Reforma na niby

Reforma na niby

Najpierw podjęto decyzję o likwidacji gimnazjów. Jak to zrobić, rząd jeszcze nie wie

„Czterech uchodźców z Syrii próbuje dopłynąć do Grecji na tratwie o wymiarach 1m/2m/20cm i g 800 kg/m sześc. Oblicz, ilu uchodźców trzeba zepchnąć z tratwy, aby dopłynąć do celu, jeśli każdy waży 60 kg?”. Takie zadanie z fizyki pod koniec września podyktował uczniom II klasy nauczyciel białostockiego gimnazjum. Uczniowie zadanie rozwiązali, ale wszystko wyciekło do internetu i z lokalnej afery zrobiła się kwestia ogólnopolska. Fora internetowe zostały zalane – pomijając wypowiedzi na temat uchodźców – opiniami przeciwników gimnazjów. Pod wspólnym mianownikiem: nareszcie zostanie zlikwidowane siedlisko edukacyjnego zła!

Polityka w tle

Kazus białostocki pokazuje, jakimi prawami rządzi się tzw. opinia publiczna, jeżeli chodzi o gimnazja. W Polsce jest ponad 7,5 tys. gimnazjów, do których uczęszcza 1,1 mln uczniów. Nauczycieli w nich zatrudnionych jest 173 tys. – w przeliczeniu na etaty 100,8 tys. Są gimnazja „topowe”, od lat przodujące w rankingach, są przeciętne oraz kiepskie, nazywane gimnazjalnymi gettami. To zrozumiałe, że przy tak dużej liczbie zdarzają się incydenty, wynikające z głupoty uczniów lub nauczycieli. Nie one jednak powinny być miarą oceny gimnazjów, ale poziom nauczania.

Wyniki międzynarodowego badania PISA 2012 (Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów) wskazują, że od 2000 r. pozycja polskich gimnazjalistów wyraźnie się poprawiła, znaleźli się oni w czołówce krajów Unii Europejskiej. Badanie odbywa się co trzy lata, sprawdzane są umiejętności matematyczne, z dziedziny nauk przyrodniczych oraz czytania ze zrozumieniem. Test składa się z pytań otwartych i zamkniętych skonstruowanych w taki sposób, żeby sprawdzały umiejętności analizy, interpretacji i wykorzystywania informacji. Wprawdzie niektórzy zarzucają badaniom, że kładą nacisk na rozwiązywanie testów, mimo to należą one do najbardziej miarodajnych – w najnowszej edycji testy wypełniło 510 tys. 15-latków z 65 krajów świata. W innym badaniu – globalnym rankingu szkół sporządzonym w ramach PISA pod egidą OECD (dane przedstawiono na początku 2015 r.) – Polska zajęła 11. miejsce na 76 państw. Podstawę rankingu stanowiły wyniki testów 15-latków z matematyki i nauk ścisłych.

Oczywiste jest, że z wyników badań PISA i OECD nie należy wyciągać hurraoptymistycznych wniosków, jaki to poziom nauczania w gimnazjach jest świetny. Jednak wskazują one, że jeśli coś poprawiać – to podstawy programowe i sposób nauczania.

Tymczasem z sondażu przeprowadzonego w połowie października przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych wynika, że aż 67,9% ankietowanych zgadza się ze stwierdzeniem: „Należy zlikwidować gimnazja i przywrócić system ośmioletniej podstawówki”. Z tego można wysnuć prosty wniosek: prawie 70% Polaków wie, że gimnazja źle uczą. Co ciekawe, najmniej przeciwników było w grupie wiekowej 18-24 lata, (osoby, które uczęszczały do gimnazjów), najwięcej zaś m.in. w grupie 45-56 lat, czyli tych, którzy kończyli ośmioklasową podstawówkę, a potem mogli iść do szkoły zawodowej, technikum lub liceum. Trudno zatem się dziwić, że likwidacja gimnazjów stała się sztandarowym hasłem wyborczym. Mimo głosu wielu ekspertów oraz środowisk nauczycielskich i samorządowców, że pomysł likwidacji gimnazjów powinna poprzedzić merytoryczna, ekspercka debata.

Opinię o gimnazjach bardzo dobrze oddaje wypowiedź prof. Jerzego Marcinkowskiego, matematyka i informatyka z Uniwersytetu Wrocławskiego. Trzy lata temu mówił krótko: „Gimnazja to porażka” i dodawał, że osądza po owocach – analizując stan wiedzy napływających co roku studentów („Dziennik Gazeta Prawna” 16.11.2012). Jednak ten sam prof. Marcinkowski argumentował kilka dni temu w „Wiadomościach” TVP, że jest przeciwny likwidacji gimnazjów, bo od ich utworzenia minęło już wiele lat. Nazbyt często, oceniając poziom nauczania w gimnazjach, wyjmuje się je z całego systemu edukacji. Po pierwsze, na studia idą nie gimnazjaliści, ale licealiści. Po drugie, ciekawe wnioski płyną z niedawnego badania Instytutu Badań Edukacyjnych na temat nauczania matematyki. Otóż ok. 40% nauczycieli nauczania początkowego miało problemy z rozwiązaniem gimnazjalnego zadana na obliczanie procentów. Właśnie na tym etapie zaczyna się problem z uczeniem matematyki, a więc także przygotowaniem przyszłych kandydatów na studia. Postulat zlikwidowania gimnazjów, dlatego że kandydaci na studia są kiepsko przygotowani, przypomina logiką zmiany w kształcie egzaminów maturalnych. Skoro duża część uczniów oblewała matematykę, zamiast poważnie zastanowić się, jak uczyć tego przedmiotu, zniesiono obowiązkowy egzamin.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 49/2015

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy