Jerzy Domański
Paliwo dla bezprawia
„Ciapaku, na kolana i do pana!”, krzyczeli do obsługi w ełckim kebabie pijani Polacy. Kradli, obrażali, prowokowali. Większość z nas widziała już podobne sceny gdzieś u siebie. Tylko odpowiedzialny za nasze bezpieczeństwo Mariusz Błaszczak udaje, że nie widzi, jak rośnie skala rasistowskich, ksenofobicznych zachowań i napaści. Minister mówił, że w Ełku jest bezpiecznie, po tym jak w podległych mu policjantów pijani bandyci rzucali płytami chodnikowymi i cegłami, demolowali radiowozy i wrzeszczeli: „J… policję!”. Podobnie było w ubiegłym roku w wielu miejscowościach,
Niezłomny prezydent
W kraju szaleją puczyści, gorszy sort knuje, jak w Warszawie zrobić Majdan, opozycja siedzi po ciemku w niedogrzanym Sejmie, a gdzie jest prezydent Duda? Czy to jeszcze kogoś interesuje? Pan prezydent zmęczony udawaniem głowy państwa i parodią negocjacji z liderami partii opozycyjnych pojechał na narty. Z całą rodziną. A co miał robić w Warszawie, gdy chwilowo PiS nic mu nie przygotowało do podpisania? Andrzej Duda jest największym rozczarowaniem minionego roku. Warto przypomnieć, co mówił po ogłoszeniu wyniku wyborów prezydenckich: „Andrzej
Naprawianie przez niszczenie
Koniec roku w Polsce upływa na rozmowach o skutkach rządów dobrej zmiany. Tych rozmów jest coraz więcej, bo PiS niezwykle umiejętnie antagonizuje kolejne środowiska. Niedługo może zabraknąć epitetów do opisywania tych, którzy nie sprostali oczekiwaniom władzy. Jak długo jeszcze będzie trwało naprawianie państwa przez niszczenie? I ten niespotykany we współczesnej Europie eksperyment na społeczeństwie? Dla rządzących naród to tylko ci, którzy są za PiS. To jest ten suweren, który zadecydował o wyniku wyborów. Suweren, na którego legitymację PiS ciągle się powołuje,
Spadkobiercy Rydza-Śmigłego
Tak bym chciał kiedyś napisać, że u nas w Polsce jest normalnie. Że wszystko jest przewidywalne. Że nie trzeba ciągle walczyć i użerać się o każdy drobiazg. Bo umowy są dotrzymywane, a terminy przestrzegane. Każdy robi swoje. Jest tak, jak powinno być w normalnym kraju. W kraju z aspiracjami do odgrywania ważnej roli w Europie. Niestety, tylko aspiracje są ogromne. Z całą resztą mamy duże kłopoty. Kolejny rząd prawicowy puszy się, że jesteśmy liderem tej części Europy. A ja, gdziekolwiek się ruszę,
Uparci Polacy wiedzą swoje
Polacy są uparci w poglądach na stan wojenny. Minęło już 35 lat, zmienił się system, upadło wiele partii i kilka rządów, a ciągle więcej Polaków uważa, że decyzja o wprowadzeniu stanu wojennego była zdecydowanie słuszna lub raczej słuszna (41%). Odmiennego zdania jest 35%. A to oznacza, że obok nas żyją miliony ludzi nieuznających tej wersji, którą dzień w dzień wciskają im postsolidarnościowi politycy i praktycznie wszystkie media. Od polityków w wydaniu nadwiślańskim niczego mądrzejszego nie można oczekiwać.
Emerytalna paranoja
Kończy się sezon na dawanie. Miło już było. Co PiS mogło rozdać, rozdało. I to z nawiązką. A że niestety nie ma darmowych obiadów, na gwałt trzeba szukać pieniędzy. I to pilnie. A gdzie? Tam, gdzie zawsze. Bo ulubione źródło, z którego można coś wydusić, to kieszenie rodaków. Głównie kieszenie tych, których można oskubać. Jak to się robi? Proszę popatrzeć na działania premier Szydło, Błaszczaka, Zielińskiego i Jakiego w sprawie cięcia emerytur. Najpierw ideologia. Ustawę nazywa się dezubekizacyjną. Ma ona szczytny cel –
Rewolta zamiast reformy
Niestrudzeni politycy PiS zmienili znaczenie kolejnego słowa. Ośmieszyli reformy. Reforma w ich wydaniu to już nie skomplikowana, przemyślana, przedyskutowana i częściowo przetestowana ogromna operacja popierana przez środowiska, których ma dotyczyć. Dla dzisiejszej władzy reforma to po prostu rewolta. Zamiast nowego, sensownego porządku ma być nowe. A droga do nowego wiedzie przez wstrząsy. Na początku będzie kataklizm. Ale ruiny się posprząta i jakoś to będzie. Dlaczego ktoś wybiera taką drogę? Nie znam innej odpowiedzi od tej, którą głosi sam obóz
Patriotyczna konspira
Zapowiadano wydarzenie o nadzwyczajnym znaczeniu. Wyjątkowy dzień. Finał długich przygotowań narodowców do marszu. Kontrdemonstracje obrońców demokracji. Media podgrzewające atmosferę. Policjanci ściągnięci do Warszawy z całego kraju. Cały naród świętujący 11 Listopada. Patriotyczne uniesienie biło z ekranów telewizyjnych. I z twarzy prezydenta Dudy. Wystarczyło jednak wyjść z domu, by zobaczyć, że słowa polityków z realnym życiem mają słaby kontakt. Tym słabszy, że obóz rządzący nie wie nawet, czy już żyjemy w Polsce niepodległej, jak ogłosił cieszący
Pukanie spod dna
Wiadomo, czego chcieli. Amerykanie żądali oczyszczenia kraju z bagna korupcji. Rozwalenia znienawidzonego establishmentu, który ciągle ich oszukuje i żeruje na biednych. No i tego, czego żąda lud wszędzie – stworzenia nowych miejsc pracy i lepszych zarobków. Nie zadziwili więc świata żądaniami, zdumieli wyborem tego, kto ma im pomóc. Na prezydenta kraju wybrali kogoś, kto jest emanacją najgorszych cech tych krytykowanych elit. A do tego ignorantem, odpychającym bufonem, rasistą i seksistą. Prezydentem największego mocarstwa został człowiek,
Układ PiS z Kościołem
Możecie sobie protestować, mówią politycy PiS tym rodzinom, które nie chcą, by ekshumowano ich bliskich, ofiary katastrofy lotniczej pod Smoleńskiem. Barbarzyńcy tak już mają, że wierzą tylko we własną siłę, a reagują jedynie na czynny opór. Dlatego tyle oskarżeń wylewają na każdą formę takich protestów. Od KOD do czarnych parasolek. Niczego przy tym się nie uczą. Upór w sprawie ekshumacji jest, po próbie przeforsowania całkowitego zakazu aborcji, najbardziej haniebnym postępkiem obecnej władzy. I kompletnie irracjonalnym, bo nie ma w tych







