Aktualne
Czy dzieci są dziś mniej samodzielne niż kiedyś ich rodzice?
Dr Magdalena Śniegulska,
psycholożka
Jeśli pomyśleć o dzieciach z mniejszych miast czy wiosek, to jest tam jednak bardzo duża samodzielność i odpowiedzialność. Część tych dzieci potrafi także stanowić duże wsparcie w życiu domowym. Ale jest też grupa dzieci, których rodzice przyjęli model wychowawczy, gdzie zadanie dorosłego polega na tym, aby dziecku ułatwiać życie, bo dzieciństwo to taki czas, w którym w ogóle nie powinno się doświadczać trudniejszych stanów emocjonalnych. Paradoksalnie badania pokazują, że właśnie te dzieci mogą wyrosnąć na ludzi niezwykle lękowych, którzy mają obawy wobec świata zewnętrznego, ponieważ rosną w przekonaniu, że nie poradzą sobie bez rodzica. Tymczasem samodzielność jest bardzo ważna. Już dwulatki domagają się, aby różne rzeczy robić samemu. Samodzielność w działaniu daje poczucie, że w różnych sytuacjach sobie poradzę. Dlatego wywiązywanie się z obowiązków jest istotnym elementem życia psychicznego.
Witold Pizło,
dyrektor Domu Kultury Stokłosy, animator kultury
Z licznych obserwacji, a szczególnie z aktywności na zajęciach plastycznych, można wywnioskować, że dzieci są dzisiaj mniej samodzielne i sprawne pod względem manualnym niż poprzednie pokolenia. Po pierwsze, nie rysują tak dobrze jak dzieci, które nie wychowywały się w erze smartfonów. Po drugie, nie mają takiego zapału do uczestniczenia w zajęciach i trudno u nich o skupienie, nawet jeśli przedmiot, którym mają się zajmować, leży w kręgu ich zainteresowań. Wraz z kadrą dydaktyczną z zaniepokojeniem obserwujemy ten powiększający się deficyt skupienia. Kiedyś dzieci nie potrzebowały tylu przerw. Nie jest to jednak objaw lenistwa, raczej wynik tego, że dziś w lwiej części codziennych obowiązków są wyręczane przez rodziców.
Arkadiusz „Jaksa” Jakszewicz,
stand-uper, animator kultury
Z perspektywy animatora kultury widzę, że komputeryzacja odciąga ludzi od zajęć manualnych. To nie dotyczy tylko dzieci. Pamiętajmy, że to dorośli projektują oprogramowanie i świat, który ulega coraz większej cyfryzacji. Trudno obwiniać dzieci, że siedzą więcej przed ekranem. Szczególnie że ten cyfrowy świat jest zaprojektowany tak, aby wciągać. Poza tym kiedyś dostęp do cyfrowej rozrywki był trudniejszy, np. aby pograć na automatach, trzeba było pojechać do salonu gier, czekać w kolejce. Tymczasem zabawy wymagające zdolności manualnych nie są dzisiaj opłacalne dla biznesu. Na szczęście ciągłe granie też wreszcie się nudzi. Nie warto również uogólniać, że każdy siedzi dziś przy komputerze. Wszystko jest kwestią dawanego dziecku przykładu. Z aktywności analogowych można czerpać nawet więcej radości niż z grania, tylko najpierw trzeba to dziecku pokazać.
E.ON. Firma od wyłączania prądu
Dla szybko rosnącej grupy klientów narzekających na niemiecki E.ON mamy dość brutalną odpowiedź. Nie trzeba było w 2002 r. sprzedawać Stołecznego Zakładu Energetycznego (STOEN) za marne 1,5 mld zł. Niemcy nie chwalą się, ile na tym zarobili. Nie dlatego, że tacy skromni. Po co mają denerwować klientów, którzy miłość E.ON odczuwają w swoich kieszeniach. I wyłączeniach prądu bez ostrzeżenia. Za miesiąc lub dwa opóźnienia w opłacie rachunków. A żeby powtórnie się podłączyć do Stoen Operator, trzeba zapłacić 140 zł. Interes prosty jak konstrukcja cepa, ale jaki dochodowy! A może by tak zamknąć ten etap? Czy nie stać nas, by na polskich klientach zarabiały nasze firmy bez niemieckich pośredników? Napiszcie o tym do redakcji.
