Kariera nie jest rodzaju żeńskiego

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Jesteśmy niezdecydowane i zmęczone. Pewnie dlatego raport “Kobiety 2000” (ARC Rynek i Opinia) przemknął przez media, budząc tylko pełne politowania uwagi mężczyzn, że kobiety same nie wiedzą, czego chcą. I rzeczywiście. Ponad trzy czwarte pytanych uważa, że kobieta powinna pracować i być niezależna finansowo. Jednocześnie łatwo ulegamy rozmarzeniu – gdyby mąż zarabiał wystarczająco dużo… Wcale nie musiałabym pracować – odpowiada aż 38% respondentek.
Najjaskrawiej otaczającą rzeczywistość widzą kobiety z wyższym wykształceniem, dobrze sytuowane i, co budzi zdziwienie, bezrobotne. To one są przekonane o dyskryminacji, potrzebie bycia niezależną, to one są za prawem do aborcji. Ciekawe, że bezrobocie wyostrza poglądy. Bieda życia powoduje, że kobieta, gdyby mogła, zmieniłaby nie tylko swoją sytuację, ale i sytuację wszystkich kobiet.
W Polsce istnieje fenomen zrzeszania się bezrobotnych kobiet. Mężczyźni nie tworzą takich stowarzyszeń, to domena kobiet. Jest Stowarzyszenie Kobiet po Czterdziestce, jest Stowarzyszenie Kobiet Bezrobotnych. Organizują kursy, spotykają się, tworzą łańcuszek pomocy. “Babskość” pomaga przetrwać bezrobocie, czasem udaje się komuś pomóc. Te wszystkie działania w najróżniejszych lokalnych stowarzyszeniach są łataniną w sytuacji, gdy kobietom jest w Polsce rzeczywiście coraz gorzej. W końcu jeśli prawie 70% pań uważa, że w Polsce jest dyskryminacja, nie jest to urojenie. Wymysłem nie jest także fakt, że Polka nie ma gdzie się udać, gdy potrzebuje pomocy. Szumnie powołane Centra Pomocy Rodzinie pracują bardzo różnie. W jednych brakuje pieniędzy, w innych życzliwości. W jednych od rodzinnych domów dziecka wymaga się szczegółowych rachunków za wszystko, w innych niekoniecznie.
Bo życie Polki w roku 2000 jest takie jak one – niezdecydowane i zmęczone. Czynności zajmujące nam najwięcej czasu są uwikłane w codzienności. 72% uważa, że w ich dniu powszednim dominuje zajmowanie się domem, średnio trzy godziny, a rekordzistki muszą poświęcić aż pięć godzin. Ten wyśmiany, drugi, domowy etat, który wydawał się być reliktem PRL, istnieje nadal. No cóż, transformacja okazała się męskim sukcesem i po dziesięciu latach widać, że Polki więcej na niej straciły, niż zyskały. Tylko niecałe cztery procent respondentek stwierdziło, że najwięcej czasu zajmuje im robienie kariery.
Nawet nie wiedzą, co to znaczy.

 

Wydanie: 28/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy