Wpisy od Rafał Skąpski

Powrót na stronę główną
Historia

Przyjaźń mimo wszystko

Panny z Genewy, czyli historia nieprzeciętnych kobiet.

11 sierpnia 1942 r. po południu Christopher Silverwood Cope „Kit” przyjechał na ulicę Topolową 8, aby pożegnać się przed planowanym „przerzutem” za granicę.

Około godziny 17 doktor Zofia Garlicka usłyszała gwałtowny i głośny kaszel dozorcy Kaczyńskiego. Taka była między nimi umowa, gdyby dozorca domu zobaczył niepokojące zachowanie hitlerowców, chęć wejścia do budynku, na klatkę schodową – miał zacząć głośno kaszleć. I tak właśnie było.

Zofia starała się uspokoić i w najwłaściwszej kolejności wydawać dyspozycje:
– Nata, do swojego pokoju, opanuj się, papiery masz dobre, powtarzaj sobie to nowe nazwisko…
– Kit, ukryj się w ostatnim pokoju, lepiej, by cię nie zobaczyli.
– Zosiu, pozbieraj szybko papiery z mojego biurka i… i wyrzuć je przez balkon…

Odgłos gwałtownego stukania, wręcz łomotania do drzwi odwrócił role. Gestapowcy weszli do mieszkania i teraz oni zaczęli wydawać polecenia, a silna i dzielna Zofia musiała się im podporządkowywać. Szybko odkryli, że w mieszkaniu są dwie niezameldowane w nim osoby. Zofię Garlicką i jej córkę Zofię Jankowską znali już z poprzednich kilku rewizji. Ich powodem były trwające wciąż poszukiwania zięcia Garlickiej, a męża Zosi, Stanisława Jankowskiego, który nocą z 3 na 4 marca 1942 r. został, jako cichociemny, zrzucony w okolicach Wyszkowa. I tym razem on był powodem przeszukania, ale gestapowcy musieli mieć informację, że w mieszkaniu Zofii przebywają, kiedyś często, teraz już sporadycznie, dwaj angielscy jeńcy zbiegli z oflagu Fort VII w Poznaniu. W mieszkaniu tym krzyżowały się różne formy oporu, różne podziemne inicjatywy i rodzaje działalności. Wystarczająco dużo pretekstów do zainteresowania, szczególnie gdy ktoś „życzliwy” nakieruje okupanta na ten adres.

Uwagę jednego z gestapowców zwróciła od razu wyraźnie zdenerwowana, roztrzęsiona 60-latka. Wykonując polecenie, wręczyła Niemcowi kenkartę i w tym momencie uzmysłowiła sobie, że nie zdążyła spojrzeć na wpisane w dokumencie nazwisko, jej nowe nazwisko. Przecież przez ostatnie kilkanaście dni często je sobie w myśli powtarzała, nie było trudne, nawet jej się podobało, ale teraz… Teraz usłyszała pytanie, na które nie mogła, nie umiała odpowiedzieć. (…) Pytanie o nazwisko. Dla hitlerowca było to jednoznaczne potwierdzenie, że stojąca przed nim rozdygotana kobieta jest Żydówką.

W tym czasie drugi gestapowiec odnalazł zbiegłego z obozu jenieckiego i długo poszukiwanego Anglika. Był to Christopher Silverwood Cope zwany „Kitem”.

Fragmenty książki Rafała Skąpskiego Panny z Genewy, Austeria, Kraków 2024

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Obserwacje

W drodze, pałacach i Świętoszku

Rafał Skąpski o spotkaniach z Niną Andrycz i Józefem Cyrankiewiczem Nader ciekawa książka Liliany Śnieg-Czaplewskiej „Nina i Józef” o historii miłości Niny Andrycz i Józefa Cyrankiewicza, najbarwniejszej pary artystyczno-politycznej z okresu PRL, przywołała wspomnienia kilku moich kontaktów z jej bohaterami. Zanim je przedstawię, dodam jeszcze, że to książka niezwykle ciekawa i elegancka. Daleko jej (książce i autorce) do szukania sensacji tak często obecnego współcześnie w mediach społecznościowych. Elegancja autorki polega i na tym, że przyjaźniąc się z Niną Andrycz, opisuje Jej

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Opinie

Długa lista kłamców

Nie tylko Roosevelt oszukiwał Sikorskiego i Mikołajczyka Lektura artykułu Krzysztofa Wasilewskiego „Roosevelt oszukiwał Sikorskiego i Mikołajczyka” (PRZEGLĄD nr 31/2019) skłania do kilku refleksji i dopowiedzeń. Po pierwsze, warto się zastanowić, czy oszukiwał tylko Franklin Delano Roosevelt i czy tylko Sikorskiego i Mikołajczyka. Nie miał Roosevelt wielu polskich rozmówców, z którymi spotykał się w cztery oczy lub przy udziale jakiegoś dyplomaty, więc na pewno obok wymienionych w tytule należy dopisać Jana Karskiego. Nie był on politykiem ani dyplomatą, jednak waga problemu, z którym zjawił się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Kraj

Jak odzyskałem „Księgę Głubczycką”

Barbara Piasecka-Johnson żądała za księgę pół miliona złotych. Udało się ją skłonić do oddania inkunabułu Polsce za darmo W połowie marca 2002 r. Włodzimierz Kalicki opublikował w „Gazecie Wyborczej” artykuł, w którym informował, że Barbara Piasecka-Johnson jest właścicielką średniowiecznego inkunabułu, spisanego w języku niemieckim na ponad 200 kartach pergaminu – „Księgi praw miejskich Głubczyc”, zwanej też „Księgą Głubczycką”. Redaktor Kalicki apelował do rządu, by księgę od pani Piaseckiej odkupił, oceniał, że może być ona warta pół

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Sylwetki

Pożegnanie Profesora

Jerzy Adamski (1922-2001) Kiedy odchodzi człowiek tej miary, co Jerzy Adamski – świat staje się uboższy, a my w nim pozbawieni kolejnego wielkiego autorytetu. Żegnamy wybitnego humanistę, pisarza, krytyka literackiego i teatralnego, eseistę, historyka literatury, tłumacza, wydawcę i pedagoga. Człowieka wielu talentów i wielu wewnętrznych sprzeczności, bo choć z natury pobłażliwy, łagodny i wyrozumiały dla ludzkich słabości, to przecież gdy stawiał Sobie poprzeczkę bardzo wysoko, stawał się także wymagający wobec otoczenia. Wzrastał w środowisku

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.