Pierwsza setka

Pierwsza setka

Są jubileusze wielkie, ważne i huczne, ale bywają też małe i skromne. Sądzę, że warto jednak pamiętać i o tych mniejszych. Niezbyt może ważnych dla świata, ale cennych dla ludzi, których dotyczą. Mamy dziś w redakcji taką małą okazję do świętowania. Tygodnik założony w grudniu 1999 roku przez grupę dziennikarzy ukazał się po raz setny. My, podobnie jak każdy, kto wydaje jakieś pismo, myśleliśmy już na starcie o zawojowaniu świata. Do tego jeszcze daleko. Ale powoli wpisujemy się w krajobraz polskich mediów. Budowanie tygodnika, który ma ambicje bycia opiniotwórczym, to żmudny proces. Najlepiej o tym wiedzą ci, którzy pismo na co dzień redagują. W szybkim tempie przeszliśmy od gazetowego formatu i niebieskiego logo do dzisiejszego kształtu. Bardzo się zmieniła – i to jeszcze nie koniec zmian – formuła wydawnicza. Stałe są natomiast filozofia pisma i zasady programowe. Chcemy, by „Przegląd” był postrzegany jako tygodnik o dużej wrażliwości na sprawy społeczne. Dlatego postawiliśmy na dialog i dopuszczanie do głosu ludzi różnych opcji politycznych i odmiennych poglądów. Nie są to puste słowa. Proszę przejrzeć listę osób, które udzieliły nam wywiadów. Są na niej najwybitniejsze nazwiska ludzi kultury, polityki, nauki i sportu.
Adresujemy nasze pismo do ludzi, którzy lubią czytać i nie męczą ich dłuższe teksty, analizy i komentarze. Do tych czytelników, którzy cenią sobie formułę rozmowy i tolerancji dla różnych postaw.
Znakiem firmowym „Przeglądu” są komentarze i reportaże. Komentatorów może nam pozazdrościć każdy tygodnik, a nasza czołowa reporterka, Helena Kowalik, mozolnie buduje zespół reporterów, przed którymi Polska terenowa ma coraz mniej tajemnic. Kto nas czyta? I jak nas oceniają czytelnicy? Nie wypada mi cytować wypowiedzi z redakcyjnej sondy, ale nie będę ukrywał, że dla naszego zespołu są to opinie bardzo budujące i motywujące do tego, by konsekwentnie iść obraną drogą. Bardzo za te słowa dziękuję. Dzisiejszy „Przegląd” jest zasługą całego zespołu redakcyjnego. Praca z takim zespołem to powód do dumy. I nadziei na to, że będzie jeszcze dużo, dużo lepiej. Chcemy robić lepszą gazetę. I zrobimy.

Wydanie: 46/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy