Aktualne
Listy od czytelników nr 39/2025
Dlaczego Kościół zwalcza edukację zdrowotną?
Zdarza nam się zapominać, że Kościół (szczególnie w Polsce) jest siłą polityczną, która tak jak każda inna partia bądź lobby korporacyjne walczy o swój kawałek tortu. A im więcej da się wykroić, tym lepiej. W świecie chrześcijańskim szkoła i Kościół były ściśle ze sobą związane przez 1,3 tys. lat, co w pewnym sensie rozłączyły dopiero reformacja i oświecenie. Kościołowi jest jednak na rękę udawać, że takiej sytuacji nie było. Wtedy można tworzyć pozory, że ma on prawo decydowania w kwestii kształcenia młodych Polek i Polaków. Polska jest zaś podatnym gruntem dla takiego działania. Wystarczy wspomnieć, że w tym kraju nie ma wydarzenia, podczas którego ksiądz nie poświęciłby budynku czy wozu strażackiego. Od biedy pokropi nawet serwer czy światłowód. Biskupi wbrew twierdzeniom nie obawiają się treści przedmiotu edukacja zdrowotna. Nie obawiają się również deprawacji młodzieży. Obawiają się tylko i wyłącznie o możliwość indoktrynowania, która daje im władzę.
Ignacy Onton, filozof
Teoria wielkiej szachownicy
Zarówno w artykule prof. Kołodki, jak i w innych analizach wojny Rosji z Ukrainą (a tak naprawdę przecież z USA i NATO) zadziwia pomijanie teorii wielkiej szachownicy Zbigniewa Brzezińskiego, która moim skromnym zdaniem wydaje się bardzo dobrze tłumaczyć antecedencje, przyczyny i cele tego konfliktu. Według Brzezińskiego Ukraina jest geopolitycznym „sworzniem” mającym decydujące znaczenie dla mocarstwowej kontroli nad Eurazją. Innym takim „sworzniem” jest Iran, mający wedle teorii podobne znaczenie dla kontroli nad Zachodnią Azją vel Bliskim Wschodem, co może równie dobrze jak w przypadku Ukrainy tłumaczyć presję USA na ten niezależny od nich kraj. Jeśli wojna rosyjsko-ukraińska jest rzeczywiście elementem mocarstwowej gry na wielkiej szachownicy, jedynym wyjściem z sytuacji będzie nie jakiś kompromis, ale zdecydowana i nieodwracalna klęska jednej ze stron.
K. Wozniak
Grudziądz semper fidelis
Po lekturze felietonu Jana Widackiego „Grudziądz semper fidelis” zgadzam się z jego prawie całą treścią, a szczególnie ze zdaniem: „Pewnie nie mam znów racji, ale wydaje mi się, że mądry patriotyzm wymaga minimum znajomości historii”.
Tak, Panie Profesorze, minimum znajomości historii to również znajomość kontekstu faktu, dlaczego „ponad 80% mieszkańców miasta podpisało volkslistę”, co Pana zdaniem miałoby świadczyć o ich „niewierności”. Otóż może z Galicji nadal nie widać tego, że „podpisanie” DVL na terenach włączonych do Rzeszy było zupełnie czymś innym niż jej „podpisanie” w Generalnym Gubernatorstwie. Wszak mieszkańcy m.in. Grudziądza byli zmuszeni do znalezienia się na DVL na podstawie informacji udzielonych w obowiązkowym spisie policyjnym w listopadzie 1939 r. Potem dostawali pocztą decyzję administracyjną o zakwalifikowaniu do konkretnej grupy, głównie trzeciej, której członkowie nie byli uznawani za Niemców, co nie przeszkadzało powoływać ich do Wehrmachtu. Te niezakwalifikowane niespełna 20% zostało przeznaczone do wysiedlenia do GG. O ile zatem w Generalnym Gubernatorstwie trzeba było bardzo się postarać, aby się dostać na DVL, o tyle na terenach włączonych do Rzeszy trzeba było bardzo się postarać, aby się na nią nie dostać.
Piotr Kurzac
Komu przystanek, komu?
Co szkodzi obiecać! Czy słowa głupka z PO spodobały się prezydentowi Nawrockiemu? Chyba tak, bo jeździ po kraju ze swoją teorią kolei wielkich prędkości. Prędkości mają być wielkie, ale przystanków kolejowych tyle, ile miast, którym Nawrocki to obieca. Nie rozumiecie tego? I słusznie, bo ludzki rozum tego nie ogarnia.
Co innego gość, za którym stoją Bóg i Trójca. I oczywiście prezes Kaczyński.
W Nysie zbudują na wodzie?
Ciągle są ludzie, którzy stają na głowie, by powiedzenie, że „Polak przed szkodą i po szkodzie głupi”, nie straciło na aktualności. Najnowsza mutacja wylęgła się w Nysie. Mieście, o którym głośno było w czasie ubiegłorocznej powodzi. Jego część znalazła się pod wodą. Za pieniądze z budżetu, czyli za nasze, sporo już odbudowano. Wystarczająco dużo, by odżyli deweloperzy. I cóż proponują? Nowe osiedla. A gdzie najtaniej? Na terenach zalewowych. Dokładnie tam, gdzie rok temu stała woda. Co może zrobić burmistrz Nysy Kordian Kolbiarz, skoro wszystkie procedury związane z odbudową są takie same jak przed powodzią? Ostatnią deską ratunku, by przegonić deweloperów na bezpieczne tereny, są radni Nysy i ich decyzja. Kibicujemy rozumowi.
Jak PiS łączyło Bałtyk z Morzem Czarnym?
Wśród bajek, którymi PiS karmiło wyborców, niemal nic nie przebije Morawieckiego. Pinokio obiecał milion elektryków śmigających po drogach. Kto je widział, proszony jest o kontakt z najbliższym posterunkiem policji. Albo z centralą PiS na Nowogrodzkiej.
Premier Szydło w exposé polała jeszcze więcej wody: „Chcę, by polskie rzeki stały się wielkimi drogami, po których będą płynąć barki pełne towarów”. Cóż szkodzi obiecać? W 2016 r. poszła jeszcze dalej. Rząd zapowiedział, że wybuduje drogę rzeczną, która połączy Bałtyk z Morzem Czarnym. W kraju, gdzie poziom wody w Wiśle sięgnął 4 cm, trzeba by na tę utopię kosmicznej kasy. Ta akurat jest. Z Unii, która uwierzyła w bajki Szydło i płaci. Jeszcze w tym roku dała 5,3 mln zł na kolejne studium wykonalności. Chętnie napiszemy, kto w rządzie firmuje tę pisowską mrzonkę.
III edycja Konferencji „Medycyna w Architekturze”
Warszawa, 15.09.2024
Znamy już wstępny program III edycji konferencji „Medycyna w Architekturze”
Już za nieco ponad miesiąc, 23 października 2025 roku, odbędzie się w warszawskim Centrum Olimpijskim 3 edycja konferencji „Medycyna w Architekturze”. Motywem przewodnim spotkania będzie tym razem problem norm projektowania infrastruktury medycznej. Na spotkanie zapraszani są architekci, zarządcy szpitali, dyrektorzy inwestycyjni w służbie zdrowia, doradcy techniczni aparatury medycznej, lekarze oraz wszyscy zainteresowani kształtowaniem optymalnej przestrzeni terapeutycznej w nowych i modernizowanych obiektach służby zdrowia.
Szpital jest jednym z najbardziej kompleksowych typów budynków. W jego skład wchodzi wiele sektorów obsługujących, technicznych i funkcjonalnych. Scenariusz szpitala musi być zrównoważony z podstawowymi potrzebami wszystkich użytkowników, aktualnymi potrzebami funkcjonalnymi oraz względami finansowymi. Architektura szpitali znajduje się więc na pograniczu dwóch dyscyplin: artystycznej i technicznej, odzwierciedla rozwój myśli w dziedzinie medycyny, architektury, technologii i techniki.
Hasłem przewodnim trzeciej edycji konferencji pt. „Medycyna w architekturze” będą normy projektowania przestrzeni terapeutycznych. Normy projektowania nie tylko pozwalają na standaryzację projektów oraz dostosowanie ich do potrzeb pacjentów oraz personelu, ale także na wypracowanie kryteriów oceny infrastruktury medycznej zarówno przeznaczonej dla „mechanicznych” zabiegów medycznych, jak i tych wspierających leczenie zaburzeń psychicznych.
Tegoroczna konferencja będzie w związku z tym podzielona na dwie równoległe sesje.
Pierwsza sesja pt. „Soma” poświęcona będzie zagadnieniu projektowania i modernizacji infrastruktury medycznej przeznaczonej dla tzw. „mechanicznych” procedur medycznych – zabiegów chirurgicznych, diagnostyki obrazowej, intensywnej terapii oraz oddziałów wysokospecjalistycznych. Dyskusja skupi się na porównaniu międzynarodowych standardów projektowych, wyzwaniach systemowych w Polsce oraz wpływie rynku materiałów i technologii na jakość przestrzeni terapeutycznej.
Druga sesja pt. „Psyche” poświęcona będzie projektowaniu przestrzeni wspierających leczenie zaburzeń psychicznych – zarówno w placówkach ogólnopsychiatrycznych, jak i sądowych oraz środowiskowych. Szczególną uwagę poświęcimy nowemu programowi inwestycyjnemu, obecnemu stanowi infrastruktury oraz związanemu z tym ryzyku klinicznemu, prawnemu i społecznemu.
ORGANIZATORZY:
PARTNERZY:
Formed, Assa-Abloy, InformerMed, Małkowski-Martech,
PARTNERZY WSPIERAJĄCY:
Geze, Gerflor, Hewi, Dräger, Ajro, Helvar.
PARTNERZY MERYTORYCZNI:
Uczelnia Łazarskiego, Politechnika Lubelska, Archimed, WSEiZ, Politechnika Poznańska, Centrum Monitorowania Jakości Ochrony Zdrowia, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Polski Związek Logopedów, Izba Architektów RP, Polskie Towarzystwo Psychonkologiczne, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Szpitali Prywatnych, Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, Ogólnopolskie Stowarzyszenie Opiekunów Medycznych, Polskie Towarzystwo Higieniczne, Polskie Towarzystwo Alergologiczne, Stowarzyszenie Neuropatologów Polskich, Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego
PATRONI MEDIALNI:
dlaszpitali.pl, medinwestycje.pl, PLGBC, TUP, Instytut Wzornictwa Przemysłowego, rynekinstalacyjny.pl, budnet,pl, oknonet.pl, Izolacje, EdukacjaMedyczna.pl, Materiały Budowlane, Ogólnopolski Przegląd Medyczny, Chemia Budowlana, Tygodnik Przegląd, Obcasy.pl, Ekspert Budowlany, Medical Tribune
Ramowy program konferencji oraz formularz do rejestracji gości dostępny jest tutaj:
https://sztuka-architektury.pl/article/18481/infrastruktura-placowek-medycznych-dla-procedur-somatycznych-i-psychiatrycznych-miedzy-standardem-a-rzeczywistoscia-medycyna-w-architekturze-2025
Kontakt prasowy/Patronat medialny
Krzysztof Soloducha
Grupa Sztuka Architektury
mail: krzysztof.soloducha@sztuka-architektury.pl
mob. 691 233 249
Dziwni ludzie
Bartosz Cichocki, były ambasador w Kijowie, komentował w mediach sprawę rosyjskich dronów. Lamentował przy tym, że Polska jest rozbita w wyniku wojny na górze i traci wiele mocnych punktów, m.in. ambasadora przy NATO, którym był Tomasz Szatkowski. I że w związku z tym ileś spraw w kwaterze głównej w Brukseli nie zostało załatwionych. Czyżby? Skąd ta fantazja?
Oczywiście można przyjąć, że Cichocki wychwala kolegę, razem przecież spędzili długi czas w rządzie PiS. Cichocki był podsekretarzem stanu w MSZ w latach 2017-2019, Szatkowski podsekretarzem stanu w MON, zaczynał u boku Antoniego Macierewicza, kończył, w roku 2019, już za Mariusza Błaszczaka. Obaj również mniej więcej w tym samym czasie wyjechali na placówki –
Cichocki do Kijowa, Szatkowski do Brukseli, do NATO.
Nawiasem mówiąc, jego wyjazd do Brukseli bardzo się przeciągał. Podczas pierwszego podejścia kandydatura Szatkowskiego została w Sejmie, w Komisji Spraw Zagranicznych, odrzucona. To była wielka sensacja, bo PiS miało wtedy wszystko: prezydenta, premiera, szefa MSZ, większość w Sejmie i w Komisji Spraw Zagranicznych. Tymczasem pisowski kandydat w komisji głosowanie przegrał. I dopiero parę miesięcy później, przy drugiej prezentacji, Szatkowski otrzymał pozytywną rekomendację.
