Blichtr pałacu czy realna władza

Od zwycięstwa Platformy pojawia się często opinia-zarzut, że jej rządy i działania premiera będą podporządkowane temu, by wygrał on w wyborach prezydenckich. Wskutek tego – głosi owa opinia-zarzut – dobre rządzenie krajem, które powinno być celem rządu i jego szefa, zostanie siłą rzeczy zastąpione przez użyteczne rządzenie krajem. To znaczy takie, które będzie się podobało ludziom do grudnia 2010 r., a potem mało ważne. Będzie to więc rządzenie z dominacją podlizywania się wyborcom i pajacowania medialnego. Ta opinia zyska sporo sensu, jeżeli rzeczywiście na szczytach PO zapadnie czy już zapadła decyzja, że najbliższym celem ma być wygranie prezydentury, i to jeszcze przez obecnego premiera. Czy taka decyzja zapadła, nie wiadomo, ale że są pokusy, aby zapadła, widać wyraźnie, szczególnie w najbliższym kręgu Tuska. On co prawda nie tak dawno powiedział, że nie przesądza, czy będzie kandydował, ale to było zdystansowanie się bardzo łagodne. Ono miałoby znaczenie dla przyciszenia zarzutów, że zdobyliście władzę nie po to, żeby w kraju było lepiej, tylko żeby szef partii wylądował w Pałacu, gdyby nie ostatnie wypowiedzi ważnych członków partii i rządu. Nie pozostawili oni wątpliwości, że Tusk będzie kandydował. Mam na myśli wypowiedzi posła Chlebowskiego i ministra Schetyny. Senator Gowin zaś poszedł jeszcze dalej, mówiąc, że nikt z Tuskiem nie będzie miał szansy.
Uważam te wypowiedzi za niepotrzebne, wręcz głupie, wypowiedź zaś Gowina odzwierciedlająca, jak przypuszczam, szerszy nastrój w czołówce PO świadczy o zawrocie głowy od sukcesu wyborczego i notowań sondażowych oraz o ukąszeniu przez pychę. Pycha zaś to pierwszy stopień do piekła, na który łatwo się wchodzi i trudno wycofuje. Nie ma wroga gorszego dla polityka niż pycha. Czuj duch na nią państwo z Platformy! Deklaracje wymienionych działaczy potwierdzają wspomniany na początku zarzut, a ponieważ pochodzi on głównie od politycznych przeciwników PO, głównie od jej wroga, jakim jest PiS, to dostarczają amunicji dla propagandowego podgryzania rządu i premiera. “Wiadomo, robicie to albo nie robicie tego, bo Tusk ma wykopać Kaczyńskiego i zająć jego miejsce”, aż się prosi, by taką dyrektywę wpisać do PiS-owskiego “Poradnika Agitatora”. Deklarowanie prezydenckich zamiarów osłabia premiera i rząd, podważa jego wiarygodność, jego rzetelność. Ułatwia przekonywanie ludzi, że to tylko ambitny showman, który chce dodatkowo spędzić pięć, a może dziesięć lat na posadzie błyszczącej, niewymagającej trudu rzeczywistego rządzenia.
Platforma ma ogromne zobowiązania wobec wszystkich wyborców. Jej celem ma być do roku 2011 poprawienie i rozwinięcie Polski, tak żeby “żyło się lepiej wszystkim” nie tylko do roku 2011. Na tym powinna być skupiona i o tym, że jest na tym skupiona powinna przekonywać czynem, ale także słowem. Nie po to ludzie pędzili do wyborów 21 października, by postawić szefa PO na trampolinie do pałacu. Takie deklaracje jak te, które przedstawiłem i które mnie oburzyły jako wyborcę głosującego na Platformę, są też niemądre z jej partyjnego punktu widzenia. Wszystko, co dziś PO osłabia, będzie sprzyjało jej niekorzystnym notowaniom u schyłku kadencji i wtedy Tusk może sobie startować. Tylko po co, żeby znów przegrać? Natomiast jeżeli w roku 2010 notowania PO będą wskazywały, że ma szansę na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych roku 2011, to jaki interes będzie miała ona, ryzykując zaprzepaszczenie szansy na realną władzę przez kolejne cztery lata? Bo mimo dobrych notowań będzie ryzykowała. Jeżeli Tusk porzuci dobrze notowany rząd, by walczyć o prezydenturę, zostanie oskarżony o dezercję w imię prywaty. I to na pewno wpłynie na notowania rządu oraz Platformy. Na dodatek jego wygrana w wyborach prezydenckich uruchomi myślenie wśród wyborców, by jednej partii nie dawać za dużo. Tak więc start w wyborach prezydenckich z dobrej pozycji rządu i PO podważy jej szansę na wykorzystanie tej pozycji w ubieganiu się o przedłużenie realnej władzy. Zamiast niej może pozostać wtedy blichtr pałacu, realna władza w innych rękach i głęboki zawód wyborców Platformy.

Wydanie: 2/2008

Kategorie: Blog

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy