Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Orlen Oil kontra rybnicka parafia

Mieszkańcy Rybnika-Niedobczyc padli ofiarą ks. Dariusza Kreihsa, który odkrył w sobie ducha biznesmena. Najpierw w pandemii koronawirusa za pieniądze wiernych zakupił płyny dezynfekujące i umoczył w Orlen Oil 441 tys. zł. Później założył spółkę produkującą znicze i stracił 100 tys. zł.

Jako proboszcz parafii pw. Matki Bożej Różańcowej przez 16 lat budował nowy kościół. Msze odprawiał w baraku. Gdy Orlen Oil wystąpił z pozwem przeciwko parafii, proboszcza odwołano. Zostawił po sobie 1,1 mln zł długu. Może będzie pierwsza licytacja majątku po księdzu antyszczepionkowcu, z dwiema lewymi rękami.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Kto ciągnie Koalicję Obywatelską w dół?

Prof. Robert Alberski,
politolog, Uniwersytet Wrocławski

Koalicję Obywatelską najbardziej osłabia brak troski o własnych wyborców. Zamiast wsłuchiwać się w ich głos, partia koncentruje się na tym, co powiedzą politycy opozycji, internauci czy wyborcy PiS i Konfederacji. Zupełnie zaś ignoruje tych, którzy faktycznie oddali na nią głos – 6,5 mln na KO w 2023 r. i 10 mln na Trzaskowskiego w tym roku. Kierownictwo KO zdaje się zakładać, że ci wyborcy i tak zostaną, bo nie mają alternatywy. To błędne myślenie, co pokazały ostatnie wybory prezydenckie. Brak zorientowania na potrzeby własnego elektoratu widać choćby przy sporze o edukację zdrowotną. Decyzje podejmowano, patrząc na reakcje wszystkich poza swoimi zwolennikami. Takich przykładów można wskazać wiele w ostatnich dwóch latach, a w gruncie rzeczy ten schemat działania towarzyszy KO od lat, także przed 2015 r.

 

Prof. Radosław Markowski,
profesor nauk społecznych, Uniwersytet SWPS

Spadki w sondażach pokazują jasno, kto ciągnie Koalicję Obywatelską w dół. Przede wszystkim są to Polska 2050 i PSL, które notują rekordowo niskie poparcie. Z ponad 14% uzyskanych jesienią 2023 r. zostało niewiele. To o tyle zaskakujące, że rząd ma na koncie wiele realnych osiągnięć: od programów cywilizacyjnych, takich jak in vitro czy rozwój psychiatrii dziecięcej, po obniżenie inflacji i stabilny wzrost PKB na poziomie 3% rocznie, a więc jeden z najwyższych w Europie. Mimo ogromnych wydatków na obronność i pomoc dla Ukrainy sytuacja gospodarcza pozostaje dobra. Problemem jest raczej brak tożsamości: KO od lat stoi w rozkroku między wizerunkiem partii centrowo-konserwatywnej i progresywno-liberalnej. Nie potrafi jasno określić kierunku po porażce Trzaskowskiego, co osłabia jej wiarygodność.

 

Galopujący Major,
komentator polityczny

Paradoksem KO, a właściwie całej koalicji rządowej, jest to, że Donald Tusk stanowi jednocześnie jej największy atut i obciążenie. To dzięki niemu KO dominuje po „demokratycznej stronie” i przejmuje poparcie mniejszych partnerów, ale to również jego styl i niechęć wobec niego samego sprawiają, że partia nie potrafi przebić sufitu 33%. W wyborach prezydenckich kandydaci Tuska przegrywają raz za razem, a zmiana lidera niewiele by pomogła, bo wciąż byłby to „rząd Tuska”, z koalicjantami jako kwiatkami do kożucha. Obecny układ przypomina nieco sojusz Kaczyńskiego z Lepperem i Giertychem: mocny wynik, ale brak zdolności koalicyjnych. Tusk, tak jak Kaczyński, wyciął konkurencję, doprowadzając do pustki intelektualnej w partii. PSL traci wieś, Lewica Czarzastego wygląda na zajętą głównie walką o stołki. Koalicję spajają już tylko anty-PiS i neoliberalne odruchy resortu finansów. Historia może się powtórzyć: KO wróci do władzy, by po dwóch latach znów wszystkich zawieść.