A czy potem w Brukseli błyszczał? Z jakiegoś powodu premier Tusk i minister Sikorski wycofali go do kraju, i to w nie najlepszej atmosferze… ABW wszczęła sprawdzające go postępowanie kontrolne. Media pisały, że sprawa dotyczyła badań wariografem. A ówczesny szef MSWiA i koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak mówił o nim, że nigdy nie powinien zostać ambasadorem Polski przy NATO i jak najszybciej musi wrócić do Warszawy. Naprawdę trudno w takiej sytuacji bronić tezy, że Szatkowski to była gwiazda. Zwłaszcza że ta ambasada była jego pierwszym zetknięciem z MSZ i z dyplomacją.
Spójrzmy, kogo wysłano na jego miejsce. Otóż wysłano Jacka Najdera. To zawodowy dyplomata, pracował na placówkach w Islamabadzie i Seulu, był dyrektorem Departamentu Azji, ambasadorem w Afganistanie, potem podsekretarzem stanu w MSZ, a później, w latach 2011-2016, ambasadorem przy NATO. I w roku 2024 znów został wysłany do Brukseli. Jakkolwiek na to patrzeć, Najder ma lepsze papiery niż Szatkowski.
Ale najwyraźniej nie w oczach Cichockiego.
Drugą „gwiazdą”, której Cichocki broni, jest Sławomir Cenckiewicz, obecny szef BBN. Cichocki uważa, że Cenckiewicz jest krzywdzony, bo do tej pory nie otrzymał od ABW poświadczenia dostępu do tajemnic państwowych.
To są rzeczy ciekawe, i to dwojako. Po pierwsze, skąd Cichocki wie, że postępowanie sprawdzające ABW nie ma żadnych podstaw, jest polityczną złośliwością?
Po drugie, Cenckiewicz przez długi czas był pracownikiem MSZ i miał dostęp do wielu ważnych dokumentów. Był zatrudniony w archiwum, tam działał, a efektem tej działalności był telewizyjny serial „Reset”. Jedni twierdzą, że grzebał w dokumentach, aby zrobić film propagandowy atakujący poprzedników. Drudzy, że pod pretekstem prac nad filmem przeskanował działalność polskiej ambasady w Moskwie i całe aktywa polskiej dyplomacji na Wschodzie.
Dziwne to wszystko, prawda?
Instrukcja Wildsteina
PiS straszy na potęgę. Jawnie i coraz bezczelniej. Zapowiada, co zrobi z tymi, którzy ścigają przestępców z dojnej zmiany. Z prokuratorami, sędziami i urzędnikami, którzy dobierają się im do skóry. Instrukcję postępowania z nimi opisał Bronisław Wildstein („Sieci”). Tych, którzy przetrzymywali w więzieniu ks. Olszewskiego, Pawła Szopę, Annę Wójcik i Dominika B., trzeba postawić przed sądem. Wysokości oczekiwanego wyroku jeszcze nie podał. Według Wildsteina w aresztach siedzą sami niewinni. Ofiary reżimu. Areszt tymczasowy powinien być stosowany w wyjątkowych okolicznościach. I tu zgoda z Wildsteinem. Bo skoro złodziejstwo za rządów PiS było absolutnie wyjątkowe, to tak też trzeba walczyć z tą przestępczą machiną.
Nie płacą, bo mogą
Takiej gromady z Polski nie przywiózł jeszcze do papieża żaden prezydent. Nawrocki zapowiadał, że zaraz po wyborze poleci do Trumpa, a później będzie międzylądowanie w Watykanie. Niestety, państwo kościelne nie zdążyło wybudować mu lotniska. Wylądował w Rzymie i z całą wycieczką zwolenników darmochy pojawili się u Leona XIV. Mina papieża bezcenna. A od 10 mln wyborców Trzaskowskiego słyszymy pytania: kto za tę eskapadę zapłacił i czy już można się zapisać na darmowe loty z Nawrockim?
Listy od czytelników nr 38/2025
Człowiek Trumpa w Unii
Komentarz redaktora naczelnego w części dotyczącej przymilania się Polski Amerykanom przypomniał mi pewną rzecz. Kilkanaście lat temu (strzelam, bo czas tak szybko leci) Polska w zamian za tzw. offset zobowiązała się kupić myśliwce. Wcale mnie nie zaskoczyło, że w ramach przymilania się do Amerykanów wybrała F-16, które okazały się nielotami, czyli dostaliśmy sprzęt do naprawy (!). Kolejna rzecz: ówczesna Polska dołączyła niedawno do Unii Europejskiej i uczciwie byłoby dać zarobić producentom samolotów ze Szwecji lub Francji (którzy, jeśli dobrze pamiętam, również stawali do przetargu). I ostatnia sprawa – aby zadowolić Amerykanów, do tego offsetu zaliczono ich poprzednie inwestycje w Polsce, np. fabrykę Opla w Gliwicach!