Znamy przypadek upartego wysyłania rachunków i informacji osobie, która od pięciu lat nie żyje. Infolinia nic nie daje. Nie ma adresów mejlowych zarządu ani dyrekcji. Niech państwo prezesi Andrzej Modzelewski, Janusz Moroz, Joanna Kępczyńska i Jörn-Erik Mantz się nie lękają – skoro żyjecie z klientów, to musicie z nimi rozmawiać.
Niby-kapitan i nadtrener
Robert Lewandowski jest bezspornie piłkarzem wybitnym. I to mu trzeba oddać. Niestety, choć kibice uwielbiają goleadorów, to piłka nożna jest grą zespołową. A w zespole każdy piłkarz jest ważny. Na boisku najważniejszy jest kapitan reprezentacji. Jakim kapitanem był Lewandowski? Po czynach go poznaliśmy. Choć opaska zaspokoiła jego ego, prawdziwym liderem napędzającym drużynę bywał rzadko. Bardziej aktywny był w sporach z trenerami reprezentacji. Na Nawałce wymusił wymianę Błaszczykowskiego na siebie. O Smudze mówił, że „sami ustaliliśmy, jak gramy”, „trener niby coś mówił, ale może nie bardzo wiedział, co powiedzieć”. Krytykował Nawałkę, Brzęczka i Michniewicza, Santosa i Probierza. Był dla kolejnych trenerów coraz większym problemem. Egoistycznym zadufkiem. Bali się go ruszać, a piłkarze na to patrzyli i grali, jak grali. Warto o tym pamiętać, bo z takim kapitanem nasza dość przeciętna drużyna za daleko nie pojedzie.
25 wybitnych licealistów zostanie wyróżnionych podczas VI Gali Stypendialnej Our Future Foundation!
Już 26 czerwca na Zamku Królewskim w Warszawie odbędzie się VI edycja Gali Stypendialnej Our Future Foundation – jednej z największych polskich organizacji edukacyjnych. Podczas wydarzenia Fundacja nagrodzi 25 licealistów z Polski i Ukrainy, którzy swoimi osiągnięciami naukowymi, sportowymi czy społecznymi znacząco wyróżniają się na tle rówieśników. Mimo tego, że grupa tegorocznych laureatów jest wyjątkowo różnorodna, to łączy ich jeden wspólny cel – studia na najlepszych światowych uniwersytetach takich jak MIT, Stanford, Oxford czy Harvard.
Od wielu lat Our Future Foundation pomaga ambitnej młodzieży z nieuprzywilejowanych środowisk w dostaniu się na wymarzone zagraniczne studia. W tym roku Rada Fundacji wybrała najzdolniejszych uczniów spośród ponad 500 zgłoszeń z całej Polski. Wśród stypendystów znaleźli się m.in. Natalia Widawska, uczennica Akademickiego Liceum Ogólnokształcącego w Kutnie, laureatka międzynarodowych konkursów skrzypcowych, mistrzyni Polski w kickboxingu i finalistka Ogólnopolskiej Olimpiady Historycznej „Losy żołnierza i dzieje oręża polskiego”, a także Tymon Andrzejewski, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego im. E. Dembowskiego w Gliwicach, młody chemik będący liderem zespołu z Politechniki Śląskiej prowadzącego badania nad biodegradowalnymi polimerami do ekologicznych akumulatorów. Wśród stypendystów znaleźli się również laureaci ogólnopolskich i międzynarodowych olimpiad naukowych, założyciele start-upów, młodzi artyści i sportowcy.
“Każdego roku trafia do nas mnóstwo świetnych aplikacji, widzimy, że młode pokolenie jest naprawdę bardzo aktywne i swojego rozwoju nie ogranicza jedynie do zajęć szkolnych. Niestety młodzież z mniejszych ośrodków często nie ma dostępu do tak szerokiej oferty edukacyjnej jak ich rówieśnicy z dużych miast. W dobie kryzysu demograficznego nie możemy pozwolić sobie by wielkie talenty marnowały się ze względu na numer kodu pocztowego czy zamożność rodziców. Dlatego dziś naszą kluczową misją jest wyrównywanie szans w dostępie do edukacji i możliwości rozwoju, a także kształtowanie postaw opartych na solidarności międzypokoleniowej i zasadzie „pay it forward”. Wierzymy, że poprzez wzajemne wsparcie i poczucie wspólnej misji polski kapitał, nauka i jakość mogą zająć należne im miejsce na arenie międzynarodowej.” – mówi Zuzanna Buszman, Przewodnicząca Rady Our Future Foundation.
Stypendyści Fundacji zostaną objęci wsparciem w ramach rocznego Programu Mentoringowego i otrzymają pomoc w pozyskaniu finansowania na studia. Każdy laureat będzie współpracował z co najmniej dwoma mentorami – studentami lub absolwentami najlepszych światowych uczelni. Mentorzy pomogą podopiecznym OFF w wyborze kierunku i uniwersytetu, procesie aplikacji oraz przygotowaniu do rozpoczęcia nauki. Stypendyści wezmą również udział w Rejsie Mentoringowym, podczas którego spędzą siedem dni żeglując po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Podczas Rejsu będą uczestniczyć w interdyscyplinarnych warsztatach edukacyjnych, prowadzonych zarówno przez mentorów, przedsiębiorców, jak i przedstawicieli akademii.
“Czerwcowa Gala Stypendialna OFF to przede wszystkim święto młodych talentów, ale także przestrzeń, w której łączymy siły wokół STEM (Science, Technology, Engineering, Mathematics), wspierając rozwój poprzez mentoring i otwarty dialog z młodym pokoleniem. Wierzymy, że przyszłość rodzi się tam, gdzie inspiracja spotyka się z doświadczeniem, a nauka z odwagą działania.” – mówi dr Magdalena Kandefer-Kańtoch, rzecznik prasowy BP w Polsce.
Galę uświetni obecność liderów administracji publicznej, nauki i biznesu – wicemarszałek Sejmu RP Dorota Niedziela, Dariusz Standerski (Sekretarz Stanu, Ministerstwo Cyfryzacji), prof. Marek Gzik (Sekretarz Stanu w Ministerstwie Nauki), Konrad Gołota (Podsekretarz Stanu, Ministerstwo Aktywów Państwowych), Stefan Krajewski (Sekretarz Stanu, Ministerstwo Rolnictwa), Aleksandra Gajewska (Sekretarz Stanu, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej) Jacek Jastrzębski (Przewodniczący KNF), Marek Orzechowski (Prezes Fundacji Totalizatora Sportowego), Grzegorz Cydejko (Dyrektor Biura Relacji i Komunikacjiy, PZU SA), Andrzej Nowakowski (Country Manager BP Pulse w Polsce), Tomasz Korab (Prezes Eques Investment), Michał Fijoł (Prezes LOT).
„Z ogromną dumą wspieramy VI Galę Stypendialną Fundacji Our Future Foundation – inicjatywę, która nie tylko otwiera drzwi do światowej klasy edukacji, ale przede wszystkim buduje mosty między talentem a możliwościami. Wierzymy, że młode pokolenie zasługuje na szansę rozwoju, niezależnie od miejsca pochodzenia czy sytuacji materialnej. Dzięki programowi mentoringowemu Fundacji, młodzi liderzy z całej Polski otrzymują nieocenione wsparcie w drodze na najlepsze uczelnie świata, a my – jako partner – mamy zaszczyt być częścią tej inspirującej zmiany.” – Monika Jędrzejczak Zastępca Dyrektora Departamentu Marketingu i Reklamy PGE SA.
W tym roku podczas Gali Stypendialnej wystartuje również nowy projekt Fundacji – Future Leaders Forum. Fundacja wyłoni dwudziestu młodych profesjonalistów z międzynarodowym doświadczeniem – wyróżniających się ponadprzeciętnym dorobkiem zawodowym lub naukowym, aby przez następne 12 miesięcy wspierać dalszy rozwój ich kariery poprzez warsztaty, konferencje i spotkania z przedstawicielami polskiego biznesu i akademii. Wśród laureatek programu są m.in. Karolina Sikorska – absolwentka Imperial College oraz Dyrektor Marketingu w Unimot S.A.; Weronika Ślesak – absolwentka University of Oxford oraz współzałożycielka startupu Evolvere Biosciences. Program jest realizowany we współpracy z Fundacją Instytut Studiów Wschodnich i The Polish Leaders’ Foundation oraz w partnerstwie z Pracodawcami RP.
“Od sześciu lat pomagamy zdolnym licealistom, jednak w tym roku chcieliśmy skupić nasz wysiłek również na nieco starszej grupie wiekowej. W Polsce nadal brakuje programów wsparcia dla młodych profesjonalistów na początku kariery. Są to osoby, które mają już pierwsze sukcesy na koncie, ale potrzebują impulsu, by wejść na kolejny poziom rozwoju. Zależy nam, by Future Leaders Forum stało się dla nich nie tylko platformą rozwoju, ale także trampoliną do świata wielkich przedsięwzięć, idei i realnego wpływu.” – mówi Michał Maurycy Mazur, założyciel Our Future Foundation i lekarz.
Our Future Foundation (OFF) to organizacja skupiająca studentów i absolwentów najlepszych zagranicznych uniwersytetów, która za cel stawia sobie budowanie polskiego kapitału ludzkiego w kraju i za granicą. Działania OFF opierają się m.in na programach mentoringowych, poszerzaniu horyzontów edukacyjnych, tworzeniu przestrzeni do dzielenia się wiedzą i nawiązywania relacji oraz pomocy w stawianiu pierwszych kroków karierowych. Od 2019 roku Fundacja pomogła ponad 300 podopiecznym w aplikacji i podjęciu studiów na najlepszych światowych uniwersytetach, takich jak Harvard, Cambridge, Oxford i Yale. OFF zrzesza społeczność ambitnych młodych Polaków w ramach największych wydarzeń edukacyjnych w Polsce, w których uczestniczyło ponad 25 000 uczniów i studentów. Dotychczas Fundacja przekazała ponad 1 000 000 zł na rzecz swoich podopiecznych i ich projektów.
Partnerami Gali są: BP Polska, Akademia Leona Koźmińskiego, Deloitte, Eques Investment, Fundacja Totalizatora Sportowego, Kulczyk Investments, Fundacja GPW, Enea SA, Polska Grupa Energetyczna SA, Binance, Allegro, Polskie Linie Lotnicze LOT, PZU SA, Grupa PKP SA, Westinghouse, Unimot SA, Soonly Finance, Unibep SA, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, PAIH SA.
Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym przez: Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Infrastruktury, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Zdrowia, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Rozwoju i Technologii, Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Klimatu i Środowisko, Ministerstwo Edukacji Narodowej.
Kosiniak-Kamysz i bank rolny
BNP Paribas Bank Polska, Santander BP, Erste Group, Crédit Agricole BP, VeloBank. Francuzi, Hiszpanie, Austriacy… A Polacy? Gdzieś na obrzeżach. Tak wygląda bankowość dla polskich rolników. Chluba i duma eksportowa – dobra i zdrowa żywność. Kto na tym najlepiej zarabia? Francuzi, którzy mają nad Wisłą kilka banków. Czy może być coś głupszego? Kto w polityce wypisze na sztandarze hasło: „POLSKI BANK DLA POLSKICH ROLNIKÓW”, ten zgarnie wyborców. Tylko kompletni durnie mogą patrzeć, jak na miliardach euro z Unii Europejskiej zarabiają banki z tych krajów, które są największymi konkurentami naszego rolnictwa.
Czy zapowiedź premiera Tuska: „Czas na odbudowę narodowej gospodarki, repolonizację polskiej gospodarki, rynku, kapitału”, nie obejmuje rolnictwa? Na to wygląda. Może by wreszcie się odezwał szef PSL Kosiniak-Kamysz? Bo za chwilę zrobi to za niego konkurencja polityczna.
Listy od czytelników nr 26/2025
Darwinizm edukacyjny
Trochę niepoważne są oczekiwania wprowadzenia w Polsce czy choćby zainspirowania polskiego modelu edukacji modelem fińskim. Model fiński funkcjonuje bardzo dobrze, dlatego że jest modelem dla Finów. A Finowie tak mniej więcej się mają do Polaków jak modlitewnik do powieści sensacyjnej. Edukacja nie jest czymś odrębnym, całkowicie niezależnym od systemu społecznego i klimatu kulturowego. Wręcz przeciwnie.
System fiński opiera się na równości w edukacji – każde dziecko ma zapewnione takie same warunki do nauki, niezależnie od miejsca zamieszkania czy socjoekonomicznego statusu rodziców. Nie da się zastosować tego rodzaju zasady w kraju tak całkowicie antyegalitarnym.
W systemie fińskim stawia się na dostępność i jakość edukacji w szkołach, niezależnie od ich lokalizacji, czego nie da się dopasować do Polski, gdzie rozpowszechnione jest przekonanie, że liczą się uprzywilejowane metropolie, a gardzi się „prowincją”, „wiochą”, „Polską B” itp.
Fińska szkoła promuje umiejętności współpracy, a nie rywalizacji. Polacy to egoiści, ceniący umiejętności rozpychania się łokciami i uwielbiający wywyższać się nad bliźnich. Słowo „współpraca” większość z ich musiałaby sobie wyguglować, bo nie wiedzą, co to znaczy.
W Finlandii nauczyciel to fach ceniony, prestiżowy. Wcale nie, jak się niektórym wydaje, z racji wysokich zarobków. Po prostu rozpowszechniona jest świadomość, że są to ludzie w ogromnym stopniu kształtujący przyszłe pokolenia, a tym samym losy kraju. W Polsce poważa się ludzi z kasą, odpowiednimi znajomościami, cwanych i zaradnych, a nie jakichś nauczycieli, o których dość powszechnie się sądzi, że zostali nimi dlatego, że nie nadawali się do lepszej roboty albo nie znali kogo trzeba, by się umościć na poważnej posadzie.
Zatem coś podobnego do modelu fińskiego, owszem, miałoby szansę zaistnieć w Polsce, ale pod warunkiem, że Polacy zamieniliby się z Finami na kraje.
Ewa Golos
Po co nam czołgi?
Lektura artykułu o inwestycjach w uzbrojenie polskiej armii skłoniła mnie do zasygnalizowania kilku kwestii dotyczących naszej Marynarki Wojennej.
Po pierwsze, w wyniku reformy struktury dowodzenia z roku 2014, likwidującej Dowództwo Marynarki Wojennej i stanowisko jej dowódcy, w praktyce nie wiadomo, kto dowodzi Marynarką Wojenną. Czy jest to inspektor Marynarki Wojennej czy też dowódca Centrum Operacji Morskich? Naczelna zasada jednoosobowego dowodzenia w wojsku przestała obowiązywać.
Po drugie, niezrozumiałe są wydatki na wyprowadzenie Marynarki Wojennej ze stanu całkowitego zaniedbania i porzucenia. W 2001 r., po zakupie za ok. 60 mln zł zagranicznej licencji, rozpoczęto w Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni realizację programu „Gawron” – budowę siedmiu korwet wielozadaniowych według niemieckiej koncepcji MEKO A-100. Pominę zawiłości tej budowy od początkowego entuzjazmu do pomysłów MON sprzedaży niedokończonego kadłuba lub dalszej realizacji budowy w sposób bezkosztowy (?). W grudniu 2019 r. przekazano pierwszą, prototypową jednostkę Marynarce Wojennej – ORP „Ślązak”. Ze względu na brak planowanego uzbrojenia rakietowego jednostka została zaklasyfikowana jako korweta patrolowa.
Dalszą realizację projektu „Gawron” porzucono, za to z entuzjazmem przystąpiono do realizacji programu „Miecznik”, to jest budowy trzech okrętów obrony wybrzeża w postaci wielozadaniowych fregat rakietowych. Do realizacji tego projektu w PGZ Stoczni Wojennej, dawnej Stoczni Marynarki Wojennej, zbudowano – jak wieść niesie – największą w stoczniach europejskich halę kadłubową i halę produkcyjną o wartości ponad 300 mln zł. W nich realizowana jest budowa „mieczników”, wspólnie z brytyjską firmą Babcock International, na bazie kupionego od niej projektu fregaty Arrowhead 140, z planowanymi terminami wejścia fregat do służby w latach 2028, 2033 i 2034. Koszt projektu – ok. 15 mld zł.
Zamiast dozbroić „Ślązaka” i zbudować dalszych sześć korwet wielozadaniowych tego typu, zupełnie wystarczających do obrony polskiego wybrzeża Bałtyku, lekką ręką porzucono doświadczenia z budowy jednostki prototypowej, budowanej w istniejącej od lat hali kadłubowo-produkcyjnej oraz doświadczenia z pięciu już lat eksploatacji prototypu. Platforma MEKO pozwala na wszelkiego rodzaju modyfikacje montowanych na niej środków walki. ORP „Ślązak” opuścił halę produkcyjną w 2015 r., umożliwiając budowę kolejnej jednostki. Wniosek – 10 lat już stracono.