 

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne

Ukraina! 10. Festiwal Filmowy. Kino wolności w centrum stolicy

Już 3 listopada w Warszawie rozpocznie się jubileuszowa, dziesiąta edycja Festiwalu Filmowego Ukraina!. To jedyne w Polsce wydarzenie w całości poświęcone kinematografii ukraińskiej, które od dziewięciu lat konsekwentnie prezentuje jej różnorodność i przemiany. Przez tydzień w Kinotece, kinie Atlantic i Iluzjonie publiczność obejrzy około 60 filmów – fabuł, dokumentów, animacji i krótkich metraży. Bilety już w sprzedaży, a program dostępny jest na www.ukrainaff.com.

[caption id="attachment_178968" align="alignnone" width="1600"] Kadr z filmu Jesteś Wszechświatem[/caption]

Hasłem tegorocznej edycji jest „kino wolności” – tworzone pomimo wojny, bombardowań i okupacji. Ukraińscy twórcy nie milkną, odważnie opowiadając o traumach, nadziei i dramatycznych doświadczeniach swojego kraju. Filmy prezentowane na festiwalu udowadniają, że wolność kultury nie daje się zdusić nawet w najtrudniejszych czasach.

Najważniejszą częścią dziesiątej odsłony festiwalu są filmy konkursowe: 10 fabuł, 10 dokumentów i 25 krótkich metraży. Zostały one wybrane m.in. spośród 150 zgłoszeń, a oceni je profesjonalne jury złożone z polskich i ukraińskich twórców. Zwycięzcy otrzymają nagrody pieniężne.

W konkursie fabularnym znalazły się m.in. Bucza – opowieść o uchodźcy ewakuującym cywilów z terenów okupowanych – oraz film otwarcia festiwalu Jesteś Wszechświatem Pavlo Ostrikova, doceniony już na europejskich festiwalach. W sekcji dokumentalnej publiczność zobaczy m.in. film Viktor – historię fotografa wojennego, który stracił słuch czy 2000 metrów od Andrijiwki, a także nowy film uznanej reżyserki Aisy Kovalenko Mój drogi Theo. Wśród krótkich metraży znalazł się m.in. polski film Ludzie i Rzeczy Damiana Kosowskiego, nagrodzony w Gdyni i prezentowany na prestiżowych festiwalach zagranicznych.

Istotnym punktem programu będzie retrospektywa twórczości Ołeksandra Dowżenki, ojca ukraińskiego kina. Widzowie obejrzą jego wczesne dzieła, m.in. Zwenihora Teczka kuriera, a także premierowy dokument Dowżenko. W sekcji poświęconej Krymowi widzowie zobaczą filmy dokumentalne o losach krymskotatarskich kobiet, po których odbędzie się dyskusja z udziałem twórców i ekspertów.

Publiczność będzie mogła także uczestniczyć w wieczorze horroru z pokazem m.in filmu Morena, mrocznej opowieści inspirowanej tradycjami Nocy Kupały oraz obejrzeć filmy nagrodzone podczas ubiegłorocznej edycji festiwalu: Stepne, Redakcja i dokument Sentymentalna podróż na planetę Paradżanow.

Oprócz projekcji odbędą się spotkania z twórcami, masterclass i wystawa plakatów pokazująca historię festiwalu, performance Sebastiana Płocharskiego, panel branżowy o finansowaniu filmów z Funduszu Solidarności, warsztaty kulinarne, pokaz bajek i animacji dla dzieci oraz debata o dezinformacji i roli kina dokumentalnego w odkrywaniu prawdy o wojnie. 

