Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Szczepkowska na ringu z Nawrockim

Jak z samego rana zepsuć humor Zbigniewowi Boguckiemu i Marcinowi Przydaczowi, bulterierom z kancelarii Nawrockiego? Wystarczy powiedzieć, co Joanna Szczepkowska napisała na Facebooku o ich pryncypale. Popularna aktorka stała się biczem albo gwoździem w bucie bardzo z siebie zadowolonego prezydenta. Tak bezlitośnie obnażała bufonadę Nawrockiego, że jego świetnie opłacany dwór zaczął z nią walczyć. Nikomu nieznani z twarzy i nazwiska urzędnicy zaczęli mówić o Szczepkowskiej, że właściwie to o niej nikt już nie pamięta. I że nieznane są jej osiągnięcia aktorskie. Mówcie tak dalej, a przybędzie ludzi czytających wpisy Szczepkowskiej (www.facebook.com/joanna.szczepkowska53/).

To, że samozwańczy król prawicy jest nagi, wiedzą miliony Polaków. Dzięki Szczepkowskiej wiedzą, że nie są sami.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Jak zaczynał Duda

Andrzej Duda kończy tak, jak zaczął. O tym, co było na początku, mówił już w grudniu 2020 r. („Polityka”) Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego. Właśnie w jego kancelarii pracował z Dudą. Nie miał złudzeń co do kadr PiS: „Wiadomo, jak to w PiS, ławka nie tyle jest nawet krótka, co w ogóle jej nie ma”. Co do Dudy też nie miał złudzeń: „Kiedy pozwolili mu powiedzieć, że jest uczniem i wykonawcą spuścizny Lecha Kaczyńskiego, dla mnie to był zgrzyt. Zbyt dobrze pamiętałem jego relacje z prezydentem”.

Bardzo wielu pamięta tamte czasy. Może więc staną w prawdzie.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Rozbrat na bogato

Sprzedana przez Grzegorza Napieralskiego siedziba SLD przy Rozbrat 44 staje się miejscem coraz bardziej ekskluzywnym. Kamienica, hotel i pawilon poszły za skromne 35 mln zł, a kupiła je firma Radius Projekt poprzez swoją spółkę celową. O powiązaniach tej firmy z kapitałem zza wschodniej granicy napisano wiele tekstów. I nie bez powodu było w tej grupie wiele zmian właścicielskich. W końcu te trzy gmachy przejęła grupa deweloperska Dekada.

W 2023 r. zburzono siedzibę SLD i wybudowano apartamentowiec. Mimo przedwojennego rodowodu budynku konserwator zabytków nie protestował. Do rejestru zabytków wpisano za to pawilon klubokawiarni Syreni Śpiew. Zobaczymy, jaki będzie jego los. Czy nie zostanie wyburzony tak jak hotel, w miejsce którego Dekada chce postawić ośmiopiętrowy apartamentowiec z 30 lokalami mieszkaniowymi. Wszystko na bogato! I wszystko za te 35 mln zł wynegocjowane za rządów Napieralskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Zakręty historii

Jan Emeryk Rościszewski – pisaliśmy o tym tydzień temu – zakończył z hukiem swoją przygodę z dyplomacją i huk ten postawił na porządku dziennym pytanie, jak to się stało, że do tej pory ambasadą RP w Paryżu kierował człowiek związany od początku lat 90. z partią Jarosława Kaczyńskiego. Ministrowi Sikorskiemu to nie przeszkadzało? Ufał mu?

Oczywiście dyplomaci pracujący w MSZ wiedzą, że rządy się zmieniają, a Rzeczpospolita trwa. W związku z tym pracują dla każdego ministra, bo taka zasada obowiązuje w administracji państwowej. Można długo wyliczać dyplomatów, którzy przeszli przez kolejne zawirowania, wyróżniając się fachowością, a ukrywając swoje sympatie. O, np. wiceminister Henryka Mościcka-Dendys – ważna postać w dzisiejszym MSZ, za czasów PiS ambasador w Danii, a później dyrektor departamentu.