Teraz, ogarnięci manią wielkości, będziemy budować trzy fregaty, jednostki do walki – jak się planuje –nawet na Morzu Północnym.
Różnorodność sprzętu i uzbrojenia jest w naszej Marynarce Wojennej przeogromna. Na jej stanie są pojedyncze typy okrętów o różnym uzbrojeniu, różnych środkach walki i różnych, a nawet jeszcze poradzieckich układach napędowych.
Trzeci problem to niekończący się od lat program „Orka”, czyli zakup okrętów podwodnych dla polskiej Marynarki Wojennej. Od trzech lat o śmieszność ociera się dywizjon okrętów podwodnych, mający w swoim składzie jeden okręt podwodny, prawie 40-letni poradziecki ORP „Orzeł”. Żal dywizjonu mającego bogatą i długą, bo aż przedwojenną tradycję, a stojącego obecnie na granicy likwidacji.
We wrześniu 1939 r. najsilniejsze polskie okręty, niszczyciele ORP „Błyskawica”, „Burza” i „Grom”, nie broniły polskiego wybrzeża, a teraz wybrzeża mamy więcej.
Teodor Makowski
Gorycz po wyborach
Mam 92 lata, ale mimo upływu czasu mój umysł sprawuje się jeszcze dobrze. I nic nie zakłóca mojej pamięci i świadomości. Może dlatego właśnie wyniki wyborów prezydenckich tak bardzo mnie przygnębiły. Bo wszystko mnie jeszcze obchodzi. Bo tak wielu moich rodaków przy decyzji wyborczej zignorowało tak ważne cechy charakteru człowieka ubiegającego się o najwyższy urząd państwa, jakimi są prawda i uczciwość, poszanowanie innych i zdolność rozumienia inaczej myślących, no i niewątpliwie – wiedza, doświadczenie i kompetencja.
Śledziłam w telewizji przebieg wszystkich debat wyborczych i wielu spotkań kandydatów z wyborcami. Odniosłam wrażenie, że wielu z nich bez wiary w wygraną chciało tylko wypromować siebie i wejść do polityki nawet bez wiedzy na temat powinności głowy państwa. Sądzę, że nie jestem w tej opinii odosobniona. Ale miałam nadzieję, zbliżoną do pewności, że większość narodu będzie umiała wybrać. Stało się niestety inaczej.
Już samo nazwanie Karola Nawrockiego kandydatem obywatelskim było oszustwem. Był on przecież wymysłem Jarosława Kaczyńskiego, któremu podporządkowane jest PiS. I wszyscy o tym wiedzieli. Nigdy jeszcze nie wypowiadałam się z taką dokuczliwą goryczą po wyborach, a brałam udział we wszystkich. Nawet wystawienie do wyborów Andrzeja Dudy (na którego oczywiście nigdy nie głosowałam) nie było tak dotkliwe.
W istniejącej sytuacji wkrada się lęk. Nie o moje odchodzące pokolenie, ale o przyszłość moich wnuków i prawnuków. Ubolewam, że tak wielu wyborców nie przyswoiło sobie słów wypowiedzianych przed laty przez Władysława Bartoszewskiego, że przede wszystkim trzeba być przyzwoitym. Nie wpłynęły też na decyzję wielu wyborców ostrzeżenia Mariana Turskiego i uczestniczek powstania warszawskiego przed faszyzmem.
Nie należę do weteranów ostatniej wojny, ale doznałam boleśnie mroku hitlerowskiej okupacji, lęku przed bombami. A co najbardziej tragiczne, w wieku 11 lat utraciłam rodziców, zamordowanych przez hitlerowców. Urodzona w Warszawie, po sześciu latach nieobecności w 1945 r. wróciłam do zrujnowanego miasta. Cieszyłam się wolnością. Zawsze, od wczesnej młodości, oprócz domu i rodziny, zajmowały mnie sprawy społeczne i stan mojego kraju. I tak starałam się wychować młodszych.
Próbuję sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego prezydent elekt nazywa swój pisowski obóz patriotycznym, a wyborców Rafała Trzaskowskiego, do których należę ja i moi bliscy – nie. Pewnie dlatego, że dla nas patriotyzm to nie nacjonalizm. Bo od nacjonalizmu do faszyzmu jeden krok. Czy wszyscy o tym wiedzą?
J.M., czytelniczka z Warszawy
PS Jestem z Wami od 15 lat i będę, dopóki będę mogła czytać.
Świat stanął na głowie
Czytałam ostatnio o procesie „Piątki z Hajnówki”, tj. o dzielnych ludziach, którzy ratowali rodzinę uchodźców z siedmiorgiem dzieci, a teraz odpowiadają za to przed sądem. Dzieci nie były młodymi mężczyznami, którzy przyszli gwałcić polskie kobiety, ponieważ najstarsza córka ma w tej chwili 20 lat. Jak zmienił się nasz system wartości i jak działa nasza sprawiedliwość, skoro osoby zachowujące się zgodnie z ogólnie przyjętymi europejskimi, a przede wszystkim chrześcijańskimi normami są karane, za to człowiek wykorzystujący słabość niepełnosprawnego, lichwiarz, bijący się w ustawkach, może sutener, z kawalerki ląduje w Pałacu Prezydenckim? Czy to naprawdę jest bohater, wzorzec dla naszych dzieci? Jestem seniorką i osobą niepełnosprawną i obawiam się takich opiekunów. Społeczeństwo cywilizowane powinno chronić słabszych, a nie wspierać brutalną przemoc. Czytałam, że w którymś kraju skandynawskim pani minister musiała się podać do dymisji, bo kupiła chustkę za służbowe pieniądze.
Jest mi ogromnie przykro, że premiuje się przestępstwa, a osoby wykazujące się prawdziwym człowieczeństwem stają przed sądem w charakterze oskarżonych. Nie rozumiem tej połowy społeczeństwa, która obdarza zaufaniem człowieka z tyloma zarzutami. Dobro powinno się wynagradzać, a zło karać.
Teresa Dederko
Codziennie Polityczne Kłamstwa
Jedni i drudzy (PO i PiS) w swojej arogancji nie zwracają uwagi na zwykłych ludzi. Mają eleganckie limuzyny, więc nie rozumieją problemu, a wykluczenie komunikacyjne to problem nie tylko mieszkańców wsi. Zamiast dążyć do stworzenia siatki połączeń, tak by z każdej wsi był co godzinę bus do gminy, z każdej gminy do powiatu i z każdego powiatu autobus lub pociąg co godzinę do województwa, a te województwa połączone między sobą i Warszawą, to oni ubzdurali sobie megalomański CPK. CPK jest potrzebny, ale w drugiej kolejności.
Józef Brzozowski
Seniorzy usychają z pragnienia
Bez przerwy słyszymy, że należy odpowiednio nawadniać organizm. Dotyczy to zwłaszcza seniorów, którzy z reguły za mało piją. Kiedy jednak senior kupi sobie np. wodę Żywiec Zdrój Minerals+ z magnezem i cynkiem, nie da rady odkręcić zakrętki, nawet za pomocą jakiegoś narzędzia. Jeśli nie pomoże silny wnuczek albo sąsiad, senior może uschnąć z pragnienia. Problem dotyczy oczywiście nie tylko tej wody, ale też wielu innych napojów. Może czasem, zamiast wydawać pieniądze na coraz bardziej efektowne etykiety, warto pomyśleć nad uczynieniem swojego produktu przyjaznym dla seniorów?
Katarzyna Leśniewska
Jak się odnaleźć w portalu ZUS?
ZUS zachęca, aby do kontaktów z tą instytucją wykorzystywać portal eZUS. Słusznie, ale konia z rzędem temu, kto bez problemu odnajdzie tam poszukiwane informacje. Co więcej, emeryt, który zgodnie z zachętami państwa nadal pracuje, by podwyższyć swoją emeryturę, będzie miał duży problem ze złożeniem wniosku o jej przeliczenie. Na portalu takiego wniosku nie znajdzie. Dopiero dzwoniąc na infolinię, dowie się, że musi wypełnić tzw. wniosek ogólny POG. Nie wyśle go jednak od razu. Podczas kolejnej rozmowy na infolinii zostanie poinstruowany, że musi zapisać wniosek w dokumentach roboczych, ponownie go otworzyć i dopiero wtedy będzie mógł go wysłać. Niby prosta sprawa, a straci się wiele czasu, bo dodzwonić się na infolinię ZUS nie jest łatwo.
Agata Czermańska
Co dobrego spotkało uczniów w tym roku szkolnym?
Aneta Korycińska,
Baba od polskiego, nauczycielka
W roku szkolnym 2024/2025 uczniów spotkała jedna ważna zmiana na plus: tuż przed jego rozpoczęciem skreślono 25 lektur z podstawy programowej szkół ponadpodstawowych. Dzięki temu liczba możliwych pytań na maturze ustnej spadła z ponad 100 do 68. „Chłopi”, „Inny świat”, „Potop” omawiane są we fragmentach, co nie stwarza ryzyka błędu kardynalnego. Z listy zniknęły m.in. „Kordian”, „Konrad Wallenrod”, „Gloria victis”, „Madame” czy „Romeo i Julia”. Egzamin ósmoklasisty również uproszczono: obowiązuje tylko kilka ksiąg „Pana Tadeusza”, „Quo vadis” i „Syzyfowe prace” – wszystkie we fragmentach.
Nie trzeba znać „Śmierci pułkownika”, „Żony modnej” ani „Sonetów krymskich”.
Konstanty,
uczeń VI klasy
Ten rok przypominał powtórkę materiału z poprzedniej klasy z drobnym rozszerzeniem. Ucieszyło mnie to, bo nie miałem w tym roku z tego powodu specjalnie dużo do nauki. Z drugiej strony z tego samego powodu ten rok szkolny się dłużył. Drugi plus to fakt, że nadal nie mamy prac domowych, ale nauczyciele trochę nas straszą, że kolejne dwie klasy to już nie będą przelewki, bo czeka nas egzamin klas VIII.
Sławomir Broniarz,
prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego
To na pewno był spokojny rok, jeśli chodzi o emocje towarzyszące tematowi edukacji. Dla uczniów najważniejsze było podtrzymanie, niefortunnej z punktu widzenia nauczycieli i części rodziców, decyzji o ograniczeniu prac domowych. Część uczniów musiał ucieszyć fakt, że ocena z religii i etyki nie będzie uwzględniana w średniej. Jednak każdy kij ma dwa końce. Niektórzy pewnie są zawiedzeni, że nie mogą podnieść sobie średniej
Dutki z maszkaronów
Wśród najbrzydszych polskich miast w czołówce szpetoty i bezguścia jest Zakopane. Tam od lat nic nie ogranicza pomysłowości ani bezczelności miejscowych deweloperów, architektów i prawników. Na Podhalu mówią, że wśród górali prawo budowlane jakoś się nie przyjęło. A władze samorządowe i instytucje państwowe wobec tej hucpy są bezradne. Może nowy i młody burmistrz Zakopanego Łukasz Filipowicz przełamie tę ponurą epopeję? Na razie biznes z gigantycznymi zyskami kwitnie. Na przykład za metr kwadratowy w apartamencie trzeba zapłacić 50-70 tys. zł. A wszystko oblane patriotycznymi hasłami.
Na Podhalu patriotyzm jest szczególnego typu. Im głośniej o nim górale godajo, tym bardziej trzeba pilnować portfela. Jak naciągaczy goniono w starostwie, to pozwolenia załatwiali w województwie. A kto był wojewodą małopolskim za czasów PiS? Piotr Ćwik. Znajdziecie go w kancelarii prezydenta Dudy.
Raj pedofilów
Podkarpacie to kraina wyznawców Karola Nawrockiego i bastion najtwardszych prawicowców. A jednocześnie eldorado dla pedofilów w sutannach. Ofiar ich chuci jest tam w bród. Jak nie dziewczynki, to chłopcy. W samym Krośnie jest dziewięć parafii, więc archidiecezja przemyska skorzystała z okazji i nie podała, w której ksiądz tak skutecznie zajął się 15-latką, że ta wymaga pomocy specjalistów. Duchownemu za to, co robił, grozi od dwóch do nawet 15 lat więzienia. Jego kolega, ks. Dominik R., były wikary ze Święcan, został już skazany na pięć lat więzienia. Zabawiał się z pięcioma chłopcami. Nagrywał z nimi filmy pornograficzne, dokładnie sprawdzał, „czy nie mają kleszczy”. Podkarpacki kler ma podobnych afer wiele. Korzysta z łatwego dostępu do dzieci, bo może. Kiedy tamtejszy pobożny lud go pogoni?