Zwieńczeniem jubileuszowej edycji będzie pokaz niemego filmu Ołeksandra Dowżenki Jagódki miłości z muzyką na żywo w wykonaniu brytyjskiego zespołu The Tiger Lillies, nominowanego do Grammy. Ich koncert stanie się mocnym finałem festiwalu i symbolicznym gestem solidarności artystycznej z Ukrainą.

„Przez dziewięć lat widzieliśmy rosnące zainteresowanie kinem ukraińskim, szczególnie po 2022 roku. Teraz, w czwartym roku wojny, wielu widzów jest już zmęczonych tematem. Tym bardziej ważne jest dla nas, by pokazywać te filmy i przypominać, że wojna trwa, a Ukraińcy mimo nalotów starają się żyć i tworzyć normalnie” – mówi Beata Bierońska-Lach, dyrektorka festiwalu.

Po warszawskich pokazach Ukraina! odwiedzi także inne miasta, m.in. Łódź, Wrocław, Kraków, Lublin i Przemyśl.

Ukraina! 10. Festiwal Filmowy to święto kina i głos w obronie wolności. Współczesne kino ukraińskie nie tylko opowiada historie, ale także buduje wspólnotę i niesie nadzieję w trudnych czasach.

[caption id="attachment_178967" align="alignnone" width="1200"] Kadr z filmu Bucza[/caption]

Kontakt dla mediów

Bartosz Lachowicz

pr@ukrainaff.com

881-251-141 

 

Aktualne Notes dyplomatyczny

Hołownia rusza w bój

Marszałek Sejmu RP Szymon Hołownia ogłosił, że na ręce sekretarza generalnego ONZ Antónia Guterresa złożył aplikację na stanowisko wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych ds. uchodźców. Pytanie, czy ma szansę. To znaczy, czy ma szansę zdobyć większość na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Hołownia uważa, że ma. To jasne – gdyby uważał inaczej, nie zgłaszałby swojej kandydatury. Ale dorzućmy do tego jeszcze jeden element. Otóż, jak sam przyznał, zabiegi o to stanowisko rozpoczął kilka miesięcy temu. I zyskał poparcie MSZ, premiera i prezydenta.

To wiele wyjaśnia, dlaczego w ostatnich miesiącach zachowywał się tak, a nie inaczej. Te zabiegi były konieczne, gdyż za swoim kandydatem musi stanąć państwo i jego aparat. Polscy ambasadorowie we wszystkich krajach otrzymują instrukcje z centrali, że mają na rzecz kandydata lobbować, zabiegać o poparcie. Znaczenie mają też rozmowy na najwyższym szczeblu.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że dotychczas stanowisko wysokiego komisarza było obsadzane przeważnie przez Europejczyków. Wyjątki były dwa: przedstawiciel Iranu (jeszcze cesarskiego) Sadruddin Aga Khan na przełomie lat 60. i 70., a w latach 90. pani Sadako Ogata z Japonii. Ale też dodajmy, że obecny wysoki komisarz Filippo Grandi jest zawodowym dyplomatą, całe życie zajmującym się sprawami uchodźców. A jego poprzednik António Guterres, obecny sekretarz generalny ONZ, to były premier Portugalii.

I jeszcze jedno: Polsce z trudem przychodzi wywalczenie dobrych stanowisk w instytucjach międzynarodowych. Jesteśmy w nich słabo reprezentowani także na średnim szczeblu, znacznie poniżej naszego potencjału. W latach III RP sukcesy odnieśliśmy w zasadzie dwa – Donald Tusk był przewodniczącym Rady Europejskiej, a Jerzy Buzek przewodniczącym Parlamentu Europejskiego. I tyle.

Na forum ONZ szło nam gorzej. W roku 1993 głosowanie na sędziego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze przegrał niespodziewanie Krzysztof Skubiszewski. Było to tym bardziej zaskakujące, że Polska miała tradycję obecności w MTS, w tym dwóch prezesów: Bohdana Winiarskiego i Manfreda Lachsa. Dlaczego wtedy się nie udało? Z dwóch powodów: po pierwsze, nie działaliśmy zbyt energicznie, by kandydaturę Skubiszewskiego promować, po drugie – Polska przez kraje globalnego Południa postrzegana jest jako bezrefleksyjny sojusznik USA, więc sympatii nam to nie przysparza.

Bolesną, choć spodziewaną porażką była przegrana Włodzimierza Cimoszewicza w wyborach na sekretarza generalnego Rady Europy w roku 2009. Cimoszewicz przegrał z byłym premierem Norwegii, ważną postacią Partii Pracy, Thorbjørnem Jaglandem. I to zdecydowanie – 80 do 165 głosów.

Kiedy się wie, że szanse na wybór są niewielkie, można rękawicy nie podejmować. To przypadek Radosława Sikorskiego, regularnie wymienianego w grupie kandydatów na sekretarza generalnego NATO: w latach 2009, 2014 i 2024. Zwłaszcza w roku 2009 zrobiło się o tym głośno – wiadomo było, że zabiega, i że „stara Europa” jest przeciw. W końcu ogłosił, że nie jest kandydatem. Przeszło mu to przez gardło. A my możemy tylko chichotać, że gdyby dziś startował, „stara Europa” byłaby na tak, Ameryka Trumpa zaś na nie.

Tak zmienia się świat. I Radosław Sikorski.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Jakie podziały w Polsce są najtrudniejsze do zasypania?

Dr Paweł Sękowski,
historyk, Uniwersytet Jagielloński, Stowarzyszenie „Kuźnica”

Od co najmniej 20 lat podział na „post-Solidarność” i „postkomunistów” nie jest zbyt istotny, a emocje budzi raczej u nielicznych, głównie w wieku 70+. Dziś linia podziału biegnie raczej między „modernizatorami” a „konserwatystami”/„tradycjonalistami”. Politycznie rzecz ujmując, mamy wciąż silny podział na Polskę Tuska i Polskę Kaczyńskiego. Nawet jeśli znaczna część społeczeństwa nie odnajduje się w tym sporze, to jest w niego wciągana przez pretorianów jednego z tych dwóch obozów. Coraz istotniejszym podziałem społecznym staje się też ten na zwolenników i przeciwników uprzywilejowanej roli Kościoła katolickiego w życiu publicznym. Natomiast, choć serce mam po lewej stronie, muszę stwierdzić, że istotne podziały w społeczeństwie raczej nie wiążą się z rozwarstwieniem dochodów. Paradygmat kapitalistyczny sprawia bowiem, że nawet osoby biedniejsze w „trybie aspiracyjnym” starają się zbliżać do uprzywilejowanej elity, niejednokrotnie także chcą sprawiać wrażenie, że żyją dostatniej, niż jest w rzeczywistości.

 

Dr Anna Materska-Sosnowska,
politolożka, Uniwersytet Warszawski

Myślę, że najtrudniejsze do przezwyciężenia są podziały, które tkwią głęboko w nas i mają charakter dziedziczny. Wynikają z poczucia przynależności i utrwalonych postaw. To taki sposób myślenia, w którym zamiast podziwiać czy aspirować do dołączenia do tych lepiej wykształconych, władających językami, wolimy ich wyśmiewać i umniejszać ich osiągnięcia. To echo starego podejścia, że komuś „nie może być lepiej niż mi, skoro ja mam gorzej, to i inni powinni mieć podobnie”. Wydaje mi się, że właśnie te podziały społeczne, oparte na zazdrości i niechęci wobec innych grup, a nie podziały polityczne, są najtrudniejsze do zasypania.

 

Dr Mateusz Zaremba,
politolog, socjolog, Uniwersytet SWPS

Moim zdaniem najtrudniejsze do zasypania są podziały wewnętrzne. To, jak my patrzymy na wyborców z elektoratów nam przeciwnych. Bo to, co się dzieje w parlamencie, to jedno, a prawdziwy problem zaczyna się przy świątecznym stole itd. Jeszcze niedawno politycy, mimo sporów, potrafili usiąść razem, gdy gasły kamery. Pili kawę, jedli obiad i rozmawiali. Dziś role polityczne się redefiniują, a w badaniach widać, że wskaźniki populizmu zawsze są wysokie w elektoratach partii opozycyjnych. Pojawia się wiara, że wystarczy zmienić ludzi u władzy. To znaczy, że gdyby przyszli właściwi ludzie, ten kraj byłby mlekiem i miodem płynący. Tymczasem to my decydujemy, czy w przeciwniku widzimy wroga, czy tylko oponenta. Jeśli spór traktujemy jako starcie dobra ze złem, trudno o dialog. Lepiej widzieć w nim zderzenie różnych wizji Polski.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Duda, książka i milioner

Eksprezydent bardzo chce mieć jakiś sukces. Choć niewiele mu się udało przez 10 lat prezydentury, krakowski prawnik nie rezygnuje. Tym razem szuka sukcesu jako pisarz. Ba, autor autobiografii „To ja”. Nobla za nią z pewnością nie dostanie. Nie będzie nawet książki miesiąca w jakiejś gminie. Za to pomocnik w pisaniu wspomnień Dudy, Maciej Zdziarski, to taki gość, który ma dryg do wielkich zarobków. Tylko od marca 2020 r. do maja 2021 r. potrafił zarobić 1 mln 53 tys. i 667 zł. Gdzie tak płacą? W PZU SA oraz PZU Życie SA. Zdziarski przez 14 miesięcy robił tam za doradcę. Duda ze Zdziarskim znają się od 20 lat. Mają prawicowe poglądy. Różni ich tylko stan majątkowy. Zdziarski jest milionerem, a Duda płacze, że mu brakuje na życie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Z receptą do paki

Jak mogą dorobić lekarze i aptekarze? Jeśli myślicie, że dłuższą pracą, mylicie się bardzo. Są pomysły prostsze, za to dające wielką kasę. Trzy grupy przestępcze połączyły swoje wysiłki w wystawianiu recept na leki, które nie trafiły do pacjentów. Nazwiska brane były np. z listy mieszkańców domów opieki społecznej. Trzy lata (2022-2024) działalności i prawie 40 tys. recept to zarobek w wysokości co najmniej 82 mln zł. 21 osób, w tym lekarzy, właścicieli i pracowników aptek oraz ludzi z branży medycznej, zatrzymano w akcji służb i NFZ.

Teraz to im będą potrzebne recepty. A jeszcze bardziej cwani adwokaci.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Biedroń, oszczędź wstydu

O tym miglancu wyborcy chcieliby zapomnieć. Ale od czasu do czasu Robert Biedroń opuszcza siedlisko w Brukseli i wędruje po telewizjach. Litościwe dziennikarki nie zadają mu trudnych pytań. Na przykład o to, co napisała Beata Maciejewska. Była wiceprzewodnicząca Klubu Parlamentarnego Lewicy ma sporą wiedzę o krętych ścieżkach Biedronia. To przecież szefowa jego gabinetu w czasach, gdy był prezydentem Słupska. A działo się tam wiele dziwnych rzeczy. Maciejewska mówi o nepotyzmie: „Wiosna Biedronia była moim zdaniem projektem obliczonym na zdobycie dochodowych mandatów Biedroniowi i Śmiszkowi. Pozostali działacze byli jedynie trampoliną dla lidera. I jego przybocznych”.

Dla lewicy obydwaj są tylko balastem. I wstydem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Warszawa sparaliżowana (przez policję)

Studenci ruszyli na uczelnie, a policja z garnizonu stołecznego na ulice Warszawy. Tak wyglądał poranek 1 października. Od świtu do godz. 10 trwała akcja „Trzeźwy poranek”. Policja chciała oczywiście dobrze, ale wyszło tak: w masowej kontroli sprawdzono niemal 18 tys. kierowców; złapano 41, którzy byli po kielichu, dwóch po narkotykach i sześciu bez prawa jazdy. Efekty bardziej niż mizerne.

Co gorsza, akcji towarzyszył całkowity paraliż na ulicach. Na amen zakorkowano wlotówkę w Łomiankach. Skargi samorządowców, spóźnienia do pracy, szkół i na uczelnie. Nie trzeba terrorystów i zamachowców. Miasto może sparaliżować nasza dzielna policja. Pozdrowienia dla mł. insp. Roberta Szumiaty, rzecznika prasowego Komendy Stołecznej Policji. I asp. Kamila Sobótki. Wasze milczenie po tej aferze nie jest złotem.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 41/2025

Tajemniczy prezes ZUS

Jest oczywiste, że osoba kierująca Zakładem Ubezpieczeń Społecznych ma olbrzymi wpływ na funkcjonowanie tej instytucji. Ale w tym przypadku ważniejsze są zasady, na jakich owa instytucja funkcjonuje.

Po pierwsze, jest patologią, że ci, którzy płacą składki, nie mają żadnego realnego wpływu na kształtowanie władz ZUS. Moim zdaniem obecni i byli płatnicy składek powinni być równymi akcjonariuszami Funduszu Ubezpieczeń Społecznych SA, bo tam są zbierane pieniądze. A FUS powinien mieć ZUS jako spółkę córkę. Na zasadzie Kodeksu spółek handlowych akcjonariusze wybieraliby radę nadzorczą spośród kandydatów spełniających wysokie wymagania określone w regulaminie wyborów.

Po drugie, według GUS zobowiązania wobec systemu emerytalnego wynoszą 5 bln zł, a według byłej prezes ZUS „tylko” 3 bln zł. Na tym tle niezwykle denerwujące jest, że w kolejnych budżetach państwowych widnieje pozycja dotacja dla ZUS, a w rzeczywistości jest to spłata niewielkiej części zobowiązań lub części odsetek.

Po trzecie, z powyższego wynika, że premier, który odpowiada za budżet i powołuje prezesa instytucji, która ma największe należności od budżetu, ma największy w Polsce konflikt interesów.

Po czwarte, ZUS jest największą instytucją finansową w Polsce, a wszyscy ubezpieczeni mają indywidualne konta emerytalne. Powstaje więc pytanie, dlaczego pójście na emeryturę zależy od jakiegoś ustawowo określonego wieku emerytalnego, a nie od kwoty zgromadzonej na indywidualnym koncie emerytalnym i od decyzji zainteresowanego. Na przykład ktoś mógłby iść na emeryturę po przepracowaniu jednego miesiąca.

Z tych przykładowych powodów kluczowe znaczenie ma demokratyczny wybór władz FUS i ZUS.
Paweł Zieliński

 

Gdzie biją serca Polaków i Niemców?

Polaków – nadal w ukryciu i milczeniu, jak Rycerz Giewontu i krzak róży w chocholim przebraniu. Bo przecież nie we wsłuchanych w łatwą i płynącą potokiem ciągle tę samą, natrętną jak giez patriotyczną mantrę (narodowcy, może z drobnymi wyjątkami, wbijają się w dumę najmniejszym kosztem – werbalnym i sztandarowym, w czyny niebogatym). Nie w ludziach o chorobliwej ambicji władzy i małych charakterach, pełnych zawiści i przewrotności, psujących wszystko, do czego się wezmą. Już tylko w resztkach tragicznie dziesiątkowanej postszlacheckiej i chłopskiej inteligencji z jej ofiarnością, godnością i skromnością. Rzadko w mediach. Są dziś słyszalne w mieszkańcach prowincji wielkich i małych miast, pobudowanych wsi, w nosicielach żywej pamięci – i w tych ludziach u władzy, którzy nie zatracili zdolności słuchania ich pulsu. Widać ślady

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.