Wpisy od Przegląd

Powrót na stronę główną
Promocja

Co pokazuje badanie rezonansem magnetycznym kręgosłupa lędźwiowego?

Artykuł sponsorowany Ból w dole pleców to jedna z najczęstszych dolegliwości, z jakimi pacjenci trafiają do lekarza. Czasem pojawia się nagle, innym razem narasta powoli i powraca mimo odpoczynku czy rehabilitacji. Gdy objawy utrzymują się od dłuższego czasu albo zaczynają

Promocja

Co zrobić z kasą fiskalną przy likwidacji firmy? Wyrejestrowanie i formalności

Artykuł sponsorowany Likwidacja firmy wiąże się z szeregiem obowiązków, a kluczowym z nich jest wyrejestrowanie kasy fiskalnej. Proces ten, regulowany przez Ministerstwo Finansów, wymaga precyzyjnego dopełnienia formalności, takich jak odczyt pamięci przez serwisanta, generowanie raportów

Aktualne

Znamy program główny XV edycji Cracow Art Week KRAKERS!


Po niedawnym ogłoszeniu Sekcji Laboratorium, organizatorzy Cracow Art Week KRAKERS odsłaniają pełny Program Główny jubileuszowej XV edycji. Wydarzenie potrwa od 23 do 30 kwietnia 2026 roku pod hasłem „Łowcy, zbieracze, praktycy przyszłości”. Ogłoszona właśnie Sekcja Miasto skupia w sobie miejsca uznane w środowisku artystycznym Krakowa: regularnie działające i renomowane galerie, pracownie artystyczne, a także pop-up’y i oddolne inicjatywy. Pełny program jest już dostępny na stronie www.cracowartweek.pl

Zanim na dobre wyruszymy w miasto, warto przypomnieć, że uroczystą inauguracją art weeka będzie wernisaż wystawy „NIE-LUDZKIE” w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie MOCAK. Ekspozycja prac artystki Katarzyny Depty-Garapich otworzy się 23 kwietnia o godzinie 18:00. To opowieść o jedności z naturą jako narzędziu emancypacji, podważająca antropocentryczne spojrzenie na świat. Projekt otrzymał nagrodę specjalną Sekcji Laboratorium, której Mecenasem jest Fundacja Artystyczna Podróż Hestii. Będzie on dostępny dla odwiedzających od wtorku do niedzieli w godzinach 11:00-19:00 w dniach 24 kwietnia – 14 czerwca.

Sekcja Miasto to esencja KRAKERSa, wprowadzająca uczestników w krwiobieg lokalnego środowiska twórczego. W tegorocznym, niezwykle bogatym programie znalazło ponad się 60 miejsc. W Art Agenda Nova zobaczymy wystawę „Brikolerzy. Architekci resztek”, skupiającą się na strategii brikolażu, gdzie z ograniczonego zasobu tworzone są nowe, metaforyczne całości. Apteka Janicki Gallery zaprasza na „Człowiek z kamerą – teraz / MetaFILM” – eksperyment tworzony online przez internautów, do którego zaproszono między innymi Wilhelma Sasnala. Przestrzeń MAS – Modular Art Studio zaprezentuje „Tak daleko stąd, tak blisko”: projekt badający dystans między tym, co prywatne i cielesne, a tym, co wspólne i publiczne w mieście. Jak co roku mamy kumulację wydarzeń w dawnym Składzie Solnym pod adresem Na Zjeździe 8. Krzyżują się tam działania wielu środowisk artystycznych: CSW Wiewiórka z wystawą „Pulsujące miejsca” galeria Skład Solny z „Esjotpe” Stanisława Koby oraz cztery niezwykłe pracownie artystyczne. W niezależnej i niekomercyjnej przestrzeni sztuki C u at Sadka, Michael Biber przygotował instalację „Postindustrialne ognisko”, podczas której oświetlenie wystawy powstawać będzie dzięki fizycznemu wysiłkowi widza pedałującego na dynamie. Eksperymentalny kolektyw Bałuckiego 15 przeniesie widza w świat nauki i materii wystawą „Liquidacja”. Galeria OPCJA sprawdzi natomiast, czy codzienne zakupy i fenomen „mystery-boxów” to przejaw współczesnych instynktów łowiecko-zbierackich.

Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, czyli współorganizator wydarzenia, przygotował wydarzenia wchodzące w bardzo ciekawy dialog z tegorocznym motywem przewodnim. W budynku dawnego Szpitala Uniwersyteckiego zobaczymy wystawy: „Kolekcje wspomnień”, „Miasto w procesie” oraz plenerowe „Zabiegi na Wesołej”. Tuż obok, w Aptece Designu, powstanie „Izba Pamięci Alternatywnej”. Program UKEN dopełnią: „DECOMPRESSION” w Galerii Podbrzezie , wystawa „DESIGN 1:1” w Muzeum Inżynierii i Techniki oraz „OFF Pokaz 2026” w Kinie Paradox.

Projekt Cracow Art Week KRAKERS 2026 współfinansowany jest ze środków Miasta Krakowa. Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.

Promocja

Najczęstsze urazy nadgarstka – jak je rozpoznać i kiedy zgłosić się do lekarza?

Artykuł sponsorowany

Zespół cieśni nadgarstka to schorzenie wywołane uciskiem nerwu pośrodkowego w kanale nadgarstka, które prowadzi do dotkliwych objawów, takich jak parestezje i dolegliwości bólowe. Dowiedz się, jak go rozpoznać. Poznaj możliwe przyczyny i sprawdź, jakie są dostępne metody leczenia.

 

Budowa nadgarstka

Nadgarstek to złożona struktura, którą tworzy 8 małych kości ułożonych w dwa szeregi. W jej obrębie wyróżnia się trzy główne stawy [1]:

  • staw promieniowo-nadgarstkowy – łączy przedramię z ręką i pozwala na zginanie, prostowanie oraz odwodzenie i przywodzenie;
  • stawy międzynadgarstkowe – stabilizują kości, umożliwiając drobne przesunięcia;
  • staw śródnadgarstkowy przenosi ruch między szeregami kości.

Całość wspierają więzadła dłoniowe, grzbietowe i poboczne, utrzymujące nadgarstek w sprawnej strukturze.

Stawy nadgarstka należą do jednych z najintensywniej używanych, m.in. podczas wykonywania codziennych czynności, pracy fizycznej, zajęć manualnych czy uprawiania sportu. Z tego też powodu podatne są na urazy i przeciążenia.

Czym jest kanał nadgarstka?

Kanał nadgarstka to wąski, włóknisto-kostny tunel w obrębie nadgarstka, przez który przebiega nerw pośrodkowy oraz dziewięć ścięgien mięśni zginaczy palców i kciuka. Jego ściany tworzą kości nadgarstka i więzadła, a przednią powierzchnię zamyka gruby troczek zginaczy. W kanale nadgarstka, pomiędzy ścięgnami mięśni zginaczy i w pobliżu zginacza długiego kciuka, leży nerw pośrodkowy. To właśnie ucisk tego nerwu prowadzi do schorzenia nazywanego zespołem cieśni nadgarstka [2].

Zespół cieśni nadgarstka – przyczyny

Zespół cieśni nadgarstka to schorzenie, którego przyczyną mogą być [3]:

  • urazy,
  • obrzęki tkanek,
  • zmiany zwyrodnieniowe stawów,
  • choroby przewlekłe (np. cukrzyca, niedoczynność tarczycy czy reumatoidalne zapalenie stawów).

Często dolegliwości pojawiają się u osób wykonujących powtarzalne ruchy ręką i palcami, np. przy pracy przy komputerze, grze na instrumentach, używaniu wibrujących narzędzi. Może występować również w okresie ciąży.

Objawy zespołu cieśni nadgarstka

Charakterystyczne objawy zespołu cieśni nadgarstka obejmują przede wszystkim mrowienie, drętwienie i piekący ból w obrębie kciuka, palca wskazującego, środkowego i połowy palca serdecznego. Dolegliwości nasilają się zwłaszcza w nocy lub przy zgięciu nadgarstka. Osłabienie siły ręki sprawia też trudności z chwytaniem przedmiotów, pisaniem czy wykonywaniem precyzyjnych ruchów [2].

Zespół cieśni nadgarstka – diagnoza

Rozpoznanie zespołu cieśni nadgarstka rozpoczyna się zazwyczaj od wywiadu i badania fizykalnego, w tym testów ucisku nerwu i zgięcia nadgarstka oraz oceny siły mięśni dłoni. Lekarz uwzględnia także czynniki ryzyka, w tym występowanie chorób przewlekłych. Jeśli objawy wskazują na ucisk nerwu, lekarz może zlecić dodatkowe badania, np. [3]:

  • przewodnictwo nerwowe,
  • elektromiografia,
  • ultrasonografia,
  • rezonans magnetyczny.

Leczenie zespołu cieśni nadgarstka

Leczenie zespołu cieśni nadgarstka zależy od stopnia zaawansowania choroby i obejmuje zarówno metody zachowawcze, jak i zabiegowe. W łagodnych i umiarkowanych przypadkach stosuje się farmakoterapię. Głównie są niesteroidowe leki przeciwzapalne do stosowania doustnego (np. tabletki lub kapsułki) lub miejscowego – w postaci maści i żeli, takich jak 4Flex Puregel.

W niektórych sytuacjach zaleca się steroidoterapię w formie iniekcji, która zwykle przynosi ulgę utrzymującą się od kilku dni do kilku tygodni, a czasami nawet do roku. Dodatkowo zaleca się unieruchomienie nadgarstka za pomocą odpowiednich ortez, które stabilizują staw i zmniejszają ucisk na nerw pośrodkowy [2, 3].

Fizjoterapia

Fizjoterapia w przypadku zespołu cieśni nadgarstka obejmuje takie zabiegi jak np. ultradźwięki, laseroterapia, elektroterapia, magnetoterapia, a także kinezyterapia – szczególnie ćwiczenia rozciągające i neuromobilizację nerwu pośrodkowego [2].

Leczenie operacyjne

W ciężkich przypadkach lub gdy objawy utrzymują się mimo leczenia zachowawczego, konieczne jest leczenie operacyjne.

Zabieg polega na przecięciu więzadła poprzecznego nadgarstka i odbarczeniu nerwu pośrodkowego. Operację można wykonać metodą klasyczną (otwartą), która pozwala na dokładną ocenę nerwu lub endoskopową – mniej inwazyjną, ale z większym ryzykiem powikłań i ograniczoną wizualizacją kanału nadgarstka [2].

Artykuł na zlecenie marki 4flex

Źródła

[1] Sokołowska-Pituchowa J., Anatomia człowieka, Wydawnictwo Lekarskie PZWL, Warszawa 2006, s. 157-158

[2] Gołąbek, R., Majcher P., Zespół cieśni nadgarstka, Sport i Turystyka. Środkowoeuropejskie Czasopismo Naukowe 1.1 (2018): 123-140.

[3] Wiercińska M., Zespół cieśni nadgarstka – objawy i leczenie, Medycyna Praktyczna, 2023: https://www.mp.pl/pacjent/reumatologia/choroby/140129,zespol-ciesni-nadgarstka [Dostęp online: 07.12.2025]

Artykuł sponsorowany

Aktualne Przebłyski

Modelowy trumpista

Cóż by bez niego zrobili Polacy? Zwłaszcza ci kochający Trumpa prawie tak mocno jak Nawrocki. Prawie, bo Batyra w tej miłości nikt nie prześcignie.

