Wpisy od Attaché

Powrót na stronę główną
Aktualne Notes dyplomatyczny

Chrześniak

Chyba kończy się przygoda Władysława Teofila Bartoszewskiego w MSZ. Bo trudno przypuszczać, by minister Sikorski, gdy Sejm uchyli Bartoszewskiemu immunitet, trzymał go na stanowisku sekretarza stanu. W sprawie Andrzeja Szejny, który w MSZ był sekretarzem stanu z ramienia Nowej Lewicy, z odpowiednią decyzją nie zwlekał. Sprawa Władysława Teofila Bartoszewskiego jest znana, wiele razy opisana w mediach, ciągnie się od lat. Otóż dotyczy ona Andrzeja Ciechanowieckiego, zmarłego w 2015 r. wybitnego historyka sztuki i kolekcjonera, odznaczonego w 1998 r. Orderem

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Nie rezygnujmy z Damaszku

Po MSZ przeszedł alarm, że minister Sikorski będzie chciał likwidować ambasadę RP w Damaszku. I że w ogóle to pierwszy krok na drodze do ograniczania naszej obecności na Bliskim Wschodzie. Bo w kolejce do zamknięcia czekają jeszcze inne placówki, m.in. w Trypolisie. Czy to ma sens?

Tłumaczenia są proste – sytuacja w Syrii nie sprzyja działalności dyplomatycznej. Dyplomaci, jeżeli jadą do Damaszku, to bez rodzin, a ich możliwości działania są znikome. Ich rodziny, żony, dzieci są albo w Warszawie, albo w Bejrucie – tam, w dzielnicy chrześcijańskiej można bezpiecznie mieszkać. I de facto stamtąd ambasada w Syrii jest prowadzona.

Jeżeli więc mamy utrzymywać (niewielką) placówkę dla samego jej utrzymywania, może rzeczywiście lepiej z niej zrezygnować? Zwłaszcza że nie ma chętnych, by tam jechać. To rozumowanie ma swoją logikę, ale jest to logika biurokraty. Wszystko bowiem zależy od tego, jaka jest przyszłość Syrii, co tam może się zdarzyć, i od tego, jakich ludzi chcemy tam wysłać.

A przyszłość może być interesująca, bogate państwa Półwyspu Arabskiego deklarują dziesiątki miliardów dolarów na odbudowę Syrii. To zrozumiałe, bo w miarę jak zaognia się konflikt z Iranem, rośnie jej rola jako państwa tranzytowego dla ropy i gazu. Port Latakię chce z kolei odbudowywać Francja. Czy więc jest sens wycofywać się z tak ciekawego miejsca? Chyba że – to kolejne przypuszczenie – Polska nie dysponuje wystarczającą grupą fachowych dyplomatów, którzy w Syrii mogliby pełnić misję.

To nie jest łatwa placówka, żeby tu funkcjonować,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Komu można ufać, a komu nie?

Nasz czy ich? Takie zawsze jest pierwsze pytanie, czy to prezydenta, czy premiera, gdy jadą z wizytą zagraniczną i wiadomo, że będzie ją przygotowywała miejscowa placówka. A tu można dużo – już na etapie organizowania spotkań, doboru rozmówców, gości. Można daną wizytę podbić albo uczynić ją mało zauważalną. Szef placówki może tu wiele, zwłaszcza jeśli na swojej robocie się zna.

I teraz jedzie Karol Nawrocki na szczyt NATO do Turcji, pytanie zasadnicze brzmi zatem, jak będzie. W przypadku Ankary Nawrocki może odetchnąć. W Turcji mamy pełnego ambasadora, jest nim Maciej Lang, zawodowy dyplomata. I to z CV długim jak u mało kogo. Był ambasadorem w Turkmenistanie, Afganistanie, Kazachstanie, Turcji, Rumunii i znów od roku 2023 jest w Turcji. Dodajmy – placówki opuszczał przed czasem, na żadnej nie dotrwał do końca zwyczajowej czteroletniej kadencji. A dlaczego? Bo inne obowiązki go wzywały. Na przykład w roku 2021, gdy był ambasadorem w Bukareszcie, otrzymał wezwanie od ministra Raua i pojechał do Kabulu, z którego uciekali Amerykanie. Tam kierował ewakuacją polskich obywateli.

To była poważna operacja: 52 loty wojskowe,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Pominęli nas jak zawsze

Ludzie w MSZ wciąż o tym mówią – szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas ogłosiła niedawno nazwiska 33 nowych ambasadorów UE i siedmiu zastępców szefów misji. A dodajmy, że Unia ma swoje ambasady w 145 krajach. Nowi ambasadorowie pochodzą z Francji, Włoch, Niemiec, Hiszpanii, Belgii, Portugalii, Holandii, Irlandii, Malty, Grecji, Danii, Czech, Szwecji oraz Finlandii. I koniec. Wśród nominowanych nie znalazł się ani jeden Polak.

