Jan Widacki
Schizma po polsku
Uchodźcy z Afryki i Bliskiego Wschodu, uciekając od „głodu, ognia i wojny”, w przeładowanych łodziach próbują dotrzeć do Europy. Część tonie w morzu. Giną mężczyźni, kobiety, dzieci. Ci, którym udaje się dotrzeć do brzegów Europy, albo nie są do niej wpuszczani, albo trafiają do obozów i beznadziejnie oczekują, że któreś z europejskich państw się zlituje i zechce ich wpuścić do siebie. Niektóre kraje, w tym niestety Polska, nie chcą. Mimo apeli Unii Europejskiej, mimo apeli papieża. Unia odwołuje się do humanitaryzmu i solidarności. Papież
Pisowska reforma sądownictwa
Spróbuję raz jeszcze wyjaśnić, na czym polega słynny Monteskiuszowski trójpodział władz na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Władza ustawodawcza to parlament, który stanowi prawo. Władza wykonawcza to rząd i podległa mu administracja, która ma działać w granicach wyznaczonych przez prawo uchwalone przez parlament i w sposób przez to prawo określony. Władza sądownicza to sądy i trybunały, które w sposób wolny, niezależny od władzy wykonawczej i jej aktualnej woli pilnują, by prawo było stosowane, zarówno przez organy państwa, jak i przez jego mieszkańców. Państwo prawa (albo – jak stanowi
Wielki świat i ciemnogród
Początkowo chciałem ten felieton zatytułować „Wielki świat i zaścianek”, ale doszedłem do wniosku, że zaścianek na określenie mentalności i postaw ministra Glińskiego, posła Mularczyka, Jacka Kurskiego czy redaktora Warzechy, nie mówiąc już o doktorze Jakim, byłoby dla nich zbyt nobilitujące. Zaścianek to osada zamieszkana przez drobną szlachtę. Była to szlachta wprawdzie zacofana, niewykształcona, zabobonna, zdewociała, często wisząca na klamce u sąsiada magnata, ale przecież na ogół poczciwa, pracowita i ojczyźnie, tak jak ją pojmowała, oddana. Weźmy takich Dobrzyńskich z „Pana
Premier krainy króla Ubu
W exposé premier z reguły mówi o rzeczach dla kraju najważniejszych, o tym, co rząd chce zrobić, by poprawić bezpieczeństwo i poziom życia obywateli. Mówi, co zamierza zrobić dla państwa i jego mieszkańców. Jest to niejako sprawozdanie ze stanu państwa i plan działań na przyszłość. Z uwagi na ograniczony czas takiego wystąpienia premier zwykle mówi syntetycznie, koncentrując się na sprawach najważniejszych. Gdyby tak potraktować przemówienie programowe premiera Morawieckiego, należałoby sądzić, że jednym z największych problemów Polski i Polaków (a także Polek) jest
Mój życiowy błąd
Teraz mogę się przyznać. Był rok 1996. Byłem ambasadorem w Wilnie. Po ogłoszeniu wyników wyborów prezydenckich byłem załamany. Wałęsa przegrał! Wygrał Kwaśniewski. Szedłem akurat na przyjęcie wydane z okazji wizyty sekretarza obrony USA, Williama Perry’ego. Najpierw pojechałem do ambasady. Wysłałem depeszę do ministra Bartoszewskiego i oddałem się do jego dyspozycji. Poszedłem na przyjęcie w minorowym nastroju. Tam okazało się, że jestem na nim prawie tak samo ważny jak William Perry. On sam i wszyscy dyplomaci
Co ma zrobić lewica?
Lewica odniosła w ostatnich wyborach względny sukces. Po czterech latach niebytu wróciła do Sejmu. Nie tylko wróciła. Stała się trzecią siłą w parlamencie. Mało tego, pokazała, że w Polsce jest szersza możliwość wyboru, nie tylko PiS lub Platforma. Co dalej? Po pierwsze, liderzy powinni powściągnąć indywidualne ambicje. Nie tylko jest to zgodne z ideami lewicy, ale też wymaga tego pragmatyzm chwili. Bez względu na to, jaki wynik osiągnął który lider i który segment, czy to Wiosna, Razem, czy SLD, wszyscy powinni się trzymać razem, stworzyć
Krajobraz po (?) bitwie
Jakikolwiek by był wynik wyborów, Polacy są podzieleni jak chyba nigdy dotąd, a już na pewno jak nigdy w ostatnim 30-leciu. Ostre podziały przechodzą poprzez wszystkie niemal środowiska, poprzez rodziny. Nawet imieniny trzeba obchodzić w dwóch turach, starannie selekcjonując gości, aby przy jednym stole nie usiedli przypadkiem zwolennik PiS ze zwolennikiem Platformy albo konserwatysta (cokolwiek by to miało znaczyć) z lewakiem (też cokolwiek by to miało znaczyć). Niektórzy już od wejścia nie usiedliby obok siebie albo usiadłszy,
Coś na pocieszenie
Kampania wyborcza już na finale. W niedzielę 13 października pójdziemy do urn. Pesymiści mówią, że wynik wyborów jest już przesądzony. PiS we wszystkich sondażach ma ok. 40% głosów. Spójrzmy na sondaże z odrobiną optymizmu. Nie-PiS ma 60%. Kto zagospodaruje ten elektorat? Platforma udająca koalicję weźmie pewnie mniej niż 30%. Na pewno to nie ona wygra wybory. Ale Lewica, mimo braku kampanii, weźmie zapewne ponad 10%. A jeszcze PSL z Kukizem? Oby zebrali ponad 5%. Jeśli
Przedwyborcza sałata
Ulice naszych miast, miasteczek i wsi pokryły billboardy, bannery, afisze, „siatki” z fizjonomiami tych, którzy chcą nas uszczęśliwić, zasiadając w Sejmie nowej kadencji. Oklejone są wszystkie skrzyżowania, tablice i słupy ogłoszeniowe, nadto przystanki, a po wsiach dodatkowo płoty i stodoły. Będzie co sprzątać po wyborach. Poszczególne partie wydają miliony na promowanie swoich kandydatów. Co bogatsi startujący dokładają z własnych pieniędzy. Zdecydowana większość tych konterfektów rozmaitych rozmiarów należy do kandydatów PiS. Z rzadka można zobaczyć jakiś billboard
Lepszy Rydz niż nic
Wielokrotnie wyrażałem pogląd, że w czasach PRL żyliśmy mitem wyidealizowanej II Rzeczypospolitej. Tymczasem był to kraj biedny, zacofany pod niemal każdym względem (aby przypomnieć: z jednym z najwyższych w Europie procentem analfabetów, kraj, w którym 80% ludzi nawet po śmierci nie było oglądanych przez lekarza), rządzony najpierw demokratycznie, ale nieudolnie, później zaś autorytarnie. Sklejony z trzech prowincjonalnych części upadłych trzech monarchii, zniszczony przez wojnę światową i kilka lokalnych wojen toczonych w latach 1918-1921. II RP nie bardzo sobie radziła z mniejszościami narodowymi,