Choć Piotr Gursztyn („Sieci”) bardzo się stara. Na dwa sposoby. Po pierwsze, tak wychwala globalne zasługi Trumpa, że ambasador Rose dopisał go do listy „Ameryka first, Trump first”. Na czołowe miejsce. A po drugie, Gursztyn rozlicza się z krytykami Trumpa w specyficznym stylu tegoż ambasadora: „antyamerykańska szajba liberalno-lewicowych elit w Polsce”, „antyamerykańskie wzmożenie”, „antyamerykańska fobia” itd. Gursztyn cierpi. Bo na całym świecie tylko Trump nie jest frajerem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 16/2026

Między cieśniną Ormuz a Lwowem

Szanuję prof. Widackiego. W felietonach przekazuje wiele cennych spostrzeżeń, które chłonę. Ale zdarzają się i takie, które wywołują u mnie reakcje prawdopodobnie niezamierzone przez autora. W świątecznym wydaniu, pisząc w felietonie o wojnie między prezydentem RP a rządem Donalda Tuska, najwyraźniej stoi po stronie rządu. W moim odczuciu emerytowanego górnika obie strony Konstytucję RP traktują nie jako prawo najwyższe, ale jako narzędzie do sprawowania władzy. Prof. Widacki uważa, że prezydent powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. A ja uważam, że powinien również stanąć rząd Donalda Tuska. W Konstytucji RP w art. 4 zapisano, że „władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu”. Jak można – mając mandat do sprawowania władzy na cztery lata, zaciągać zobowiązanie na lat 45? Zwłaszcza gdy społeczeństwo jest w tej kwestii podzielone i gdy pieniędzy jest za mało na edukację, służbę zdrowia, kulturę i bezpieczeństwo wewnętrzne. O tak ogromnym zadłużeniu, i na tak długi czas, powinien decydować naród w referendum.
Józef Brzozowski

Siewcy polexitu

Mamy jakieś dyskusje: brzydkie, ładne, jakbyśmy byli arystokratami w Wersalu i porównywali peruczki. Pokutuje traktowanie zwykłych obywateli jak debili i indoktrynowanie ich. Później jedna strona debaty oburza się, że druga lepiej kłamie, niż kłamała poprzednia, więc pozostajemy w sporach estetycznych czy moralnych. Unia powinna być rozpatrywana jako wspólne pole do uprawiania polityki i póki da się tam dogadywać w różnych sprawach, jest potrzebna. Ale nikt nie mówił, że to nadal będzie polityka. Mieliśmy się stać Zachodem i sprawa załatwiona. Tak samo z NATO, a okazuje się, że sojusz również podlega polityce.
Łukaszko Walczuk

Weźmy takie pozornie niezauważalne drobiazgi jak długa i ciągła praktyka w sprawach techniki. Kiedy już zostaniemy oderwani od wspólnego dostępu do know-how. Można krzyczeć, że coś jest proste jak konstrukcja cepa, jednak wyprodukowanie tego cepa może się okazać zadaniem ponad siły. Możemy się napawać widokiem broni wysoce nowoczesnej, plującej ogniem w zawrotnym tempie. A tu widać, jakie tempo jest wymagane do produkowania odpowiedniej ilości amunicji. A co z bardziej zaawansowaną technologią? Elektryczne auto, choćby Izerę, zrobić łatwo – karoseria, silnik i baterie. Ejże, łatwo? To gdzie ta Izera? Również z tego powodu nie możemy wycofać się z Unii Europejskiej. Nagle może się okazać, że papier toaletowy ponownie będzie rarytasem. Wcześniej to była jeszcze RWPG – braterstwo w biedzie. A dzisiaj?
Tadeusz Żyła

