Aktualne

Powrót na stronę główną
Aktualne Przebłyski

Nadbereżny nie chce kasy dla huty

Takiego szpagatu nie potrafi zrobić nawet zawodowa tancerka. A wymaganie tego od mężczyzny w sile wieku pachnie sadyzmem. Kto się znęca i nad kim? Prezes Kaczyński nad Lucjuszem Nadbereżnym, prezydentem Stalowej Woli. Zmusił Nadbereżnego, by połknął własny język i gardłował przeciw programowi SAFE. I prezydent miasta, w którym Huta Stalowa Wola ma wielkie problemy, odrzuca pomoc w postaci wielu miliardów złotych.

Nawet jak na PiS, które na polecenie Kaczyńskiego potrafi być chórem głoszącym kompletne brednie, postawa Nadbereżnego to istne horrendum. Rekord lizusostwa wobec prezesa i nielojalności wobec huty i mieszkańców miasta.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Zmiana, czyli numer 2

Ta zmiana, zapowiadana już sporo wcześniej, jest głębsza, niż w pierwszej chwili się wydaje. Oto Henryka Mościcka-Dendys zastąpiła Rafała Wiśniewskiego na stanowisku dyrektora generalnego i szefa służby zagranicznej. Z pozycji wiceministra, a była jedną z sześciorga, przeszła na pozycję szefowej zasobów kadrowych MSZ. A jeśli do tego dodamy, że Radosław Sikorski nie przejawia zapału do zajmowania się personaliami, bo inne sprawy go interesują, te wielkie, oznacza to, że de facto Mościcka-Dendys stała się osobą numer 2 w MSZ. Bo ludzie od niej zależą.

Jej awans jest także czytelnym sygnałem, co będzie dalej. Rafał Wiśniewski już raz, w latach 2007-2010, czyli za pierwszego Sikorskiego, był dyrektorem generalnym MSZ. Potem – ambasadorem w Danii. A gdy nastały czasy PiS, wrócił do centrali. No i tu przez osiem lat był osobą poniewieraną. Przejęcie przez niego stanowiska dyrektora generalnego i szefa służby zagranicznej zapowiadało więc zmiany, przegląd kadr i przyjrzenie się nominatom PiS, licznym w MSZ.

Było zwiastunem miotły.

Różne są oceny jego działań, jedni twierdzą,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 10/2026

Złoto wypiera dolara

Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł red. Marka Czarkowskiego o naszym polskim złocie. Ostatnimi czasy narodowa, „ozłocona” waluta zyskuje na światowym rynku i wkrótce będzie wśród najsilniejszych na świecie. Cieszy to Polaków wyjeżdżających na wakacje za granicę, martwi niestety eksporterów, bo mocna waluta to kłopot dla kupujących. No cóż, radujemy się „złotym polskim złotym”, choć perspektywa przyjęcia wspólnej europejskiej waluty, czyli pogłębienia integracji gospodarczej wewnątrz UE, oddala się w nieokreśloną przyszłość. A jak to z tym złotem było? Od początku dwóch kadencji Glapińskiego nabyliśmy w 2018 r. 25 ton, w 2019 r. 100 ton i pod koniec 2022 r. NBP dysponował nieco ponad 228 tonami złota, gdy nagle, w 2023 r., nabyto kruszcu aż 130 ton, zwiększając jego zapasy o więcej niż połowę. Owszem, pomysł okazał się niezły, bo wojna na Ukrainie bynajmniej nie wygasa i złoto, mimo pewnych fluktuacji, ciągle zwyżkuje, ale przecież powód tego „zakupowego skoku” był inny. Oto jeszcze w lipcu 2023 r. prezes NBP sygnalizował, że bank zamierza przekazać do budżetu państwa 5 mld zł. I nagle, po przegranej PiS, okazało się, że wynik zysków banku „na papierze” jest ujemny!

