Chyba kończy się przygoda Władysława Teofila Bartoszewskiego w MSZ. Bo trudno przypuszczać, by minister Sikorski, gdy Sejm uchyli Bartoszewskiemu immunitet, trzymał go na stanowisku sekretarza stanu. W sprawie Andrzeja Szejny, który w MSZ był sekretarzem stanu z ramienia Nowej Lewicy, z odpowiednią decyzją nie zwlekał. Sprawa Władysława Teofila Bartoszewskiego jest znana, wiele razy opisana w mediach, ciągnie się od lat. Otóż dotyczy ona Andrzeja Ciechanowieckiego, zmarłego w 2015 r. wybitnego historyka sztuki i kolekcjonera, odznaczonego w 1998 r. Orderem Orła Białego. Ciechanowiecki był ojcem chrzestnym Władysława Teofila Bartoszewskiego i przyjacielem jego ojca Władysława Bartoszewskiego. Ufał Teofilowi i traktował go jak syna. W pewnym momencie poprosił go o pomoc w inwestowaniu pieniędzy. Wówczas Władysław Teofil Bartoszewski zakupił za ok. 7 mln zł z założonej przez Ciechanowieckiego fundacji w Liechtensteinie trzy apartamenty w Warszawie z przeznaczeniem na wynajem. Ciechanowiecki zarabiał w ten sposób pieniądze, co miesiąc dostawał przelew. Jednakże w 2009 r. odkrył, podobno przypadkowo, że apartamenty są zarejestrowane na spółkę założoną przez Bartoszewskiego i jego żonę na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Innymi słowy, nie należą do niego. Sprawa trafiła do sądu. Bartoszewski twierdził, że Ciechanowiecki wiedział o wszystkim i zgodził się na taką rejestrację ze względów podatkowych. Sąd pierwszej instancji przyjął te wyjaśnienia. Ale po latach procesów i odwołań sąd przyznał rację Fundacji Zbiorów im. Ciechanowieckich (przejęła ona prawa do majątku po śmierci Ciechanowieckiego). I nakazał Bartoszewskiemu zwrot 6,7 mln zł, 1 mln funtów, 405 tys. euro i kilku chińskich wazonów. W sumie 13,2 mln zł. Plus odsetki. Kłopot w tym, że nie ma czego zwracać, bo w międzyczasie Bartoszewski apartamenty sprzedał. Mamy więc wniosek Prokuratury Krajowej. Czytamy w nim: „Materiał dowodowy wskazuje na dostatecznie uzasadnione podejrzenie popełnienia przez posła Władysława Teofila Bartoszewskiego dwóch przestępstw polegających na przywłaszczeniu powierzonych środków pieniężnych oraz nabytych za nie lokali mieszkalnych, a także podejmowaniu działań zmierzających do udaremnienia wykonania spodziewanego orzeczenia sądu poprzez zbycie i darowiznę składników majątku, tj. czynów z art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k. oraz art. 300 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k.”. Sprawa po kilkunastu latach zmagań sądowych zmierza więc do finału. I nie zapowiada się on korzystnie dla Władysława Teofila. A dla Sikorskiego? Też nie pozostawia mu zbyt szerokiego pola do działania. Dyplomacja przecież wymaga pewnej jasności sytuacji. Więc czekamy. Udostępnij: Share on Facebook (Otwiera się w nowym oknie) Facebook Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on X (Otwiera się w nowym oknie) X Share on Telegram (Otwiera się w nowym oknie) Telegram Share on WhatsApp (Otwiera się w nowym oknie) WhatsApp Email a link to a friend (Otwiera się w nowym oknie) E-mail Drukuj (Otwiera się w nowym oknie) Drukuj