Neurochirurgia to gra zespołowa

Klika lat temu w „Przeglądzie” (32/2022) ukazał się wywiad Beaty Dżon-Ozimek z dr. n. med. Dariuszem Łątką z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu. Dr Łątka z synem Kajetanem, również doktorem nauk medycznych, wdrażali wtedy unikatową, endoskopową metodę leczenia kręgosłupa, w której pacjent prawie natychmiast po operacji wracał do normalnego życia. Metoda ta jest stale udoskonalana. Dzięki temu Oddział i Klinikę Neurologii Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Opolu opuszcza coraz więcej zdrowych pacjentów, którzy nie mieli już szans na normalne życie. A dzięki publikacji „Przeglądu” również moja żona trafiła do dr. Łątki. W odróżnieniu od wielu innych lekarzy dr Kajetan Łątka nie odmówił naprawy kręgosłupa, który był w tragicznym stanie, z groźbą postępującego paraliżu. Po kilku wizytach i analizie przypadku żony dr Kajetan Łąka zdecydował się na zabieg. Operacja udała się, żona wróciła do pełni sił i odzyskała radość życia. Lekarze z Opola okazali się prawdziwymi specjalistami od beznadziejnych przypadków.
Włodzimierz Syzdek, Warszawa

O sztuce myślenia do góry nogami

Bez rozliczenia przeszłości nie uregulujemy m.in. relacji polsko-ukraińskich. Na Ukrainie fani zbrodniczych dokonań UPA muszą być tego w pełni świadomi. Świadome muszą też być władze RP, które lansują pojednanie między naszymi narodami na potrzeby polityczne. Pojednania nie ma. Misja posła Kowala jest skazana na klęskę. Trudno nie zauważyć, że ukraińscy koledzy tego pana nadal czczą pamięć o tych, którzy odpowiadają za zbrodnie na obywatelach II RP (nie tylko na etnicznych Polakach).
Damian Paweł Strączyk

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

IPN od Albanii do Mongolii

Karol Polejowski. Nie słyszeliście? Prawa ręka innego Karola. U Nawrockiego był wiceprezesem IPN. Wiernym i posłusznym. Liczy więc na awans. W numerze wielkanocnym „Naszego Dziennika” pochwalił się swoimi sukcesami. I wyjazdem z Nawrockim do Mołdawii. Po co? Namawia Mołdawian, żeby sobie założyli własny IPN.

Podobne rozmowy prowadzi z Albanią. A niedługo ruszy do… Mongolii. Światowa kariera Polejowskiego to nie przypadek. Według Karola P. jest tak, bo IPN to „wzorcowe rozwiązanie, które jest bardzo atrakcyjne”. I tu zgoda. Polejowski wie przecież, że IPN wzorcowo doi budżet państwa. I wypłaca za to bardzo atrakcyjne pensje.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 15/2026

Ekoabsurdy

Nasza przygoda z segregacją śmieci rozpoczęła się dziewięć lat temu – w lipcu 2017 r. Obok kosza na śmieci wygospodarowało się w mieszkaniu miejsce na dodatkowe pojemniki na papier, plastik i metal oraz szkło. Na balkonie stanęło wiaderko na bioodpady. W zsypie w bloku pojawiły się kolorowe kontenery, a nawet pojemnik na świetlówki. Przeterminowane lekarstwa odnosiliśmy do apteki, zużyte baterie – do supermarketu. Było z tym trochę zachodu, ale czuliśmy nawet dumę: dołączyliśmy do „zielonego”, cywilizowanego świata. Segregowaliśmy śmieci lepiej lub gorzej, aż dwa lata temu okazało się, że zakrętek nie będziemy już wrzucać do pojemników stawianych przez fundacje charytatywne. Zamiast tego będą one trwale przymocowane do butelek i kartonów na napoje, ale i do tego się przywykło.

Ledwie pół roku później – od stycznia 2025 r. – zakazano wyrzucania tekstyliów (ubrań, butów itp.) do odpadów zmieszanych. I tu zaczęły się schody. W okolicy nie pojawiły się żadne nowe punkty zbiórki. Z przetartą skarpetą trzeba jechać do PSZOK, czyli punktu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych. Samochodem zajmuje to około godziny, ale jest mało ekologiczne. Komunikacją miejską – niemal dwie. Owszem, w dzielnicy pojawia się mobilny PSZOK – w poniedziałki od 13.00 do 14.30, w środy od 9.00 do 10.30 i w soboty od 11.00 do 12.30. Trudno w tygodniu zwalniać się z pracy, żeby oddać śmieci. Zostaje sobota – a weekend chciałoby się jednak spędzić z rodziną.

