Aktualne
Tako rzecze Nawrocki
Człowiek o wielu twarzach nie może mieć kompleksów. I nie ma. Co Nawrocki pokazał podczas gali kończącej XIX Konkurs Chopinowski. „Miszcz” mowy polskiej sypnął takimi perełkami:
„Swoista wirtuozeria”;
„Wielka kaloria intelektualna żiri”;
„Żal oddawał za sprawą nut”;
„Chopin jest w istocie postacią historyczną”;
„Wspaniałym twórcom gratuluje”;
„Niech żyje Chopin”.
Może ten tekst Nawrockiemu napisała Beata Kempa? Znana z fryzur melomanka na etacie doradcy prezydenta.
Cłami w polskie mleko
Drodzy konsumenci, czy lubicie polskie mleko, nabiał, masełko? Pewnie tak. Korzystajcie więc, bo zbliżają się kłopoty. Duże problemy, których ojcem jest „wielki przyjaciel Karola Nawrockiego”, Donald Trump.
Amerykański skandalista wprowadza od 1 stycznia dla Unii Europejskiej, a więc i Polski, 15-procentowe cła na eksport żywności do USA. Zapomnijmy wobec tego o polskim eksporcie produktów rolnych do USA. Będzie odwrotnie. Amerykanie, którzy tracą rynek chiński, będą wpychać swoje masło i tłuszcze do Unii i do Polski. Przed nami ostra wojna o konsumenta. Stracą nasi hodowcy i mleczarnie. Wielu z nich nie przeżyje amerykańskiej inwazji. Ale czy to boli Nawrockiego i innych lizusów gotowych dla Amerykanów zrobić wszystko, co tylko zechcą?
Jeśli świat jest wielobiegunowy, to jakie państwa są jego biegunami?
Prof. Bohdan Szklarski,
amerykanista, Ośrodek Studiów Amerykańskich UW
Biegunami współczesnego świata są USA i Chiny, a więc dwa mocarstwa, które wciąż nie określiły, czy łączy je konflikt, czy rywalizacja. Model dwubiegunowości odziedziczyliśmy po zimnej wojnie, lecz dziś jego kształt jest niepewny. Europa nie ma realnej siły militarnej, Rosji brakuje znaczenia gospodarczego, a Indie mimo potencjału demograficznego wciąż są za słabe ekonomicznie i wojskowo. Militarne bieguny to USA i Chiny z Rosją jako ich „księżycem”. Gospodarczo Europa mogłaby być samodzielna, gdyby nie zależność od USA. Bieguny tworzą też bloki: Zachód z NATO i UE oraz Szanghajska Organizacja Współpracy.
Prof. Stanisław Bieleń,
politolog
Po zimnej wojnie system międzynarodowy stał się unipolarny. USA zyskały dominację, narzucając światu własne reguły i wartości. Dziś jednak, w wyniku rosnącej siły Chin, Rosji oraz ugrupowań takich jak BRICS, SzOW, ASEAN czy Mercosur, obserwujemy proces multipolaryzacji. Mimo to nie istnieje żaden równorzędny wobec USA ośrodek potęgi. System pozostaje więc uni-multimodularny, a Stany Zjednoczone nadal wyprzedzają resztę świata pod względem wpływów i potencjału.
Dr hab. Kamil Zajączkowski,
politolog, Centrum Europejskie UW
Porządek międzynarodowy się zmienia, a dotychczasowe mocarstwa muszą się liczyć z nowymi potęgami. W Azji prym wiodą Chiny, które mimo spowolnienia gospodarczego pozostają liderem innowacji i technologii oraz dominują w przetwarzaniu metali ziem rzadkich. Indie, choć wciąż odstają, szybko się rozwijają, a Indonezja zyskuje znaczenie dzięki ogromnemu potencjałowi ludnościowemu. Stany Zjednoczone pozostają biegunem technologii i innowacji, utrzymując stabilną gospodarkę mimo napięć politycznych. W Ameryce Południowej rośnie znaczenie Brazylii, natomiast Unia Europejska, mimo że traci siłę poszczególnych państw, jako całość pozostaje liczącym się graczem ekonomicznym, choć stoi przed wieloma wyzwaniami związanymi m.in. z konkurencyjnością, transformacją technologiczną i energetyczną.
Akcja Inspiracja 2025
Ponad tysiąc młodych ludzi odkryło swój potencjał z Our Future Foundation
13 października zakończyła się jesienna edycja Ogólnopolskiej Akcji Inspiracji, czyli cyklu wydarzeń edukacyjnych organizowanych przez Our Future Foundation, jedną z największych fundacji edukacyjnych w Polsce. W październiku przedstawiciele Fundacji odwiedzili Toruń, Poznań i Olsztyn, gdzie spotkali się z grupą ponad tysiąca uczniów i studentów. Celem wydarzeń było poszerzanie horyzontów młodych ludzi, inspirowanie ich do działania i pokazanie, że odwaga i determinacja mogą otworzyć drzwi do największych marzeń.
„Akcja Inspiracja przypomina młodym ludziom, że ich przyszłość nie zależy od kodu pocztowego, pod którym się wychowali, lecz od decyzji podejmowanych każdego dnia. W świecie, który zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej, najważniejsze są inicjatywa, determinacja i gotowość do działania” – podkreślił Kamil Tomkowicz, prezes Our Future Foundation.
Trzy miasta, setki rozmów i tysiące inspiracji
Każde z wydarzeń miało swój niepowtarzalny klimat. W Toruniu uczestnicy rozmawiali o kompetencjach przyszłości, zmieniającym się rynku pracy i możliwościach, które otwiera sztuczna inteligencja. W Poznaniu motywem przewodnim była przedsiębiorczość i droga do własnego biznesu. Dyskutowano także o dezinformacji, cyberbezpieczeństwie oraz komunikacji międzypokoleniowej. W Olsztynie natomiast głównym tematem było zdrowie psychiczne wśród nastolatków oraz rola samorządów w tworzeniu przestrzeni dla młodych talentów.
W trakcie wydarzeń wystąpili m.in. Sekretarz Stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha, Dyrektor Centrum Nowych Technologii UMK prof. Włodzisław Duch, Zastępczyni Redaktora Naczelnego Gazety Wyborczej Aleksandra Sobczak oraz Prezydent Olsztyna Piotr Szewczyk. Swoim doświadczeniem dzielili się również przedstawiciele świata nauki, biznesu i administracji publicznej.
Ideę Akcji Inspiracji dobrze podsumował Wicewojewoda Warmińsko-Mazurski Zbigniew Szczypiński, który w swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie równego dostępu do edukacji i możliwości rozwoju:
„Pochodzę z małej wsi i moje doświadczenie pokazuje, że adres nie wyznacza horyzontu. Jeśli damy młodym kompetencje, mentorów i odwagę, to miejsce startu nie ograniczy miejsca mety” – mówił.
Od inspiracji do działania
Jesienna Akcja Inspiracja nie ograniczyła się jedynie do prelekcji. Uczestnicy aktywnie brali udział w dyskusjach, wymieniali doświadczenia i pytali o przyszłość zawodową, technologie przyszłości oraz sposoby rozwijania własnych pasji. Na duże zaangażowanie uczestników zwróciła uwagę Zuzanna Pawłowska, dyrektor zarządzająca w Fundacji Our Future Foundation:
„Podczas wydarzeń nasi uczestnicy dowiadują się, jak odnaleźć ścieżkę kariery w swoim życiu, jak zakładać pierwsze biznesy i jakie kompetencje przyszłości warto rozwijać. To dla nich często pierwszy kontakt z praktycznym światem edukacji i przedsiębiorczości.”
Organizatorzy zadbali również o to, by inspiracja przerodziła się w realne działanie. Z tego powodu w programie wydarzeń znalazły się spotkania z laureatami polskiej edycji konkursu Samsung Solve for Tomorrow – globalnego programu rozwijającego kompetencje przyszłości poprzez pracę metodą Design Thinking. Młodzi innowatorzy opowiedzieli o swoich projektach społecznych i o tym, jak udział w programie pomógł im uwierzyć we własne możliwości.
„Spotkania z blisko 1000 młodych osób z trzech województw to dla nas ogromna dawka inspiracji. Dzisiejsza młodzież jest aktywna, ciekawa świata i świadomie myśli o swojej przyszłości – przełamując stereotypowe spojrzenie na swoje pokolenie” – podkreśliła Magdalena Olborska, ESG Manager w Samsung Electronics Polska.
Partnerzy i patroni
Partnerami Strategicznymi jesiennej edycji byli Samsung Electronics Polska oraz Fundacja Enea – Energia Wspólnoty. Partnerami lokalnymi wydarzeń zostali m.in. Oddziały Terenowe KOWR w Poznaniu i Olsztynie, Kostrzyńsko-Słubicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, Centrum Edukacji i Inicjatyw Kulturalnych w Olsztynie, Urząd Miasta Torunia, Samorząd Województwa Kujawsko-Pomorskiego oraz Samorząd Województwa Warmińsko-Mazurskiego.
Patronat honorowy nad Akcją objęły m.in. Ministerstwo Sprawiedliwości, Ministerstwo Cyfryzacji, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Wojewoda Kujawsko-Pomorski, Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Wojewoda Wielkopolski, Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Prezydent Miasta Poznania, Wojewoda Warmińsko-Mazurski, Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Fundacja ARP.
Projekt został dofinansowany ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu „Fundusz Młodzieżowy na lata 2022–2033”.
Inspiracja, która łączy pokolenia
Od początku swojego istnienia Our Future Foundation stawia sobie za cel wyrównywanie szans edukacyjnych i wspieranie młodych ludzi w rozwoju. W ramach Akcji Inspiracji zorganizowano już 24 wydarzenia w 13 województwach, w których uczestniczyło ponad 10 tysięcy uczniów i studentów z całej Polski.
Fundacja łączy studentów i absolwentów najlepszych światowych uczelni takich jak Harvard, Oxford, Yale czy LSE z młodzieżą, która dopiero stawia pierwsze kroki na swojej ścieżce kariery. W ramach bezpłatnego programu mentoringowego fundacja wsparła już ponad 300 licealistów z Polski i Ukrainy, pomagając im zdobyć indeksy na najbardziej prestiżowych uniwersytetach na świecie.
Dzięki inicjatywom takim jak Akcja Inspiracja, Our Future Foundation nie tylko inspiruje młodych ludzi do działania, ale także pokazuje, że marzenia, niezależnie od miejsca pochodzenia, mogą zostać spełnione dzięki intensywnej pracy i determinacji. Bo inspiracja to dopiero początek, a przyszłość należy do tych, którzy mają odwagę po nią sięgnąć.
Ustawa stażowa
Rewolucja w okresach wliczanych do stażu pracy! Sprawdź, czy zmiany dotyczą ciebie!
Od 1 stycznia 2026 roku okresy przepracowane na jednoosobowej działalności gospodarczej oraz umowie zlecenie będą wliczały się do stażu pracy. Prezydent podpisał ustawę napisaną w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nowe prawo zadziała wstecz i zmieni sytuację wielu osób.
Przepisy zaprojektowane przez Ministerstwo Pracy mają zapewnić większą równość na rynku pracy, umożliwiając wliczanie do stażu różnych form aktywności zawodowej. To koniec dzielenia uczciwie wykonanej pracy na bardziej lub mniej godną docenienia. Uczciwa i ciężka praca będzie doceniana.
