Jerzy Domański
Wybieramy dla siebie
Na początek parę dobrych słów o ludziach, którzy zawsze biorą udział w wyborach. Bo to dzięki nim nieraz udało się w Polsce zmienić rządzących państwem. Całą armię samorządowców też. Wymieniano radnych, prezydentów miast, burmistrzów i wójtów. Bilans nie zawsze jest pozytywny. Choć jak nie za pierwszym razem, to za kolejnym wybieramy sensownych gospodarzy miejsc, w których żyjemy. Wybieramy dla siebie. Truizm to. I wstyd byłoby pisać, gdyby zrozumienie tak prostej zależności: jak wybierasz – decydujesz, nie przerastało wielu Polaków.
Światowiec na obiedzie
Dzięki premierowi Morawieckiemu mamy nową wersję starego przysłowia. Kto taśmami wojuje, od taśm ginie. Sam Morawiecki jest tu tylko po drodze, bo na końcu będą, mam taką nadzieję, ci, którzy tym taśmociągiem sterują. Po taśmach z nagraniami polityków PO ówczesna opozycja, czyli PiS, żądała dymisji Tuska i rządu. Bo wtedy były to taśmy prawdy. A teraz już nie są? Są. Choćby cała machina propagandowa rządzącej prawicy powtarzała jednym głosem, że na nagraniach z Morawieckim w restauracji Sowa i Przyjaciele nie ma nic,
Ubywa owieczek do strzyżenia
„Ja wyznałem swoje grzechy. Teraz ksiądz”. Może gdyby ten rysunek Andrzeja Mleczki znali duchowni, byłoby w tym środowisku mniej występków? Spowiedź przed wiernymi to byłby ciekawy eksperyment. Bo choć grzechy kleru były głęboko chowane, kto miał oczy otwarte, ten nie jest zaskoczony kolejnymi informacjami z Irlandii, z Pensylwanii czy z Polski, po wejściu na ekrany filmu Smarzowskiego „Kler”. Filmu nie widziałem, więc nie będę pisał o nim. Tym bardziej że bez oglądania „Kler” został oceniony i skrytykowany przez środowiska okołokościelne.
Referendum w sprawie Fort Trump
Wyprawę prezydenta Dudy do Trumpa można by opisać jako spotkanie przestraszonego petenta z potentatem o wybujałym ego. Albo jako spotkanie mężczyzny z wielkiego kraju po przejściach z mężczyzną bez szczególnych właściwości z małego. A jedyne, co ich łączy, to skromne perspektywy na przyszłość. I może też niezbyt sprawni urzędnicy, którzy pracują na zapleczu obu prezydentów. Duda ma, niestety, tak marną ekipę, że nie ma dnia, by czegoś głupiego nie palnęła. Ale jaki może być jej profesjonalizm, skoro jest to zbiór kolegów prezydenta z Krakowa, ich znajomych
A złodzieje ciągle hardzi
Nic tak dobrze PiS nie wychodzi jak dewastowanie kolejnych środowisk i grup zawodowych. Gdyby spojrzeć na Polskę pod kątem zarzutów, które są stawiane wszystkim przeszkadzającym tej partii w drodze do kolejnych podbojów, to mamy najwyższy na świecie odsetek złodziei. Kto jeszcze nie został obrzucony tym epitetem? Złodziejami dla polityków PiS są w większości sędziowie, lekarze rezydenci, samorządowcy z opozycji, nauczyciele protestujący przeciwko rujnującej oświatę minister Zalewskiej, media niefinansowane przez PiS, roszczeniowi, bo protestujący rodzice niepełnosprawnych, rolnicy i sadownicy domagający
Z tej mąki nie będzie chleba
Do jakiego portu mogą zawinąć wyborcy o sympatiach lewicowych, by ulokować swoje nadzieje na odmianę polskiej polityki? Wyborcy w przeszłości dość srogo doświadczeni. Żyjący w przekonaniu, że kiedyś zostali oszukani przez polityków lewicy. Ostrożni wobec nowych obietnic. I coraz bardziej rozczarowani komunikatami, że kolejni politycy, jeszcze wczoraj wielce lewicowi, zmieniają otoczenie na takie, które lewicę traktuje wyłącznie użytkowo. Przykład Barbary Nowackiej jest tu wręcz modelowy. Platforma Obywatelska to według najprostszych standardów europejskich typowa
Niczego nie obalili
Ta historia jeszcze zatoczy koło. I wypłucze mit Solidarności ze wszystkiego, co zmyślili ówcześni statyści i kolejni ambitni politycy. Nie będzie to łatwe. Bo choć powoli odchodzi tamto pokolenie władzy i tej opozycji, która aspiracje do władzy zbudowała na solidarnościowej przeszłości, to z przywilejów chcą korzystać jej dzieci. A nawet wnuki. Vide znany z zabiegów o kasę wnuczek Anny Walentynowicz. Życiorysy ojców i dziadków mają być dla nich tym atutem, który pozwoli dalej doić ukochaną ojczyznę. Im dalej od Sierpnia, tym więcej coraz
IPN jak ze snu wariata
Kiedy partia, wiadomo jaka, skierowała do IPN Jarosława Szarka, wiadomo było, że fałszowanie historii musi przyśpieszyć. I to na jeszcze bardziej masową skalę. Takie narzędzie jest potrzebne PiS do bieżącej walki politycznej. Szarek nadawał się do tego zadania wprost wybornie. Już na dzień dobry ogłosił pracownikom, że „praca naukowa była w IPN uśpiona”. A swoją załogę opisał tak: „2 tys. pracowników i wszędzie różne wewnętrzne konflikty i frakcje”. Jakaż niewdzięczność wobec niezwykle hojnej
My, piesza brygada
Wielka defilada ku czci Matki Boskiej Zielnej i wielokrotne odwoływanie się prezydenta do opieki opatrzności potwierdzają, że władza, zdając sobie sprawę z bezmiaru własnej niekompetencji, liczy już tylko na cud. Kto obejrzał defiladę, na którą rzucono wszystko, co jeszcze w wojsku jeździ i lata, ten nie może mieć złudzeń. Skutkiem państwa teoretycznego, jakie było za czasów PO, jest to, że za czasów PiS mamy również teoretyczną armię. Choć trafniej byłoby napisać, że mamy papierową całą obronność.
Konstytucja
Ile może jeden pomysłowy człowiek? Łukasz Olejnik z zachodniopomorskiego Komitetu Obrony Demokracji założył pomnikowi Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie koszulkę z napisem „Konstytucja, Jędrek”. Inteligentny i zabawny komentarz do łamania prawa przez prezydenta Dudę. No i poszło to w kraj. Bez partyjnych struktur i organizacji. Człowiek pomnikowi zakładał koszulkę. Tę koszulkę. Bo tak właśnie myśli. Tak ocenia to, co robi prawica skupiona wokół PiS. A co władza na to? Popłoch, jakby nadchodziła rewolucja. Wzmożona aktywność policji i służb. Zatrzymania, rewizje, dochodzenia prokuratorskie.