W październiku ruszył system kaucyjny na plastikowe butelki i metalowe puszki, a wraz z nim butelkomaty, które przyjmują wyłącznie opakowania w niemal idealnym stanie – bez zgnieceń i z czytelną etykietą. Trzeba więc w domu znaleźć kolejne miejsce na przechowywanie pustych opakowań i uzbroić się w cierpliwość, by odstać swoje w kolejce do automatu, który co chwilę się zacina.

A na koniec – „nagroda” za rosnącą liczbę obowiązków: podwyżka opłat za wywóz śmieci. Powód? Firmy zajmujące się ich przetwarzaniem straciły po wprowadzeniu systemu kaucyjnego najcenniejszy surowiec – butelki PET – i zażądały wyższych stawek.

Piszę o tym nie dlatego, że jestem przeciwniczką ekologii. Skądże! Zastanawia mnie jednak, czy wśród decydentów naprawdę nie ma nikogo, kto rozumie, że jeśli chce się skłonić obywateli do proekologicznych zachowań, trzeba im to ułatwić. Zorganizować system, w którym oddawanie odpadów nie wymaga nadmiernego czasu ani wysiłku. Nałożyć obowiązki także na instytucje państwowe i samorządowe, a nie tylko na obywateli.

Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, najwyraźniej nie ma do tego głowy, zajęta walką o swoją pozycję w politycznym grajdołku. Działania władz sprawiają wrażenie chaotycznych i niespójnych. A to niestety jest wodą na młyn zwolenników polexitu. „Zobaczcie, jak ta Unia nam utrudnia życie, wprowadzając głupie przepisy”, mówią i zyskują poklask. Czas więc najwyższy, żeby ktoś w koalicji „się ogarnął” i zaproponował rozwiązania, które będą nie tylko słuszne w teorii, ale i wykonalne w codziennym życiu. Jeśli nie, to po utracie władzy nie znajdziecie sobie synekur w europarlamencie, bo Polski w Unii już nie będzie.
Joanna Kamińska, Warszawa-Ursynów

Pamiętniki covidowe

Trudno dziś ocenić zasadność wielu decyzji władz w tamtym czasie. Zdarza mi się, wspominając tamten okres, mówić: „stan wojenny”, choć w życiu codziennym ograniczenia lockdownu były o wiele bardziej uciążliwe niż ograniczenia stanu wojennego. Zamknięte parki, cmentarze zamknięte w dzień Wszystkich Świętych, ograniczenia dla właścicieli psów przy wyprowadzaniu czworonogów, ograniczenia dla uprawiających jogging. W domach – biura i szkoły. Wiele zwyczajów utrwalonych w tamtym czasie pozostało z nami. Znam osoby, które odzwyczaiły się od chodzenia do kina, kupują pakiety streamingowe i oglądają filmy na ekranie własnego telewizora. Albo zakupy – nie chodzą do sklepów czy galerii handlowych, lecz kupują w internecie. Rozluźniły się bardzo więzi międzyludzkie od czasu, gdy zakazane było nawet spotkanie z sąsiadem koło śmietnika. Nawet w dni popularnych imienin nie słychać odgłosów dorocznego spotkania u sąsiadów. Jest cicho, ale czy o to chodziło?
Marta Niewczas

 

Nie wolno się bać, trzeba mówić nie

Nie wolno się bać i należy krytykować obecne relacje międzynarodowe. Wyraźnie widzimy, jak wyglądają np. relacje z Ukrainą. Niebywałą bezczelnością jest gloryfikowanie przez naszych wschodnich sąsiadów postaci pokroju Szuchewycza i Klaczkiwskiego. Ukraina wyciąga ręce po polską pomoc (wojskową i inną), a w zamian buduje pomniki tym, którzy mają polską krew na rękach. Obłąkane relacje międzynarodowe. Pozostaje tylko pytanie, dlaczego władze RP tolerują taki stan rzeczy?
Damian Paweł Strączyk

