Felietony
Przekaz ostateczny
Tym razem ukroił im się wyjątkowo gruby plaster salami. Zaśmierdziało reżimem na tyle wyraźnie, że nawet najsprawniejsi propagandyści nie zrobią z tego demokratycznego aromatu. „Lex Tusk” to nawet na standardy pisowskie jest rympał wyjątkowy, to już raczej próba generalna zamachu stanu. Kaczyński postanowił sprawdzić, czy po latach rządów PiS lud zdążył znienawidzić III RP bardziej, niż kochał wolność. O ile w ogóle ją pokochał – dla zbyt wielu oznaczała bowiem raczej osierocenie i wykluczenie niż
Getto ławkowe? A co to?
Dobrze się stało, że odsłonięto tablicę upamiętniającą wprowadzenie w 1937 r. przez prof. Włodzimierza Antoniewicza, rektora Uniwersytetu Warszawskiego, z akceptacją senatu, „zarządzenia o porządku zajmowania miejsc”, czyli getta ławkowego dla studiującej młodzieży żydowskiej. W salach były wyznaczone miejsca, które musieli zajmować studenci i studentki pochodzenia żydowskiego. Wcześniej taką antysemicką „regulację” wprowadziła Politechnika Warszawska, po UW przyszła kolej na inne uczelnie: Szkołę Główną Handlową i Akademię Stomatologiczną w Warszawie, Uniwersytet Stefana Batorego w Wilnie, Politechnikę Lwowską,
Polityka historyczna Putina
Świat obiegła wiadomość o wielkim odkryciu historycznym. Otóż prezes Sądu Konstytucyjnego Federacji Rosyjskiej, niejaki Walerij Dmitrijewicz Zorkin, znalazł w swoim sądzie kopię francuskiej mapy z XVII w. Poleciał zaraz z tym znaleziskiem do samego Władimira Putina i ciesząc się jak dziecko (ta scena jest utrwalona na upowszechnianym przez Kreml filmiku), oznajmił szefowi: „W Sądzie Konstytucyjnym znaleźliśmy kopie mapy z XVII w., sporządzonej za czasów Ludwika XIV. Oznacza to, że została wykonana przez samych
Masaż serca
W kinie Muranów pokaz filmu „W teatrze przemocy”, którego reżyserami są Łukasz Konopa i Duńczyk Emil Langballe. Łukasza pamiętam jako młodego chłopca, cichego, nieśmiałego. Wychowywał się we wsi Borzychy, gdzie Ewa, moja bliska znajoma, jest lekarzem rodzinnym. Łukasz marzył, by być reżyserem, a jego nieco starsza siostra Agnieszka, aby być aktorką. Pamiętam, jak jej odradzałem pójście do szkoły aktorskiej, mówiłem, że nie można być słabym, a nawet średnim aktorem, tacy bardzo
Sześć i pół córeczki
Nawet połowy piosenki nie wysłucha klient warzywniaka, który wpada po to i owo, jak zwykle, o stałej porze. Drugą połowę (piosenki) może uchwyci u weterynarza, jeśli wet włączył tę samą stację albo klient ma szczęście do jednorożców i przydarzają mu się rzeczy niesłychane. Na osiedlu widzi czasem pół lisa, zanim lis zniknie za żywopłotem, albo go ogląda jako cień tylko, z daleka – przy pętli, pod parkanem. Połowę artykułu czyta w tramwaju, autobusie, czekając na dziecko, czekając w warsztacie. Drugiej połowy już
List z targów książki
Spędziłem kilka godzin na Międzynarodowych Targach Książki, zorganizowanych w Warszawie pod Pałacem Kultury i Nauki. Mieliśmy własne stoisko, prezentowaliśmy i sprzedawaliśmy książki z Przeglądowej księgarni. To cenne i optymistyczne doświadczenie. Po pierwsze, my – czytacze książek, nie jesteśmy wymierającym gatunkiem! Tłumy lustrujące stoiska różnych wydawnictw, ludzie czytający świeżo zakupione pozycje na ławkach, na murkach, to wszystko dowód, że słowo drukowane jeszcze nie zginęło. Ba! Że ma przyszłość! Po drugie, goście, którzy nas odwiedzali… Rozmowy z nimi umocniły mnie w opinii, że w polskim
Święte przywidzenia
Skoro kler co niedziela domaga się podania na tacy dowodów ludzkiej wiary, nie ma co się dziwić, że wierni też pragną materialnych dowodów istnienia Boga. Wiara czyni cuda, zatem jak jedna z drugą święcie wierzy, że zobaczyła na korze boski wizerunek, to znaczy, że go zobaczyła i już. Ja np. zawsze czuję proustowski „nocnik wonności”, jak się kto wysika po szparagach, ale spora część ludzkości nijak tego nie zwącha – o wszystkim decyduje jedna wariacja chromosomu. Jako daltonista o kolorach
Strażacy, pielęgniarki, szewcy, politycy i influencerzy
Podobnie jak rytualnie ogłaszane przez Bibliotekę Narodową coroczne wyniki badań czytelnictwa (mało, panie, czytają panowie, bo panie to więcej, ale i tak prawie nikt) pojawiają się co roku opowieści (półstatystyczne, o niejawnej metodologii) na temat zaufania do wszelakich profesji w Polsce. Tradycyjnie zwycięzcami tychże deklaracji są strażacy. Potem idą: ratownik medyczny, pielęgniarka, lekarz, profesor uczelni. Do tej hierarchii i grupy zaraz wrócę w krótkiej i błyskotliwej analizie. Ku mojej schadenfreude i w ogóle polepszeniu nastroju listę prawie 40 profesji zamykają zaś
Bardzo dobra zmiana
Wedle rządowej propagandy jako państwo kroczymy od sukcesu do sukcesu. Nakupiliśmy tyle uzbrojenia, że już niedługo będziemy mogli sami, nie oglądając się na NATO, a zwłaszcza na europejskich sojuszników, pokonać każdego wroga. Będziemy mieli najpotężniejsze siły pancerne w Europie, najlepsze samoloty, rakiet więcej, niż mają Amerykanie. Tyle że większości tego sprzętu jeszcze nie mamy, dopiero będziemy mieć. Będzie nam dostarczany stopniowo przez kilka lat (w razie czego wróg zaczeka), a zadłużenie spłacać będą
Lęk przed Rosją
Entuzjazmowałem się przed laty rozpadem ZSRR, ale szybko zacząłem bać się Rosji. Patrzę na tytuły moich artykułów publikowanych niegdyś w „Tygodniku Powszechnym”. Już cztery miesiące po rozwiązaniu ZSRR, 26 kwietnia 1992 r., widzę swój komentarz „Rosja zbiera siły”. W roku 1993 (10 stycznia) donoszę: „Wygrała Rosja”, a potem (8 sierpnia) ostrzegam: „Rosja rośnie w siłę”. Gdy następnie we wrześniu Rada Najwyższa detronizuje prezydenta Borysa Jelcyna, nie mam wątpliwości, że jedyną konsekwencją będzie wzmocnienie władzy