Rzecz w tym, że Rościszewski do tej grupy nie należy. Gdy w roku 2021 obejmował po Zbigniewie Jagielle fotel prezesa PKO BP, komentowano to tak: „Jan ma tę zaletę, której nie ma Jagiełło, czyli że był kiedyś w Porozumieniu Centrum. Jednym słowem,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 03/2026

Nie oddajmy polityki radykałom

Po lekturze wywiadu z panem prezydentem Kwaśniewskim doszedłem do wniosku, że bez młodych kadr lewica w Polsce nie ma przyszłości. Obserwując moich młodych znajomych, chcących wprowadzić nową jakość w strukturach lewicy, widzę, że są oni blokowani i często niedopuszczani do głosu przez starszych towarzyszy. Obecna elita lewicy myśli nie o przyszłości Polski, lecz w większości o teraźniejszości i własnym interesie. Niestety, takie podejście do młodych zniechęca ich do aktywnej działalności. Dlatego przyszłość lewicy w Polsce widzę w czarnych barwach. A w tym ciekawym wywiadzie brakuje mi stosunku pana prezydenta do wojny w Ukrainie i do chorej polskiej rusofobii.
Witold Misztela

Krzyczenie o przynależności do PZPR rzeczywiście nie ma sensu, nie te czasy, ale wytykanie wad „ludziom Solidarności” nie ma sensu podwójnie. Przede wszystkim dlatego, że ci, którzy są bezczelni i pełni wad, to ludzie, którzy już dawno zdradzili ideały Solidarności, choć się pod nie podpinają. W skali milionów członków związku tych parudziesięciu polityków obecnej prawicy to nic. Takie uogólnianie przez pana prezydenta jest i szkodliwe, i wątpliwe, i bardzo smutne. I całkowicie nieprawdziwe. Nie chcę pisać o bezczelnej niesprawiedliwości, bo pana szanuję. Ale takimi opowieściami nie głosi pan prawdy, a sam dokłada do pieca polaryzacji, która idee Solidarności wpycha w łapy prawicy, co jest jeszcze jednym dramatem, wszak i Sierpień ’80, i cała Solidarność to jednak idee bardziej ponadpartyjne. Zgadzam się: nie możemy oddawać polityki radykałom, ale wpychanie pamięci Solidarności w łapy radykałów jest nie tylko przeciwko pamięci, ale i przeciwko Polsce.
Krzysztof Myszak Mączkowski

Ma pan prezydent wady, jak każdy, ale szacunek dla pana. Najlepsze lata dla Polski to te, gdy był pan prezydentem. Powiem też, że chyba najlepsze lata dla Polski to te, gdy rządziła lub współrządziła szeroko pojęta lewica. Lewica ma w sobie jakoś mniej butności i kłótliwości.
Mateusz Michalak

Orędzie wojenne

Red. Jerzy Domański pisze w felietonie: „Budżet Kancelarii Prezydenta RP już jest rekordowy. I bez sensu”. I postuluje: „Warto pytać pałacowych urzędników, za co im płacimy”. A ja chciałbym zadać pytanie, kto decyduje o ilości pieniędzy przeznaczanych na budżet Kancelarii Prezydenta RP i na inne podobne wydatki.
Józef Brzozowski

Trump jest wynaturzeniem 

USA muszą dominować, trzeba wziąć za pysk wszystkich chinoli, rusów, Madurów i innych – co nie, Donald? Nawet jak zginie 150 mln Amerykanów, to po wojnie pozostanie drugie 150 mln, co wystarczy, by opanować świat. Polska będzie walczyć u boku USA. PiS już złożyło śluby wierności Trumpowi.
Paweł Stawicki

Włącz myślenie

Doganiamy czy nas gonią? To pytanie skierowane do decydentów na 2026 r. wynika z treści, jakie generują stacje telewizyjne. Propaganda sukcesu przerosła okres PRL. Konia z rzędem temu, kto, oglądając programy telewizyjne, rozumie, w co grają i dokąd zmierzają „strony polityczne”. Smutne refleksje budzą ludzie idący 11 listopada z racami i głośno manifestujący patriotyzm czy wycie przez kibiców hymnu państwowego przed meczem. Jest to swoisty przejaw patriotyzmu części społeczeństwa w postaci fobii przeciw wszystkiemu, co inne od wzorca akceptowanego przez nich, i działanie tłumu jak w ustawce. Działania takie są całkowicie sprzeczne z chrześcijańską miłością bliźniego, którą tak szeroko się propaguje.

Dziwne jest, że dotychczas nie opisano sukcesów Polan w wyprawach krzyżowych. Świadczyć to może o poziomie edukacji sukcesorów. Potwierdzają ten stan treści w książce „Wielkie dziedzictwo Polaków”, gdzie napisano: „Książki Tokarczuk ukazują Polskę kołtuńską, zakompleksioną, ksenofobiczną i antysemicką”. Jeżeli nie potrafimy uszanować naszej noblistki, to znaczy, że nie szanujemy siebie. Szacunek do siebie i ojczyzny jest oparty na wspólnej znajomości historii i kultury jako narodowego wyróżnika. Niestety, „historycy” przedstawiają coraz to nowe „wersje”, a kultura rozbija się już na poziomie walki politycznej o kanon lektur szkolnych. Powoduje to coraz głębsze podziały w społeczeństwie oraz postawy kosmopolityczne i nacjonalistyczne, szczególnie wśród młodych.

Życząc decydentom zdrowia i sił do pracy dla dobra wspólnego, dołączam do życzeń fragment z Jana Kochanowskiego: „Wy, którzy Pospolitą Rzeczą władacie, / A ludzką sprawiedliwość w ręku trzymacie; / Wy, mówię, którym ludzi paść poruczono / I zwierzchności nad stadem Bożym zwierzono, / Miejcie to przed oczyma zawżdy swojemi, / Żeście miejsce zasiedli Boże na ziemi, / Z którego macie nie tak swe własne rzeczy / Jako wszytek ludzki mieć rodzaj na pieczy”.

Pamiętajcie – słowa nie ustrzegły Rzeczypospolitej szlacheckiej przed „ostatecznym upadkiem” m.in. przez nadużywanie weta w interesach partykularnych.
Zbigniew Milewski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Teolog od Nawrockiego w RPP

Kumpel tu, kumpel tam. Polityka kadrowa Nawrockiego jest tak prosta jak ustawki kiboli, w których brał udział.

A że kumple z ustawek najczęściej siedzą albo uciekają przed policją, zostaje mu zasób kadrowy z dawnej roboty, czyli z IPN. Oni z bejsbolami wprawdzie nie latali, ale trudno ich zaliczyć do fachowców. Jednego z nich rzucił Nawrocki do Rady Polityki Pieniężnej, do której może nominować trzy z dziewięciu osób. Przez sześć lat jej członkiem będzie Marcin Zarzecki, członek Rady Programowej IPN. Teolog i socjolog religii, związany z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pracował m.in. nad wykorzystaniem internetu do przygotowania „wirtualnej wspólnoty parafialnej”. Tak sobie Nawrocki wyobraża walkę z deficytem budżetowym, makroekonomię, politykę pieniężną i takie tam. Po co kompetencje, liczy się lojalność. I posłuszność.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Dlaczego ludzie tak chętnie nagrywają filmiki na media społecznościowe?

Dr Konrad Maj,
psycholog społeczny, Uniwersytet SWPS

Myślę, że to najłatwiejsze wytłumaczenie: ludzie chcą zdobyć poklask innych, ale niekoniecznie musi tak być. Chętnie też nagrywają filmiki, bo daje im to poczucie bezpieczeństwa i kontroli w stresującej sytuacji. W przypadku ludzkich tragedii wejście w rolę dokumentującego pozwala zredukować lęk i uniknąć bezczynności, a zarazem chroni przed ryzykiem fizycznym czy prawnym, jakie niesie interwencja. Żyjemy w kulturze ciągłej dokumentacji. Jeśli czegoś nie ma na wideo, wielu uznaje, że „to się nie wydarzyło”. Sięganie po telefon stało się normą przy ważnych lub dramatycznych zdarzeniach. Nagrywanie zawęża uwagę, osłabia refleksję i sprzyja efektowi widza: odpowiedzialność się rozmywa, bo „ktoś inny na pewno pomoże”. Ekran działa jak psychologiczna szyba: dystansuje emocjonalnie, dehumanizuje sytuację i zamienia tragedię w kontent. To często forma ucieczki od odpowiedzialności, jednocześnie wpisująca się w społeczną fascynację cudzym nieszczęściem.

Dr Magdalena Łużniak-Piecha,
psycholożka społeczna

Po pierwsze, fascynują nas zdarzenia negatywne, takie jak wypadki, katastrofy, nieszczęścia, bo tak działa mózg. Atawistycznie jesteśmy zaprogramowani, by wyłapywać informacje o zagrożeniach, ponieważ przez tysiące lat to pomagało przetrwać. Dlatego zwalniamy przy wypadkach i dlatego „sprzedają się” złe newsy. Ewolucja cywilizacyjna wyprzedziła ewolucję mózgu, który wciąż reaguje według dawnych schematów. To sprawia, że zamiast uciekać lub pomagać, ludzie się przyglądają i rejestrują zdarzenie. Po drugie, nagrywanie i publikowanie filmów w mediach społecznościowych daje poczucie bycia ważnym, posiadania informacji istotnej dla innych. Z perspektywy racjonalnej to często bez sensu, ale z perspektywy „gadziej” części mózgu stanowi mechanizm głęboko zakorzeniony i trudny do kontrolowania.

Dr Agnieszka Całek,
medioznawczyni, Instytut Dziennikarstwa, Mediów i Komunikacji Społecznej UJ

Odpowiedź jest prosta: bo mogą! Większość użytkowników niemal nie rozstaje się ze smartfonami. A to narzędzia łatwe w obsłudze, niewymagające zaawansowanych kompetencji technologicznych. By efektywnie używać takiego sprzętu, nie trzeba rozumieć, jak on działa. Nagranie wideo i jego publikacja w mediach społecznościowych to kilka ruchów na ekranie. Tworzenie nagrań jest też mniej wymagające czasowo i intelektualnie od przygotowania tekstu. Sam proces pisania już daje szansę zastanowienia się nad przekazem, jego formą i sensem. Dlatego, doceniając możliwości nagrywania i publikowania wideo, warto pomyśleć, czy naprawdę wszystko trzeba rejestrować i zamieszczać w mediach społecznościowych.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Szefernaker – skromny milioner

Jak wygląda dekada Pawła Szefernakera? Zaczął od sukcesu w polityce, bo w 2015 r. został posłem PiS. I od skromnych 15 tys. zł oszczędności. Tyle przynajmniej wtedy zadeklarował. Po 10 latach ten oszczędny polityk wpisał do deklaracji w 2025 r. 1,33 mln zł. Szefernaker może powiedzieć, że w jego partii, czyli PiS, były nie takie kariery finansowe. To prawda. Na szczycie piramidy są Daniel Obajtek, były wójt Pcimia, i Mateusz Morawiecki. Gdzie tam do nich Szefernakerowi z mieszkaniem za 1,195 mln zł plus miejscem garażowym za 40 tys. zł.

Już nie jest posłem, ale szefem gabinetu Nawrockiego. Większa kasa za więcej kłamstw. I większy wstyd.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Omamy Marcina Romanowskiego

Stargane nerwy i panika to stan, w jakim znajduje się dziś Marcin Romanowski. Wynalazek Ziobry i jego zastępca, szerzej znany z licznych afer wokół Funduszu Sprawiedliwości. A najbardziej z ucieczki na Węgry. Czerwone wino i gulasz nie poprawiają mu samopoczucia. To, co mówi dla „Naszego Dziennika”, to jakieś omamy. Choćby takie zdanko: „Działania obecnego kolaboracyjnego, marionetkowego rządu Tuska”. Lub inne: „Luksemburska sędziokracja i neobolszewicy kontynuują marsz przez instytucje”.

Romanowskiemu na kolejne miesiące warto zadedykować to, co sam powiedział: „W Polsce funkcjonuje system, w którym kryminaliści wykorzystują cały aparat państwa, w tym sądy i służby specjalne, do represji wobec tej części opozycji, która najbardziej zagraża tej kryminalnej władzy”. Bardzo trafne. Tak dokładnie było za rządów Ziobry… i Romanowskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Kublik z promocją Syguta

Obsadzony przez PO w roli dyrektora generalnego TVP Tomasz Sygut, grabarz telewizji nibypublicznej, wykazał się poczuciem humoru. Malutkim i – jak na grabarza przystało – wisielczym. W promocyjnej gawędzie z Agnieszką Kublik z „Gazety Wyborczej” pochwalił się, że „TVP przestała być obciachowa”.

No bo jakże telewizja Syguta może być obciachowa, skoro dorabia w niej tyle osób z „Gazety Wyborczej”? A brak krytyki zapewniają Sygutowi liczne ekipy z prorządowych mediów.

Płaci podatnik. I nawet nie wie, za co, bo TVP jest teraz kopią Syguta. Nudna, miałka i politycznie lizusowska.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.