Blog
Naciął się Pastwa na Taradejnę
Jan Pastwa, szef służby cywilnej, w decyzji odmawiającej udostępnienia informacji publicznej Ryszardowi Taradejnie, specjaliście od prawa administracyjnego, zamieścił błędne pouczenie, że przysługuje od niej odwołanie do prezesa Rady Ministrów (a faktycznie wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy przez ten sam organ). Taki błąd kompromitowałby nawet początkującego urzędnika gminy. Ale Jan M. Rokita każe wierzyć ludowi (na łamach „Rzeczpospolitej”), że Pastwa to wzór dla innych urzędników. Chroń nas, Boże, przed takimi wzorami.
Widziano także osłów…
Brzechwa przewraca się w grobie. Przedstawiciele młodzieżówki Platformy Obywatelskiej, Młodych Demokratów, zostawili w siedzibie wrocławskiego SLD prezent dla premiera Millera – bilet lotniczy na wyspy Bergamuta. Sugerujemy powrót do szkoły, bo inaczej puenta wierszyka o wyspach Bergamutach może pasować do działaczy młodzieżówki.
Z TVN do Parlamentu
To miała być najściślej strzeżona tajemnica Platformy Obywatelskiej, ale cóż to za sekret, którym nie można się podzielić. No i wydało się. Tomasz Lis, prezenter „Faktów” w TVN, ubiega się o miejsce na liście PO do Parlamentu Europejskiego. Podobne plany ma Katarzyna Kolenda-Zaleska, dziennikarka TVN 24. Ona jednak ubiega się o miejsce na liście obywatelskiej. Ma jej to załatwić Róża Thun, prezes Fundacji Schumana. Do tej pory Lis był lokomotywą TVN, ciekawe, jak sprawdzi się jako lokomotywa list PO? A może
Jak Poznaniak radną podejrzał
Ewa Skała-Piękoś, radna PO i szefowa tej partii w Poznaniu, podczas ostatniej sesji rady miasta, obradującej nad nowym regulaminem strefy parkowania, głosowała i za, i przeciw w tej samej turze. Zapewne nie wyszłoby to na jaw, gdyby nie uważny telewidz, który śledził relację i zadzwonił, że jedna pani właśnie podniosła rękę dwa razy w tej samej sprawie. Gratulujemy czujności poznaniakom!
(bez)pruderyjny „Newsweek”
Redaktor naczelny „Newsweeka”, Tomasz Wróblewski, zarzekał się ostatnio w programie „Oblicza mediów”, że jego tygodnik nigdy by nie pokazał golizny na okładce. Święta prawda. W istocie, trudno uznać, że przedstawiona obok młodzież płci obojga jest goła. A może naczelny był na urlopie?
Czy ujawniać zagraniczne konta osób pełniących funkcje publiczne?
PRO Roman Giertych, lider LPR Tak. LPR złożyła projekt ustawy w tej sprawie, która ma znaczenie antykorupcyjne. Przez 14 lat wyparowały z kraju miliardy dolarów w wyniku błędnych decyzji prywatyzacyjnych. To się nie wzięło przypadkiem, dużą część decyzji podjęto pod wpływem korupcji, a z doświadczeń innych krajów wiadomo, że nieuczciwie zdobyte pieniądze lokuje się zwykle na kontach zagranicznych. Ustawa zakłada karanie nie za samo posiadanie takiego konta, ale za zatajenie jego istnienia lub stanu środków na rachunku. Chodzi więc o sprawdzanie
Między egoizmem a podatkami
Robert Walenciak odpowiada Henryce Bochniarz: Moje szaty, czyli o czym chciałbym dyskutować Pani Bochniarz nie zgadza się ze mną, a ja nie zgadzam się z panią Bochniarz. Nie tylko z jej poglądami, które – w mojej opinii – wyrażają wąskie, egoistyczne widzenie jednej grupy, ale i z formą dyskusji, którą proponuje. Zacznę od drobiazgu, mało istotnego, ale dobrze ilustrującego metodę ustawiania sobie rozmówcy. Otóż pani Bochniarz pisze, że mój tekst „Wicepremier w szatach liberała” nie zawierał „żadnych nazwisk, konkretów, spersonalizowanych opinii”. Cel
Załapać się do Brukseli
Egzamin na tłumacza unijnego to osiem godzin stresu i nadziei Koniec listopada. Wstaje świt tak ponury i blady, jakby chcieli go zarżnąć nad miastem… – no nie, przecież nie zdaję dziś egzaminu ze znajomości wierszy Broniewskiego, lecz z języków obcych i wiedzy o Unii Europejskiej. Nie bardzo wierzę w sukces, ale skoro już zdecydowałam się zdawać na stanowisko tłumaczki unijnej, chcę wypaść jak najlepiej. To przecież sytuacja wyjątkowa, taka szansa zdobycia atrakcyjnej pracy w strukturach unijnej biurokracji dla kilku tysięcy
Dziennikarz w szatach czarnowidza
Henryka Bochniarz, prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, polemizuje z red. Walenciakiem Nie po raz pierwszy czytam tekst, z którym się nie zgadzam, bo opacznie – według mnie – interpretuje to, co wydaje się jasne, oczywiste, sprzyjające gospodarce, krajowi, rozwojowi. Mam na myśli tekst red. Roberta Walenciaka „Wicepremier w szatach liberała” („Przegląd” nr 47, z 23 listopada br.). Bardziej jednak od argumentów zadziwił mnie sposób ich przedstawienia, charakterystyczny dla debat w Polsce, którego poważne tytuły, a do takich






