Wpisy od Attaché
Krótka, wstydliwa histori
Wiele wskazuje na to, że niebawem, po 25 latach, zostanie zakończona budowa ambasady RP w Berlinie. W każdym razie, jak widać na zdjęciu, mury już stoją. Tym samym zamknięty zostanie jeden z najbardziej wstydliwych rozdziałów w historii polskiego MSZ. Zacznijmy od początku. W roku 1964 Niemiecka Republika Demokratyczna podarowała Polsce działkę o powierzchni 4,2 tys. m kw., położoną w najbardziej reprezentacyjnej części Berlina, przy Unter den Linden 70-72, 400 m od Bramy Brandenburskiej. Zbudowany
Czas zwijania
Kolejne dni przynoszą nam informacje potwierdzające tezę, że partii rządzącej Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie jest do niczego potrzebne (ewentualnie jako biuro turystyczne). I że proces zwijania nie jest przypadkowy. Zacznijmy od banału. Dwa białoruskie śmigłowce przeleciały nad Polską. Pomińmy działania rządu, MON itd. MSZ w tej sprawie wystosowało taki komunikat: „W związku z naruszeniem przestrzeni powietrznej RP przez dwa białoruskie śmigłowce w dniu 1 sierpnia 2023 r., do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP w trybie natychmiastowym wezwana została Chargé d’affaires
Po co nam Gruzja?
Oto rzecz z punktu widzenia dyplomacji niepojęta. Wybuchła dzika awantura, a Polska znalazła się w jej centrum. Chodzi o polskich lekarzy, którzy zostali wysłani do Gruzji, by przebadać byłego prezydenta tego kraju, Micheila Saakaszwilego, który od października 2021 r. przebywa w więzieniu. Przebywa i choruje, wygląda jak szkielet. Polska już w ubiegłym roku proponowała, by mógł przyjechać do naszego kraju i tu być leczony. Ale władze gruzińskie odmawiały. Wreszcie, po wielu miesiącach zabiegów, zgodziły się, by polscy lekarze zbadali Saakaszwilego
Chała Raua
Co potrafią minister Rau i jego ekipa? Ile są warci? Oto osiągnięcia z ostatnich tygodni. Szczyt NATO w Wilnie. Polska zabiegała o jasną deklarację, że Ukraina zostanie do NATO przyjęta i wytyczona będzie ścieżka, która ją do pełnego członkostwa doprowadzi. Bardzo przejmował się tym prezydent Andrzej Duda. Wyszło tak, że w Wilnie przyjęto w tej sprawie ogólną deklarację, taką, jakiej chciały Stany Zjednoczone i Niemcy. Duda mógł udawać, że się cieszy. Ambasador Mark Brzezinski. Polska prawica go nie znosi i najchętniej
A może wyresetować MSZ?
Mamy lato, więc kilka zdań o czymś mało znaczącym, intelektualnie miernym, ale szkodliwym. Czyli o serialu TVP „Reset”, opowiadającym o polityce wschodniej z czasów premiera Tuska i ministra Sikorskiego. Szkodliwy jest ten serial z dwóch przynajmniej powodów. Po pierwsze, szkodliwe i dla państwa polskiego, i dla jego służb dyplomatycznych jest ujawnianie depesz z gryfem tajne, odsłanianie dyplomatycznej kuchni. Po takim show każdy urzędnik każdego państwa pięć razy pomyśli, zanim zacznie rozmawiać z pracownikiem polskiej
Fabryka wiz
No to Jarosław Kaczyński popsuł Zbigniewowi Rauowi dzieło życia, do tego nazwał go „urzędnikiem”. Ha, ha… Wszyscy to wiemy – rząd planował rewolucję w przyznawaniu wiz, także (a może przede wszystkim) pracowniczych. Było w tej sprawie już przygotowane rządowe rozporządzenie, które, gdy wybuchła awantura, Kaczyński w popłochu wycofał. Idea rozporządzenia była prosta – Polska szykowała się do sprowadzania pracowników z krajów Azji. Ponieważ chodziło o setki tysięcy ludzi – zezwoleń na pracę miało być udzielanych
Duch Macierewicza
W cywilizowanym świecie to są rzeczy niepojęte. Pisaliśmy już o tym, ale warto postawić kropkę nad i. Oto szef MSZ Zbigniew Rau zatrudnił Sławomira Cenckiewicza na etacie w archiwum MSZ. Ten etat (czy pół etatu) jest istotny – gdyby bowiem Cenckiewicz zgłosił się do MSZ jako pracownik naukowy, musiałby przejść przez określone procedury. Musiałby prosić pracowników archiwum o określone dokumenty, musiałby przeglądać je na miejscu, wszystko byłoby rejestrowane. Tymczasem jako pracownik archiwum, i to nikomu niepodlegający, robił,
Narada, czyli wiec
Czy warto ściągać z całego świata ambasadorów, żeby serwować im dyrdymały? Bo tak wyglądała narada ambasadorów RP zorganizowana przez MSZ. Odpowiedź na to pytanie jest prosta: oczywiście, że warto. Władza ma dobre samopoczucie, a szefowie placówek mają niepowtarzalną okazję spotkać się z kolegami i powymieniać plotki. Z tego punktu widzenia impreza jest na plus. A jeśli chodzi o tzw. sprawy merytoryczne? Przez lata całe dominowała zasada, że narada miała swój temat główny, wokół którego toczyła się dyskusja. Wiadomo, dziś najważniejszym wyzwaniem dla
Witaj, Cenckiewiczu
Który departament w MSZ jest najważniejszy? Różnie to w różnych latach bywało. Z założenia najważniejszy powinien być departament od planowania i strategii, ale w polskich warunkach znaczenia on nie ma. Chyba że za znaczenie uważa ktoś pisanie przemówień ministrowi… Gdy aspirowaliśmy do NATO, ważne były departamenty bezpieczeństwa i Ameryki. Plus ambasada w Waszyngtonie z Jerzym Koźmińskim. Wiadomo. Z kolei w sprawach europejskich przewodził Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, a liderem był negocjator, więc rola MSZ była inna. A jak jest dziś? Dziś najważniejszym departamentem
Zawsze zaskoczeni
W czasach niedawnych normą było, że MSZ przygotowywało opinie na temat możliwej reakcji najważniejszych państw na posunięcia Polski. Tak, by decydenci zawczasu wiedzieli, co może ich spotkać. Wszystko wskazuje, że zwyczaj ten został zarzucony. Polska bowiem regularnie jest przez otoczenie zewnętrzne zaskakiwana. Najlepszy przykład to sprawa pieniędzy z KPO i sporu z instytucjami unijnymi, w który uwikłał się rząd. Ten sam rząd, którego premier oplakatował pół Polski hasłem, że zdobył dla kraju 770 mld zł. Cóż,