Już wtedy obserwowaliśmy rekordowe ceny złota, które eksperci wyjaśniali m.in. nasilonymi zakupami kruszcu przez banki centralne, w czym Polska konkurowała jedynie z Chinami. I w gruncie rzeczy o to chodziło – po co się dzielić z Tuskiem pieniędzmi, które miały wspierać rząd PiS? No i tak kupujemy, kupujemy…
Filip Ratkowski

 

Od dekad występuje prosta zależność. Banki centralne kupują złoto na końcu cyklu wzrostowego, a sprzedają na dołku. Przykład pierwszy z brzegu – Bank of England sprzedał sporą część rezerw złota w 1999 r. Ponownych zakupów dokonał 25 lat później.
Piotr Malesa

 

Z perspektywy wieku

Dziwne, że taki mistrz słowa jak prof. Jerzy Bralczyk nie poznał się na genialnym tekście piosenki prof. Jana Tadeusza Stanisławskiego śpiewanej przez Andrzeja Rosiewicza. Tam przecież nie o długość słów chodzi (skądinąd zabawna myśl!), tylko o domyślne „już” przed „połową”. Ma sens.
Piotr Perczyński

 

Jak myśli Rosja?

Jestem w lekkim – na szczęście pozytywnym – szoku po przeczytaniu rozmowy z prof. Andrzejem Wierzbickim. Mam tylko nadzieję, że nie rzuci się zaraz na niego sfora zaślepionych rusofobią „łowców onuc”. Bardzo ciekawy wywiad i wiele trafnych diagnoz.
Robert Śmigielski

 

Zagadka weterynarii

Liczba lekarzy weterynarii nie spada, wręcz przeciwnie – stale rośnie, zwłaszcza po otwarciu nowych wydziałów medycyny weterynaryjnej. Problemem jest pozostawanie w zawodzie dłużej niż kilka lat. Ja studia na medycynie weterynaryjnej kończyłam 18 lat temu i już wtedy cały czas mówiło się o „nadprodukcji” lekarzy weterynarii. Straszono nas też, że dla wszystkich nie znajdzie się praca.
Marta Posim-Kosmowska

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Koszmarne figurki

Jak szybko wydać 351 tys. zł, w tym 340 tys. z Rządowego Programu Odbudowy Zabytków? Jest gmina, która pokazała, że można to zrobić bez sensu i jeszcze się ośmieszyć. Tak jak włodarze gminy Kornowac (woj. śląskie). Wystarczył im rok, by odrestaurować 15 przydrożnych krzyży. Takich, co już swoje przeżyły. Z metrykami od 100 do 150 lat. Wszystko odbyło się w zgodzie z przepisami. Przetarg wygrała prywatna firma z Raciborza. Miała referencje i poparcie z parafii. Ozdobne ogrodzenia i utwardzenia z kostki granitowej zrobiła bez zarzutu. Gorzej, a wręcz tragicznie, poszło jej z figurkami. Wyszpachlowane i pomalowane wyglądają koszmarnie. Jak dekoracje do filmów o potworkach.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Raptusy to nie są

Przeciwnicy długiego szefowania powołują się na przypadek Jacka Bromskiego, który kierował Stowarzyszeniem Filmowców Polskich od 1996 r. do 2024 r. Zaczął tak dobrze, że wiele razy był wybierany na prezesa. A jak kończy? Ministerstwo Kultury złożyło do prokuratury zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu narażenia SFP na szkodę o wartości co najmniej 13,3 mln zł. Pieniądze nie trafiły do artystów. Prezes dostał 3,7 mln zł, a dyrektorka biura ponad 4,5 mln zł. Ponad milion poszedł na alkohol.