PS Pamiętam ministra Sikorskiego jako zawsze usłużnego wobec USA. A raz został potajemnie nagrany i mówił wtedy, że za bardzo „przymilamy się” do Amerykanów. Czy to nie jest obłuda?
Marek Kania
Diabelska alternatywa
Tusk i jego przyboczni zbyt dużo obiecali podczas kampanii wyborczej. Nie wiem, czy Koalicja Obywatelska tryskała optymizmem, czy kierowała się wyłącznie politycznym wyrachowaniem, ale źle na tym wyszła. Niezadowolonych jest coraz więcej, zapowiadane są protesty. Propozycja podniesienia o 3% nauczycielskich pensji rozzłościła – i słusznie – oświatowe i naukowe związki zawodowe. Czy rząd nie przesadza z poziomem pomocy dla Ukrainy? Co powie nauczycielom i pracownikom uczelni? Że tak wyszło, bo teraz priorytetem jest Ukraina?
Damian Paweł Strączyk
Dlaczego polska prawica tak kocha Trumpa?
Otoczenie prezydenta i pisowcy twierdzą, że polski rząd ma złe stosunki z USA, bo premier Tusk i minister Sikorski kilka lat temu wygłosili parę krytycznych uwag o prezydencie Trumpie, a on im to pamięta. Chcę przypomnieć, że obecny wiceprezydent J.D. Vance nazwał kiedyś Trumpa amerykańskim Hitlerem. Nie przeszkodziło mu to zostać wiceprezydentem.
Piotr Gordon
Nie tylko prawica uwierzyła w to, że polską racją stanu jest zadowalanie Jankesów. Pozwolę sobie przypomnieć rządy SLD i ich służalczość wobec USA w postaci uwikłania kraju w wojny na Bliskim Wschodzie, budowy tajnych więzień CIA na terenie Polski czy ustawianych przetargów na uzbrojenie polskiej armii. Niestety, taka postawa powoduje, że od przeszło 20 lat jesteśmy jankeskim koniem trojańskim w strukturach Unii Europejskiej. A co do Trumpa, to jego populistyczne hasełka w stylu „wywrócimy ten stolik” i otoczka warchoła nic sobie nierobiącego z norm współżycia społecznego są w prawicowej Polsce uznawane za coś, do czego należy aspirować.
Wydaje się więc, że u źródeł poparcia polskiej prawicy dla Donalda Trumpa nie leży ani bezpieczeństwo kraju, ani troska o rozwój gospodarczy, ani tym bardziej chęć odbudowania relacji euroatlantyckich. Nowego prezydenta warto popierać, bo w czasie jego urzędowania nie trzeba będzie walczyć z zagrożeniami dla liberalnej demokracji, rasizmem ani antysemityzmem, a osoby homoseksualne ze swoimi żądaniami równego traktowania w magiczny sposób znikną z Polski. Trump to po prostu uosobienie prawicowych fobii i marzeń o wielkim kraju dla jednej nacji, która ma być lepsza niż reszta świata.
Michał Czarnowski
Lefebrysta nikogo nie obroni
Sławomir Cenckiewicz, ulubieniec Karola Nawrockiego, jako szef BBN budzi coraz większy popłoch, zwłaszcza na obszarach, które są atakowane przez drony. Tam nikt nie wierzy, że dyletant prezydent pod rękę z Cenckiewiczem mogą ich obronić.
Ten specjalista od grzebania w życiorysach ciągle patrzy do tyłu. Maszeruje też do tyłu. Od lat 90., kiedy był redaktorem naczelnym pisma Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X „Zawsze Wierni”. Bractwo to lefebryści, ultrakonserwatyści, zwolennicy tzw. mszy trydenckiej prowadzonej po łacinie i tyłem do wiernych. Bractwo ekskomuniką objął nie kto inny jak papież Jan Paweł II. O którym przełożony bractwa w Polsce ks. Karl Stehlin powiedział, że „czyny ekumeniczne papieża Jana Pawła II były bardzo zgubne dla katolików”. Jak te oceny może aprobować Cenckiewicz? A Nawrocki? Ale musi mu się podobać to, co lefebryści głoszą: zakaz aborcji, rozwodów, religia katolicka religią państwową, prawo państwowe zgodne z przykazaniami bożymi. I wiele podobnych mądrości.