W ten sposób tradycji stało się zadość. Możemy bowiem sięgać w przeszłość – i nic tu się nie zmienia. Na przykład w roku 2018 nowych ambasadorów prezentowała ówczesna szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Opowiadała długo: że w gronie 43 nowo mianowanych 14 to kobiety, potem wymieniała nazwiska. A Polaka w tym gronie nie było.

Nawiasem mówiąc, wówczas to nie dziwiło, bo PiS nie chciało, by „uwolscy dyplomaci” mieli dobre stanowiska, więc ich kandydatury nie miały oficjalnego wsparcia. Ale dziś? Szósta gospodarka Unii? Największe państwo wschodniej flanki?

Radość ma zatem opozycja. Marek Magierowski, pisowski ambasador w Izraelu i USA, już napisał, że premier Donald Tusk i wicepremier Radosław Sikorski „powinni się głęboko zastanowić, co zrobili źle, albo czego nie zrobili, żeby uniknąć tego blamażu”. Trudno z tym polemizować, zastanówmy się raczej, dlaczego tak się dzieje, dlaczego Polacy są pomijani.

Co ciekawe, w historii MSZ już parokrotnie powoływano mniej lub bardziej formalnych pełnomocników, którzy mieli popychać kariery polskich dyplomatów w instytucjach międzynarodowych, a unijnych w szczególności. I zawsze efekt ich działań okazywał się skromny. Z drugiej strony,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Ameryka, Ameryka

Trzech emerytowanych ambasadorów siedziało niedawno przy zielonej herbatce (bo zdrowa) i zabawiało się cytatami. O Ameryce.

Oto nasz Wielki Brat odezwał się w sprawach polskich. Ustami Eda Martina, pełnomocnika prezydenta USA ds. ułaskawień. „Spotkałem się z Ziobrą kilka tygodni temu – mówił Martin polskim mediom. – Jest bardzo rozważny. Dla Amerykanina minister sprawiedliwości to bardzo ważna funkcja. To w pewnym sensie najwyższe stanowisko po prezydencie”. I dodawał z troską: „Widzieć, jak jest atakowany przez media, przez system sądowy i przez Tuska – to się wydaje niemożliwe. Niby niemożliwe, ale widzieliśmy właśnie, jak Trumpowi robili to samo. Moim zdaniem Ziobro jest na wiele sposobów jak Trump. (…) Rzeczy, które robił każdy inny minister sprawiedliwości, teraz nazywają przestępstwem. Aż trudno się to mówi. Sowieci byli na waszej ziemi nie tak dawno temu. A to wygląda jak sowiecki komunizm,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Podpisze czy nie?

Radosław Sikorski co najmniej trzy razy dogadywał się z Andrzejem Dudą w sprawie ambasadorów – ze skutkiem śladowym. Prezydent podpisał nominacje niewielkiej grupie, ale zdecydowanie większej – nie podpisał. I tyle.

Teraz podobne rzeczy dzieją się z Karolem Nawrockim. Owszem, słyszało się różne newsy – że Nawrocki dostanie pakiet „swoich” ambasadorów albo że Sikorski wycofa Bogdana Klicha z Waszyngtonu i Ryszarda Schnepfa z Rzymu. I że to będzie początek współpracy. Ale na spekulacjach się skończyło.

Potem pojawiła się informacja, że powstanie specjalny zespół, który sprawy ambasadorów będzie uzgadniał z urzędnikami Kancelarii Prezydenta. A z ramienia MSZ działać w nim będzie Henryka Mościcka-Dendys. I to jest ciekawe. Otóż Henryka Mościcka-Dendys, dziś dyrektor generalna MSZ,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Klęska polityki wschodniej

Bartosz Cichocki, ambasador RP w Kijowie w latach 2019-2023, poinformował, że „w związku z decyzjami prezydenta Ukrainy honorującymi UPA i kolaboranta niemieckich nazistów” odesłał Wołodymyrowi Zełenskiemu otrzymane w 2022 r. odznaczenie. Odesłał, bo prezydent Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek imię Bohaterów UPA. Uczynił to „w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska”.

Wcześniej w tej sprawie do MSZ zaproszony został ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar, gdzie przyjął go wiceminister Marcin Bosacki. Z komunikatu wiemy, że „polska strona jasno wyraziła sprzeciw wobec decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego i jasno wyjaśniła, jak bolesna była ona dla Polaków. Podkreśliła też, jaki gniew wywołuje to w Polsce i jak mocno zniechęca wielu Polaków do Ukrainy w tym trudnym wojennym czasie”. Był też komunikat rzecznika MSZ, który pisał: „Jednoznacznie negatywnie oceniamy nadanie ukraińskiej jednostce imienia Bohaterów UPA”.