 

SAFE 0% – na to liczą Amerykanie

Tak Polska staje się klientem na rynkach zbrojeniowych. Tylko nikt nie pyta, jakim kosztem. Budownictwo socjalne leży, cała mieszkaniówka to patodeweloperka. Ochrona zdrowia zdycha, brakuje lekarzy i pieniędzy na leczenie pacjentów. Szkolnictwo podstawowe i wyższe leży. Ciągle istnieją śmieciówki i wykorzystywanie pracowników w januszeksach. I tak można by wymieniać patologie tego kartonowego państwa. Za to mamy nowe czołgi, samoloty i inne militarne zabawki. Będzie można umilić sobie czekanie w kilkuletniej kolejce do lekarza i popatrzeć na sprzęt podczas jakiejś parady. Szkoda, że nie informuje się społeczeństwa, że w razie pełnoskalowego konfliktu NATO i Rosji cały ten sprzęt, wydatki i zadłużanie się nie będą mieć żadnego sensu podczas wojny nuklearnej. A Polska od czasów zimnej wojny jest celem dla głowic obu stron: po prostu ma być nuklearną pustynią mającą zatrzymać pochód wojsk czy to zachodnich, czy to ze wschodu. Polska powinna się skupić na polityce zagranicznej, dyplomacji, robieniu wszystkiego, co się da, żeby uniknąć konfliktu, a nie ogłupiać propagandą, jakim to niby silnym krajem jest, bo się zadłuża kosztem kilku pokoleń obywateli. (…)
Michał Czarnowski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Megakurniki w parku narodowym

Na początek wyobraźcie sobie: wiedziecie spokojne życie, ale do czasu. Dopóki firma Wipasz SA nie zechce w bliskiej wam okolicy wybudować 14 wielkich kurników. Jak wielkich? W każdym w ciągu roku jest siedem cykli hodowlanych. A każdy cykl to 1 mln 36 tys. sztuk kurczaków.

To oznacza odór. Ale nie dla wszystkich. Proboszcz parafii w Lubieniu w gminie Wyryki modlił się o pojawienie inwestora – i wymodlił Wipasz. Mieszkańcy potestują. Bo unikatowe walory przyrodnicze. Bo Poleski Park Narodowy. Bo ekoturystyka. Gdzie tu miejsce dla Wipaszu? Jest. W głowach władz: Bernarda Błaszczuka, wójta gminy Wyryki, Mariusza Zańki, starosty powiatu włodawskiego, i Jarosława Stawiarskiego, marszałka województwa lubelskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Rektor Sopiński! Jak długo jeszcze?

Gdy w Budapeszcie Zbigniew Ziobro chowa się przed sprawiedliwością, w Polsce wielu jego mianowańców kurczowo trzyma się posad. Cel mają wspólny. Przetrwać. Ciągle rządzą. Ale tak, by władzy było jak najgorzej. Pierwszy z brzegu przykład to dr Michał Sopiński. Od marca 2023 r. rektor-komendant Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Sopińskiego tytułują tam profesorem, choć z nauką ma tyle wspólnego, co i jego patron Ziobro. Sopiński przeżył rządy Bodnara. A za Żurka dowala ministrowi, opowiadając, że „praworządność w tej chwili jest jak pałka do okładania przeciwników politycznych” („Tygodnik Solidarność”). I mówi to człowiek, który chciał golić głowy badaczom Holokaustu. Po chamsku atakował naukowców, Donalda Tuska straszył, że będzie „pensjonariuszem zakładu karnego”. A o „reżimie 13 grudnia” opowiada w Telewizji Republika. I nieustannie kpi sobie z ministra sprawiedliwości.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.