Bareizmy drogowe

Bareizmy drogowe

 Zbliża się fiasko systemu e-TOLL, który zastąpi bramki na autostradach

Bramki na autostradach mają być zastąpione nowym satelitarnym systemem poboru opłat e-TOLL. Wszystko w aplikacji na telefony komórkowe. Miało być szybciej, bez kolejek, wygodniej. Jest koszmar, a do tego za kierownicą zrobiło się niebezpiecznie – czasem trzeba obsłużyć aplikację, a więc skorzystać z telefonu, podczas jazdy. Dodatkowo e-TOLL sprawdzi, gdzie jesteś i dokąd jedziesz.  

W kraju nad Wisłą kolejne skoki technologiczne, ale wykonanie tych, za które bierze się rząd, można określić tylko jednym sformułowaniem: „bareizmy wiecznie żywe”. Wymieńmy choćby zamieszanie z przypadkowym odblokowaniem rejestracji szczepień dla 40-latków, aplikację do śledzenia osób na kwarantannie czy problemy niektórych osób z zalogowaniem się do spisu powszechnego, który w tym roku odbywał się online.

„Bareizm”, termin ukuty w 1968 r. przez Kazimierza Kutza, był synonimem kiczu. Sformułowanie to doczekało się przez lata rozszerzenia i opisuje pewną kiczowatość polskiej rzeczywistości albo służy podkreśleniu tego, że coś jest w tej polskiej rzeczywistości jednocześnie absurdalne, a jednak niezaskakujące dla mieszkańców Polski.

Nie mówimy jednak o filmach, a nowym systemie poboru opłat e-TOLL, z którego od października korzystają pojazdy powyżej 3,5 tony, a na początku grudnia będą musieli z niego korzystać wszyscy kierowcy poruszający się autostradami A2 i A4.

Niektórzy właściciele osobówek postanowili przetestować aplikację już teraz. Od ich opowieści jeżą się włosy na głowie.

Miało być pięknie, a wyszło jak zwykle. W założeniu – rząd wprowadza nowy system pobierania opłat z aplikacją na komórkę i kasuje bramki na autostradzie. Nie ma korków, szczególnie w wakacje. Wszystkim jeździ się lepiej, a życie jest prostsze. Tymczasem na razie aplikacja nie działa. I to jest bardzo delikatne określenie tego co się z nią dzieje.

Potencjalna katastrofa w ruchu lądowym to jedno z zagrożeń, jakie niesie za sobą korzystanie z e-TOLL. Jakim cudem? Okazuje się, że apka wymaga poświęcania jej sporej dozy uwagi podczas jazdy autostradą. Aplikacja wyłącza się, jeśli zablokujemy ekran w telefonie. A wyłączony e-TOLL oznacza kary finansowe jak za brak biletu upoważniającego do przejazdu.

Bareizm? Dalej jest lepiej. Ponieważ skorzystanie z innej aplikacji w telefonie, jak np. nawigacja, albo odebranie rozmowy telefonicznej skutkuje… wyłączeniem aplikacji e-TOLL. Aby włączyć ją ponownie, trzeba wpisać kod PIN. Mający dodatkowo usprawnić życie system wymaga włączonego transferu danych, baterii naładowanej na tyle, żeby starczyła na przejazd (co nie jest takie oczywiste przy dłuższych odcinkach, które przejeżdża się właśnie autostradami), i bycia w zasięgu internetu, a jak wiadomo, przy autostradach jest przecież najlepszy zasięg komórkowy w Polsce.

Widać, że systemem zarządza Krajowa Administracja Skarbowa. Niektórzy użytkownicy zgłaszali, że została z nich ściągnięta opłata za przejazd autostradą, którą się nie poruszali. Użytkownicy zgłaszają też, że można zadzwonić na infolinię, ale działa ona mniej więcej tak jak ta Sanepidu podczas pandemii.

Proces rejestracji w e-TOLL jest równie uciążliwy i nosi w sobie znamiona najgorszych cech działalności polskich urzędów. Przede wszystkim nie można zarejestrować się do systemu z poziomu aplikacji, która służy do jego obsługi. Trzeba skorzystać ze strony internetowej, użyć karty flotowej albo zrobić to stacjonarnie w sieci miejsc obsługi klienta.

Proces rejestracji jest żmudny i wymaga podania wielu dokumentów. Paradoksalnie więcej do wypełnienia mają ci, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej. Potrzebny jest m.in. dowód rejestracyjny czy dowód osobisty. Pojawia się zasadne pytanie, czy to dane naprawdę potrzebne do opłacenia przejazdu autostradą?

Na koniec wspomnijmy, że na zjazdach z autostrad instalowane są właśnie specjalne kamery, a rozpoczynając przejazd, trzeba podać w aplikacji e-TOLL swój cel podróży.

 

fot. Jacek Dylag/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy