Jak najskuteczniej promować Polskę?

Jak najskuteczniej promować Polskę?

Andrzej Hulewicz, wiceprezes firmy Mazurkas Travel
Promować Polskę można poprzez produkt. Jeśli mamy dobry, konkretny produkt, to taka promocja najlepiej działa na ludzi. W moim przekonaniu, promocja turystyki powinna wykorzystywać pewne zjawiska, które są naszą zdobyczą, a niestety czasem je marnujemy. W tej chwili np. takim wartościowym zjawiskiem jest 25-lecie „Solidarności”. To powinno się wykorzystywać od dawna, a myśmy się obudzili dopiero teraz. Takich przykładów można podać więcej. Tradycyjne symbole Polski, np. bocian, już nie działają na ludzi. Trzeba szukać produktów i tworzyć je dla poszczególnych miast i regionów, bo to one przyciągną turystów.

Marcin Kaszuba, wiceminister gospodarki
Recepta jest jedna – nasz kraj powinien mieć długofalową strategię, gdzie będzie zapisane, czego chcemy, gdzie się określi cele, dobierze narzędzia i metody osiągania tych celów. Należy skoordynować działania, by nie było kakofonii i na zewnątrz wychodził jednolity przekaz. Trzeba budować marketing narodowy i promować w taki sposób jak proszek do prania, jak każdy produkt. Nie musimy szukać jakiejś „trzeciej drogi”, ale po prostu patrzeć, jak to robią inni. Francuzi np. na zdobycie w trzy lata nowych rynków przeznaczyli 30 mln euro. Nasza kampania też musi używać nowoczesnych nośników i media globalne, trzeba wymyślić kluczowe hasła i przesłanie dotyczące Polski. Administracja nie jest do tego zdolna, ona może ustalać cele. Wykonawstwo trzeba powierzyć specjalistom z branży marketingowej. Musimy się przebić przez natłok informacji. „Polski hydraulik” pokazał, że jest to możliwe bez wielkiego zaangażowania finansowego i logistycznego. Liczy się pomysł. Długofalowy program strategiczny musi określić rząd – na jakich rynkach, jak długo, jak często itd.

Marek Janicki, prezes agencji reklamowej McCann Erickson Polska, członek założyciel Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy (IAA)
Przede wszystkim potrzeba spójnej i konsekwentnie prowadzonej polityki promocyjnej. Niedawno dowiedzieliśmy się, że mamy cztery-pięć logotypów promujących Polskę, co też jest oczywiście przejawem niespójności. Nie dostrzegam u nas kampanii, która by miała jakąś ciągłość i trwała dłużej, a nie była związana z jakimś doraźnym, koniunkturalnym wydarzeniem. Długoterminowa i spójna może być tańsza od koniunkturalnych i krótkotrwałych, bo to zawsze oznacza zabieranie się do pracy od nowa, tworzenie wszystkiego od początku. Działania spójne i wprowadzane konsekwentnie realizuje się zawsze taniej.

Krzysztof Turowski, doradca prezesa Polskiej Organizacji Turystycznej ds. mediów
Usiłujemy robić to, co w naszej mocy, i używać do promocji wszystkich dostępnych środków, które niestety są kosztowne. Ten fakt jest jednak kiepsko rozumiany przez wszelkie znane mi władze. Mamy więc to, co mamy. Skuteczna promocja to nie tylko reklamy medialne. Coś się nam udało niemal przypadkiem – akcja promocyjna z hydraulikiem. Wpadliśmy na bardzo dobry pomysł, ale tego nikt nie mógł przewidzieć, bo nie był on poprzedzony żadnymi badaniami, pracami studialnymi. Pielęgniarka promująca Polskę jako kraj turystyczny to konsekwencja pierwszego kroku. Oby hydraulik jak najdłużej mógł promować razem z nią. Niestety, nadal nie ma koordynacji w wydawaniu szczupłych środków, a wiele podmiotów, w tym resorty spraw zagranicznych, gospodarki i kultury, nie mają skutecznej koordynacji. W planie rządu też nie ma pozycji budżetowej „promocja”. Turystyka daje żywe pieniądze, co roku miliardy dolarów wpływają do Polski. POT zajmuje się oczywiście promocją turystyczną kraju, ale ta dziedzina jest interdyscyplinarna i wszystkim powinno na niej zależeć. Jeśli promujemy np. Wawel, Bieszczady, uzdrowiska, to zarazem rozgłaszamy w świecie polską kulturę, gospodarkę, architekturę, promujemy Polskę.

