Wpisy od Attaché
Życiorysy równoległe
W MSZ mamy okres oczekiwania na nową ekipę. Innymi słowy, nic się nie dzieje i do końca roku nie zdarzy. Czas przy spowolnionym tempie pracy wszyscy wypełniają sobie ploteczkami. Dzielą się one na dwie kategorie. Po pierwsze – kto przyjdzie. A po drugie – kogo ci, co przyjdą, wywalić powinni i kogo wywalą. To bardzo wdzięczne zajęcie. W mediach już krążą różne nazwiska, nie ma więc sensu ich powtarzać. Ale ponieważ wielka zmiana do MSZ przyjdzie, spójrzmy na sprawy kadrowe
Śmierć sapera
Z politycznego punktu widzenia Zbigniew Rau to już historia MSZ. Za parę tygodni pożegna się z al. Szucha i nikt nie wątpi, że na zawsze. Ale mimo to jeszcze trochę może, o czym przekonał się były już rzecznik prasowy Łukasz Jasina. On średnio pasował do PiS i do Raua, więc jego koniec w MSZ nie dziwi. Choć może zastanawiać zaciekłość, z jaką go potraktowano. Tuż przed wyborami, w piątek, 13 października, Jasina w rozmowie ze stacją RMF FM na pytanie, czy zagraniczne komisje zdążą policzyć wszystkie głosy w wyznaczonym
Nic nie działa
Pewien znany dyplomata zwierzył się kolegom, że polska polityka zagraniczna go fascynuje – bo działania władz są dokładnie odwrotne, niż mówią podręczniki dyplomacji. I pytanie brzmi: czy to przypadek? Następnie w kilku punktach wyłożył, co miał na myśli. Po pierwsze, nie wiadomo, kto tym kieruje. Światowa tendencja wygląda tak, że polityka zagraniczna jest scentralizowana, to głos państwa, tu nie może być bałaganu. Polski jednak to nie dotyczy. U nas polityka zagraniczna została rozparcelowana – prezydent kieruje sprawami bezpieczeństwa i kontaktów
Hejter i loser
Oto miara upadku MSZ. Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych, przegrał proces w trybie wyborczym wytoczony przez Marzannę Gądek-Radwanowską, nauczycielkę historii i kandydatkę KO na posła z Kędzierzyna-Koźla. Przegrał dwukrotnie, najpierw w pierwszej instancji, a następnie w apelacji. Historia ta jest dla Jabłońskiego kompromitująca. Wszystko rozpoczęło się od publikacji w lokalnych mediach, że nauczycielka II LO w Kędzierzynie-Koźlu Marzanna Gądek-Radwanowska chciała zabrać uczniów na film „Zielona granica”, ale po interwencji grupki rodziców dyrekcja liceum z tego wyjścia zrezygnowała. Żeby nie było
Kraśnik i dyplomacja
Spotkało się czterech kolegów. Jeden wpadł do Warszawy z placówki, drugi to emeryt, dwóch jest z centrali. I zaczęli narzekać. Że jeszcze nie tak dawno, parę lat temu, jak polski dyplomata szedł na spotkanie, to inni zabiegali, żeby Polska poparła dany wniosek itd. A dziś nikt nie zabiega, tylko trzeba się tłumaczyć. Coś w tym jest. Mamy fatalną passę wypowiedzi prezydenta i premiera. Prezydent Duda kłócił się publicznie z prezydentem Zełenskim, mówił, że Ukraina to kraj topiący się.
Wesoły emeryt
To chyba rzecz trochę zaskakująca. Bo w buty zdymisjonowanego Piotra Wawrzyka został ubrany Jarosław Lindenberg, filozof z wykształcenia. Jest to postać ciekawa, choć na pierwszy rzut oka niezbyt do obecnego MSZ pasująca. Wręcz trudno uwierzyć, by był on wyborem Raua. Raczej ktoś inny go narzucił. Do Raua Lindenberg pasuje, tylko jeśli chodzi o wiek. Ma 67 lat i jest kolejnym emerytem, który w MSZ dostaje ważne stanowisko. Owszem, minister takich starszych panów lubi najbardziej. A takich jak Przydacz
Coś pan narobił, panie Wawrzyk?
To jest sprawa znacznie poważniejsza niż były już wiceminister Piotr Wawrzyk. Poważniejsza, ponieważ w operację ściągania do Polski (czyli do Unii Europejskiej) setek tysięcy „pracowników” z krajów rozwijających się zaangażowane były nie tylko dwie-trzy osoby z Departamentu Konsularnego MSZ plus Wawrzyk, ale faktycznie cały rząd. I nie trwało to od roku 2018, kiedy Piotr Wawrzyk został wiceministrem, ale już wcześniej. Uporządkujmy fakty: Do gmachu MSZ weszli agenci CBA, którzy przesłuchali dyrektora Departamentu Konsularnego Marcina Jakubowskiego i jego
Teraz Bogna
Zacznijmy od zagadki: na stanowisko ambasadora w jakim kraju jedzie pani, którą wiceminister Wawrzyk przedstawił tak: „Z wykształcenia jest germanistką. Życie zawodowe związała z dziennikarstwem, zarządzaniem biznesem i pracą w administracji państwowej. Studia magisterskie na UW ukończyła w 1997 r. Po studiach rozpoczęła pracę w redakcji zagranicznej Polskiej Agencji Prasowej. Kandydatka zna biegle język niemiecki i angielski, ponadto podczas studiów nauczyła się języka szwedzkiego i rosyjskiego, a od roku uczy się portugalskiego. Ukończyła podyplomowe studia służby
Żywoty panów usłużnych
Nieważne, jak jest, ważne, co ludzie mówią. To zdanie jak ulał pasuje do ambasadora RP przy Unii Europejskiej Andrzeja Sadosia. Polska za jego kadencji przegrywa w Unii wszystko. Także te sprawy, w których można by coś ugrać. Ale w PiS jego klęski są dobrze widziane. Bo odbierane są tak, że on walczy, stawia twardo sprawę, ulega jednak wrogom, których jest więcej… Znaczy się, prawie męczennik. Innymi słowy, potrzebny jest w pisowskim teatrze. Polsce nie jest potrzebny w ogóle, bo na jego miejsce można
Starszy pan w Kijowie
Och, nagle Jacek Czaputowicz zyskał uznanie, bo źle powiedział o polityce zagranicznej Zbigniewa Raua – że to polityka hieny i szakala. To było à propos konfliktu polsko-ukraińskiego o zboże z Ukrainy, które wjeżdżało do Polski. Że Polska blokuje dla zboża granicę, przypominając przy tym, jak bardzo na rzecz Ukrainy się poświęcała. Cóż, już wiosną 2022 r. i związki rolników, i ludzie, którzy na tym się znają, ostrzegali, że otwarcie granicy na produkty rolne z Ukrainy źle się skończy. Byli






