Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Od czytelników

„Teoria względności” w polityce

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP, nasuwa szereg refleksji nad „pamięcią narodową” kształtowaną przez polityków a nie osoby mające wiedzę w danym obszarze.  Przez ok 70  lat „publicznego” milczenia nt  Wołynia ze względów

Aktualne Przebłyski

Morawiecki für Deutschland

Każdy człowiek ma dwie półkule mózgowe. Były premier Mazowiecki też ma dwie. Tyle że gdy u większości ludzi obie współpracują za sobą, to u Morawieckiego każda sobie rzepkę skrobie i robi co innego. Jeden Morawiecki przez całe lata uporczywie atakował Niemców, że za mało wydają na zbrojenia, że wożą się na plecach innych państw, w tym oczywiście Polski.

Był skuteczny, bo Niemcy przejęli się polskimi naciskami i otworzyli kurek z euro na militaria. Wtedy uruchomiła się u M. druga półkula. I pisowski bonza zaczął jęczeć, że gdy Niemcy przeznaczą na zbrojenia 5% PKB, to nie możemy być naiwni. Berlin porzuca pacyfistyczne pozory. Rychło w czas mu to przyszło do głowy. Nawet jak na pisowca Morawiecki wykazał się wyjątkową głupotą. On, Kaczyński i cała niegrzesząca mądrością reszta klasy politycznej mogą sobie pogratulować. Mają pewne miejsca w czołówce „Almanachu głupoty polityków”.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Śmiszek i dolce vita

„My, politycy, mamy swoje ego. My, politycy, chcemy, by nasza osoba była zawsze podziwiana”. Któż mógł to powiedzieć? Ekshibicjonista, zakochany w sobie narcyz albo po prostu ktoś z obozu patologii politycznej. Wszystko razem w jednej osobie. Europarlamentarzysta Krzysztof Śmiszek, partner Roberta Biedronia, też europosła, w przerwie między wojażami po świecie wpadł do „Super Expressu”. I plótł te farmazony z rozkoszną minką. Wydaje mu się, że jest politykiem. Myli się, i to bardzo. Dla wyborców, którzy go poparli, jest już

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Konsul, którego chwalą

Nic nie jest proste. Polska prawica, pisaliśmy o tym wielokrotnie, ma obsesję na punkcie tych, którzy studiowali w ZSRR, a zwłaszcza studentów MGIMO. Jest też szczególnie uczulona na urzędników, którzy zaczynali pracę w Polsce Ludowej, woła, że to funkcjonariusze Jaruzelskiego i stanu wojennego.

Ale jest wyjątek. To Krzysztof Świderek. Otóż ukończył on studia z tytułem magistra inżyniera (1986) oraz studia doktoranckie z tytułem doktora nauk technicznych (1992) na Uniwersytecie Budownictwa i Architektury w Charkowie. Owszem, nie jest to MGIMO ani Moskwa, ale jednak ZSRR! Dla prawicy to wystarczy, już jest podejrzane. Tak jak i to, że w roku 1986 Świderek podjął pracę w Urzędzie Wojewódzkim w Kaliszu.

Ale, jak się okazuje, te wszystkie „grzechy” nie są ważne, ba, okazały się zaletą, bo gdy Krzysztof Świderek trafił wreszcie do MSZ, zabłysnął jako konsul, specjalista od Wschodu.

Zaczynał pracę w roku 1998 w ambasadzie w Kazachstanie. Potem przeniesiono go do Kijowa, gdzie kierował wydziałem konsularnym, a w latach 2001-2003 pełnił obowiązki konsula generalnego. Wtedy błysnął talentem jako człowiek, który potrafi rozmawiać i z miejscowymi Polakami, i z miejscowymi władzami, a w dodatku umie pokierować budową konsulatu w Odessie.

Kolejne lata to kolejne placówki. Był szefem konsulatu w Mińsku, w roku 2009 organizował pracę nowo utworzonego konsulatu w Winnicy, a w latach 2017-2025 był konsulem generalnym w Irkucku.

Można rzec, że w swojej karierze otrzymywał najtrudniejsze placówki, mało wdzięczne i wymagające, i wzorowo je prowadził. To powszechna opinia. Gdy w roku 2017 Świderek stawał przed sejmową Komisją Łączności z Polakami, jej ówczesny przewodniczący Jan Dziedziczak

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Mioduski – idol żylety

Dariusz Mioduski, właściciel Legii Warszawa, to w polskim futbolu figura symboliczna. Co roku są szumne zapowiedzi podboju Europy. I przaśny real na co dzień. Prościutka metoda działania. Kupić gdzieś piłkarza możliwie tanio, podpromować w Legii i sprzedać. Wszyscy piłkarze, którzy choć trochę się wybili, zostali sprzedani. Protestują kibole, którym Mioduski oddał tzw. żyletę. Cicha ajencja trybuny nie pomogła. Żyleta robi, co chce. A głównie wiesza obelżywe hasła z repertuaru skrajnej prawicy. Nie oszczędza też samego Mioduskiego.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Pytanie Tygodnia

Czy internet skazuje na hejt?