Jerzy Noworol, kierownik działu promocji Filharmonii Narodowej
Z konsultacji z władzami stolicy wynika, że Fryderyk Chopin powinien być dla Warszawy unikalną wartością, której nie ma żadne inne miasto na świecie. Jesteśmy więc nastawieni na liczne imprezy z Chopinem w herbie. Zbliża się XV Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina, ale w Filharmonii już w czerwcu mieliśmy festiwal chopinowski, którego ideą było zaprezentowanie polskich kandydatów do zbliżającego się konkursu i laureatów z konkursów poprzednich. We wrześniu będziemy mieli kolejne wydarzenie związane z tym kompozytorem, pod nazwą „Chopin i Europa”, przygotowywane przez Narodowy Instytut im. Chopina i FN z udziałem międzynarodowego grona pianistów i słynnej Orkiestry XVIII w. To wszystko staje się przyczynkiem do większego wpływu Chopina na wizerunek Warszawy. Działalność FN zarówno w kraju, jak i za granicą jest tradycyjnie nastawiona na promocję Polski. Nasze występy są zwykle ważną częścią wszystkich polskich sezonów za granicą. Dyrektor Antoni Wit dba o wykonywanie polskich utworów w kraju i za granicą. Troska o polską muzykę płynąca z Filharmonii Narodowej jest „zaraźliwa” i przenosi się na inne ośrodki muzyczne kraju.

Sylwester Latkowski, reżyser, dokumentalista
W oczach Francuzów Polska jest dalekim krajem w Europie Wschodniej, gdzie jest zimno i ludzie muszą się cieplej ubierać. Dla Niemców pierwsze skojarzenie z Polską jest związane z kradzieżami samochodów. Wydawałoby się, że rolą rządu i różnej maści instytucji jest zmiana tego wizerunku. Ale gdy się analizuje pomysły promocji, zmiany wizerunku Polski, wychodzą z nas nasze kompleksy i głupota. Dyrektor strategiczny dużej firmy doradczej mówi wprost: – Niedobrze, gdyby koncepcja pozycjonowania Polski, mająca obowiązywać 20 lat, pasowała tylko do prostych produktów, takich jak choćby wódka. Ostatnio w prasie trwa zachwyt nad kolejnym projektem promocji Polski. Nasz kraj reklamuje się nie młodym naukowcem, informatykiem, choć w tej dziedzinie mamy czym się pochwalić, lecz polskim hydraulikiem. Ostatnio doszła pielęgniarka, a jak można się domyśleć, za chwilę pojawią się murarz, tynkarz, dekarz i „pucfrau”.

Roman Rojek, prezes Grupy Atlas, odpowiedzialny za strategię marketingową
Nasz kraj kojarzy się wielu cudzoziemcom co najwyżej z bigosem i wódką, dlatego też zastanawialiśmy się kiedyś, czy nie promować naszych produktów za granicą hasłem „Wódka, kiełbasa i kleje Atlasa”. I chociaż polska rzeczywistość ostatnich lat zmieniła się zasadniczo, to jej wizerunek, niestety, pozostaje bez zmian. Ciągle postrzega się nas jako gorszych, niż w rzeczywistości jesteśmy. Jak to zmienić? Do stworzenia silnej marki – zarówno marki produktu, jak i marki kraju – potrzebne są trzy czynniki: pieniądze, pieniądze, pieniądze. Jeśli nasze państwo byłoby skłonne poświęcić któryś z tych czynników na budowanie marki Polska, to sprawa z pewnością nabrałaby tempa. Pierwsze kroki zostały zrobione, ponieważ na zlecenie Krajowej Izby Gospodarczej powołano zespół do budowania „Marki dla Polski”. Efektem tych prac jest dość dyskusyjne hasło „Polska – kraj kreatywnego napięcia”, które nie w pełni oddaje naszą ofertę dla reszty ludzkości. Ale na tym sprawa utknęła. Widać zabrakło kasy.

 

Wydanie: 32/2005

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy