Felietony
Fakty i pozy
Kuchnia polska Czasy są tak poważne, że trzeba mówić prawdę. A więc warto się zastanowić, na ile Ameryka i jej sojusznicy wygrywa wojnę z terroryzmem. Na pozór wygląda to świetnie, samoloty zrzuciły tysiące bomb na Afganistan, a żołnierze Sojuszu Północnego weszli do Kabulu. Jest to widoczny sukces i mamy powód, aby zacierać ręce. Jeśli zastanowimy się jednak, jaki jest istotny cel międzynarodowego terroryzmu, wymierzonego przeciwko Stanom Zjednoczonym i Zachodowi, spostrzeżemy, że sprawy nie wyglądają tak różowo. Pomijam tu już
Czytając Rakowskiego
Trawestując Gałczyńskego, „Polityka, polityka, tkliwa dynamika, angelololgia i dal”. „Dzienniki polityczne” Rakowskiego to chyba trzecia ważna opowieść o okresie, w którym i ja żyłem. Pierwszy był Putrament ze swoją ogromną i nie wiem, czy nie najlepszą książką „Pół wieku”. Złośliwi dodawali: „i pół prawdy”. Zapewne nawet znacznie mniej, co nie zmniejsza wcale mojego podziwu. Napisałem nawet praktycznie na ten temat całe studium, na zamówienie Michnika zresztą. Michnik nie wydrukował, a poza tym nie mam gdzie. Drugi to Kisielewski, no a Mieczysław F. Rakowski to trzeci.
Polityka pożera moralność
Zapiski polityczne 7 listopada 2001 r. Muszę jeszcze raz powrócić do mego przemówienia inaugurującego nową kadencję Sejmu RP. Dostałem bardzo wiele listów. Kilogramy papieru. Przeczytałem też wszystko, co na ten temat napisała prasa. Otrzymałem sporo telefonów i zostałem wiele razy zatrzymany na ulicy, by o tej sprawie porozmawiać. Intencją mego wystąpienia było zwrócenie uwagi na moralny aspekt dramatu rodziny Oleksych. Główny akcent był położony na krzywdę, jaką im wyrządzono. Nic z tego nie przebiło
Kisiel zanudzony
Kuchnia polska Kiedy na uroczystym koncercie „Kisiel wiecznie żywy” w Teatrze Wielkim o godzinie czwartej nad ranem spojrzałem na zegarek, była już północ. Prezenterzy tego wieczoru z panem Orłosiem, Jerzym Kisielewskim (synem Kisiela) i Stanisławem Tymem dokonali więc rzeczy prawie niemożliwej. Z wieczoru poświęconego jednej z najbarwniejszych postaci w naszym życiu kulturalnym uczynili rozwlekłego gniota, z którego publiczność uciekała pod byle pretekstem, a potem już także bez pretekstu. Ich nudziarstwu nie dały rady ani utwory muzyczne samego
Moralna maczuga
Bez uprzedzeń Nie interesuję się osobą prokuratora Andrzeja Kaucza i liczę na wzajemność. Gdy ten komentarz ukaże się drukiem, a więc za kilka dni, nikt już może nie będzie chciał słuchać o „sprawie Kaucza”. Jednakże pojęcia, wzory myślenia i rodzaje emocji, jakie się przy tej „sprawie” ujawniły, nie stracą znaczenia ani za kilka dni, ani za kilka lat. Prokurator oskarżał w procesach politycznych podczas stanu wojennego, wnioskował o dziesięć lat więzienia dla Władysława Frasyniuka i paru lat dla
Utracona cześć Rady
Media i okolice Pozew sześciu członków Rady Polityki Pieniężnej o podniesienie zarobków do 36 tys. zł miesięcznie wywołał skandal medialny. Skandal taki zdarza się wówczas, gdy prywatne działania, które poniżają, dyskredytują czy znieważają powszechne poczucie moralności, są relacjonowane przez media, wywołując publiczne oburzenie. Objawy skandalu są oczywiste – pierwsi zareagowali nań internauci, o czym pisał „Przegląd” w poprzednim numerze. Ich opinie tylko częściowo nadają się do druku; najłagodniejsze: „Wielki wstyd. A, fe!!!”,
Jest tam kto?
Wieczory z Patarafką Egzobiologia to jest taka trochę dziwna nauka, której przedmiot może w ogóle nie istnieć. Bo co do życia na innych planetach, nie wiemy przecież kompletnie nic. Tylko szaleniec – mówiąc za Gombrowiczem – mógłby cokolwiek mniemać albo i nie mniemać na ten temat. Wszechświat jest jednak taki ogromny, że może się w nim pomieścić zgoła wszystko, a więc i życie, i cywilizacja nawet, o czym się kiedyś dowiemy albo i nie dowiemy. To też książkę Clifforda Pickovera „Istoty pozaziemskie a współczesna nauka”, czyli „Kosmici w świetle
Pierwsza setka
Są jubileusze wielkie, ważne i huczne, ale bywają też małe i skromne. Sądzę, że warto jednak pamiętać i o tych mniejszych. Niezbyt może ważnych dla świata, ale cennych dla ludzi, których dotyczą. Mamy dziś w redakcji taką małą okazję do świętowania. Tygodnik założony w grudniu 1999 roku przez grupę dziennikarzy ukazał się po raz setny. My, podobnie jak każdy, kto wydaje jakieś pismo, myśleliśmy już na starcie o zawojowaniu świata. Do tego jeszcze daleko. Ale powoli wpisujemy się
Gorzki eliksir
WIECZORY Z PATARAFKĄ Pamiętamy chyba wszyscy książkę o Graalu autorskiej pary Michael Baigent i Richard Leigh, bo się ją czytało jak fantastyczną powieść. Przypomnę – Maria Magdalena, żona Jezusa, ucieka do południowej Francji wraz z dzieckiem Jezusa, które daje początek dynastii Merowingów. Ich potomkowie tworzą do dzisiaj związek tajemny. A jakże, były liczne dowody, spekulacje i poszlaki. Jak zwykle w tych sytuacjach w grę wchodzili katarzy, templariusze i masoni. Słowem, sam cud
Przyzwyczajenie propagandowe
Bez uprzedzeń Jan Nowak-Jeziorański twierdzi w artykule „Poczekajmy na konkrety” („Gazeta Wyborcza”), jakoby w Waszyngtonie było „tajemnicą Poliszynela, że UOP oddał USA i NATO bardzo istotne usługi”. Z tego wynika wniosek, że nie należy tej instytucji reformować. Tajemnicą Poliszynela nazywamy sekret, który jest wszystkim znany i nie jest żadnym sekretem. W Waszyngtonie o usługach UOP może wiedzieć kilka wtajemniczonych osób i nawet gdyby chciały one uczynić ten sekret tajemnicą Poliszynela, nie bardzo by im się to udało z powodu małej ilości zainteresowanych