PROF. MAREK KOCHAN,
medioznawca, USWPS

Stanowczo nie zgadzam się z tezą, że internet skazuje na hejt, ponieważ w sieci możemy komunikować się życzliwie, z szacunkiem dla rozmówcy i odbiorców. Sama obecność w internecie nie wymusza z automatu konkretnych zachowań na użytkowniku. Problemem jest to, że w internecie istnieje przyzwolenie na hejt. Po pierwsze, agresywne zachowania językowe pojawiają się tam, gdzie nie ma nad tym żadnej kontroli, np. moderacji na forach. Po drugie, kiedy publiczność aprobuje takie zachowania, można powiedzieć, nagradza tych, którzy komunikują się w sposób agresywny. Po trzecie, w Kodeksie karnym jest kilkanaście artykułów, które mówią o znieważaniu i zniesławianiu innych ludzi. Problemem jest egzekwowanie prawa. Uważam, że w internecie możemy komunikować się dobrze, ale musimy podjąć pewien wysiłek, aby ulepszyć tę komunikację. Nie tylko dawać samemu przykład, lecz także reagować, gdy ktoś narusza reguły. Potrzeba tu pewnej pracy wychowawczej.

 

ANNA RYWCZYŃSKA,
kierowniczka Działu Profilaktyki Cyberzagrożeń NASK

Internet jako narzędzie silnie oddziałuje. W sieci wiele zjawisk, także tych złych, przybiera na sile. To, co dzieje się w internecie, jest często odzwierciedleniem tego, co wydarza się „w realu”. Z badań wiemy, że internetowa przemoc narasta. A Polska jest w czołówce krajów, gdzie dziecko styka się z sytuacjami przemocowymi, do których dochodzi w świecie online. I chociaż zawsze winę ponosi hejter, to jednak dzięki pewnym narzędziom możemy zminimalizować ekspozycję na hejt i w ten sposób się chronić. Naczelną zasadą jest pilnowanie swojej prywatności i niedzielenie się wszystkim, co się dzieje w naszym życiu. Powinniśmy też edukować dzieci, uczyć, jakie konsekwencje niesie hejt. I rozwijać w nich empatię, a także krytyczne myślenie.

 

ŁUKASZ GIEREK,
prezes Fundacji Hejt OFF

Z technologicznego punktu widzenia hejt nie istniałby bez internetu, ale patrząc emocjonalnie i życzeniowo, internet mógłby istnieć bez hejtu. Hejt istniał od zawsze – kiedyś mówiliśmy na to obrażanie, oczernianie, podłość, nienawiść, szczucie. Problem z hejtem w internecie jest taki, że informacja szybko się rozprzestrzenia. Gdybyśmy cofnęli się do lat 90. zeszłego wieku i nauczyciel w podstawówce przewróciłby się, oblewając kawą uczennice, jednocześnie wybijając sobie ząb, mówiłoby o tym może pół osiedla. Dziś, gdy coś takiego zostanie uchwycone telefonem, staje się wiralem, który oglądają tysiące osób. Pojawiający się przy tym wysyp niecenzuralnych komentarzy sprawia wrażenie, że internet skazuje na hejt. W sieci często zapomina się o dobrym wychowaniu. Jeden z moich ulubionych komentarzy pod postem aktorki Joanny Koroniewskiej brzmiał: „Nie jest Pani ładna, ale to jest tylko moje zdanie”. Czy zdarzyło się państwu wypowiedzieć powyższe zdanie, stojąc na przejściu dla pieszych?

 

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

List od czytelnika

WARTO PAMIĘTAĆ  Z REFLEKSJĄ!

24 lata temu na łamach lokalnej prasy, Gazety Myślenickie /23.08.2001.r./j pożegnałem Posła na Sejm z SdRP Andrzeja Urbańczyka słowami cyt. „Żegnaj mistrzu i Kolego”. Niezapomniany Poseł Andrzej rzecznik prasowy klubu parlamentarnego SLD będąc na urlopie zmarł tragicznie ginąc w wodach morza Jońskiego 7 sierpnia 2001 roku. Byłem Jego społecznym asystentem. Wraz z grupą członków myślenickiej SdRP zorganizowaliśmy pierwszą terenową filię Jego  biura parlamentarnego w Myślenicach, którą Andrzej osobiście otworzył 1 marca 1994 roku w towarzystwie Przewodniczącego Rady Wojewódzkiej SdRP w Krakowie dr Januszem Gąciarzem. Od tego momentu Poseł Urbańczyk był częstym gościem w naszym mieście. Spotkania z Andrzejem które miałem przyjemność współorganizować i zaszczyt prowadzić były zawsze miłą koleżeńską rozmową o sprawach ważnych dla kraju, dla ludzi lewicy, dla myśleniczan. Nigdy nie zapomnimy Jego mądrych wyważonych słów, nie rzadko krytycznych  pod adresem naszej partii ale mówionych z wielką kulturą polityczną i taktem. Zapraszał do nas wielu wybitnych ówczesnych polityków jak np. Marszałka Sejmu Józefa Oleksego, szefową biura Prezydenta RP Danutę Waniek i wielu Posłów by porozmawiać o stosunkach politycznych w naszym kraju. Wiele ważnych spraw dla myśleniczan i samego miasta Andrzej pomagał rozwiązywać. Wyróżniała GO w polskim parlamencie przykładna kultura polityczna którą doceniali również przeciwnicy polityczni.   Wielką sztuką jest umieć rozmawiać z często  ortodoksyjnym przeciwnikiem z szacunkiem ,bez kłótni w czym  Andrzej był mistrzem. Tej umiejętności brakuje aktualnie wszędzie i na każdym szczeblu władzy państwowej i samorządowej w naszym kraju. W pierwszą rocznicę Jego śmierci zorganizowaliśmy w Myślenicach Dzień Kultury Politycznej zwracając uwagę na jej brak w naszym kraju.

