Z bałałajką w herbie

Z bałałajką w herbie

Wszyscy finaliści reaktywowanego po 20 latach Festiwalu Piosenki Rosyjskiej wykazali znakomity kunszt

Wieść o tym, że w Polsce organizuje się festiwal piosenki rosyjskiej, dotarła lotem błyskawicy do Rosji i z początku wzbudziła tam zdziwienie oraz niedowierzanie. – Teraz? Czy to możliwe? – pytali nasi sąsiedzi ze Wschodu. Wydawało się mocno wątpliwe, by w Polsce ktoś przy zdrowych zmysłach mógł wpaść na taki pomysł w tym momencie, kiedy wszystko, co ma związek z Rosją i rosyjskością, kojarzy się obecnym władzom bardzo brzydko. Kiedy jednak poproszono o wywiad głównego organizatora, Janusza Gasta, właściciela agencji reklamowej GAST-MEDIA, okazało się, że to nie plotka, ale realizacja planu powstałego przed dwoma laty i urzeczywistnianego z wielką determinacją.

Nie do wiary

„Postanowiliśmy po ponaddwudziestoletniej nieobecności na polskiej estradzie i w mediach – powiedział w wywiadzie dla rosyjskich mediów Janusz Gast – zaprezentować to, co dzieje się w rosyjskiej współczesnej piosence”.
Okazało się, że choć nikt tego głośno nie mówił, w Polsce wiele osób czekało na taki pomysł. Świadczyło o tym zainteresowanie melomanów. W ciągu tygodnia rozeszły się zaproszenia na wszystkie koncerty, a starali się o nie ludzie z całego kraju, którzy na trzy listopadowe wieczory postanowili przyjechać nawet ze Szczecina, Gdańska, Olsztyna, Białegostoku, Łodzi, Poznania, o Warszawie nie wspominając. Ideę poparły też gwiazdy polskiej kultury: Daniel Olbrychski, Maryla Rodowicz, Barbara Brylska, Tadeusz Górny i wiele innych osób. Również instytucje medialne nie pozostały głuche na melodyjne pieśni i piosenki rosyjskie, choć przez całe pokolenie nikt ich u nas „oficjalnie” nie słuchał. Patronem medialnym festiwalu została nawet TVP z ulicy Woronicza. Nie mogło zabraknąć i redakcji „Przeglądu”.

Dobre głosy, piękne melodie

Z ponad 100 zgłoszonych solistów i zespołów, którzy ubiegali się o prawo zaśpiewania w konkursie komisja kwalifikacyjna pod przewodnictwem Tadeusza Górnego wybrała jeszcze w czerwcu 26 wykonawców – i to była połowa sukcesu, nikt bowiem z zakwalifikowanych do występów na festiwalu nie sprawił zawodu. Jak powiedział jeden z obserwatorów: nie było ani jednej osoby – co zdarza się na innych imprezach – dla której śpiewanie stanowi jakiś problem. Przeciwnie – śpiewanie rosyjskich piosenek sprawiało wszystkim przyjemność – wykonawcom i oczywiście słuchaczom.
Co się zmieniło w rosyjskiej piosence przez ostatnie 20 lat? Pojawiły się nowe style muzyczne i mody wykonawcze, ale nie zmieniło się jedno – szacunek dla ludzkiego ucha, melodyjność, uczuciowość i osadzenie w narodowym kolorycie rosyjskim. Bardziej zmieniliśmy się my, Polacy, jako „wyposzczeni” odbiorcy dobrej piosenki, ale również potencjalni wykonawcy – uczestnicy festiwalu. Prawie połowa śpiewających w konkursie to osoby zamieszkałe i pracujące w Polsce o korzeniach rosyjskich, ukraińskich itd. – co jest widomym efektem naszego otwarcia, ale również zmian, jakie zaszły w ostatniej dekadzie w Rosji. To wpłynęło zapewne na podwyższenie poziomu całej imprezy, bo większość wykonawców poza dobrymi głosami również znakomicie operowała językiem rosyjskim – było wśród nich także kilkoro studentów rusycystyki lub slawistyki na polskich uczelniach.

Kogo nagrodzić?

Pod względem rodzajów piosenek i gatunków muzycznych festiwal mógł zadowolić nawet ludzi o wybrednych gustach. Niemal każdy wykonawca proponował coś innego, mieliśmy bowiem do czynienia z pieśniami i piosenkami ludowymi, choć w nowych aranżacjach, typowymi rosyjskimi romansami, piosenkami poetyckimi i balladami, piosenką dziecięcą i tradycyjną estradową, ale również stylami bardziej współczesnymi – popem, nawet hip-hopem i różnymi odmianami rocka.
Jury miało trudne zadanie, aby z tej różnorodności wybrać prawdziwe perły. Ale udało się. Już pierwszego dnia przesłuchań konkursowych wystąpiła piosenkarka, która okazała się najlepsza. Zdobywczyni I miejsca i nagrody 20 tys. zł, Marina Łuczenko, ma zaledwie 17 lat i jest uczennicą warszawskiego liceum, ale ma na swym koncie więcej pierwszych nagród niż niejeden dojrzały artysta. Zagrała już w filmie telewizyjnym, jest laureatką Konkursu Eurowizji, dostała się też drogą castingu do grupy wykonawców musicalu „Romeo i Julia” w Teatrze Buffo. Drugie miejsce zajęła dziewczęca grupa z Ciechanowa Klub Dobrej Piosenki. Trzecia nagroda przypadła Karolinie Cichej, która już jest laureatką Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie i Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu.
Do Koncertu Galowego dopuszczono też zdobywców ośmiu równorzędnych wyróżnień – wśród nich Wasyla Łuczenkę, tatę zwyciężczyni konkursu, a również Kingę Compę, która otwierała serię przesłuchań, śpiewając tradycyjny romans cygański.
Cały festiwal był bardzo starannie przygotowany artystycznie i organizacyjnie. Wykonawcom przygrywała profesjonalna Orkiestra Festiwalowa pod kierownictwem Waldemara Koperkiewicza, a konkursowi towarzyszyły znakomite imprezy muzyczne – recital „syberyjskiego barda” Ewgenija Malinowskiego oraz recital Żanny Gierasimowej. W holu Klubu Skarpa otwarto również przywiezioną z Koszalina wystawę poświęconą legendarnemu pieśniarzowi, Włodzimierzowi Wysockiemu.

 

Wydanie: 48/2006

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy