Blog
W narodzie jest dobrze
Wygląda na to, że polityczny teatrzyk opuszcza kurtynę. Nie będzie żadnych wyborów parlamentarnych w maju ani nawet na jesieni, Platforma Obywatelska nie pogodzi się z PiS, Lepper z Samoobroną wejdzie do rządu, a Marcinkiewicz zostanie nadal zabawnym premierem, zdalnie sterowanym przez Jarosława Kaczyńskiego, superpremiera i superprezydenta. I tak trwać będzie przez następne trzy i pół roku, jeśli nie nastąpi jakiś niespodziewany zwrot, który zmiecie ten cały układ, chociaż wyraz „układ” zastrzeżony już został przez braci Kaczyńskich dla biznesowych
Wydumani
Media polskie zatrzęsły się z oburzenia, kiedy niemiecki Media Markt zareklamował siebie, używając niemieckiego stereotypu Polaków. Niechlujnych, bezzębnych, ale mistrzowsko złodziejskich. Po interwencji ambasady RP sieć handlowa reklamę częściowo wycofała, bo szum, jaki wokół niej powstał, przypomniał konsumentom o marce. Poza oburzeniem Rzeczpospolita nie sięgnęła po inne restrykcje. Nie wezwano do bojkotu sklepów tej firmy. Tak jak to zrobiły kraje arabskie, lekceważące produkty duńskie po awanturze z publikacjami karykatur Mahometa. Nie wezwano, bo każdy w kraju już wie,
Notes dyplomatyczny
MSZ weszło w epokę przeciągających się spraw. Pierwszy z brzegu przykład to Białoruś. Nowa władza najpierw łatwo zgodziła się, by z mińskiej placówki zrezygnował ambasador Tadeusz Pawlak. Odgrażano się, kto to go nie zastąpi. Ostatecznie padło na Henryka Litwina, który w Moskwie był zastępcą Stefana Mellera. W porządku, niech będzie Litwin – Białorusini dali mu agrément, ale nowy ambasador jakoś przed wyborami do Mińska nie zdążył pojechać. A ponieważ po wyborach ogłosiliśmy, że ich nie uznajemy, ambasador siedzi w Warszawie. Bo do kogo ma jechać? Do prezydenta,
Dzień bez imigranta
Tłumy ruszyły na amerykańską ulicę, by przeciwstawić się zaostrzeniu prawa imigracyjnego Pisze się po niemiecku razem: Schwarzenegger, a czyta po polsku osobno: Czarny Murzyn. Po angielsku tak by raczej w Stanach Zjednoczonych nie można było się nazywać, bo to kraj poprawny politycznie. Jaki byłby odbiór komunikatu, że Czarny Murzyn trzęsie portkami przed Latynosem? Jakie wywołałby emocje? Austriacki Schwarzenegger trząść portkami przed meksykańskimi Latinos może bezkarnie. Jeśli ma jeszcze na imię Arnold, a ksywę „Terminator”, można się nawet pośmiać
Sentyment czy racja stanu?
Rzecznik interesu imigracyjnego jest bardziej Polakom potrzebny niż wielu innych… Bożena Kamińska, prezes Centrum Polsko-Słowiańskiego w Nowym Jorku – Z waszego centrum, które jest organizacją powołaną do lepszego integrowania imigrantów z amerykańskim otoczeniem i realizowania ich potrzeb, wyszła niedawno idea powołania w Polsce rzecznika interesu imigracyjnego. O co tu chodzi? – Polska jest od wieków krajem emigracyjnym z jej punktu widzenia i imigracyjnym z punktu widzenia krajów osiedlenia naszych rodaków. Można dyskutować, czy z punktu
Orły Jana Karskiego po raz szósty
„Tygodnik Powszechny” i Oriana Fallaci nagrodzeni Kapituła Nagrody Orła Jana Karskiego, ustanowionej przez prof. Jana Karskiego w kwietniu 2000 r., ogłosiła decyzje w sprawie najnowszej edycji nagród. Fakt, że stało się to w przeddzień pierwszej rocznicy śmierci Jana Pawła II, jest nieprzypadkowy. Pierwszym Orłem uhonorowany został „Tygodnik Powszechny” za formowanie Polski i Polaków w wierze i odwadze, wartościach, które ukształtowały Jana Pawła II. Jana Karskiego łączyły z tym zasłużonym pismem bliskie związki. Od lat 40.
Co ja tu robię?
Pod rządami Kuczyńskiego, najpierw jako ministra finansów, a od kilku miesięcy jako premiera, Peru przeżywa najlepsze pięciolecie w ostatnich 50 latach swojej historii Pedro Pablo Kuczyński, premier Peru – „Caretas”, najbardziej znane pismo w Peru, napisało kiedyś, że jest pan ewenementem. Ze względu na kwalifikacje jednego z najlepszych ekonomistów praktyków na świecie i koneksje biograficzno-rodzinne mógłby pan być nie tylko premierem swego kraju, ale także pełnić kluczowe funkcje w gabinetach Stanów Zjednoczonych, których ma pan obywatelstwo, oraz Polski,
Kukiełka zwana lalką polską
Marionetka to według „Wielkiej encyklopedii PWN”, lalka poruszana za pomocą drutów albo nitek przez animatora stojącego na pomoście nad sceną. W Polsce była mało popularna, raczej podobały się kukiełki. Kukiełka, zwana lalką polską, była prowadzona przez lalkarza od dołu na jednym drążku, wyróżniała się zamachowymi ruchami kończyn; używano jej głównie w szopkach. Lalki były różnego wzrostu, od 15 cm do półtora metra w porywach. Kukiełkowych teatrzyków było wiele, ale takiego wielkiego, jaki mamy teraz – jeszcze