W tym dniu odsłoniliśmy tablicę pamiątkową Posła Andrzeja Urbańczyka z odlewem Jego głowy autorstwa prof. Bronisława Chromego .Tablicę zamontowaliśmy na elewacji jednego z budynków na myślenickim rynku gdzie mieściła się właśnie filja Jego biura poselskiego i siedziba władz powiatowych SdRP a potem SLD. Na tablicy zamieściliśmy powiedzenie Andrzeja cyt.: „STARAM SIĘ ZROZUMIEĆ ŚWIAT I ZWYKŁYCH LUDZI”. Takiej refleksji brakuje dzisiejszej klasie politycznej. Powinni przychodzić pod tą tablicę w ubraniach pokutnych by przypomnieć sobie o kulturze politycznej.

Niestety nawet lewica o swoim koledze zapomniała. Jej rachityczny chór sejmowy trochę słychać. Szczególnie alty i soprany bo basy robią za dyrygentów. Obok nich jak zwykle na obrotowej scenie fałszuje ludowa kapela z solistom Sawickim i kierownikiem festiwalu Hołownią. Ale co można się spodziewać po kościelnych muzykach? Chór lewicy moim zdaniem powinien mieć jednego dyrygenta a najlepiej dyrygentkę. Szanowni Państwo przypomnijcie sobie Waszego kolegę i zgłoście propozycję do Pana Marszałka  Sejm RP by polski Sejm  ustanowił dzień 7 sierpnia/śmierć Andrzeja/ Dniem Kultury Politycznej w naszym kraju. Kulturę polityczną trzeba promować skoro nie wystarcza zwykła etyka. Powinniśmy wyróżniać i nagradzać za kulturę polityczną wybitnych w tej dziedzinie ludzi. Może ktoś z Was podejmie tą propozycje bo kiedyś niestety została zlekceważona.
Jerzy Krygier, Myślenice

 

Aktualne

80 lat Perły wśród festiwali – Festiwal Chopinowski w Dusznikach-Zdroju

Niewiele  jest miejsc, w których pozostały ślady pobytu Fryderyka Chopina, a jeszcze mniej takich do których pielgrzymują  artyści z całego świata. Takim genius loci  są Duszniki-Zdrój, dawny Kutrhaus dzisiaj nazywany Dworkiem Chopina. To tutaj wystąpił Fryderyk Chopin, a jego

Aktualne Przebłyski

Magnat Sakiewicz

Skoro Telewizja Republika umacnia się na rynku, warto wiedzieć, kto jest jej właścicielem. W akcjonariacie spółki trzykrotnie widzimy Tomasza Sakiewicza. Po raz pierwszy w Słowie Niezależnym, które ma w Republice 23,2% akcji. Wspólnikiem tej spółki jest oprócz Sakiewicza spółka Srebrna (PiS). Po raz drugi Sakiewicz jest wspólnikiem w Niezależnym Wydawnictwie Polskim, które ma w Republice 20,8% udziałów, a jest wydawcą „Gazety Polskiej”. A trzeci raz jako osoba fizyczna Sakiewicz w Telewizji Republika ma 16,1% udziałów. Pozostali akcjonariusze Republiki to przy nim drobnica. Pod bokiem Kaczyńskiego Sakiewicz wyrósł więc na magnata medialnego. Teraz chętnie by zastąpił prezesa.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Prezydent podważalny

Do tych, którzy opisują Karola Nawrockiego jako „prezydenta domniemanego”, dołączył prof. Marcin Matczak z określeniem „prezydent podważalny”. Dlaczego tak? Bo może się zdarzyć, że umocowanie Nawrockiego do sprawowania urzędu zostanie podważone. Na przykład gdy Trybunał Konstytucyjny zacznie działać w nowym składzie i uzna, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest sądem, gdyż została powołana na podstawie wadliwych przepisów. Co będzie wówczas z jej decyzją w sprawie wyboru Nawrockiego? I co z późniejszymi decyzjami eksboksera prezydenta?

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.