Agnieszka Wolny-Hamkało
Numer bałtycki
Owszem, podczas przymusowej domówki niektórzy czekali na otwarcie kasyn. Ale nieliczna grupka czuła się osierocona po zamknięciu księgarni Tajne Komplety. Niepokojąco wyglądały ciemne witryny w Rynku, książki na wystawie, pusta kanapa. Wreszcie kasa, przy której zwykle wymieniano najlepsze plotki w mieście. Fanatycy przychodzili do księgarni na nielegalu. Próbowali namierzyć sprzedawców przez telefon albo czaili się na któregoś z księgarzy przed budynkiem, żeby wcisnąć się niepostrzeżenie do środka. Niektórzy mówili, że przyszli po maseczki – i byli gotowi codziennie kupować
Życie w kuli
Obsesja kojarzy nam się z kompulsywnym wracaniem w te same miejsca, permanentnym patrzeniem na to samo zdjęcie, ze stalkingiem, zbieraniem kolejnych wersji jakiegoś obiektu – a przecież bywa siostrą fascynacji, podniecenia, zachwytu. Jest formą skupiania uwagi, próbą uchwycenia istoty rzeczy, pojęcia czegoś, co nam się wymyka. Weźmy badacza, który poświęca życie kilku glinianym tabliczkom szerokości palca. Historyka literatury, który latami bada nie tylko sam tekst, ale także wszystkie dostępne interpretacje. Wie, że to, jak
Smętne indory vs kamery przemysłowe
Nie widziałam tego miasta od miesięcy, więc nic mi się w nim od dawna nie przytrafiło. Nie straciłam publicznie wiary – jak Jerzy Pilch w ogródku na krakowskim Rynku (opisał to ze szczegółami w felietonie z „Przekroju”). Nikt mnie nie kopnął (jak kiedyś, kiedy brałam udział w demonstracji). Nikt nie dopisał na teatralnym plakacie przy moim nazwisku „ta k…”. Nikt mnie też znienacka nie obdarował książką i nikt nie wciągnął do galerii sztuki, kiedy przechodziłam obok. Przestałam słyszeć szum – miejski łoskot:
Pies Krystyny Pawłowicz
W toku ewolucji właściciele psów wykształcili własną technikę komunikacyjną – polega ona na mówieniu „przez widza”, jak w teatrze. Z tym że tu mówi się PRZEZ psa, komunikat zaś skierowany jest do przechodnia. Jak to działa? Otóż np. przechodnie, którzy nie mają własnych psów, zwykle nie lubią być obwąchiwani. Psy natomiast – wiadomo – właśnie lubią wąchać. Niepsiarze nie znają intencji psów, które nagle gwałtownie kierują się w stronę ich nogawki, torebki bądź tyłka. Ta determinacja
Jak rozmnożyłam aloes noblistki
Nigdy nie wróżyłam takiej kariery nienachalnej urody aloesowi, który stoi u mnie w kuchni na parapecie. Nie grzeszy wdziękiem, rzuca groźny cień i raczej nie skłania do zanurzenia weń twarzy (w odróżnieniu do wypranych maseczek, które w różnych miejscach mieszkania czekają na twarz). Może zabrakło mi czujności? Mogłam przecież zauważyć, że się intensywnie rozrasta. Od początku miał parcie na szkło – napierał na okno kolczastym palcem. Z podwórka pod blokiem widać było jego żałosny show, kiedy w oświetlonej kuchni udawał większego,
Pornopandy
Wyobraźmy sobie, że wszystkie poranne audycje w radiu zaczynają się od pełnego energii głosu spikera: „Dzień dobry, w ciągu ostatniej doby w Polsce zmarły 233 osoby. W Ameryce 1200, a w Chinach zaledwie 150 osób. Pogoda sprzyja spacerom, ciśnienie będzie dobrze wpływać na nasze samopoczucie. Panny i Skorpiony mogą być dzisiaj bardzo tajemnicze”. A może wystarczyłoby krótkie: „Dzień dobry, wszyscy umrzemy”? Brzmi jak gag? Tak wyglądają teraz serwisy informacyjne w Europie. Wyobraźmy sobie,
Syndrom Stendhala
Stare dobre media społecznościowe od początku pokazywały naszą tzw. prawdziwą naturę. Opowieści o tym, że tworzymy tam jakieś inne (ciekawsze) tożsamości, że oszukujemy, prezentując się sprytnie z najlepszej strony – mijają się z prawdą. Właśnie tam nasze ambicje, kompleksy, pragnienia, upodobania wybijają jak szambo ze studzienki. Pomijam komentarze pisane po pijaku i te popełnione w afekcie. Po prostu widać, widać „w tekście”, kto z nas jest nudziarzem, kto snobem, kto żartownisiem, komu brak dystansu,
Wenus w Lidlu
Dlaczego w czasach pandemii ludzie polecają sobie książki o zarazie? Chorym nie zostawia się w szpitalu zestawu nowel o dolegliwościach, a nastolatkom na granicy załamania nerwowego – dziesięciu najfajniejszych książek o samobójstwie. I tak wszyscy czujemy się jak w apokaliptycznym filmie, którego nie chcemy oglądać. Nie jest wcale „jak na wakacjach” i wcale nie pisze się dobrze. Przez większość czasu czuję się jak Gustaw Holoubek w filmie „Pętla” Wojciecha Jerzego Hasa. Kiedy grany przez niego alkoholik Kuba Kowalski postanawia przestać
Pokaż mapę, Anno
Jest tego trochę w europejskiej literaturze – pisania, które wychodzi od ciała, zaczyna się w ciele, nawet jeśli jest to proza chłodna, intelektualna. Taki np. Franz Kafka opisywał życie jako pewną egzystencjalną niezręczność, pewien kłopot ciała. Zauważył to Walter Benjamin w słynnym eseju, który popełnił z okazji dziesiątej rocznicy śmierci Kafki: że często, przy nader dziwacznych okazjach, postacie Kafki klaszczą w dłonie. Inny filozof, Werner Hamacher, analizował rolę gestu w dziełach Kafki.
Śniadanie z mediatorem
Amerykanie wykorzystują do badań nad lękiem krótkometrażowy film w reżyserii Davida Lyncha. Dostępny na YouTubie obraz „Rabbits” bawi się konwencją sitcomu. Klasyczny sitcom wywodzi się z amerykańskiego wodewilu i z programów radiowych. Rozgrywa się zwykle w jednym pomieszczeniu (jak „Świat według Bundych” czy „Trzynasty posterunek”) i opowiada o losach grupy bohaterów. U Lyncha to tytułowe króliki, dubbingowane przez Naomi Watts, Scotta Coffeya i Laurę Harring (aktorzy spotkali się wcześniej na planie „Mulholland Drive” tego samego reżysera).