„Mało kto tak naprawdę ma możliwość wyboru formy umowy, na podstawie której świadczona jest praca. Zlecenie to też praca. Jednoosobowa działalność gospodarcza to praca. I zasługują na docenienie. Dlatego konieczna jest zmiana Kodeksu pracy, aby wyrównać szanse w dostępie do niektórych uprawnień pracowniczych, jak i stanowisk wymagających potwierdzonego doświadczenia zawodowego” – mówiła we wrześniu br. Sejmie ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Projekt ustawy, którą 16 października 2025 roku podpisał Prezydent RP, powstał w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.
Zmiany nie tylko na przyszłość – do stażu wliczą się okresy sprzed lat
Ustawa zakłada, że do stażu pracy będą wliczały się okresy prowadzenia działalności gospodarczej oraz pracy na podstawie umów zleceń.
Co więcej, pracownicy, którzy w przeszłości pracowali na umowie zlecenie czy prowadzili działalność, również otrzymają nowe uprawnienia wynikające z zaliczenia tych okresów do stażu pracy. Dzięki wprowadzonym zmianom wielu pracowników zyska dostęp do podstawowych uprawnień pracowniczych, takich jak dłuższy urlop wypoczynkowy, nagrody jubileuszowe czy dodatki stażowe.
Co wliczy się do stażu pracy?
Zgodnie z ustawą do stażu pracy wliczać będą się:
- okresy prowadzenia pozarolniczej działalności oraz współpracy z osobą prowadzącą działalność,
- okres zawieszenia działalności gospodarczej przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem,
- okresy wykonywania umowy zlecenia,
- świadczenia usług, umowy agencyjnej oraz okres pozostawania osobą współpracującą,
- okres pozostawania członkiem rolniczej spółdzielni produkcyjnej i spółdzielni kółek rolniczych,
- przebyty za granicą (udokumentowany) okres wykonywania innej niż zatrudnienie pracy zarobkowej.
Prosty proces z zaświadczeniem ZUS
Zaświadczenie potwierdzające okresy, które będą wliczać się do stażu pracy, wyda Zakład Ubezpieczeń Społecznych.
Jeżeli z jakiegoś powodu ZUS nie będzie w stanie wydać takiego zaświadczenia (np. ze względu na upływ czasu), pracownik będzie miał możliwość udowodnienia stażu własnymi dokumentami.
Nowe przepisy ustawy będą obowiązywały od 1 stycznia 2026 roku dla pracodawców z sektora finansów publicznych, pierwszego dnia miesiąca po upływie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia ustawy dla pracodawców spoza sektora publicznego.
List od czytelniczki nr 44/2025
Dziecko słyszy, dziecko widzi Październik
O zmierzchu Włocławek tonie w aromacie kawy zbożowej. Aura deszczowo-śniegowa chwilami ustępuje poblaskom słońca. Skuleni przechodnie śpieszą do domów. Jest paźdzernik 1956 r. Plac Wolności pustoszeje, głośniki mamroczą pod nosem. W domu ciepło i przytulnie, w żeliwnym piecu syczy koks. Słychać dzwonek u drzwi.
Opierając się na kulach, wchodzi mozolnie pan Hajdo i zajmuje miejsce w fotelu. Potem ktoś od Bohma, z Celulozy, domownicy siadają w krąg. Każdy przynosi nowinki. Tata był latem w delegacji służbowej w Poznaniu, wujek pracuje w Celulozie, pan Hajdo już co prawda na emeryturze, ale ma wielu znajomych z okresu działalności w Stronnictwie Demokratycznym. Rozmawiają, nie zwracając uwagi na dziewczynkę. Podobno w jednostkach Wojska Polskiego stacjonujących w lasach wokół Włocławka ogłoszono stan pogotowia. Nikt nawet nie zastanawia się po co.
Nazajutrz, chyba wieczorem, bo od strony Brześcia przezierała jeszcze przez chmury mglista poświata słońca, zamiast iść na spacer, skręciliśmy w ulicę Kościuszki i stanęliśmy szpalerem przed księgarnią, gdzie zwykle czekały odłożone dla mnie książki. Od strony cmentarza narastał dźwięk, jakby pociąg toczył się ulicą.
I pojawiły się. Stalowoszare, szczękając gąsienicami, karnie sunęły ku Wiśle. Pod otwartymi klapami jaśniały twarze pyzatych chłopców. Miny mieli nietęgie. Włocławianie długo stali wzdłuż ulicy Kościuszki. Aż ku Wiśle skierował się ostatni czołg. Niebawem wujek przyniósł wiadomość, że w Celulozie i innych zakładach rozdają robotnikom broń. Że celowo wpuszczają rosyjskie oddziały do otoczonego przez polskie wojsko miasta.
Nazajutrz chłodno, wietrznie, aczkolwiek pogodnie. Idziemy na spacer, skręcając w kierunku cukierni na rogu Kościuszki i placu Wolności po moje ulubione ciastko francuskie. Wzdłuż placu za milicjantem biegnie grupka wyrostków. Rzucają weń zgniłymi pomidorami i jabłkami, coś pokrzykują. Milicjant otrząsa się i przyśpiesza kroku. Skręcamy w kierunku parku. Głośniki na placu Wolności trąbią na pełny regulator o jakimś Gomułce. Ani jednego czołgu, tylko ślady gąsienic na jezdni.
Maria Janssen
Długi i drogi koniec norek
Zabiły dzwony. Wyciągnięto czarne flagi. Organ o. Rydzyka zapłakał nad losem oszukanej wsi. I nad sobą też. Bo zdrady dopuściło się nie tylko lewactwo, ale również 100 posłów PiS. Stali bywalcy toruńskich zlotów zagłosowali za zamknięciem ferm zwierząt futerkowych. Wbrew wieloletniej kampanii na łamach „Naszego Dziennika”, finansowanej przez Szczepana Wójcika, największego potentata branży. A było o co się bić. Corocznie zabija się 3,4 mln norek. Kasa płynie. Także do polityków. Na norkach do europarlamentu trafiła Ewa Zajączkowska-Hernik, pracownica Wójcika. Przeciw ustawie głosowali m.in. Przemysław Czarnek, Paweł Jabłoński, Mariusz Gosek, Dariusz Matecki i Henryk Kowalczyk. W sumie 55 osób. A za końcem norek byli Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Piotr Gliński, Jacek Sasin, Michał Wójcik, Małgorzata Wassermann – równo setka. Ciekawe okazało się zachowanie byłych i aktualnego ministrów rolnictwa. Jan Ardanowski, Anna Gembicka, Robert Telus i Stefan Krajewski stanęli po stronie futerkowców. Jedynie Czesław Siekierski wyłamał się z tego skansenu. Władysław Kosiniak-Kamysz chyba już żałuje powołania Krajewskiego, który w bardzo krótkim czasie zraził do siebie wieś. Tak pasuje na ministra jak jajko do młotka.
A swoją drogą każdy by chciał tak upadać jak hodowcy norek. Futerkowcy dostali osiem lat na zamknięcie ferm. Jeśli zrobią to szybciej, dostaną sowite odszkodowanie. Karol Nawrocki pewnie podpisze tę ustawę. Nie postawi się przecież prezesowi Kaczyńskiemu.
Teraz PR
Maciej Wewiór to nowy rzecznik MSZ, kolejny w długiej ich sztafecie. Dobierani byli na dwa sposoby: pierwszy zdradzał ambicje ministra, aby brylować w mediach, drugi – troskę, by nie popełnić błędu. W obu wariantach wynagradzani byli podobnie.
Ta pierwsza grupa to byli dziennikarze. Minister, biorąc takiego człowieka do swojego staffu, liczył na to, że bierze też jego znajomych, kolegów z branży i będzie miał kogoś, kto uczyni go ulubieńcem świata mediów. A przynajmniej znacznej jego części.
No i że ten ktoś swojego szefa będzie wzmacniał celnymi podpowiedziami.
To nie zawsze dobrze wychodziło. Zbigniew Rau na swojego rzecznika powołał Łukasza Jasinę, bywałego w świecie mediów. W zamian obiecywał różne stanowiska, m.in. stanowisko ambasadora w Izraelu. To się nie udało. Wpadki MSZ spowodowały, że ktoś musiał wziąć je na siebie. Pozycja Jasiny w gronie współpracowników Raua słabła zatem, aż w końcu, gdy powiedział, że nie wiadomo, czy komisje wyborcze za granicą zdążą policzyć głosy (a wybory za granicą organizuje MSZ), został zwolniony.
Ech, nauczka dla jego następców jest taka, że lepiej w porę się ewakuować, nawet na mniej znaczącą placówkę, niż kusić los…
Czy to jest przypadek Pawła Wrońskiego? Radosław Sikorski też do tej pory stawiał na byłych dziennikarzy jako rzeczników. Zwłaszcza na dziennikarzy „Gazety Wyborczej”. Pierwszy był Marcin Bosacki, szef działu zagranicznego „GW” i korespondent w USA. Bosacki był rzecznikiem przez trzy lata i wynagrodzony został w roku 2013 stanowiskiem ambasadora RP w Kanadzie. Gdy odszedł, jego miejsce zajął Marcin Wojciechowski. On z kolei miał być ambasadorem w Kijowie, nawet poparła go sejmowa Komisja Spraw Zagranicznych. Ale po zwycięstwie wyborczym PiS jego kandydatura została wycofana. Choć ogólnie krzywda mu się nie stała, z MSZ nikt go nie wyrzucił, pracował na stanowisku chargé d’affaires w Mińsku.
Teraz Sikorski przez półtora roku kontentował się kolejnym dziennikarzem „GW”, Pawłem Wrońskim.
No i pytanie zasadnicze – jaką ambasadę Wroński obejmie? Bułgarię czy coś innego? Zauważmy, że od poprzedników różni się zasadniczą cechą – jest jako dyplomata nierozwojowy. Ma 61 lat. Raczej więc będzie to dla niego pierwsza i ostatnia placówka.
No dobrze, a Wewiór? Nie jest ani dziennikarzem, ani osobą z gmachu MSZ, bo takich też na rzeczników wybierano i robili oni później kariery, jak Andrzej Sadoś. Wewiór przyszedł do MSZ z pozycji wicedyrektora CIR, wcześniej był rzecznikiem Giełdy Papierów Wartościowych i Ministerstwa Skarbu Państwa u Aleksandra Grada. Jest więc w partii rządzącej człowiekiem zaufanym i sprawdzonym. Chociaż nie do końca. W MSZ mówią, że Sikorski go przygarnął, bo Tusk stracił do niego zaufanie. A to po tym, gdy w kampanii wyborczej zaatakował Karola Nawrockiego, opierając się na słowach jakiegoś zupełnie niewiarygodnego patocelebryty. To Wewiór miał premiera wpuścić w tę narrację. Czy to prawda?
W każdym razie otwiera się w otoczeniu Radosława Sikorskiego nowy rozdział. Byli dziennikarze, teraz przyszła pora na PR-owców. O czym to świadczy?
Dlaczego uroczystość Wszystkich Świętych jest tak ważna dla Polaków?
Przemek Staroń,
nauczyciel etyki i filozofii, kulturoznawca
Śmierć pozostaje największą tajemnicą życia. Nawet jeśli, mówiąc za Szymborską, „takie jest prawo i lewo natury. / Taki, na chybił trafił, jej omen i amen”, śmierć wciąż jest największym „nie wiem” i „dlaczego”. Nasza kultura jednak często woli potłuc termometr, niż zmierzyć się z gorączką przemijania. A ta, nie znajdując ujścia, powraca w postaci rytuałów i symboli. Stąd dziady, Halloween, Wszystkich Świętych i Zaduszki, czyli dni, w których oswajamy śmierć. W te dni możemy uczyć się, że, jak napisała Karolina Kuszlewicz w „Lisie z Martwego Lasu”, smutek po stracie rozszerza miejsce w naszym sercu, a w tym miejscu może pojawiać się też przestrzeń na radość i pasję.
Ks. Andrzej Luter,
publicysta, doktor teologii ekumenicznej
1 listopada chrześcijanie obchodzą uroczystość Wszystkich Świętych – nie tylko kanonizowanych, lecz wszystkich, którzy osiągnęli zbawienie. To dzień przypomnienia o powszechnym powołaniu do świętości i o tym, że każdy może nią żyć na swój sposób. Święci różnią się charakterem, doświadczeniem i drogą – w tej różnorodności tkwi piękno ich świadectwa. Choć 1 listopada wspominamy zmarłych, jest to święto radości i nadziei – symbol życia wiecznego i zmartwychwstania. 2 listopada, czyli Zaduszki, to czas modlitwy za wszystkich wiernych zmarłych. To dzień zadumy nad tajemnicą śmierci, która w chrześcijaństwie jest przejściem, nie końcem. Wybitny teolog o. Wacław Hryniewicz pisał: „Chrześcijaństwo nie zna mocy bardziej wyzwalającej niż ta, którą posiada cała prawda o ludzkim życiu, prawda o śmierci i zmartwychwstaniu. Myśli o śmierci trzeba przywrócić należne jej miejsce po to, aby móc prawdziwie przywiązać się do prawdy o Zmartwychwstaniu i święcić je całą głębią swego jestestwa. Takim wewnętrznym nastawieniem i doświadczeniem duchowym pisze człowiek najpiękniejszy hymn ku czci Zmartwychwstania”.
Dr Aleksandra Wronecka,
kulturoznawczyni, Uniwersytet SWPS
To święto ma przede wszystkim charakter religijny. W Polsce, gdzie ok. 70% społeczeństwa identyfikuje się z Kościołem katolickim, przypomina o nieśmiertelności duszy i obowiązku pamięci o zmarłych. Odwiedzając cmentarze, symbolicznie spotykamy się z bliskimi, a troska o groby jest wyrazem więzi rodzinnych. Polskie cmentarze, rozświetlone tysiącami zniczy, zachwycają zagranicznych obserwatorów. Światło to symbol nadziei i pamięci także o nieznanych duszach. Święto ma również wymiar społeczny: w kulturze popularnej pojawia się nawet satyryczne określenie „grobbing” na łączenie pamięci z pokazywaniem się. Najważniejsze pozostaje jednak to, że to dzień wspólnoty, troski i poczucia, że wciąż możemy coś zrobić dla tych, którzy odeszli.
Do nieba przez lustro
Kielce mają 1 mld i 300 mln zł długu. I lustro za 86,8 tys. zł. Nie takie zwyczajne, bo przed katedrą na placu Najświętszej Marii Panny znalazła się instalacja artystyczna.
Znany w świecie artysta Marek Cecuła zrobił lustrzaną taflę o wymiarach 2 na 2 m i wadze 150 kg. Ciężką, bo z pancernego szkła. Nazwał ją „Niebo Kielc”. Według Cecuły lustro reprezentuje niebo na ziemi. Widać w nim jego odbicie. Ludzie mogą spojrzeć na niebo na ziemi, pod stopami, a nie zadzierając głowę do góry.
Zawistnicy oczywiście lustro krytykują i wyśmiewają. Również Ministerstwo Kultury, które pokryło większość kosztów, bo 77,8 tys. zł. O kieleckim lustrze zrobiło się głośno w całym kraju. Tylko czy o taką sławę miastu chodziło?