Wszystko jasne? Otóż nie. Co najmniej od 11 lipca 2003 r., od uroczystości w Pawliwce (dawniej Poryck) z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, Aleksandra Kwaśniewskiego i Leonida Kuczmy, którzy w 60. rocznicę zbrodni wołyńskiej wspólnie odsłonili Pomnik Pojednania Polsko-Ukraińskiego,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Ważni i nieważni

Jak ta maszyna działa? To pierwsze pytanie, które zadaje sobie nowy ambasador po przybyciu na placówkę. Chce wiedzieć, jak funkcjonuje MSZ i rząd, jaki jest proces decyzyjny, do kogo z daną sprawą trzeba się udać.

Teoretycznie powinny mu w tym pomagać różne organigramy, które pokazują, kto za co odpowiada. Ale to tylko teoria. Zresztą coraz mocniej podważana. Oto przykład, o którym najgłośniej – amerykański Departament Stanu. Marco Rubio rozpoczął w nim rewolucję, wiadomo – dominują tu urzędnicy o poglądach demokratycznych. No i co mamy? Z informacji Agencji Reutera możemy się dowiedzieć, że 109 ze 195 stanowisk ambasadorów USA na świecie jest obecnie nieobsadzonych. A z tych 86 mianowanych ambasadorów tylko 9% to dyplomaci zawodowi. Resztę stanowią polityczni nominaci – albo darczyńcy kampanii, albo przez nich wskazani. Tak jak Tom Rose, który – jak sam powiedział – nominację zawdzięcza wstawiennictwu miliarderki Miriam Adelson, wdowie po magnacie kasynowym z Las Vegas Sheldonie Adelsonie, należącej do największych darczyńców Partii Republikańskiej.

Wiadomo, w USA prezydenci wysyłają na stanowiska ambasadorów różne zasłużone osoby, w nagrodę. Ale do tej pory amatorom przydzielano mniej znaczące placówki. Teraz – przeciwnie, amatorami, i to już sprawiającymi wielkie kłopoty swoimi wypowiedziami, są ambasadorzy we Francji i w Izraelu. Nie można tego samego powiedzieć o ambasadorach w Moskwie i Kijowie, bo… ich nie ma. Tam placówkami kierują chargé d’affaires.

To pokazuje, że tradycyjne kanały dyplomatyczne

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Na Cyprze bez zmian

Premier Donald Tusk nie wytrzymał i podczas szczytu Unii Europejskiej na Cyprze oznajmił w mediach społecznościowych: „Po raz pierwszy od lat na sali nie ma Rosjan. Ogromna ulga”. To à propos tego, że na szczycie nie pojawił się Viktor Orbán. Tak oto Tusk wykazał polski temperament.

Do tej radości dodajmy jeszcze jedną – pierwszy raz od długiego czasu mógł liczyć na obecność ambasadora RP, a nie chargé d’affaires a.i. Chodzi o Marka Szczepanowskiego, jednego z nielicznych ambasadorów, którzy po przejęciu MSZ przez Radosława Sikorskiego nie zostali wycofani do Warszawy.

To dość symboliczna scena – otóż Szczepanowski był zatwierdzany przez sejmową Komisję Spraw Zagranicznych na tym samym posiedzeniu, na którym zatwierdzani byli Jakub Kumoch (Pekin), Arkady Rzegocki (Dublin) i Jarosław Guzy (Kijów).

Gdy przyszła nowa władza, Rzegocki z Guzym zostali wycofani do Warszawy. Nikt się nie dziwił – Rzegocki przyszedł do MSZ w czasach PiS, był szefem służby zagranicznej. Dla Guzego też była to pierwsza posada w MSZ. Skazani więc byli na powrót. Zrobiło się z tym trochę zamieszania. Szczególnie walczył Guzy,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Porozmawiajmy o zarabianiu

Gdy w roku 1999 likwidowano biura radcy handlowego, przedstawiano to jako wielki sukces, jako pogrzebanie starej, PRL-owskiej struktury. Tłumaczono, że polska gospodarka wygląda teraz inaczej i tak naprawdę, po tym jak wielkie przedsiębiorstwa państwowe przestały działać, biura te nie mają zadań.

Jeżeli więc jeszcze na początku 1999 r. funkcjonowały 103 biura radców handlowych, wydziały i przedstawicielstwa handlowe nadzorowane przez ministra gospodarki, to potem zaczęło się odcinanie. 78 placówek przekształcono w wydziały ekonomiczno-handlowe ambasad lub konsulatów RP. A 25 placówek, przeważnie jednoosobowych, zostało zlikwidowanych. Były to m.in. placówki w Phenianie, Kuwejcie, Bengazi, Islamabadzie i Dubaju.

Część pracowników BRH, a byli oni na etatach resortu gospodarki,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.