Trudno resort kultury zaliczyć do raptusów. Działa raczej w tempie wozu ciągniętego przez leciwą szkapę. W marcu ub.r. poinformowali o wynikach kontroli w SFP i już po 11 miesiącach złożyli zawiadomienie do prokuratury. Może zaczęli się bać, że jakiś prokurator zajmie się nimi.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Proste rady Karnowskiego

Dziękujemy za cierpliwość. Wszystkim. A najbardziej tym, którzy czekali na ciąg dalszy wynurzeń Jacka Karnowskiego z „Sieci”. Nie wiemy, co tam biorą, ale skutki są… oszałamiające. W „10 postulatach za życiem” Karnowski zaproponował m.in. progresywne programy socjalne, tzn. 800 zł na pierwsze dziecko, 1,6 tys. zł na kolejne, 2,4 tys. zł na trzecie itd. Do tego oczywiście powstrzymywanie laicyzacji życia społecznego. Karnowski wierzy, że w ten sposób uda się wywołać postawy prorodzinne i prodzietnościowe. Jakie to w sumie proste. Więcej kasy i więcej zakazów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Od czytelników

Listy od czytelników nr 08/2026

Zamach na światowy porządek

Artykuł prof. Grzegorza W. Kołodki („Przegląd” 5/2026) jest o tyle wymowny, że autor operuje głównie faktami uzasadniającymi imperialną politykę USA od 1953 r., zawsze przyozdobioną hasłami obrony demokracji i uciśnionych ludów. Ostatnio prezydent Trump, rekwirując wenezuelską ropę wartości 500 mln dol., użył podobnego argumentu, dodając przemytników i zbrodniarza Madura, prezydenta demokratycznego państwa. Na doktrynie Monroego mniej więcej zasadza się polityka Stanów Zjednoczonych. Widząc lizusostwo wobec władz USA nie tylko Tarczyńskiego i Nawrockiego oraz Kancelarii Prezydenta, można zaryzykować pytanie, czy prezydent USA wykorzysta poddańczą postawę polskiej prawicy i „poprosi” o możliwość stacjonowania wojsk amerykańskich na terenie tzw. Przesmyku Suwalskiego, tłumacząc to koniecznością obrony Polski przed inwazją ze wschodu, a myśląc głównie o bogatych zasobach metali ziem rzadkich. Dla porządku dodajmy, że część Podkarpacia już jest jakby amerykańska.

Kilka zdań na temat pominięcia prezydenta Trumpa przy przyznawaniu Pokojowej Nagrody Nobla. Uzasadniając własne zachcianki, prezydent Trump pisze w liście do premiera Norwegii oraz głosi niczym papież urbi et orbi, że dzięki niemu zakończyło się w zeszłym roku osiem wojen. Na szczęście nie wlicza w to wojny w Ukrainie, którą raczej podsyca, niż gasi, niemiłosiernie zwodząc Ukraińców i okłamując światową opinię publiczną, że pokój tuż, tuż. A wojnę w Strefie Gazy tak skończył, że codziennie Izrael morduje dziesiątki Palestyńczyków za amerykańskim pozwoleniem. Jak zakończył Trump pozostałe wojny, tłumaczy kmdr Maksymilian Dura („Angora” 6/2026): tak naprawdę nie skończył żadnej wojny. „W zderzeniu z faktami przyozdabianie osobowości Trumpa niczym choinki ośmiesza i rozbiera do naga światowego przywódcę”. Red. Jerzy Domański: „To zawodowy oszust i kombinator. Swój majątek zbudował na przekrętach”. „Pomarańczowy potwór”, pisze red. Roman Kurkiewicz. „Donald Trump to dyktatorski i imperialistyczny w swoich zapędach maniak”, twierdzi prof. Grzegorz W. Kołodko. Jakby mało było „laurek” na temat skorumpowanego imperialisty, warto dodać opinię obecnego wiceprezydenta J.D. Vance’a sprzed wyborów: „Trump to Hitler Ameryki”.

Czy wobec tego powinniśmy bać się postępowania prezydenta USA wobec naszej ojczyzny? Myślę, że dopóki władzy prezydenta Nawrockiego i jego otoczenia nic nie grozi, będziemy w miarę bezpieczni. Inaczej Kaczyński z Nawrockim ośmielą się zwrócić o pomoc do Trumpa. Zbyt śmiałe? A jakiej moralności możemy wymagać od oszusta (mieszkanie od emeryta) i kibola? Przykłady Wenezueli, Grenlandii, zapowiadane szturmy na Kubę, Kolumbię i Meksyk świadczą o tym, że prof. Kołodko może przepowiadać kasandryczną przyszłość: zamach na światowy porządek, czyli świat nam się wali.
Henryk Kin

Czas Apokalipsy

Rosja już dawno walczy z NATO, za chwilę będzie płonąć cała Europa, która zdycha na naszych oczach. Rosja walczy teraz z kilkunastoma krajami. A oprócz tego w głębi Rosji jest budowana czteromilionowa armia, mało tego, ostatnio podano, że wydatki na armię są o kilkadziesiąt procent większe niż oficjalnie podawane, a więc Rosja już teraz przechytrzyła Zachód. Nie zapominajmy o tym, że Putin to szachista, który wygrywa zawody w szachy, i były oficer KGB, a więc geniusz i bóg wojny.
Krzysztof Pająk

Wojna nigdy nie jest koniecznością. To zawsze absurd, ale ludzie przeważnie nie zachowują się racjonalnie, więc dziwić się nie ma czemu. Do I wojny światowej też przygotowywano się kilka dekad. Miała trwać kilka tygodni, a trwała kilka lat. Miała rozwiązać wiele problemów, nie rozwiązała żadnego. Jej skutkiem była kolejna wojna. Są dwa główne powody wojny: pycha i chciwość. I jedno, i drugie jest nieograniczone. Ani pychy, ani chciwości nie da się zaspokoić, co nieuchronnie popycha sprawy w kierunku wojny. Broń, która zostanie wyprodukowana, będzie musiała być użyta. Dlaczego więc nie użyto broni jądrowej? Nie zaspokaja chciwości, bo niszczy wszystko, skaża teren i czyni eksploatację przez długi czas niemożliwą. Nie zaspokaja pychy, bo może dopaść każdego na zasadzie odwetu. Za dużo głowic do dyspozycji. Paradoksalnie jedyną gwarancją pokoju jest takie nagromadzenie arsenałów nuklearnych, które zlikwidowałoby większość ludzi żyjących na planecie, metropolii i ośrodków przemysłowych. Ludzie są z natury mściwi i tę emocję cenią ponad życie. O żadnym blefie nie byłoby mowy. Kiedy będzie użyta broń jądrowa? Wtedy, gdy notable będą się zaopatrywać w trucizny, dzięki którym zginą szybko i bezboleśnie.
Max Mrzy

Geografii nie zmienimy

W jaki sposób są przestrzegane prawa człowieka i uznawane zasady demokracji, gdy przyklaskuje się Trumpowi popełniającemu akt terroryzmu, jakim było porwanie prezydenta Wenezueli? Albo przyklaskuje się jego udziałowi w zbrodniczych agresjach w Afganistanie i w Iraku, ludobójstwu dokonywanemu przez Izrael na narodzie palestyńskim czy kamuflowaniu za wszelką cenę sprawy Epsteina? Ktoś tu świadomie robi żarty z ludzi myślących.
Stelios Lotsios

Dlaczego policjanci krzywdzą tych, których powinni chronić?

Tekst ciekawy i pewnie pisany w dobrej wierze. Niestety, ogranicza się do rzucania „szokujących” faktów, przez co staje się częścią problemu. W takich sprawach jak śmierć Bartosza Sokołowskiego czy Dmytra Nikiforenki oczekujemy, że zapadną wyroki skazujące funkcjonariuszy – w przypadku z Wrocławia słuszne, bo faktycznie przekroczyli przepisy, co do użycia środków przymusu w Lubinie o ocenę trudniej, bo tam żadnych wyraźnych nadużyć nie widać. Niemniej stwierdzamy, że system jest dobry, a zawiedli ludzie – gdyby trzymali się przepisów, nic by się nie stało.

Jednocześnie przymykamy oko na to, że każdego roku takich interwencji są setki, jeśli nie tysiące – na ulicach, w więzieniach, w szpitalach psychiatrycznych. Wszędzie, gdzie ludzie pod wpływem substancji psychoaktywnych czy zaburzeń psychicznych tracą nad sobą kontrolę. I nie zastanawiamy się, czy środki, jakimi dysponujemy w tych sytuacjach, są wystarczające. Czy to, czego oczekujemy od funkcjonariuszy lub personelu – obezwładnienie takiej osoby bez robienia jej krzywdy – jest w ogóle możliwe. Dopóki nikt nie zginie, udajemy, że wszystko jest OK. Jeśli zginie, uspokajamy szybko sumienie, zamiast zastanowić się nad głębszymi zmianami.
Jan „Niedźwiedź” Sikorski

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Piesiewicz w niemieckim ubranku

Ciągle nie ma mocnych na Piesiewicza. Chroni go lobby koszykarskie. Ważni politycy z różnych opcji. Ich nazwiska są znane. I aż dziw, że tyle ryzykują dla pospolitego hochsztaplera. Kolejny skandal z udziałem Piesiewicza to stroje olimpijskie. Prezes PKOl, będący w bliskiej komitywie z prezydentem Nawrockim, powtarza za nim: „Po pierwsze, Polska, po pierwsze, Polacy”. U niego tymi Polakami są Niemcy z Adidasa. I to oni ubrali reprezentację. Piesiewicz wykolegował rodzimą firmę 4F z Małopolski. Dla niego była za słaba. Ubrała więc reprezentacje Grecji, Słowacji, Chorwacji i Ukrainy. 4F współpracowała z PKOl przez 12 lat i przekazała nieodpłatnie sprzęt wartości 40 mln zł. Jej prezes czuje się oszukany i domaga się ujawnienia umów.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Notes dyplomatyczny

Chwała zawodowcom!

Jeśli chodzi o MSZ, istnieje taki suchar, jeszcze z czasów PRL: „Co jest najważniejsze, żeby zrobić w MSZ karierę? Pochodzenie. Bo trzeba pochodzić”. Nie brakuje więc w ministerstwie tych, którzy pracują nad promowaniem swojej osoby. I jednocześnie nad osłabianiem kandydatur potencjalnych rywali. Do tego dołóżmy grupę dyplomatów uważających się za skrzywdzonych, czy to przez szefa na placówce, czy też w centrali… No i mamy targowisko.

Nie jest łatwo w takiej kakofonii się przebić.

A jeśli chodzi o przebijanie się, to jakiś czas temu mogliśmy wysłuchać na ministerialnych korytarzach (słuchał,

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Aktualne Przebłyski

Melania posępna i nadęta

Ostrzegamy, że jeśli przeczytacie ten tekst, możecie zostać wpisani na czarną listę ambasadora Thomasa Rose’a. Nadgorliwy obrońca honoru Trumpa nie może milczeć, gdy świat niemiłosiernie drwi z Melanii Trump. Bohaterki najdroższego filmu dokumentalnego w historii. Firma Bezosa, Amazon, wyłożyła na film 40 mln dol. plus 35 mln na promocję w 2 tys. kin w USA i 5 tys. kin na świecie. Co mówią pierwsi widzowie? „Melania jest na ekranie sztywna jak kij od szczotki”, „Gdy rzadko zabiera głos, brzmi, jakby czytała z promptera”, „Jawi się jako nadęta, posępna i próżnia – czysta nicość w tej ohydnej porcji propagandy”. I tak dalej. Bezos zadowolony, bo podlizał się Trumpowi. Melania – bo zarobiła sporo milionów. A puenta? Jaki prezydent, taka pierwsza dama. I taki też ich ambasador.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.