Jaki przebił Ogórek

Jaki przebił Ogórek

Przed nami wprawdzie II tura, ale już wiadomo, że w samorządach będziemy mieli jeszcze więcej PO-PiS, choć oczywiście nie w tej wersji, którą w 2005 r. rozwalili Tusk z Kaczyńskim. Dziś obie partie są w stanie wojny totalnej. A że ta sytuacja tak dobrze im służy, z pewnością z niej nie zrezygnują. Będziemy więc mieli dwuletnią, aż do wyborów prezydenckich, wojnę tych dwóch bloków. I parcie do tego, by każde wybory były plebiscytem. Bo to najbardziej im się opłaca.

Mobilizacja elektoratu warszawskiego przeciwko Jakiemu wypchnęła przecież z gry wszystkich spoza PO. Często bardzo sensownych kandydatów. Do Rady m.st. Warszawy przebiła się tylko, i to z dobrym wynikiem, Monika Jaruzelska, której serdecznie gratuluję tak udanego debiutu w polityce. Choć może, patrząc na niektórych wybrańców z PiS, należałoby powiedzieć, że lekko w tej radzie mieć nie będzie.

Dla mnie symboliczna dla tych wyborów była kampania Patryka Jakiego. Prawie wszystkie media wychwalały kolejne pomysły jego sztabu. Także te, które już na pierwszy rzut oka wyglądały jak głupawka. Dlaczego potok kłamstw, manipulacji i bezczelności brano za godną pochwały dynamikę i nowoczesność w komunikacji z wyborcami? Na ekranie widzieliśmy cynika, tak napalonego na władzę, że gotowego do zmiany poglądów w każdej sprawie. Kłamcę, który zaprzeczał oczywistym faktom. A na dodatek robił to tak topornie, tak bełkotliwie i tak na bakier z językiem Mickiewicza i Słowackiego, że aż chciało się go odesłać do książek profesorów Bralczyka i Miodka.

Jeśli poważna partia polityczna, jaką jest jednak PiS, na bardzo ważne stanowisko wystawia kogoś takiego jak Patryk Jaki, przebija tym ruchem nawet Magdalenę Ogórek, kandydatkę SLD na prezydenta RP. Są konsekwencje tak absurdalnych wyborów. Za Jakiego też trzeba będzie zapłacić. Miało być wejście smoka – była żenada w wykonaniu niedouczonego ambicjonera. Zastanawiam się, czy choć jeden z tych, którzy postawili na Jakiego, chciałby leczyć się u lekarza z tak marnymi umiejętnościami. A może zleciłby mu budowę domu? Albo uczenie swoich dzieci?

Jeśli chcemy żyć w normalnym kraju, musimy wybierać polityków mających profesjonalne kwalifikacje, a nie takich, co mają tylko parcie na szkło i przemożną chęć zrobienia kariery. Jedyną zasługą Jakiego jest to, że zmobilizował pół miliona wyborców przerażonych wizją miasta w jego rękach. Nie sądzę jednak, by ta klęska go zniechęciła. I czegoś nauczyła.

Wydanie: 44/2018

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy