najmrocka
Z efektu „Kleru”.

Wydanie: 3/2019

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 14 stycznia, 2019, 13:45

    Paulina Piechna-Więckiewicz – słowa mega populistyczne w Pani wykonaniu, wszędzie promuje Pani Biedronia, bo ma w tym polityczny interes, nawet wówczas, kiedy nie ma Pani racji. Ja zapamiętam poprzedni rok jako upokarzającą Pani porażkę wyborczą w stolicy u boku Śpiewaka. Nikt na niego patrzeć nie może, a Pani zamiast się od tego człowieka o wątpliwej reputacji odciąć, to próbuje Pani przez Biedronia zrobić ze Śpiewaka posła. W imię czego? Czy wytłumaczyła już Pani komukolwiek, o co chodziło i jaki związek miał Pani koleżka w związku z zabytkowym placem w centrum stolicy? I kto na tym zarobił?

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Anonim
    Anonim 14 stycznia, 2019, 13:53

    Przeczytałem z ciekawością 🙂 nie mogę się powstrzymać od komentarza……….. jestem zaskoczony wypowiedzią tej Pani „działaczki”. Przykleiła się do Śpiewaka, który jest najmniej wiarygodną osobą w stoicy, już na starcie przegrała i nawet Biedroń jej nie pomoże. I to prawda, wiele niezależnych komitetów osiągnęło sukcesy wyborczy, tylko nie komitet, z którego startowała Pani Piechna. Szkoda, że nie wyciąga z tego wniosków i znów działa z łysym Jankiem

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Anonim
    Anonim 14 stycznia, 2019, 14:13

    zgadzam się z poprzednikami komentującymi – Piechna to zero samodzielności. Jest na łasce Jana Śpiewaka (znanego warszawskiego kombinatora i krętacza), który ją wykorzysta, by wejść na listę parlamentarną w grupie Biedronia, potem Piechnę wykopie na zbity (…). Jest naiwna i zostanie z niczym

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy